UWAGA! Autorką opowiadania jest Wizards-Pupil, ja tylko tłumaczę na Polski. :)

I znowu było niesamowicie późno, co najmniej trzecia w nocy i Hermiona powinna już dawno spać. Ale, znowu, Hermiona nie mogła zasnąć z powodu Freda. Tylko że tym razem towarzystwa dotrzymywał jej George, a nie Ron. Harry też był przy niej, trzymając ją za rękę i samą swoją obecnością sprawiając, że czuła się spokojniejsza. Cokolwiek by się nie stało, jednego była pewna. Harry zawsze będzie przy niej. Nie ważne co się stanie, zawsze będą przy sobie.

Ron przeszedł na drugi koniec pokoju, padnął na pierwsze lepsze niezajęte łóżko i zasnął odwrócony tyłem do Hermiony i Freda. Charlie, Bill, Percy, pan i pani Weasley, Ginny i Fleur znowu zasnęli na krzesłach otaczających łóżko Freda. Fred też w końcu zasnął, a Hermiona została przeniesiona na łóżko obok.

Trójka z nich, Hermiona, George i Harry, nie mogli spać. Hermiona za bardzo panikowała by chociaż próbować zasnąć, a George miał dużo do przemyślenia. Harry natomiast po prostu starał się wesprzeć swoją najlepszą przyjaciółkę.

- Więc, myślisz, że powinniśmy podać mu eliksir prawdy? – zapytał Harry po dość długim milczeniu. George uśmiechnął się i pokiwał głową.

- Tak.

- Czy to nie będzie trudne? – zapytał Harry, zerkając na Freda, żeby upewnić się, że wciąż równo oddycha i śpi.

- Prawdopodobnie tak. - Powiedział George, niestosownie wesołym głosem. Hermiona spiorunowała go wzrokiem. Rozumiała dlaczego był szczęśliwy, w końcu jego bliźniak się obudził i, poza kilkoma szczegółami, było z nim wszystko w porządku. Nie mogła go za to winić, ale mogło ją to denerwować. W sumie, jeśli byłaby szczera, czuła się właściwie tak samo. Była szczęśliwa.

Pomimo całego bałaganu spowodowanego jego obudzeniem się była szczęśliwa, że Fred Weasley się obudził.

- To nielegalne. – powiedziała marszcząc brwi.

- Tak. – Zerknął na bliźniaka i uśmiechnął się jeszcze szerzej. – Ale on nie będzie wiedział, że to zrobiliśmy, a my musimy tylko wykraść Veritaserum ze schowka Snape'a.

- To prawda. – przyznała Harry, marszcząc czoło. – Ale jak zmusimy go do tego, żeby powiedział to, co potrzebujemy wiedzieć? Może podejrzewać, że to, co wymyślił nie jest prawdziwe, więc jeśli damy mu eliksir, może nie być w stanie opowiedzieć co dokładnie się stało.

- To, - powiedział powoli George patrząc ze zmartwieniem na Hermionę. – jest dość poważny problem. Chyba po prostu będziemy musieli spróbować. Nic nie możemy zrobić.

Miał rację, Hermiona musiała to przyznać. Nie mogli zrobić nic poza tym, że będą próbować.

- Dasz sobie radę? – zapytał cicho George, tym razem bez uśmiechu, patrząc Hermionie w oczy. Rozszerzyła oczy ze zdziwienia na widok szczerości jego spojrzenia i nie potrafiła odwrócić wzroku.

Czy będzie w stanie to zrobić? Czy będzie w stanie udawać miłość do Freda? Będzie w stanie udawać, że zamierzają się pobrać? Że byli razem od kto wie jak długiego czasu? Czy będzie w stanie oddawać mu jego dotyk, pocałunki, jego miłość?

Jej spojrzenie odnalazło jego postać, niemal instynktownie, i obserwowała jego śpiącą twarz. Nawet w słabym świetle szpitalnego pokoju była w stanie to zrobić. Uśmiechał się delikatnie, tak, że nawet we śnie wydawało się, że chce komuś wyciąć jakiś numer. Hermiona poczuła bolesny ucisk w sercu i musiała powstrzymać łzy kiedy uświadomiła sobie, jak mało brakowało, żeby go stracili. Kochała go, nie w romantyczny sposób, ale będzie walczyć o to ,żeby go ocalić, pomoże mu, nawet jeśli to oznaczało, ze będą żyć w kłamstwie.

- Tak, dam radę. Zrobię to. – powiedziała, zaskoczona tym, jak pewnie brzmiał jej głos. Harry i George popatrzyli na nią i uciszyli się na długą chwilę.

- Świetnie. – powiedziała w końcu George.

- Kiedy powinniśmy zacząć podawać eliksir? – zapytał Harry, zwracając się do George'a.

- Nie wiem. Gdyby nie to, że powinien najpierw trochę odpocząć, to powiedziałbym, że teraz.

- Tak, im wcześniej zaczniemy, tym lepiej dla mnie. Nie chcę popełnić jakiejś strasznej gafy i spowodować, że znowu zapadnie w śpiączkę tylko dlatego, że nie będę o czymś wiedziała.- powiedziała delikatnie Hermiona, znów zwracając wzrok na Freda.

