Brak weny i z różnych powodów również brak chęci do pisania, zatrzymały na dłuższy czas rozwój fanfika, za co naprawdę przepraszam wszystkich, których historia wciągnęła. Obiecuję się postarać i nie robić już takich przerw.

Rozdział poprzedni urywa się w połowie sceny, w której Ginny i Hermiona kończą udany wieczór namiętnym pocałunkiem, gdy niespodziewanie w kominku pojawia się Lucjusz... Chcecie wiedzieć co się wydarzyło? Zapraszam do lektury! :)

Oczywiście nie zaniedbałam w tym rozdziale wielbicielek gorących scen, jako, że sama takowe bardzo lubię ^^

W drugiej połowie rozdziału pojawia się także zupełnie nowy wątek, choć może nie tak zupełnie, bo jest dość związany z drugim (po seksie ;)) głównym wątkiem historii. Ale nie będę robić spoilerów, wszystko się wyjaśni w swoim czasie. W każdym razie, w ramach tego wątku przeczytamy list Xenofiliusa Lovegooda do córki. Wątkiem bardzo pobocznym, pojawiającym się przy okazji owego listu, będzie nowa dziewczyna Luny - musicie mi wybaczyć słabość do relacji kobieco - kobiecych, wszystkich niezainteresowanych uspokajam, że nie planuję tego mocno rozwijać. Choć mi osobiście brakuje lesbijek w Potterowych fikach, zwłaszcza, że spotykam od groma historii odpowiednich dla miłośniczek yaoi, za którymi z kolei ja nie przepadam, więc pozwolę sobie na to w ramach zachowania równowagi :D

Dobra, nie przynudzam już więcej. Mam nadzieję, że będzie się Wam miło czytało :)


W burzy potarganych, płomiennorudych włosów Ginny zamigotało szmaragdowe światło. Hermiona, która podczas pocałunku obserwowała przyjaciółkę spod półprzymkniętych powiek, zorientowała się pół sekundy za późno, co to oznacza. W kominku niezapowiedzianie pojawił się bowiem Lucjusz, który zdążył dostrzec, że pożegnanie dziewczyn nie wyglądało na czysto koleżeńskie, a wręcz przeciwnie. Hermiona odwróciła się przez ramię przerażona i choć tak naprawdę nie musiała czuć się winna wobec tego mężczyzny, to jego osoba napawała ją całą gamą nieznanych wcześniej odczuć. Wrażenie, że została przyłapana przez tego władczego profesora na uczynku, który mógł mu się nie spodobać, sprawiło, że drżała teraz jak liść na wietrze, oczekując co zrobi. Co więcej, nie miała zielonego pojęcia jaka może być jego reakcja na widok kochanki, całującej się namiętnie z inną kobietą. Hermiona co prawda zdawała sobie sprawę, że spora część mężczyzn na taki widok poczułaby przypływ pożądania, wciąż jednak pozostawała niepewność, czy Malfoy do tej części należał, a już zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, z jakiego powodu jego małżeństwo okazało się klęską.

Hermiona bała się reakcji Lucjusza, a jednak ten strach niespodziewanie sprawił, że poczuła dziwną falę gorąca, łagodnie przetaczającą się przez jej ciało. Fala ta szczególnie przybrała na sile, gdy na ułamek sekundy ich spojrzenia skrzyżowały się, budując napięcie, pogłębiając niepewność...

Lucjusz ruszył wreszcie w ich kierunku, łopocząc czarną szatą i postukując laską. Jego oczy nie zdradzały zamiarów.

- Panno Weasley - odezwał się wreszcie, zupełnie pomijając Hermionę - byłbym wdzięczny, gdyby udała się pani do własnego dormitorium, w innym wypadku bowiem będę zmuszony ukarać panią szlabanem za przebywanie o tej porze poza własnym łóżkiem.

