Rozdział piętnasty: Władcy i zwycięzcy


- Ned, szybciej! – wykrzyknęła Charlotte, biegnąc pomiędzy wysokimi budynkami.

Mężczyzna zrównał się z nią po chwili. W prawej ręce trzymał nieduży worek z klejnotami, jakie właśnie wykradli jednemu z sułtanów. Jego ludzie ścigali ich przez wąskie uliczki miasta, wykrzykując raz za razem przekleństwa.

- Zaczekaj. – Ned nagle się zatrzymał i pociągnął Charlotte w jedną z bocznych uliczek. Oddał jej worek z kosztownościami, wyciągnął szybko swój miecz i przygotował się do walki. Gdy pierwszy strażnik dobiegł do nich, mężczyzna bez żadnych skrupułów zamachnął się mieczem, rozcinając napastnika w poprzek. Z drugim zrobił to samo, a trzeciemu rozpłakał twarz i górną część torsu. Dopiero po pozbyciu się całego pościgu wrócił do Charlotte, która czekała na niego, oparta o ścianę jednego z budynków.

- Ty się nigdy nie zmienisz, co? – spytała się, uśmiechając się kątem ust.

Ned tylko odwzajemnił jej uśmiech swoim własnym, po czym stanął naprzeciwko niej, wyraźnie z siebie zadowolony.

- Ani trochę, królowo. – odpowiedział, poszerzając swój uśmiech nieco bardziej.

Królowo… wciąż nie przywykłam do tego tytułu. No, ale noszę go dopiero od dwóch miesięcy.

Rodzice Charlotte oficjalnie oddali jej przywództwo nad klanem na ceremonii, jaka miała miejsce tuż po jej dwudziestych czwartych urodzinach. Sami odeszli na swoistą „emeryturę" – wybrali pełną nieśmiertelność i dołączyli do grupy Podróżników, którzy doradzali młodszym pokoleniom, ale pozostawali bierni i dawali im szansę samodzielnie wszystko zmieniać i tworzyć.

Minęły już prawie trzy lata od dnia, kiedy dziewczyna pokonała z pomocą Neda Sama i Priscillę. Nikt już nie zbuntował się przeciwko głównemu trzonowi rządzących. Charlotte wiedziała, że to nie była wyłącznie jej zasługa – wiele zależało od jej partnera.

Ned w pełni się jej słuchał. Nie zatracił jednak swojej mrocznej strony – wciąż pozostał mniej więcej taki sam. Charlotte wypełniła swoją obietnicę i pokazała mu najróżniejsze światy, miejsca i czasy. Razem podróżowali i zbierali kolejne artefakty. Poszerzali wiedzę nie tylko dla innych – przede wszystkim robili to dla ciebie. Uczyli się o mocach, jakie mogą faktycznie posiąść dzięki zdobytej wiedzy. Każdy kolejny świat otwierał przed nimi kolejne możliwości.

- Oho. – Charlotte wyprostowała się nagle, wyczuwając coś w powietrzu. – Kolejny oddział. Są już blisko.

- Dam sobie z nimi radę. – Ned ujął pewniej rękojeść miecza. Charlotte pociągnęła go jednak za sobą i skierowała się dalej w głąb alejki.

Przyspieszyła nieco, gdy wyczuła, że strażnicy są już bardzo blisko. Zaczęła biec, gdy ci w końcu ich doścignęli i wypatrzyli.

- Trzymaj się mocno. – poleciła Nedowi, wyciągając jednocześnie dłoń przed siebie. Utworzyła na szybko tuż przed nimi nieduży portal. Musieli przecież jakoś się stąd wydostać – a portal był w tej chwili najlepszym rozwiązaniem.

Przeskoczyli przez niego dosłownie w ostatniej chwili. Charlotte upadła na podłogę w tym samym czasie, w którym zakończona ostrym grotem strzała przeszyła powietrze tuż ponad jej głową.

