Czyściec to piekło.
Nie dziwił się, że to właśnie tutaj trafiają wszystkie potwory, które zabijał razem z Deanem. To było dla nich idealne miejsce; zimne, nieprzyjemne, niebezpieczne. Przeżycie tutaj było naprawdę trudne, kilka razy omal nie zginął. Przez to jeszcze bardziej podziwiał Deana, który przetrwał tu cały rok.
W Czyśćcu trudno było określić, w którą stronę się idzie i jak długo, trzeba było polegać na intuicji i znajomości terenu. Nie było też wiadomo, jak wielkie jest to miejsce, ale gdziekolwiek nie poszedł, słyszał o tajemniczej Bestii, która wciąż się tu gdzieś czaiła. Miał nadzieję, że jej nie spotka podczas swojej krótkiej wycieczki.
Przed wejściem tutaj, Dean ostrzegł go, na co ma uważać. Pamiętał wampiry, wilkołaki i inne potwory, w tym najgroźniejsze lewiatany. O Bestii nie pisnął jednak ani słowem, a musiał o niej słyszeć przez rok. Każdy potwór, na którego się natykał, zawsze mówił coś o Bestii. Była postrachem tego miejsca, nawet większym niż lewiatany, które zabijała bez większych problemów. Wolał sobie nawet nie wyobrażać, czym tak naprawdę jest ta Bestia.
Nie spotkał jej w czasie swojej wędrówki po duszę Bobby'ego. Cały czas rozglądał się dookoła, wiedząc że może się gdzieś czaić. Ale pomiędzy drzewami widział tylko świecące oczy innych mieszkańców Czyśćca, którzy walczyli o przetrwanie.
Pod koniec zadania nawet chciał spotkać Bestię. Chciał ją zobaczyć, przekonać się czym jest i może nawet ją zabić. Nie mogło to być przecież nic trudniejszego od pokonania Lucyfera.
Kiedy Benny się pojawił, by odprowadzić go do portalu, skorzystał z okazji i zapytał o Bestię. Wampir uśmiechnął się pod nosem i przyznał, że widział ją i to z bardzo bliska. Był też świadkiem tego, co potrafi.
Miał wrażenie, że Benny przesadzał z jej opisem. Opowiedział o wyostrzonych zmysłach Bestii, o tym jak potrafi usłyszeć ofiarę z daleka i że nigdy nie da się jej podejść. O tym jak nie spocznie, póki nie znajdzie tego, czego szuka, a gdy tylko kogoś zobaczy, natychmiast obiera go za cel, który nie ma szans na ucieczkę. Nikt nie przeżył spotkania z Bestią, poza Bennym.
Podchodził do tych opowiastek sceptycznie. To brzmiało jak opis jakiegoś kierującego się instynktem, potężnego potwora, którego nie sposób powstrzymać czy zabić i który ciągle łaknie krwi. Bobby także nie wierzył w te brednie. Miał obszerną wiedzę o potworach, na które polują łowcy, ale nigdy nie słyszał o Bestii. Chciał wiedzieć, co to za gatunek, ale Benny tylko mu odpowiedział, że wcale nie chce tego wiedzieć.
W końcu dotarli do portalu. Benny został i osłaniał ich ucieczkę. Odkąd wampir do nich dołączył, z jakiegoś powodu atakowało ich więcej potworów niż wcześniej.
Po powrocie na ziemię, zapytała brata, czemu nie powiedział mu o Bestii. Dean odpowiedział, że nie było o czym mówić. Chciał wiedzieć czemu, w końcu Bestia mogła być poważnym zagrożeniem. Trudno mu było uwierzyć, że brat zapomniał wspomnieć o czymś tak ważnym, zwłaszcza że zawsze przesadnie się martwił o jego bezpieczeństwo.
Dean wyjaśnił, że Bestia nie stanowi już żadnego zagrożenia, co nie miało sensu, bo potwory z Czyśćca wciąż się jej bały. Brat zapewniał go jednak, że to prawda. Gdy zapytał, skąd ma pewność, Dean - tak jak Benny - uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:
Bo zabiłem Bestię.
