Rozdział 16

Bella patrzyła się na mnie zszokowana i zacząłem powtarzać sobie w głowie mój plan. Chciałem jej przedstawić to, co jej oferuję, to było łatwe i nieupokarzające. Powiedziałem szybko jej mój plan.

– Masz sukienkę, możemy pojechać do Vegas, nic dużego ani publicznego. Mogę zamieszkać w Seattle, a ty będziesz mogła pracować dalej w centrum. To nie będzie nic na sprzedaż, tylko ty i ja, stworzymy razem swoje życie. Bello, powiedz tak.

– Chcesz mnie poślubić? – zapytała, zauważyłem, że nie wiedziała, czy mi wierzyć.

– Tu nie chodzi o to całe przedstawienie, tutaj chodzi o to, co jest między nami, o prawdziwe rzeczy. Chcę byś została moją żoną. Jesteś bystra, pomysłowa, a ja odczuwam ból, kiedy nie ma cię przy mnie. Książka i telewizja to nic dla mnie nie znaczy… nawet jest to zabawne. Będziemy mieli co opowiadać naszym dzieciom w przyszłości. – jej oczy rozszerzyły się, pochyliłem się i wyszeptałem jej do ucha. – Kocham Cię, Bello. Pozwól, że ci to pokażę.

Owinęła nogi wokół mnie, czułem jej ręce rozpinające moją koszulę, a ja w swoich dłoniach trzymałem jej piersi. Oczy miała zamknięte, a z jej ust wydobywały się jęki. Zacząłem ją całować czując, jak jej ciało odżywa pode mną. Zacząłem całować jej skórę, kierując się w dół jej ciała. Pocałowałem jej pępek, gdy zacząłem rozpinać dżinsy. Nie chciałem zdejmować jej majtek, po prostu złapałem je i zdarłem je z niej. Zaśmiała się, gdy wyrzuciłem je. Podniosłem jej nogę i pocałowałem wewnętrzną część jej ud. Chwyciła kość, wygięła w łuk, jej szczęka była mocno zaciśnięta, krzyknęła. Nie chciałem być delikatny, dokuczałem jej niemiłosiernie językiem i palcami, aż prosiła mnie, bym zakończył wszystko. Mój język wypełniał jej wnętrze, a palec bawił się łechtaczką. Doszła, ssałem ją mocno, zanim nie odepchnęła mnie i nie zaczerpnąłem powietrza.

– Nikogo z tobą nie można porównać. – powiedziała, chciałem jej powiedzieć, że była cholernie niesamowita. Pocałowałem jej brzuch, po czym położyłem się na niej.

– Powiedz tak, wyjdź za mnie.

– Kiedy? – zapytała.

– Dzisiaj, jutro, w następnym tygodniu, ty decydujesz. – powiedziałem całując jej szyję.

– Będziemy żyć w Seattle? – zapytała.

– Oczywiście. – zgodziłem się. Myślała przez chwilę, aż w końcu odezwała się.

– Będzie to nasz sekret, nikt nie będzie o tym wiedział?

– Tylko ty i ja, kochanie. – uśmiechnęła się i stwierdziła:

– Dobrze, zróbmy to.

Szybko podniosłem w górę, spojrzałem na nią. Starałem znaleźć w jej oczach jakiś cień oszustwa, ale wiedziałem, kiedy Bella udawała, a kiedy nie. Postąpiłem tak, aby jej marzenia dotyczące poślubienia mnie, spełniły się.

– Kiedy? – zapytałem się.

– Nie mogę w ten weekend i wrócę dopiero w czwartek. – powiedziała śmiejąc się.

– Spakujmy się i polećmy do Vegas już dziś. Znajdziemy miejsce, gdzie będziemy mogli się ożenić, a następne dwa dni spędzimy w Vegas uznając to za nas miesiąc miodowy?

