Rozdział 17
Alice i Jasper siedzieli nadal oszołomieni, nawet, gdy opowiadałem im tą historię chyba po raz dziesiąty. A natomiast, kiedy odpowiedziałem tą historię Emmetowi i Rose spotkałem się z całkowicie dwoma reakcjami. Emmet zaśmiał się, natomiast w oczach Rose pojawiły się łzy i zaczęła płakać. Powiedziała mi, że każda dziewczyna marzy o wspaniałym ślubie, a to co ja zrobiłem to byłą jedna z najgorszych rzecz. Oglądałem program Mary Gentry, więc nie pierdolcie, że bardzo ją to zabolało.
Alice i Jasper polecieli do Washington'u, aby ona mogła ich osobiście przeprosić. Byłem pewien, że ona jest pewna, że jestem na nią wściekły i że nie mam zamiaru się do niej nigdy odezwać. Jasper jednak był szczęśliwy, że przynajmniej w tej jednej rundzie nie został upokorzony. Oraz poprosiłem Alice, że jak będzie z nią rozmawiać to, żeby powiedziała jej, że nie chce widzieć jej więcej, suka. Dobrze, że miałem lojalnych przyjaciół i byłem naprawdę za nich wdzięczny. Moi rodzice byli bardzo oszołomieni tą całą sytuację, więc nawet jej nie skomentowali. Mój ojciec trzymał mnie bardzo dużo i długo w szpitalu, więc przynajmniej w domu nie musieli patrzeć na swoje sukinsynowatego syna. Oczywiście cała historia w ciągu dnia została całkowicie rozprowadzona, po Forks, a na dodatek byłem jeszcze bardziej wkurzony, ponieważ musiałem wracać samochodem 73 godziny do domu, więc nawet nie udało mi się bezpiecznie dojechać do domu.
Charlie czekał na mnie przed wejściem, na co jęknąłem. To była naprawdę ostatnia rzecz, jakiej teraz potrzebowałem, zwłaszcza tego, że najprawdopodobniej do mnie strzeli. Czekałem aż sam zacznie mówić i starałem się mu pokazać, że jestem spokojny.
– Edward, nie winę cię za to, co zrobiłeś! To, co zrobiła Bella, było naprawdę złe.
– Dzięki – mruknąłem cicho.
– Więc, co teraz? – zapytał, popatrzyłem na niego zdziwiony.
– Co? – odpowiedziałem.
– Chce się po prostu zapytać czy już skończyliście, czy nadal macie zamiar uprzykrzać sobie życie.
– Nie widziałem Belli od dwóch miesięcy – powiedziałem, on jedynie pokiwał głową, lecz nie dostał odpowiedzi, jaką chciał usłyszeć. – Jeśli pytasz mnie o to czy chce się z nią kiedyś spotkać, to moja odpowiedź brzmi nigdy.
– Nie, nie o to pytam. Pytam się o to, czy masz zamiar ją jeszcze skrzywdzić?
– Nie, już skończyłem – powiedziałem, nie mając pojęcia, o co mu chodzi. Spojrzał i prosto w oczy jakby szukał w nich potwierdzenia, więc podniosłem ręce do góry i zapytałem się:
– No, co?
– Nic, jeździj bezpiecznie.
Wszedłem do domu, położyłem się na łóżku, gdzie spałem przez piętnaście godzin. Obudziłem się, całkowicie zrelaksowany. Poczułem zapach jedzenia, który unosił się w moim pokoju, więc wstałem i zszedłem na dół po schodach. Moja mama właśnie gotowała coś, a ja postanowiłem, że pocałuje ją w policzek.
– Co tak ładnie pachnie?
– Zrobiłam grillowaną wieprzowinę, nasza firma działa wyśmienicie – powiedziała, popychając mnie, bym zszedł jej z drogi.
– Firma? – powtórzyłem.