- A więc jutro? – zapytał spokojnie Harry. George kiwnął głową.

- Tak, poproszę Charliego żeby trzymał wszystkich z daleka i powiedział im, że potrzebuję trochę czasu sam na sam z bliźniakiem. Wasza dwójka będzie mogła wślizgnąć się do środka pod twoją peleryną, Harry.

- Naprawdę to robimy, prawda? – zapytała cicho Hermiona, z lekkim niedowierzaniem. To wszystko działo się zbyt szybko. Nawet nie wydawało się prawdziwe.

- Przypuszczam, że tak. – powiedział George, brzmiąc na podekscytowanego. Fred przewrócił się na łóżku, przyciągając uwagę całej trójki. Wtulił nos w poduszkę zanim westchnął usatysfakcjonowany i cicho wyszeptał jedno słowo.

- Hermiona.

Rozszerzyła oczy ze zdziwienia. George uśmiechnął się delikatnie i odwrócił z powrotem do Hermiony.

- Powinnaś iść spać, mamy jutro dużo do roboty. Nie chcemy żebyś zemdlała z powodu niewyspania w środku realizacji naszego planu. Kto wie, kiedy będziemy potrzebować twojego wspaniałego mózgu, kochanie. – Wstał z łóżka i podszedł do Freda. Wdrapał się na łóżko i przeciągnął, leżąc obok niego ze szczęśliwym niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Harry i Hermiona obserwowali go przez chwilę zanim zamknął oczy.

- Powinnaś odpocząć. – powiedział Harry, odwracając się do Hermiony. – Wiem, że nie spałaś przez całą noc. – Uniosła brew.

- Skąd wiesz?

- Bo cię obserwowałem. Za bardzo się martwisz Hermiono, jak zwykle. Wszystko w porządku, parę rzeczy nie poszło dokładnie tak, jak się tego spodziewaliśmy, ale w sumie nigdy tak nie było. – Uśmiechnął się cierpko, kiedy wstał i się przeciągnął. – To byłoby dziwne gdyby tak było, no nie?

- Nie, w końcu czym byłoby życie bez smoków i innych niespodzianek? – zapytała cicho, pozwalając, by kąciki jej ust delikatnie uniosły się w górę.

-o-O-o-

- Dobra, wszyscy wychodzimy. Mamy ważniejsze rzeczy do roboty. – Zadeklarowała pani Weasley, wstając z krzesła i wyganiając wszystkich z pomieszczenia. Hermiona i Harry wymknęli się już wcześniej pod pretekstem kolejnego dokładnego przebadania nogi Hermiony. Ukrywali się teraz w rogu pokoju, czekając aż wszyscy wyjdą. Po tym jak w końcu to zrobili, powoli podeszli do George'a.

- Mamy eliksir. – wyszeptała Hermiona do ucha George'a. Delikatnie kiwnął głową i wystawił rękę za plecy, żeby dostać fiolkę. Harry włożył mu ją do ręki i George usiadł na łóżku Freda. Fred siedział, oparty o kilka poduszek i uśmiechał się z zadowoleniem do bliźniaka.

- Co z Hermioną? – zapytał, pochylając się w kierunku George'a. – Czy są już wyniki testu?

Hermiona poczuła się dziwnie wzruszona jego oczywistą troską, nawet jeśli było to trochę dziwne. Wymyślił sobie wspomnienia, ale jego uczucia były bez wątpienia prawdziwe. Jak mogła tego wcześniej nie zauważyć? Jak mogła to przegapić?

George pochylił się do przodu z rozbrajającym uśmiechem na twarzy, kiedy zacisnął pięść na fiolce.

– Wszystko z nią w porządku. Wciąż nie są pewni jak wyleczyć jej nogę, ale mówi, że wcale jej tak bardzo nie dokucza.

- Nie mogę uwierzyć, że nie byłem tam, żeby ją chronić. Obiecałem, że nikt jej już nie skrzywdzi po tym, co zdarzyło się na dworze Malfoy'ów. - Jego głos brzmiał tak, jakby był dotkliwie zraniony.

- Ona cię nie wini Freddie, myślę, że raczej obwinia samą siebie za to, że to ty zostałeś zraniony…- Głos George'a trochę przygasł, tak samo jak uśmiech, kiedy patrzył na Freda, a na twarzy znów pojawił się niepokój.

- Ze mną wszystko w porządku Georgie. Naprawdę, czuję się dobrze. – powiedział cicho Fred, wyczuwając o czym myśli jego bliźniak. George sztywno pokiwał głową zanim znowu się odezwał.

- Chce ci się pić? Uzdrowiciel powiedział mi, żebym się upewnił, że dużo pijesz. – Sięgnął po szklankę i podał ją bliźniakowi. Fred, wyczuwając zmartwienie George'a, upił łyk. Harry posłał Hermionie zwycięski uśmiech i ściągnął z nich pelerynę niewidkę.