– Dobrze. – powiedziała i pocałowała mnie z przekonaniem. Zachowywałem się tak, jakby była to najlepsza wiadomość, jaką kiedykolwiek w życiu usłyszałem. Rozebrałem ją, teraz była całkowicie goła od pasa w dół, obróciłem ją w swoich ramionach. W końcu chwyciła swoje dżinsy i wzięła swoją torbę, w której była suknia. Pojechałem do domu, spakowałem moją torbę, wychodząc powiedziałem rodzicom, że jadę do Seattle, aby zobaczyć Emmeta i Rose ponownie.

Podjechałem po Bellę, pojechaliśmy do Port Angeles, by złapać samolot do Vegas. Bella przez całą drogę trzymała mnie za rękę, mówiła do mnie szeptem i często mnie całowała. Zamieszkaliśmy w jednym pokoju w The Mirage, a ja wyszedłem by kupić jej pierścionek. Znalazłem mały sklepik z biżuterią i kupiłem srebrny pierścionek z wielkim fałszywym diamentem, który kosztował mnie jedynie trzydzieści pięć dolarów. Umieściłem pierścionek w opakowaniu do Tiffanego, który należał do mojej matki. Wypożyczyłem garnitur i wróciłem do pokoju. Bella kąpała się w wannie, więc poszedłem do łazienki i uklęknąłem obok wanny.

– Żałujesz? – zapytałem ją.

– Nie, nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. – powiedziała z uśmiechem. – Dołącz do mnie.

Wstałem, rozebrałem się, wszedłem do głębokiej wanny i jęknąłem z przyjemności. Zrelaksowany, pozwoliłem sobie zamknąć oczy i oparłem głowę o obręcz wanny. Wiedziałem, że to nie jest na moim poziomie. Wiedziałem, że to, co robię jest dziecinne i bez serca, ale za każdym razem, gdy o tym zacząłem myśleć przypominałem sobie program. Tak, dobrze robiłem. Czułem, jak jej stopy przesuwają się wzdłuż mojej nogi, poczułem ją na swoim penisie. Uśmiechnąłem się, lecz zamknąłem oczy, kiedy przysunęła się do mnie.

– Nie, dopóki nie będziemy małżeństwem – powiedziałem, a ona przeniosła się nad moje ciało.

– Mówiłeś poważnie, że nie będę mogła cię mieć w łazience? – natychmiast zrobiłem się twardy i musiałem użyć całej swojej siły by pokręcić przecząco głową. Zirytowała się głośno, a kiedy jej ręka złapała mojego penisa, podskoczyłem otwierając oczy. Jej włosy pływały nad wodą, a jej głowa wynurzyła się z gorącej wody. Wyglądała oszałamiająco.

– Powiedz mi, co mam zrobić. – powiedziała uśmiechając się seksownie. Wyciągnąłem rękę, moje mokre ręce umieściłem w jej włosach. Widziałem w jej oczach błysk, który mówił mi, że nie jest zadowolona, więc przyciągnąłem ją do siebie. To było dokładnie co zrobiłem, ale ona nie narzekała.

– Usiądź na mnie. – powiedziałem, na co uśmiechnęła się szeroko. Jej kolana znalazły się po obu stronach mojego ciała, które wisiało teraz w powietrzu nad wodą.

– Co teraz? – zapytała niewinnie, podobała mi się ta gra. W końcu obydwoje graliśmy, chociaż ta gra była prostsza niż moja prawdziwa gra.

– Jesteś mokra dla mnie, czy to wina kąpieli? – zapytałem szorstko, zauważyłem jak w jej oczach pojawiły się iskierki. Cholera, wszystko mogło pójść dalej niż myślałem.

– Jestem taka dla ciebie. – powiedziała. – Tylko dla ciebie. Potrzebuję cię we mnie.

Odsunąłem się i stałem. Jej oczy patrzyły prosto na mojego penisa, patrzyłem jak wymownie oblizuje usta. Wziąłem ręcznik i wyszedłem z wanny. Była oszołomiona, aż w końcu przekręciła oczami.

– Dokąd idziesz? – zapytała.

– Powiedziałem ci, dopóki nie będziemy małżeństwem. – powiedziałem pewien, a w jej oczach dostrzegłem gniew. – A ulżyć sobie mogę sam.

– Jesteś okrutnym człowiekiem, Edwardzie Cullen. – powiedziała, pochyliłem się i pocałowałem jej usta.

