W tym akcie spotykamy Danię i poniekąd Polskę i dowiadujemy się o melanżu.
Akt drugi
Finlandia wodę gotował ospale
Nasłuchując, czy coś nie biegnie po powale.
Tak było.
Lecz nie brzmiało z estońska. Bardziej z łotewska lub śląska.
Polskę w lodówce zastając
nie zdziwił się wcale, że to nie zając.
Tymczasem coś znów przebiegło po powale
Brzmiąc jakby kran upuszczając.
„To tylko zając, to tylko zając!"
Potem coś się zatrzęsło, i coś jakby pierdoła.
Finlandia pomyślał: „Zaraz złapię doła!
Tacy oni koledzy są mili,
Imprezę sobie beze mnie zrobili!"
Wtem wpadł Dania i zrobił sobie drinka.
„O, yo, Finlandia! Powiedz: to twoja szminka?"
„Odwal się."
…powiedział z islandzkim akcentem
Jednocześnie wrzątkiem zalewając miętę.
„Ty na dole, stary, a na górze browary!"
„To dlaczego drinka robisz na dole?"
„To ty nic nie wiesz? O ja cię pitolę!
Norek się wkręcił na bałtycki melanż,
Za tydzień u niego na chacie rewanż!"
Finlandia chciał powiedzieć, lecz coś mu przerwało.
Pan Szwedek zakaszlał. Jak na niego bardzo śmiało.
Właściwie to kaszlał tak już od dłuższego czasu.
„A więc to on jest źródłem tego hałasu!"
„Chory jest. Wolno mu. Odwal się."
…powiedział z norweskim akcentem.
Finlandia z wrażenia prawie rozlał miętę.
„Tak w ogóle jeszcze trochę browarów zostało,
Nawet dla ciebie nie będzie za mało."
„Trzeba tak było powiedzieć od razu,
Chodźmy na górę, nie traćmy już czasu!"
Dodajmy jeszcze, że to szwedzkie browary,
Co na mistrzostwa świata na strychu czekały.
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Nie powierzaj browarów niegodnej osobie.
