Rozdział 3: Madrox wychodzi
Autor: Skulker

Wszystko zaczęło się dość normalnie. No w każdym razie normalnie dla nas. Akurat walczyliśmy z Eggheadem. Szaleniec porwał jakiegoś nastoletniego mutanta tworzącego energię by zasilić nim swoją maszynę by podbić świat czy coś w tym stylu. Drużyny typu Avengers czy X-men nie były w pobliżu. Byliśmy my. X-Factor.
Armia Multiple Manów wbiła się do środka bazy Eggheada, a z nimi reszta drużyny. Na drodze stanęły im roboty Eggheada.
-Głupcy, nie możecie mnie powstrzymać!- krzyczał Egghead- Za parę minut moja maszyna będzie gotowa a wtedy świat legnie u mych stóp!
-Ale on wkurzający.- warknęła Monet rozwalając głowę jednemu z robotów- Za mało mi płacą bym wysłuchiwała takich dialogów.
Monet, córka bogatego ambasadora, wychowanka Emmy Frost.
-Jak się zastanowić to teraz ratujemy świat.- zauważył Strong Guy, podczas przebijania się przez roboty- Ciężko wskazać komu wysłać rachunek.
Guida AKA Strong Guy. Najprościej mówiąc mięśnie drużyny.
-Nawet mi tego nie sugeruj!- Monet uniosła w powietrze robota, który strzelał laserem z oczu i nakierowała go na resztę maszyn- Ktoś nam zapłaci choćbym miała pozwać SHIELD, ONZ i diabli wiedzą kogo.
Siryn wzniosła się w górę i uderzyła dźwiękiem w Eggheada, ale ten znajdował się za polem siłowym.
Siryn drugi dowódca., Córka Bansheego.
-Nadęta homo superior!– zaśmiał się Egghead- Naprawdę myślałaś że zdołasz spenetrować moją tarczę?
Zaśmiał się jeszcze raz, po czym pole ochronne zgasło.
-Co? Jak?
-Zapomniałeś osłonić komputer sterowniczy.- powiedziała Miller, siedząc z założonymi nogami przy komputerze- A hasło po prostu znałam.
Layla Miller, mała dziewczynka która wie rzeczy.
Egghead zrobił wściekłą minę i wyciągnął pistolet laserowy. Layla spokojnie wcisnęła jeden z guzików i otoczyło ją pole ochronne, zanim laser doleciał do niej.
-Możesz już się poddać Egghead.- przestępcę otoczyła armia Multiple Manów- Nie masz żadnych szans.
I ja, Jamie Madrox. Był jeszcze Rictor i Wolfsbane, ale dziś byli gdzie indziej. Nieźle nam poszło. I wtedy się zaczęło.
Nagle Madrox upadł i złapał się za głowę. Przez mozg przelatywały mu obrazy.
ŚMIERĆ
KRYJÓWKA PALADYNA
ORZESZKI ZIEMNE
ŚMIERĆ
WALKA
MOTOCYKL
PUSTYNIA
ŚMIERĆ
WIĘCEJ ŚMIERCI
Egghead zrobił zdziwioną minę tylko, po czym z uśmiechem wycelował z Madroxa, tylko po to by oberwać od Monet. Ale Jamie już stracił przytomność.

Po wielu godzinach Jamie zaczął odzyskiwać przytomność. Znajdował się w swoim pokoju otoczony przez resztę drużyny.
-Jesteś cały?- spytała Siryn
-Chyba tak, tylko strasznie boli mnie głowa.- Madrox podniósł się lekko i syknął- I kości.
-Kopaliśmy cię parę razy.- poinformował go Strong Guy- Mieliśmy nadzieję że gdy się powielisz będzie mniej boleć. Nie wyszło.
-Dzięki za troskę.- mruknął- Jak poszła akcja?
-Przestępcę złapaliśmy, maszynę wyłączyliśmy, dzieciakowi wytarliśmy nos i wysłaliśmy do mamy. Lepiej powiedz co tobie się stało? - spytała Monet
-Layla tego nie wie?- spytał z lekkim zdziwieniem
-Nie. I bardzo jej się to nie podoba.
-Jeden z moich duplikatów umarł. A raczej cała armia. Był bardzo „starym" duplikatem i liczba śmierci połączona z masą wspomnień ogłuszyła mnie. -Jamie zmarszczył czoło- Wspomnienia…
Ku zdziwieniu całej grupy Madrox zerwał się z łóżka.
-Włócznia Odyna!
Multiple Man wybiegł z pokoju. Członkowie X-Factor popatrzyli po sobie zaskoczeni.
-No dobra.- westchnęła Siryn- Pójdę pogadać z nim.

