2
- Który to? - dopytywałem się. - Ten? - wskazałem palcem na jednego przerośniętego byczka.
- Nie, nie ten.
- Ten?
- Nie.
-A ten? To może ten? Ten? Tamten? Już wiem! Ten tutaj!
- Nie, Aominecchi, żaden z tych! - jeknął Kise. - Kiedy pojawi się gdzieś na widoku, to ci powiem przecież!
- No wybacz, że jestem niespokojny ze świadomością, że jakiś dupek sprawia ci problemy!
- Coo? - rozległ się za nimi głos. - Kise-chin, ktoś ci dokucza? - spytał charakterystycznym sobie tonem Murasakibara.
- Można tak powiedzieć, Murasakibaracchi, ale to nic wielkiego - uśmiechnął się blondyn.
- Nie prawa! - warknąłem, po czym zwróciłem się przerośniętego fioletowego chomika. - Jest jakiś dupek, który dokucza Kise, tak więc no. Teoretycznie mamy go przestraszyć, ale nie miałbym nic przeciwko...
- Ubiciu gnoja? - wtrącił Akashi
- Aaaaa! - krzyknęli wszyscy. Oprócz Murasakibary oczywiście, który akurat otwierał chipsy.
- Akashicchi mógłbyś dać jakiś znak że się pojawiasz a nie pojawiać się! - jęknął Kise. - Gorzej niż Kurokocchi, naprawdę!
- Przepraszam - mruknąłem Akashi. - Albo wiesz, w sumie to nie. To kogo ubijamy?
- Dupka który dokucza Kise-chi - odparł Murasakibara.
- No to co, polecam rozżarzone węgielki, a potem nabijanie na pal, kto jest za? - spytał czerwonowłosy.
- Kogo chcecie nabijać na pal? - spytał Midorima, poprawiając okulary.
- Dupka który dokucza Kise-chi - powtórzył Murasakibara.
- Ktoś narusza prywatność i godność Kise?
- Tak! I dlatego czas na zemstę - odpowiedziałem, a Akashi zatarł z radości ręce.
- O czym rozmawiacie? - spytał Kuroko, typowo dla siebie pojawiając się znienacka z innej strony niż inni.
- Rozwiązujemy problem Kise - wyjaśnił Midorima.
- A gdzie on jest? - niebieskowłosy rozejrzał się dookoła.
- Jak to gdzie, stoi przecież tut... - całą grupka spojrzała po sobie i za siebie. Żadnego śladu blondyna.
- KISEEEEEEEEEEEEEEEE!