Dziewczyna zareagowała natychmiast. Gdy tylko zorientowała się, że zdołali się przedostać przez portal, odwróciła się szybko i zamknęła go za sobą, odcinając siebie i Neda od ścigających ich strażników.

Wreszcie bezpieczni. – pomyślała zaraz potem, padając z ciężkim westchnieniem na chłodną posadzkę. – Chwała wszystkim bogom i innym istotom. Wreszcie jesteśmy bezpieczni.

- Jesteś cały? – spytała się jeszcze dla pewności. W odpowiedzi usłyszała tylko ciche chrząknięcie.

- Cały i zdrowy. – zapewnił ją po chwili Ned, siadając prosto. Charlotte również usiadła prosto, po czym odwróciła się przodem w stronę swojego towarzysza i uśmiechnęła się, wyraźnie zadowolona.

- Kolejna misja zakończona sukcesem. – powiedziała. – Zdobyliśmy już prawie wszystkie magiczne artefakty Bliskiego Wschodu. Niedługo będziemy mogli przejść na Daleki Wschód. Lub Środkową Afrykę, co wolisz. – dodała po chwili.

- Zdam się chyba na twoją ocenę. – odparł Ned. Następnie podsunął się do niej, dotknął dłonią jej policzka, po czym przysunął się jeszcze bliżej niej i pocałował ją.

Charlotte bez wahania odpowiedziała na pocałunek. Objęła Neda i przysunęła go jeszcze bliżej siebie. Odsunęli się od siebie dopiero po dłuższym czasie.

- Chodźmy. – powiedziała po chwili, uśmiechając się szeroko. Wstała szybko i wyciągnęła zachęcająco rękę do Neda. Ten ujął ją bez cienia wahania, po czym wstał z podłogi i od razu ruszył za Charlotte. – Odłóżmy ten artefakt i bierzmy się za poszukiwanie kolejnego.

Razem wyszli z pomieszczenia i ruszyli w stronę sali artefaktów, gdzie gromadzili wszystkie przedmioty, które zdobyli podczas swoich podróży. Idąc tam, Charlotte zerknęła szybko na Neda. Mimowolnie przypomniała sobie pytanie, jakie jej matka zadała jej, gdy dowiedziała się, że Ned pozostanie tu z nimi, i na dodatek stanie się jednym z nich.

Czy naprawdę jesteś gotowa na to? Czy wierzysz w to, że będzie on tu pasował? Że nie sprawi nam żadnych problemów?

Tak, matko. – Charlotte jeszcze raz powtórzyła w myślach te same słowa, które wtedy wypowiedziała. – Wierzę, że pozostanie nam wierny. Wierzę, że pozostanie mi wierny, bez względu na wszystko. Wierzę w to właśnie dzięki jego naturze, dzikiej, niebezpiecznej i nieobliczalnej. Wiem, że nie sprawi nam żadnych problemów, bo wiem, że jestem w stanie go obłaskawić. Wiem też, że jestem jedyną osobą, która to potrafi. Nie przeszkadza mi to ani trochę – wręcz przeciwnie, cieszy mnie to, że tylko ja potrafię to osiągnąć. Dzięki niemu osiągnę to, co dotychczas było dla mnie niemożliwe. Razem będziemy mogli zdobyć niemalże wszystko.

Charlotte ani trochę nie przesadziła, gdy to mówiła. W ciągu pierwszego roku podróżowania z Nedem po innych światach zgromadziła więcej artefaktów, niż w ciągu poprzednich dwóch lat, kiedy to współpracowała z Claytonem. Razem naprawdę mogli być w stanie osiągnąć niemalże wszystko. Niewielu to widziało, ale ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę – i to jej wystarczyło. Ona to wiedziała, i on to wiedział. Tyle jej było potrzeba do szczęścia.

Razem osiągniemy wszystko. Zdobędziemy każdy artefakt. Odkryjemy każdy sekret. Zgłębimy wszystkie tajniki magii. Poznamy wszystkie światy. Razem…

Razem zdobędziemy cały Wszechświat.