– Tak, twój ojciec próbuje zwabić do domu jednego lekarza. Przyjdzie razem ze swoją córką, więc jeśli nie będziesz dobrze się zachowywał, nie wychodź z swojego pokoju – poradziła.
– Czy ja kiedyś zachowywałem się nie kulturalnie? – zapytałem, mając nadzieję, że nie jest już mną tak rozczarowana.
– Chcę tylko powiedzieć, że jest to młoda kobieta i nie chcę żebyś z nią w nic pogrywał.
– Chryste, Mamo, zachowujesz się jakby moim nawykiem było zaciąganie kobiet do Vegas. Bella zrujnowała mi życie, więc trudno mi uwierzyć mi w to, że w jakiś sposób jej współczujesz – wyszedłem z kuchni, matka wyłączyła gaz i próbowała dogonić mnie na schodach.
– Edwardzie, przykro mi, nie chciałam żeby to tak zabrzmiało. Ja tylko….
– Tylko, co? – zapytałem.
– Po prostu nigdy nie zachowywałeś się poważnie w stosunku do dziewczyny – popatrzyłem na nią i nagle sobie uświadomiłem, o czym ona właśnie myślała.
– O Boże, ty naprawdę myślisz, że jestem gejem? – krzyknąłem.
– Nie osądzam cię, synu – powiedziałem, wziąłem głęboki oddech i stałem w miejscu z szeroko otwartymi oczami. To było naprawdę niemożliwe, cholera, najpierw kurwa mówi mi o kobiecie, a potem podważa moją seksualność. Jęknąłem, starając się odnaleźć odpowiednie słowa, by móc przekonać ją, że w moim łóżku przez wiele lat pojawiło się wiele kobiet, ale to jednak nie było coś, co chciała bym usłyszeć moja matka. Poszedłem wziąć prysznic i pozwoliłem aby ciepła woda spływała po moim karku, zastanawiając się nad tym co powiedziała moja matka. Ubrałem się i na dźwięk otwieranych drzwi, ponownie zszedłem na dół.
Gdy przeszedłem przez drzwi na parterze, zobaczyłem starszego mężczyznę i o wiele młodszą kobietę, stojącą obok niego. Była malutka jak Alice, blond włosy i bardzo intensywne niebieskie oczy. Uśmiechnąłem się i skinąłem głową, kiedy podeszła do mnie moja matka i złapała mnie za ramię.
– To Est nasz syn, Edward – starszy mężczyzna wyciągnął dłoń w moim kierunku, – Edward, to jest Aro i jego córka Jane.
– Witamy w naszym domy – powiedziałem, po czym odpowiedział mi innym akcentem.
– To naprawdę wielki zaszczyt przyjść do was na obiad – wyciągnąłem krzesło i spojrzałem na blondynkę, gdy już usiadła. Patrzyła na mnie, a gdy nasze oczy się spotkały uśmiechnąłem się.
– Jane i jak ci się podoba w Forks? – zapytałem. Na szczęście nie miała akcentu jak jej ojciec.
– Bardzo mała miejscowość, nie ma tutaj nic ciekawego do roboty.
– Port Angeles jest blisko, ma trochę naprawdę fajnych klubów, choć niestety nie mam aż tyle czasu, by móc do nich pojechać – przyznałem, a ona w skupieniu mnie słuchała. – Jestem zawsze u siebie – wyjaśniłem, a ona skinęła głową.
– Będę musiała je sprawdzić – powiedziała, uśmiechając się.
– Mam teraz wolne 24 godziny, z przyjemnością ci je pokaże – zaproponowałem, spojrzałem na moich rodziców i wyglądali na zadowoleni, ale również na zmartwionych. Czy naprawdę myśleli, że zaciągnę ją do jakieś kaplicy w Vegas? Rozmawiałem jedynie z nią przez prawie cały wieczór i naprawdę ta kolacja wyjątkowo mi się podobała. Kiedy mój ojciec wyszedł z Aero i pojechali do szpitala, ja razem z Jane pojechaliśmy do Port Angeles. Na jednej z moich lekcji nauczyłem się tego, że zanim i tak wszystko skończy się w łóżku, zawsze warto się o kimś trochę dowiedzieć, dlatego zabrałem ją najpierw do klubu. Wiem jak się nazywała, gdzie się urodziła, wiem, że jej matka zmarła, kiedy byłą dzieckiem i że była o wiele starsza niż wyglądała. Na początku myślałem, że ma dwadzieścia jeden lat, a później się okazało, że jednak dwadzieścia siedem, byłą tylko o rok młodsza ode mnie.