– Kocham Cię. – powiedziałem i wyszedłem uśmiechnięty. Kochałem jej seksowne włosy i to, jak była sfrustrowana seksualnie. Ja sam byłem sfrustrowany seksualnie, ale cholera, mój diabelski plan miał dawać mi przyjemność, której teraz potrzebowałem. Ubrałem się w swój garnitur, czekałem na nią, aż wyjdzie z łazienki. Wyszła z ułożonymi włosami, nałożony miała na siebie makijaż, a jej ciało było owinięte jedynie ręcznikiem. Kiedy zobaczyła mnie stojącego w smokingu, jej oczy się szeroko otworzyły, a na twarzy pojawił się uśmiech.

– Powinieneś nosić garnitur. – powiedziała, na co skinąłem głową. Ubrania były czymś, co lubię, więc wiedziałem, jak się nimi zajmować i jak je nosić. Uklęknąłem na jedno kolano i wyciągnąłem rękę.

– Dr. Bello Swan, wyjdziesz za mnie? – zarumieniła się, a ja wyciągnąłem pudełeczko. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła pudełeczko i stanęła zszokowana, gdy zobaczyła, że jest to od Tiffanego.

–– O mój Boże, Edwardzie. – powiedziała, a ja starałem się wyglądać na poważnego.

– Wszystko, co najlepsze, dla kobiety, którą kocham. – powiedziałem starając się nie roześmiać. Otworzyła je pomału, położyła rękę na sercu, a w jej oczach mogłem dostrzec łzy.

– Edward, to za wiele.

– Nie bądź głupia, to symbol mojej miłości do ciebie. – sięgnąłem po pierścionek i wsunąłem jej na palec. Miałem nadzieję, że gdy będziemy przy ołtarzu, to jej palec zrobi się od tej podróbki zielony.

– Obrączkę dam ci przy ołtarzu. – powiedziałem i pocałowałem jej palce.

– Ale ja nie mam dla ciebie. – powiedziała, zacząłem się bać, że to się zaraz skończy i dowie się, że to była podróbka i że to wszystko to jedno, wielkie kłamstwo.

– Wiem o tym, ale jeśli nie chcesz tego pierścionka…

– Jesteś szalony, kocham ten pierścionek, nigdy go nie zdejmę. – odpowiedziała.

– Dobrze. – uśmiechnąłem się. – Mój znajdziemy, jak wrócimy do Seatlle.

Pochyliła się, pocałowała mnie z wdzięcznością, a musiałem sam przyznać, że całowała świetnie. Pozwoliłem jej na chwilę mną zawładnąć, niech mnie pocałuje i pokaże mi, czego pragnie. W końcu oderwałem się od niej i powiedziała:

– Jestem ubrana, więc możemy to zrobić, a później szybko się rozbierzemy. - obserwowałem ją, jak zakłada sukienkę i odpowiedziałem.

– Cokolwiek powiesz, kochanie. – spakowałem wszystkie swoje rzeczy do wypożyczonego samochodu, podczas gdy ona się ubierała. Nikt nic nie zauważył. Facet w garniturze, to był powszedni widok w Las Vegas. Gdy weszliśmy, Bella udała się na chwilę do łazienki, a wyszła przebrana w swoją suknię ślubną. Wyglądała pięknie, pięknie jak na przedstawienie. Objąłem ją i powiedziałem.

– Wyglądasz niesamowicie, kochanie. Nikt nie miał jeszcze tak pięknej narzeczonej.

– Nie każ mi się rozpłakać. – prosiła, powstrzymując łzy. Przez chwilę czułem się winny, ale jej następny komentarz dodał mi odwagi, jakiej właśnie potrzebowałem.

– Czuję się inaczej wiedząc, że jest to prawdziwe, a nie jest to dla mnie farsa, jak poprzednio – nie powinna nic mówić, a o mało, co nie przyznałbym się do mojego planu, ale upokorzenie, którego doświadczyłem nie zmieniło mnie i nadal byłem kutasem. Uśmiechnąłem się do niej i powiedziałem.

– Chodź się pobrać, Dr. Swan.

