Bestia miała imię.

Kto by pomyślał? Dla niego wciąż była straszna, nawet straszniejsza, niż wynikało z opowieści. Gdyby nie to, że była jego jedyną szansą na wydostanie się stąd, nigdy by się do niej nie zbliżył. Nie miał jednak wyboru. Była człowiekiem, jako jedyna mogła opuścić to miejsce przez portal, a tak się złożyło, że on wiedział, gdzie ten portal jest.

Bestia chciała go początkowo zabić, ale gdy zaoferował pomoc w ucieczce, uniknął śmierci. Mimo to cały czas miał się na baczności, Bestia była naprawdę nieprzewidywalna. Zażądała, że wydostaną się stąd tylko wtedy, gdy znajdą jakiegoś anioła. Nawet nie wiedział, że anioły istnieją, więc początkowo sądził, że to tylko przezwisko.

Po jakimś czasie Bestia zaczęła mu ufać, a on jej. Opowiadała mu o tym całym aniele i okazało się, że jest prawdziwy. Nigdy nie pytał, zawsze tylko słuchał, a Bestii sprawiało to przyjemność. Lubiła opowiadać o aniele. Czasami wspominała też brata, ale to anioł zaprzątał jej myśli. Była tak zdeterminowana, by go znaleźć, że gotów była wybić cały Czyściec.

Uratowali sobie nawzajem życie kilka razy. Po trzecim razie zaczął zwracać się do Bestii po imieniu. Zaczął dostrzegać, jak bardzo Bestia - bezwzględny morderca szukający anioła - różni się od Deana, człowieka zamartwiającego się o życie przyjaciela. Był też świadkiem ciągłej transformacji. Gdy chodzili spokojnie przez las, miał do czynienia z Deanem. Jednak w chwili, gdy pojawiał się wróg, kolejna osoba mogąca wiedzieć, gdzie jest anioł, w jego oczach pojawiała się dzikość i zawziętość. Natychmiast przyjmował pozycję do ataku, nigdy do obrony. Jego palce zaciskały się mocniej na broni, której nigdy nie chował, oblizywał spierzchnięte usta, jakby to on był wampirem i liczył na świeżą krew, która zaraz znajdzie się na jego języku. Zmieniał się w Bestię, przed którą wszyscy drżeli ze strachu.

Walki zawsze trwały krótko, a przesłuchania jeszcze krócej. Zawsze zostawiali za sobą ciała pozbawione głowy, które były ostrzeżeniem dla reszty.

Kiedy znaleźli anioła i mogli w końcu wydostać się z tego miejsca, myślał, że to koniec Bestii. Ale nie był. Jeśli to możliwe, stała się jeszcze agresywniejsza, jeszcze dziksza i bardziej żądna krwi. Wszystko dlatego, że teraz nie musiała już szukać, ale ochraniać, a to uaktywniało jeszcze silniejsze instynkty niż przedtem.

Teraz Dean pojawiał się tylko w czasie rozmowy z aniołem. Przez resztę czasu, to była Bestia, przeczesująca wzrokiem las przed sobą i nasłuchująca zagrożeń. Uciekali przed lewiatanami. Znał je, widywał je kilka razy i cudem udawało mu się umknąć. Gdy zniknęły na jakiś czas, cały Czyściec odetchnął z ulgą. Ale teraz powróciły, jeszcze bardziej krwiożercze niż wcześniej. Wszystko przez to, że szukały zemsty na aniele, który przyciągał je do siebie jak pochodnia. Nie był z tego zadowolony, ale Bestia ani myślała zostawić swoją własność na pastwę tych potworów. Zamierzała bronić anioła do samego końca, odcinając łby kolejnym lewiatanom, które ośmieliły się ich zaatakować. Dwa największe drapieżniki Czyśćca toczyły ze sobą walkę na śmierć i życie.

W końcu dotarli do portalu i wydostali się. Niezbyt długo nacieszył się wolnością. Nawiązana z Deanem więź sprawiła, że zgodził się wrócić do Czyśćca, by po raz kolejny pomóc uratować ważną dla niego osobę.

Wciąż opowiadano tam o Bestii, wciąż bano się jej jak ognia i nikt nie wiedział, że zniknęła z lasu. A kiedy przyszło do stoczenia walki z kolejnymi wrogami, słyszał ich przerażone szepty:

On był z Bestią. Bestia jest blisko.