Weszliśmy do klubu i od razu zaczęliśmy się bawić. Naprawdę łatwo mi się z nią rozmawiało i bardzo dobrze czułem się w jej towarzystwie. Zamówiliśmy napoje i poszliśmy na parkiet i tak naprawdę czułem się trochę dziwnie trzymając o wiele niższą kobietę przy sobie. Jednak nie chciałem jej tego okazać, więc po prostu się wyprostowałem i rozejrzałem się po klubie, gdy tańczyliśmy. Zauważyłem, że kilka osób siedziało przy ścianach ze swoimi notebookami i jakby robili notatki. I nagle moje oczy kogoś dostrzegły. Zatrzymałem się, kiedy zobaczyłem, że Bella mnie obserwuje. Moje ciało całe się napięło, a Jane od razu zauważyła zmianę.
– Coś się stało? – zapytała, uśmiechnąłem się do niej, ale musiałem opanować swoje emocje.
– Zobaczyłem tylko starą przyjaciółkę, nie widziałem jej od jej wesela – powiedziałem, na szczęście Jane nie domyśliła się wszystkiego.
– Jeśli chcesz się przywitać, mogę poczekać przy naszym stoliku – zaoferowała, a ja starałem się udawać, że jestem zachwycony tym pomysłem.
– Pewnie, nie zajmie to długo. Zamów dla mnie jeszcze jedno piwo – zaproponowałem, na co się uśmiechnęła i poszła do naszego stolika. Szedłem w stronę Belli, spojrzałem na nią. Mogłem dostrzec jak jej twarz najpierw robi się nerwowa, chwilę później złość, a dopiero wściekłość. Stanęłam przy stole, przy którym siedzieli ludzie, którzy notowali wszystko, co tutaj się działo. Bella odłożyła swój długopis i skrzyżowała dłonie.
– Witaj, kochanie – powiedziałem cynicznie i spojrzałem w jej oczy, w których dostrzegłem gniew.
– Pierdol się – odpowiedziała i wszyscy, co siedzieli przy stoliku nagle na nas spojrzeli. Żadne z nich nie powiedziało ani słowa, czułem się jakbym był jakimś zwierzęciem w zoo.
Mówisz tak do człowieka, który kupił ci pierścionek z brylantem? – uśmiechnąłem się. Wtedy dopiero się wkurzyła i pokazała swój palec, na, którym miała zielony ślad. Pochyliła się i powiedziała powoli naciskając na każde słowo.
– Pierdol się – położyłem rękę na stole, pochyliłem się i spojrzałem na nią.
– Ta, robiłaś to już i ci się podobało.
– Nienawidzę cię – powiedziała cicho, ale a to mogłem usłyszeć jak kilka osób wzięło w tym momencie głęboki oddech.
– Nie tak bardzo jak ja cię nienawidzę – przyznałem się i odszedłem od stolika i poszedłem w kierunku Jane. Tym razem przysunąłem się do niej i objąłem ją ramieniem.
– Wyglądało to, jakbyś walczył z tą kobietą? – zapytała.
– Nie, ona umawia się z moim przyjacielem Tony'm. Właśnie o nim mówiliśmy – skłamałem, uśmiechając się do niej. Wziąłem łyk piwa i popatrzyłem jak Jane piła właśnie czerwone wino. Jej usta były kuszące, dotknąłem jej podbródka i przybliżyłem jej twarz do siebie. Pocałowała mnie dość sztywno i chciałem dać jej już kilka wskazówek, kiedy nagle zorientowałem się, co ja robię. Szybko odsunąłem się i wziąłem jeszcze jeden łyk piwa. Nagle, przy naszym stole pojawiła się kelnerka i kiedy spojrzałem w górę, w swojej dłoni trzymała drinka.
