Goście
Naruto zakopał się pod kołdrą, nie zostawiając nic dla ojca, który zadrżał z zimna. Z ich włosów wciąż skapywały kropelki wody. Chłopak zmarszczył czoło, kiedy poczuł, że jest przytulany.
-Zapomniałbym...-powiedział po chwili Minato-...Jiraiya chciał, żebym się ciebie zapytał, czy masz ochotę na trójkącik.
-E?-zdziwił się blondyn-Niby z kim?
Namikaze przewrócił oczami. Jednak to było rodzinne.
-Jak to z kim? Ze mną!
-A! Czemu nie? To będzie ciekawe!
-I to jak.-zamruczał Minato, chowając nos pod brodą syna. Miał na dzisiaj zupełnie inne plany, ale kąpiel zajęła im całą resztę dnia. Poza tym, Jiraiya wymęczył ich obu.
Nazajutrz, Naruto pobiegł na trening. Przez cały czas czuł na sobie spojrzenie Kakashiego. Robiło się to powoli irytujące. Podczas podsumowania, Sakura próbowała poderwać Sasuke. Uchiha zaciskał zęby, ale widać było, że coraz bardziej się denerwuje.
-No dobra, to tyle tej tyrady. Jutro macie dzień wolny. Naruto, skoczysz ze mną na ramen? Chcę coś z tobą omówić... Sakura! Daj już mu spokój. Zanim cię zabije...
Haruno odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Sasuke odetchnął z ulgą.
-Dzięki.-wymamrotał i pobiegł w swoją stronę. Blondyn poszedł z Kakashim w stronę Ichiraku. Hatake zajął najdalszy stolik. Blondyn nie był zbytnio zadowolony z tego, ale nie kłócił się. Zaczął w ekspresowym tempie pochłaniać ramen.
-Kto cię w to wciągnął?-zapytał Kakashi, ściągając maskę.
-Tata.
-Skorzystał z któregoś z naszych pomysłów, czy improwizował?
Naruto podrapał się po głowie.
-Nie... Wiesz, wiedziałem o was. Przeczytał mój... e, pamiętnik. A później... poszedł ze mną do łóżka.-wyszeptał to ostatnie. Kakashi wyszczerzył się. To było do przewidzenia.
-Naruto. Twoja kontrola chakry wciąż jest do bani. Co powiesz na dodatkowe lekcje?
Chłopak pokręcił głową.
-Czemu wszyscy są tacy zboczeni?
-Jesteś kimś nowym... Przyzwyczaj się, że każdy będzie chciał cię sprawdzić.
-Aha.
Hatake przesunął swój ramen w stronę Naruto. Chłopak natychmiast się na niego rzucił. Kiedy skończył, spojrzał oskarżycielsko na senseia.
-I to ma mnie przekonać do...
-Nie bądź taki!
-Niech będzie...
Kakashi uśmiechnął się i założył maskę. Złapał go za rękę i wyprowadził z knajpy. Naruto spojrzał z zaciekawieniem na senseia.
-Gdzie idziemy?
-Do mnie.
Naruto nigdy nie był u niego. Mieszkanko było małe, ale przytulne. Kakashi zatrzasnął drzwi i zaczął całować go. Chłopak wycofał się na łóżko. Zepchnął z siebie sensia i zaczął go rozbierać. Tym razem to on chciał dowodzić. Kiedy Kakashi był wreszcie nagi, sam zaczął się rozbierać. Hatake obserwował każdy jego ruch.
Złapał nagiego chłopaka i przygwoździł go do łóżka. Wyciągnął coś spod poduszki.
-Jesteś zboczooony!-krzyknął Naruto i spróbował się wyrwać, ale było już za późno. Kajdanki trzymały jego ręce przy ramie. „To już druga osoba, która mi to robi!" poskarżył się w myślach.
-Ktoś musi być górą.-zachichotał Kakashi, liżąc ciało kochanka. Naruto syknął, kiedy Hatake lekko ugryzł jego sutek. Sensei wyciągnął coś ze szafki. To coś miało kształt buteleczki. Zanim zdążył zapytać, poczuł lodowatą maź.
-Znowu!?
Kakashi zachichotał. Minato korzystał z tego samego żelu. Wszedł szybko w niego. Czekał na reakcję.
-W porządku? Nie za szybko?
-Po... Jiraiyi już... nic mnie... nie zdziwi...
-Uch... to musiało być ciężkie przeżycie.
Naruto krzyknął, kiedy uderzył w jego prostatę. Zacisnął palce na kajdankach, starając się zgrać z pchnięciami Hatake. Kakashi był wyraźnie zmęczony po ostatniej nocy. Ku niezadowoleniu Naruto, doszedł o wiele za wcześnie.