Skonsternowana Ginny pokiwała tylko głową i opuściła pokój Hermiony, w duchu wyobrażając sobie, że to ona jest nauczycielką i wlepia temu bezczelnemu Malfoyowi szlaban, za ładowanie się do czyjejkolwiek sypialni bez pozwolenia po dwudziestej drugiej.

Teraz wreszcie Lucjusz Malfoy zwrócił się do niej swojej kochanki.

- Nie chcę, żebyś się tłumaczyła z tej niezręcznej sytuacji. To z kim sypiasz nie jest moją sprawą, tak długo jak nie chcę się z tobą wiązać węzłem małżeńskim - Hermiona poczuła ulgę na te słowa. A więc nie był zły. Co prawda było jej szkoda, że widok jej zbliżenia z kobietą nie zadziałał pozytywnie na jego libido - po chwili miało się jednak okazać, że w scence, która rozegrała się przed chwilą, jej kochanek znalazł coś bardzo podniecającego. Pogładził ją, wciąż drżącą lekko, po policzku, obserwując ją badawczo, przesunął kosmyk jej włosów między palcami... Te drobne gesty wyraźnie miały na celu zbudowanie pomiędzy nimi erotycznego napięcia.

- Wyglądasz niesamowicie kusząco... A wiesz dlaczego? - Hermiona pokręciła głową, rumieniąc się na dźwięk słów, wypowiedzianych szeptem, prosto na ucho. - Ponieważ drżysz z niepewności. Zostałaś przyłapana na czymś, co mogło mi się nie spodobać i pokornie oczekujesz na moją reakcję. I odnoszę nieodparte wrażenie, że oczekujesz po mnie przełożenia cię przez kolano i zajęcia się twoim zgrabnym tyłkiem. - ostatnie słowa w ciągu sekundy sprawiły, że całe to powoli budowane napięcie musiało zostać przekute w czyn. Hermiona zdążyła jedynie kiwnąć głową i potwierdzić, że owszem, spodziewała się podobnego rodzaju podniecającej kary i już zręczne palce Lucjusza pozbawiały ją ubrań. Tego wieczoru kochali się zaskakująco pośpiesznie i zachłannie, Lucjusz porzucił swój zwykły chód i wyrafinowanie, na rzecz prawie zwierzęcej żądzy i pasji tak gorącej, że stopiłaby najchłodniejszą kobietę tak, jak płomień topi wosk. Nawet wtedy, gdy tuż przed seksem, jego dłoń spadała na pośladki Hermiony, powodując rozkoszne pieczenie, nie czuła się jakby wymierzana jej była zasłużona reprymenda, a zamiast tego w wyjątkowym uniesieniu balansowała po słodkiej granicy pomiędzy bólem a przyjemnością. Fala orgazmu jaka targnęła jej ciałem, zwieńczając akt namiętności, wydawała się na moment przenieść ją do innego wymiaru.

- Widzisz, nawet mi zdarza się czasem porzucić zwykle noszoną maskę i zrezygnować z wysublimowanych zabaw na rzecz pierwotnej żądzy. - oznajmił jej później, leżąc nagi na jej łóżku, wyjątkowo piękny, gdy jego zwykle idealnie ułożone włosy, teraz rozrzucone były w nieładzie po poduszce. Oboje oddychali nierówno, czekając aż ich serca na powrót zaczną pompować krew w zwyczajnym rytmie.

- Nie żebym nie lubiła wysublimowanych pieszczot oraz wszystkich twoich wyjątkowych pomysłów - odrzekła Hermiona - ale muszę przyznać, że dzisiaj... to było coś niesamowitego.


Luna Lovegood siedziała na kanapie w wieży Ravenclawu, naprzeciwko kominka, trzymając za rękę naprawdę śliczną dziewczynę. Wpatrywały się razem w migoczące płomienie, rozmawiając przyciszonymi głosami. Od kilku dni Hogwart huczał od plotek o tym, że Pomyluna znalazła miłość swojego życia, jak się można domyślić, osobę równie tajemniczą i pokręconą jak ona sama.