– Ten tonik z wódką jest od kobiety, która siedzi przy tamtym stoliku – jeśli Bella myślała, że to wypiję musiała być naprawdę szalona. Nie miałem zamiaru być pod wpływem narkotyków i nie chciałem by Jane martwiała się tym, ze nie ma jak wrócić do domu. Wiedziałem też, że jej ojciec – dziwak – dałby mi nieźle popalić. Zwróciłem się w kierunku Jane i zapytałem.
– Nie chcę pić wódki, może ty się napijesz?
– Nie, wolę pić swoje wino – powiedziała, odetchnąłem z ulgą, ponieważ byłem pewien, że tam jest coś dosypane. Poprosiłem ją do tańca i kiedy puścili wolną piosenkę spojrzałem na jej stolik. Darowałem sobie już przejmowanie się jej wzrostem, przyciągnąłem ją do siebie i delikatnie pocałowałem ją w ramię. Tańczyliśmy powoli i chciałem się upewnić, że Bella to wszystko widzi, również byłem pewien, że jest jeszcze bardziej wkurzona i zapisuje sobie w swoich notatkach, jakim palantem jestem. Gdy piosenka się skończyła złapałem Jane za rękę, po czym poszliśmy do naszego stolika.
Gdy siedzieliśmy jej małe ciało nachyliło się nade mną i pocałowała mnie. Jej dłoń dotknęła mojej twarzy, moich włosów i zawładnęła całym moim ciałem. Nie uprawiałem seksu od kilku miesięcy i dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak bardzo potrzebuję kobiety. Moja ręka dotknęła jej boku. Kciukiem obrysowałem jej piersi, co spowodowało, że nasz pocałunek nabierał tępa. Nie byłem pewien, czy moi rodzice będą zadowoleni z tego, że robię to właśnie z kogoś tam córką. Ale teraz nie zastawiałem się nad tym, nie martwiłem się, teraz liczyły się jedynie moje potrzeby.
– Jesteś gotowa, aby stąd pójść? – zapytałem, na co skinęła głową uśmiechając się.
– O tak, jestem gotowa i to jak – zaśmiałem się z jej entuzjazmu, skinąłem głową na kelnerkę. Przyniosła mi rachunek, a ja wręczyłem jej moją kartę.
– Oh i przepraszam, czy mogłabyś zwrócić tego drinka kobiecie, która mi go przysłała – starałem by mój głos brzmiał miło. Dziewczyna podniosła go. Wziąłem Jane w swoje ramiona i ją pocałowałem. Dotknęła swoimi dłońmi mojej piersi i cicho wyszeptała mi do ucha:
– Musisz mieć prezerwatywę – powiadomiła mnie, chcąc mnie uprzedzić, że jeśli jej nie mam powinienem ją zakupić. Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem jej cicho:
– Jestem przygotowany – zachichotała, spojrzałem w górę i zobaczyłem stojącą kelnerkę. Oddała mi moją kartę oraz kartkę, na której było coś napisane.
– To od tej pani – powiedziała, na co skinąłem głową. Wstałem, schowałem kartę do portfela, sprawdzając przy okazji czy na pewno mam prezerwatywę. Po czym wziąłem rękę Jane, by pomóc jej wstać. Szła obok mnie, gdy wyszliśmy z klubu i gdy czekaliśmy aż dostanę swój samochód postanowiłem przeczytać to, co napisała mi Bella. Widać, że napisała to w pośpiechu i musiałem to jakoś oświetlić by móc to przeczytać.
Gdy to przeczytałem, moje ciało stało nieruchome.
Nie mogę pić ty idioto, zapłodniłeś mnie.