-Rozkuj mnie...-poprosił chłopak, wciąż będąc twardy. Kakashi wykonał polecenie i upadł obok niego. Naruto usiadł mu na kolanach i pochylił się, liżąc go.
-Nghh... Naruto!
Chłopak nigdy tego nie robił i miał nadzieję, że jest okej. Kakashi pogłaskał go po włosach i zachęcił do odważniejszych działań. Czubek zniknął w ustach Naruto. Jego język był taki gorący... A potem pochłonął go do połowy i cofnął się. Spróbował jeszcze raz, ale z tym samym rezultatem. Nie wiedział, jak jego ojciec to zrobił.
-Nie mogę...-zaczął cichutko, ale Hatake wplątał palce w jego włosy.
-Robisz to pierwszy raz, prawda? Spokojnie... ooochhh...
Ręka Kakashiego pomagała mu. „Było tak blisko..." szepnął w myślach. I znowu. Hatake uniósł się lekko. Naruto trochę się zakrztusił. Wtedy sensei doszedł. Chłopak w ostatniej chwili rozchylił usta, ale i tak większość wylądowała na jego twarzy.
Blondyn cofnął się, starając się zlizać spermę. Kakashi zbliżył usta do jego ust i pocałował go. Przez chwilę się bawili, a potem język Hatake wydostał się z ust i zaczął jeździć po twarzy Naruto, zbierając białą maź. Kiedy skończył, chłopak zaczął się powoli opuszczać na niego. Kakashi upewnił się, że jego pośladki nie będą przeszkadzać.
-Aaach...-jęknął, kiedy się nabił na penisa Kakashiego. Zaczął go ujeżdżać, z początku powoli, a potem coraz szybciej. Hatake zacisnął powieki. Tylko Iruka był w stanie doprowadzić go do tego stanu. Naruto zupełnie zapomniał o tym, że chciał dominować. Doszedł z wrzaskiem, brudząc brzuch Kakashiego. Hatake nie wytrzymał i również się poddał.
Leżeli obok siebie, obserwując się. Srebrnowłosy głaskał go po policzku.
-Prawie zapomniałem...
-O czym?
-Poker u twojego ojca.
-E?
„Ominęło mnie coś?" zastanawiał się Naruto.
-Nie wiesz? Pewnie nie zdążył ci powiedzieć. Co miesiąc organizujemy u kogoś zabawy. Butelka, konkursy i takie tam...
-Pewnie bardzo zboczone...
-A żebyś wiedział. To kolej twojego ojca. I wylosował pokera.
-A czym gracie?
Kakashi uśmiechnął się.
-W pokerze używamy shurikenów, chrupek i zapałek. Osoba, która straci wszystko odpada, a zwyciężca wskazuje kto z kim ma się przespać. Butelka jest bardziej emocjonująca, ale... Cóż. Dołączysz?
-Pewnie! Ogram was wszystkich!
Hatake pokiwał głową z głupim uśmieszkiem. Nikt nie wiedział, że Naruto grywał z Jiraiyą w pokera i ogrywał go raz za razem. Oczywiście, oprócz samego Sannina, który od tamtej pory nie wyciągał kart w pobliżu blondyna.
-Świetnie. Zaczynamy wieczorem, ale najpierw powinieneś się umyć...
Minato cieszył się, że po raz pierwszy nie musi się pozbywać syna. A wspominając o nim... Wyjrzał przez okno, ale nie było go widać. A robiło się już ciemno. Namikaze miał dwóch podejrzanych. Sasuke i Kakashi. Był pewien tego pierwszego, bo wiedział, że Uchiha ma chętkę na Naruto. Nagle ktoś wszedł. A raczej ktosie.
-Widzę, że już masz prawie wszystko...-stwierdził z uśmiechem Kakashi, dźwiagając dwie paczki chipsów. Naruto uśmiechnął się do ojca. Ten westchnął.
-A już myślałem, że Sasuke...
-On nawet nie zauważył. Zresztą, nie dziwię mu się.-Kakashi zajął miejsce przy stoliczku na środku salonu-Sakura siedziała mu na głowie cały dzień.
Naruto zastanawiał się, co się stało z meblami. W salonie był teraz duży, okrągły, niski stoliczek na grubym dywanie. Przygotowane były już dwie talie kart.
-Sasuke też przyjdzie?
Minato spojrzał na syna.
-Wątpię. Wciąż się boi Jiraiyi. Będziesz grał, czy pójdziesz do pokoju?
-Oczywiście, że będę grać!-oburzył się Naruto.
-To podzielę się z tobą swoimi zapasami. I uważaj. Najlepiej siedź między mną i Kakashim, bo...