Madrox siedział w swoim gabinecie i niecierpliwie bębnił palcami o blat stołu, czekając na połączenie z SHIELD. W tym momencie Siryn zaczęła dobijać się do drzwi. Jamie walnął pięścią w stół i pojawiła się jego kopia.
-Proszę, powiedz mi że jesteś moją empatią.
-Erght, zła odpowiedz.- odparł duplikat z uśmiechem.
-Poczucie humoru, świetnie.- Madrox zakrył dłonią twarz- Trudno, idź do niej i uspokój ją jakoś.
Klon posłusznie wyszedł za drzwi. Przez chwilę słychać było dzięki rozmowy, po czym nastąpił trzask, jakby ktoś dostałem kijem w łeb. Siryn weszła do pokoju.
-Przyszłam rozmawiać z tobą, nie twoim klonem. Odłóż słuchawkę.
-Jedna z moich kopii ukradła Włócznię Odyna. Musze poinformować SHIELD.
-Spałeś kilka godzin. Przez ten czas Fury poznał sprawę lepiej niż ty. Dziesięć minut cię nie zbawi. Odłóż słuchawkę.
Madrox niechętnie odłożył telefon, po czym zaczął wyjaśniać jej dokładnie co się stało.
-No i wiesz to co ja, zadowolona?
-Zamierzasz zając się tą sprawą- Siryn bardziej stwierdziła to niż zapytała
-To moja odpowiedzialność.
-A właśnie że nie.- odparła dziewczyna- Obwiniasz się za każdą złą rzecz którą zrobią twoje kopie. Ale ty nie jesteś tymi kopiami Jamie. Musisz pogodzić się z faktem że niektóre z twoich kopii są złe lub szalone, ale to nie znaczy że jesteś winny ich czynów.
-Gdyby to tylko było takie proste.- westchnął Madrox.- Tylko jesteś jeden problem; One SĄ częścią mnie. Każdy z nich reprezentuję części MOJEJ osobowości. I dlatego część mnie CHCE zachować się jak one, chce popełnić samobójstwo, powiedzieć nieś śmieszny dowcip, a nawet ukraść tę przeklętą włócznie!
W tym momencie Jamie walnął pięścią w blat i pojawił się kolejny klon, który bezwstydnie zaczął gapić się na krągłości Siryn
-I właśnie dlatego- Jamie wchłonął klona- Ich czyny to moja odpowiedzialność.
Zapadła cisza.
-Daruj sobie i tak go nie przekonasz- powiedziała nowo przybyła Layla- Co do ciebie Jamie, to mam dwie porady. Pierwsza: zajmij się tym bez X-Factor.
-Sam?
-W twoim przypadku to raczej niemożliwe- zauważyła ironicznie- Ale nie, nie sam. Mówię tylko że bez nas.
-W porządku, jak dotąd masz rację w takich sprawach. A druga?
-Odbierz telefon.
Madrox spojrzał na telefon, który sekundę później zadzwonił.
- Halo?
- Witam, czy mam przyjemność z detektywem Madroxem? – spytał uprzejmie głos w słuchawce
- Tak, to ja. W czym mogę pomóc?
- Nazywam się Steve Rogers i potrzebuję Twojej pomocy Jamie..

Kilka godzin później Madrox przekazał pożegnał się z drużyną i ruszył do kafejki w której się umówił ze Stevem. Kapitan Ameryka już tam na niego czekał tam razem z Clintem Bartonem AKA Hawkeyem. Madrox dosiadł do nich i wdał się w rozmowę, nie wiedząc że jest obserwowany przez dziwną kobietę, ubraną w biało-czarny strój.
-Lady Bullseye do szefa. Melduję że Madrox jest w Nowym Jorku. Prawdopodobnie jest na tropie klona którego zabiłam. Czy mam o sprzątnąć?
-Czy duplikat widział twoją twarz?
-Nie.
-W takim razie zostaw go w spokoju i przynieś mi włócznię.
-Zrozumiałam.
Lady Bullseye wyłączyła komunikator i udała się w swoim kierunku.