– Tak jest, Dr. Cullen. – uśmiechnęła się, wziąłem ją za rękę i poprowadziłem ją do innego pokoju. Szliśmy holem, różni ludzie zaczęli nam składać życzenia, następnie weszliśmy do samochodu. Zauważyłem, jak Bella z podziwem ogląda pierścionek, przez co się uśmiechnąłem. W kaplicy zapłaciłem swoimi pieniędzmi, podpisaliśmy wszystkie odpowiednie dokumenty i usiedliśmy czekając na swoją kolej.

Chwyciłem jej rękę i poczułem, jak drży. Obserwowaliśmy wszystkie inne pary, niektórzy byli normalnie w dżinsach, a niektórzy byli tak pijani, że ledwo mogli chodzić, jeszcze inni byli za młodzi, by móc wziąć w ogóle ślub. Mógłbym powiedzieć, że w Belli wzrastały obawy, więc objąłem ją ramieniem i szepnąłem do ucha:

– Czy nasze wspólne życie będzie wspaniałe? Jesteś jedyną kobietą, jaką kiedykolwiek o to prosiłem. – powiedziałem i zastanawiałem się, z jakiego piekła te słowa pochodzą. Z pewnością te wszystkie deklaracje, które oglądaliśmy, były częścią planu. Musiałem ją tutaj zatrzymać, nie mogła uciec. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:

– Wiem Edward, że w porównaniu z tymi wszystkimi parami, jesteśmy niczym. Musimy się o sobie wiele dowiedzieć, ale to będzie łatwe w porównaniu do tego, co przeżyliśmy.

– Podoba mi się twoje drugie imię, Maria. – powiedziałem, a dowiedziałem się o nim dopiero, gdy podpisywaliśmy dokumenty.

– Imię mojej babci. – powiedziała uśmiechnięta.

– Była piękna jak ty? – zapytałem, na co się zarumieniła. Zanim mogła odpowiedzieć, wywołano nas. Wstaliśmy, pocałowałem Bellę, aby uspokoić jej nerwy i poszliśmy prosto do kaplicy. Młody człowiek stanął przed nami, wręczył Belli bukiet róż, za który dodatkowo zapłaciłem.

Chciałem, by wszystko wyglądało na realne. Mężczyzna spojrzał na dokumenty i zaczął:

– Isabello Marie Swan, czy chcesz wziąć Edwarda Anthonego Cullena za męża legalnie, zgodnie z prawem i chcesz z nim żyć do śmierci? – uśmiechnęła się, a potem powiedziała głośno i wyraźnie:

– Tak. – moje serce zaczęło mocno bić, złapała mnie za rękę, by mnie uspokoić. Młody człowiek odwrócił się w moim kierunku i powiedział:

– Edwardzie Anthony Cullen, czy chcesz Isabellę Marie Swan za żonę legalnie, zgodnie z prawem i chcesz żyć z nią, aż do śmierci? – zachichotała, spojrzała mi w oczy zniecierpliwiona, kiedy nic nie powiedziałem, mężczyzna powiedział:

– Panie Cullen. – spojrzałem na niego i powiedziałem:

– Doktorze Cullen. – będę dupkiem, ale Bella musiała wiedzieć, że to co robię, nie jest dziecinne. Jestem lekarzem i to wszystko ja zaplanowałem. Zabrałem od niej swoje dłonie, a ona popatrzyła na mnie z paniką w oczach.

– Um,.. ja nie sądzę, że tak. – powiedziałem.

– Edward? – powiedziała cicho, a jej twarz zbladła.

– Miałaś rację, kochanie. Czasami jest wspaniale i gównianie. Ty jesteś wspaniała, ale gówniana. – wyjaśniłem, odwróciłem się od ołtarza i odszedłem. Jedne pary westchnęły, a inne krzyczały w tym samym czasie. Poczułem, jak bukiet róż uderza mnie w tył głowy, byłem wkurzony, ponieważ za nie zapłaciłem.

– Mam nadal pierścionek! – krzyknęła na mnie.

– Dobrze. – powiedziałem idąc dalej. – Zasłużyłaś na to.