- I co, jest tam?

- Nie, nie ma go! A tam, sprawdzaliście?

- Tak!

- I co?

- I nic.

- Wydaje mi się, że przesadzacie - powiedział Kuroko, podążając za nami. Przemierzaliśmy szkołę wzdłuż i wszerz szukając blondyna. - Kise-kun pewnie gdzie poszedł bo miał was dość i było mu za was wstyd.

- Nie możliwe!

- No właśnie! - powiedziałem. - W końcu przyszedł do mnie prosić mnie o pomoc, nie?

- Ale to i tak...

- Ciii - przerwał nam Akashi. Spojrzałem się na niego z niezrozumieniem, jak wszyscy zresztą. - Ktoś tam jest - wskazał na uchylone drzwi. Podkradliśmy się pod nie i naszym oczom ukazał się Kise stojący na przeciwko jakiegoś wyrośniętego typka.

- No i chciałem Cię przeprosić, Kise, za to wszystko - chłopak potarł dłonią kark. - Po prostu chciałem Ci powiedzieć, że no... Że cię lubię... Ale stchórzyłem i to dlatego.

- Ojeej, Hiroomi senpai, naprawdę? A ja już się martwiłem, że to dlatego że mnie nie lubisz, senpai! - blondyn się rozpromienił, a ja cały spiąłem. Że jak?

- Tak więc tego, no - typek się zarumienił lekko. - Dałbyś się zaprosić może na kawę?

- Mówiąc kawę masz na myśli randkę, senpai? - podpuścił go Kise.

- Nie! To znaczy.. w sumie to tak. Więc jak będzie?

- Z chęcią się gdzieś... - zaczął blondyn, a ja nie wytrzymałem.

- Nieeeeee! - wbiegłem do klasy z rykiem. Wszyscy spojrzeli się na mnie zdziwieni, no i chuj. - Zabieraj łapy od mojego Kisiaczka, ty przerośnięty gwałcicielu! On jest mój! Moje moje moje, nie dotykaj! - wydarłem się na niego, przyciskając zdziwionego modela do piersi.

- Hę? Gwałciciela? A kto go teraz molestuje? - spytał zadziornie typek, zaciskając ręce w pięści.

- Aominecchi, łamiesz mi żebra - mruknął Kise.

- Widzisz, krzywdzisz go! - krzyknął na mnie typek.

- Może i tak, ale potem mu zafunduję takie niebo, że w życiu nie byłbyś w stanie takiego zrobić! - odszczeknąłem się. W oczach typka dojrzałem furię. Już miało dojść do rękoczynów, gdy blondyn szturchnął mnie.

- Jakie niebo, Aominecchi? - spytał. Szepnąłem mu więc na ucho cały mój plan. Kise momentalnie spalił buraka.

- Wiesz co, Hiroomi senpai - odezwał się słabym głosem. - Wybacz, ale jednak nie pójdę z Tobą na kawę.

- Hahaha, widzisz, mówiłem! - uśmiechnąłem sie szeroko, patrząc jak typek robi się czerwony ze złości, po czym przycisnąłem Kise mocniej do siebie.

- Moje.

A reszta pokolenia cudów zaczęła im bić brawo i wołać gorzko, a typek uciekł. Później po szkole Aomine zabrał Kise na zakupy razem ze złotą kartą kredytową swojego wujka. Tak, to właśnie było to niebo.