Smoker przeciągnął się w swojej kabinie. Jego ludzie robili się coraz bardziej denerwujący. Co chwilę przylatywali do niego z kolejnymi swoimi problemami, najczęściej tymi, które marynarza kompletnie nie obchodziły. Tak jak teraz.
- Taisa, widać piracki statek! - zameldował jakiś jego podwładny.
- Co w związku z tym? - zapytał zirytowany, podnosząc głowę znad sterty papierów.
- Emm... - chłopak, mógł mieć najwyżej szesnaście lat, przestąpił z nogi na nogę, tracąc naglę całą pewność siebie. - Chciałbym... zapytać, jakie są rozkazy.
- Czy widzisz na maszcie flagę Słomkowego?
- N... nie.
- Czy jest to pirat, którego nagroda przekracza 50mln Berri?
- Nie, taisa, ale...
- Co jest obowiązkiem Marynarki?
- Łapać piratów.
- Więc po co zadajesz głupie pytania!? - niemal wrzasnął, podnosząc się gwałtownie. Podwładny cofnął się ze strachem.
- P... przepraszam! Już się tym zajmujemy! - powiedział i szybko uciekł z pomieszczenia.
Smoker wziął kilka głębszych oddechów, żeby się uspokoić i usiadł z powrotem.
- Nie przesadziłęś trochę? - usłyszał rozbawiony głos gdzieś po swojej prawej. Spojrzał tam i zauważył niewielką postać. Chłopak, dzieciak właściwie, siedział na jego łóżku i machał w powietrzu nogami. Ubrany był w niebieskie spodenki sięgające kolan i taki sam kolor bluzy na długi rękaw z kapturem. Na głowie miał białą czapkę z daszkiem.
- Jitte, możesz nie wtrącać się w sprawy marynarki?
Nanashaku Jitte skrzywił się lekko, słysząc te słowa.
- Smo-ya... Ale jesteś nudny~ Mógłbyś oderwać się czasem od tych swoich papierów i pobawić się ze mną~. - jęczał dzieciak, powodując pojawienie się żyłki na czole białowłosego.
- Ty też będziesz mnie denerwował?
- Jeżeli nie chcesz się ze mną bawić...
- Smoker-san! - do kabiny wpadła kolejna osoba. Tym razem była to kobieta. Miała na sobie różową koszulkę w kwiaty i dżinsowe spodnie. Na głowie miała okulary. - Nasi ludzie nie radzą sobie z tymi piratami.
- Agh, co was wszystkich dzisiaj napadło? - zapytał jej przełożony ze złością wstając i obchodząc biurko. - Jitte, szykuj się! Chyba musimy pomóc tym ofermą.
- Tak jest~
- Tashigi-san, czy my też powinniśmy się przyłączyć? - zapytał mężczyzna, pojawiając się znikąd za kobietą marynarz. Miał na sobie ciemnozieloną yukatę w białe wzory. Białe włosy związał w koński ogon.
- Och, Shigure, szukałam cię. Tak, pomóżmy im. - odpowiedziała czarnowłosa, kiwając głową.
Już chwilę później dwójka marynarzy, każde z własną bronią w ręku przepuściło atak na zaskoczonych piratów.
Hehehe, przepraszam. Musiałam to zrobić :3 Bo w końcu... Smoker, który musi użerać się z małym, baaardzo irytującym dzieciakiem? Poza tym... Sama nazwa: Nanashaku Jitte. To przecież brzmi jak dzieciak, nee~? Co do Shigure... Nie wiem, samo tak wyszło. Naprawdę. Przez chwilę chciałam go nawet zrobić kobietą, ale uznałam, że nie. Dopiero, kiedy doszłam do części, kiedy Shigure się pojawia po prostu... Zobaczyłam go takim, jak go opisałam. To jeden z tych, który ubiera się w tradycyjne japońskie wdzianka, chodzi z wachlarzem i pomaga swojej właścicielce... Może kiedyś wrócę jeszcze do nich, chciałabym opisać jeszcze jedno wydarzenie...
Piszcie, co o tym myslicie i kogo chcielibyście zobaczyć (albo przeczytać?) następnym razem! Generalnie każdy, kto ma broń się nadaje. W tej chwilę myślę jeszcze nad Mihawkiem i Lawem, ale kto wie...?