Fred rozszerzył oczy ze zdumienia i radości, kiedy zobaczył Hermionę.

– Hej, kochanie, czemu ukrywałaś się pod peleryną?

- Fred, - zaczął powoli George, znowu zajmując jego uwagę. – Jak ty i Hermiona zeszliście się razem?

- Przecież wiesz George, byłeś tam. – powiedział Fred unosząc brew. – Czemu pytasz?

- Kiedy powiedziałeś mi, że mnie kochasz? – zapytała Hermiona, próbując innego pytania.

- Kiedy się zaręczyliście? – zapytał Harry.

- Czemu zadajecie mi te pytania? – spytał Fred, marszcząc czoło. Wymienili spojrzenia zanim znów na niego spojrzeli.

- Fred, jaki był kształt pierścionka Hermiony? – zapytał George wiedząc, że Fred będzie musiał odpowiedzieć na pytanie jeśli eliksir działał.

- Nie jestem pod wpływem eliksiru wielosokowego, czemu zadajecie mi te pytania?

- Na ducha Godryka… - wydusił z siebie George, patrząc z podziwem na bliźniaka.

- Co? – spytała Hermiona. To nie działało, jak miała udawać, że są parą, skoro nic nie wiedziała?

- Zrobił to. Uodpornił się na działania Veritaserum.

- Co? – pisnęła Hermiona, podczas gdy Harry'emu opadła szczęka.

- Daliście mi eliksir prawdy? – zapytał Fred, patrząc się na bliźniaka z przerażeniem wymalowanym na twarzy.

- Lucundus Somnium. – wymamrotał Harry, wskazując różdżką na Freda, który od razu opadł na łóżko. – Co do jasnej cholery, właśnie się stało? – Harry odwrócił się w kierunku George'a. – Czemu nie odpowiadał na pytania?

- Jest odporny na działanie eliksiru. Kiedy ukrywaliśmy się przed Sam-Wiesz-Kim, co jakiś czas braliśmy małe dawki eliksiru i próbowaliśmy nie odpowiadać na pytania, które sami sobie zadawaliśmy. Każdy w Potterwarcie tak robił. Chcieliśmy się uodpornić, na wypadek gdybyśmy zostali schwytani. Nie mogliśmy ryzykować.

- Udało mu się? – zapytała Hermiona rozszerzając oczy ze zdziwienia.

- Niesamowite. – wyszeptał Harry z podziwem wymalowanym na twarzy.

- Nie, wcale nie 'niesamowite'. Niczego się nie dowiemy. Jak mam niby powstrzymać go od zapadnięcia z powrotem w śpiączkę? – Zdenerwowała się Hermiona, czując jak wzrasta w niej panika. Już nie była taka pewna, że uda jej się udawać.

- Hermiono, - zaczął George, brzmiąc na wyczerpanego. – Damy sobie radę. Pamiętasz co powiedział uzdrowiciel? Fred chce, żeby to było prawdziwe. Prawdopodobnie sam ci w tym pomoże. Powie ci, co się dzieje, czego oczekuje.

- Ale co, jeśli coś zawalę? – wyszeptała Hermiona, zwracając wzrok na śpiącego Freda.

- Wtedy sprawimy, że zaśnie i wyczyścimy mu wspomnienia. – powiedział Harry, wstając i podchodząc do łóżka. Wskazał różdżką na śpiącą twarz Freda i wypowiedział zaklęcie mocnym i silnym głosem. – Obliviate.

- Wiesz jak rzuca się zaklęcia zapomnienia? - zapytał Harry, spoglądając z poważnym wyrazem twarzy na George'a. Wiedział, że Hermiona potrafi, widział na własne oczy jak rzuca je na wielu mugoli i czarodziejów przez ostatni rok. Była w tym całkiem dobra.

George, ze wzrokiem wciąż skupionym na bliźniaku, powoli pokiwał głową.

– Tak, wiem jak.

- To dobrze, ponieważ, przynajmniej dopóki żadne z was nie ma kolejnych wspaniałych pomysłów, które bardziej niż chciałbym usłyszeć, to jest jedyna rzecz, która nam pozostaje.

- Kiedy zabieracie go do domu? – zapytała Hermiona po chwili ciszy.

- Wieczorem, mama przygotuje kolację dla całej rodziny. – odpowiedział George. – To daje mi... – Zerknął na zegar, który wisiał na ścianie. – Sześć godzin na nauczenie cię wszystkiego, czego, jako narzeczona, powinnaś wiedzieć o Fredzie.

Hermiona westchnęła i usiadła na krześle. To będzie naprawdę długie popołudnie.

N/A: Przepraszam, że tak długo zajęło mi przetłumaczenie kolejnego rozdziału, ale miałam mnóstwo pracy pod koniec roku szkolnego, a wyjechałam od razu po jego zakończeniu. W wakacje rozdziały niestety będą pojawiać się rzadziej, ale myślę, że, wraz z rozpoczęciem roku, będę dodawać kolejne rozdziały w każdy poniedziałek, tak jak zawsze. No to jeszcze, trochę spóźnione, miłych wakacji! :D