Rozmowę przerwało zakochanym dziewczynom ciche postukiwanie ptasiego dzioba o szybę. Nowe zwierzątko pocztowe Xenofiliusa Lovegooda, wyjątkowo pstrokata papuga, domagało się wpuszczenia do środka. Luna odpięła od nóżki ptaka list, rozwinęła i zagłębiła się w lekturze.

Moja Kochana Luno!

Nawet nie wiesz jak się cieszę, gdy piszesz mi, że jesteś szczęśliwa. Nie każ proszę staremu ojcu czekać i odpisz jak najprędzej coś więcej o tej dziewczynie. Tymczasem mam Ci do opowiedzenia coś ciekawego.

Trafiłem ostatnio na bardzo interesujący trop pewnej rodzinnej historii. Jak zapewne zdajesz sobie sprawę, wiele z tych tak zwanych "szanowanych rodów czystej krwi" ma wrodzony, zakodowany gdzieś w ich duszach, mroczny i silny pociąg do władzy. Wyobraź sobie czarodzieja, który w odmętach rodzinnej biblioteki odnajduje księgę. Księga ta nosi tytuł "Magia Żywiołów". Już na pierwszych stronach kusi obietnicą uczynienia go tak potężnym, że przechodzi to wszelkie ludzkie wyobrażenia... Domyślasz się zapewne, jak to się dalej toczy. Czarodziej sięga po zakazany owoc, brnie do władzy po trupach. Ale magia okazuje się nieokiełznana i niszczy go. Najczęściej pozbawia go mocy magicznych, a ktoś pochodzący z czarodziejskiej od wielu pokoleń rodziny, łatwo popada w szaleństwo, tracąc najcenniejszą dla jego życia wartość. Pragnie targnąć się na własny żywot. I często jest to właśnie jego wyjście, ale wiesz, wciąż kilkunastu czarodziejów i czarownic, którzy wybrali inną drogę. Postanowili zamieszkać wśród mugoli, a także, aby uchronić się przed szaleństwem z rozpaczy za utraconą świetnością oraz by dobrze zasymilować się z nowym środowiskiem - utracić pamięć o przeszłości i zaaplikować sobie wspomnienia, czasem sztucznie wykreowane, a czasem dosłownie wyssane z jakiegoś biednego mugola razem z jego życiem. Ponieważ jednak nie jest możliwe, aby czarodziej sam pozbawił się pamięci i stworzył od podstaw nowy umysł, zwracali się oni o pomoc do rodziny. Stąd wiemy o ich istnieniu, bo tajemnice i kłamstwa mają taką naturę, że lubią się ujawniać, zwłaszcza jeśli dąży się ku prawdzie.

Wiesz, Luno, że ja ku prawdzie zawsze dążyłem. Teraz natomiast drążę temat podobnej historii, jak opisana powyżej. Dowiesz się wszystkiego jako pierwsza córeczko, jak tylko zdołam poukładać fakty.

Czekam niecierpliwie na Twoją odpowiedź.

Kochający Tato

X.L.

Luna złożyła starannie pergamin na pół, schowała na powrót do koperty i pokręciła głową. Historia brzmiała ciekawie, ale odrobinę nieprzekonująco. Już jakiś czas temu zaczęła powątpiewać w niektóre historie Xenofiliusa i choć wciąż sporo z nich uważała za szczerą prawdę, na tą z listu patrzyła z przymrużeniem oka.

Przeciągnęła się leniwie na kanapie, ziewnęła głęboko i doszła do wniosku, że pora spać. Delikatnie ucałowała dziewczynę w policzek i ruszyła wzdłuż krętych schodów w stronę swojego dormitorium.


Wszelkie recenzje są zawsze niesamowicie mile widziane :)

Dla zainteresowanych dodaję, że zaczęłam również tłumaczyć to opowiadanie na angielski.