-Tak tak. Wiem. Jestem czymś nowym!
-Wytłumaczyłem mu już zasady, więc nie powinno być problemu.
Minato skinął głową i zaczął studiować zwój. W końcu wyciągnął z niego coś, co przypominał wieżę stereo. Kakashi rzucił się na płyty z muzyką i wybrał parę. Naruto zajął swoje miejsce i rozłożył się na puszystym dywanie. Ojciec rzucił mu ostrzegawcze spojrzenie.
-Co?-zdziwił się, patrząc to na Minato, to na Kakashiego.
-Wiesz... Jesteś trochę zbyt...-zaczął Namikaze.
-...pociągający.-dokończył Hatake.
-Wasz problem...-stwierdził Naruto, wracając do siadu.
-Twój, jeśli któryś z gości się na ciebie rzuci.
W końcu zaczęły przybywać nowe osoby. Pierwszy był Asuma. Naruto i Kakashi prawie padli ze śmiechu, kiedy usłyszeli „zero palenia w moim domu" i zgniatanie paczki fajek razem z tym w ustach Sarutobiego. Z marudzeniem usiadł obok Kakashiego i wciągnął pozostałych dwóch graczy w rozmowę.
Wtedy pojawiła się kolejna osoba.
-Iruka? Nie spodziewałem się ciebie, chodź!
Umino był nieco onieśmielony. Naruto zrobił mu miejsce, żeby mógł usiąść obok swojego chłopaka. Iruka spojrzał na blondyna ze zdziwieniem.
-Ty też? Od dawna?
-Od dwóch dni.
Asuma parsknął śmiechem. Kakashi objął Irukę.
-Nie bój się.
-A co jak przegram?
-Wyluzuj, Iruś. To tylko zabawa. Muszą być przegrani i wygrani. Od lat staramy się upolować Minato i zrobić z niego na siłę uke. Ale to twarde bydlę.
Wspomniane bydlę zachichotało i poszło po napoje do kuchni.
-Tylko przy Jiraiyi jest uke?-zapytał Naruto. Kakashi pokręcił głową.
-Od święta pozwala komuś być seme. Ale to naprawdę rzadkie przypadki. I w dodatku trzeba go prosić na kolanach. Drań. Za to Jiraiya... On nigdy jeszcze nie dał się złapać.
-Hm...-zdziwił się Naruto-Myślałem, że wybieracie tylko z kim kto ma się przespać...
-I wybieramy uke.
Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech. Myśl, że uda mu się ograć ojca... Nagle do mieszkania wpadły dwie osoby, zawzięcie się o coś kłócąc. Kiba i Sai. Na widok Naruto zamilkli.
-Niespodzianka?-zaczął blondyn. Inuzuka zachichotał, siadając obok niego.
-No proszę... Nasze grono się powiększa. Trzeba jeszcze przekonać Shino i Shikę. I Nejiego. I Gaia i Lee...
-NIE!-krzyknęli Kakashi i Asuma. Naruto i Iruka wybuchli śmiechem. Minato, zaintrygowany hałasem, powrócił, niosąc trzy butelki z napojami. Postawił je na stoliku i złapał Inuzukę za kołnież. Przerzucił go na drugą stronę.
-To moje miejsce.
-Pf...-sapnął Kiba, błogosławiąc puszysty dywan. Sai parsknął śmiechem. Potem pojawił się... o słodka nuto zaskoczenia... Jiraiya. Popełnił identyczny błąd, co Inuzuka.
-Z czego tak rżycie?-zdziwił się. Chwilę później coś złapało go za włosy i wytargało za Kibę. Minato usiadł obok Naruto i odetchnął. Spojrzał na zegar. Jeszcze dwie godzinki do 20.
Przyszedł w końcu Hayate, trzymając za rękę Itachiego. Pojawili się również (?!) Shikaku i Inoichi, marudząc na swoje nadopiekuńcze żony, co wywołało chichoty. Ku zdumieniu Naruto, kolejnym gościem był Yamato.
Czas minął na gawędzeniu, uszczuplaniu zapasu chipsów ( ku uciesze innych graczy) i bezczelnym gapieniu się na Naruto. W końcu Jiraiya zwrócił się do Itachiego.
-Sasuś wciąż cierpi?
-On się bez kija do ciebie nie zbliży.-zachichotał Itachi, połykając kolejnego chrupka, który należał do Kiby. Ten to zauważył i wybuchła mała, komiczna kłótnia.
-Żryj shurikeny, a nie chipsy.-zakończył tyradę Inuzuka. Naruto i Iruka byli pochłonięci w rozmowie na temat uczniów w Akademii.
-Mówię ci, poziom z roku na rok jest coraz gorszy.
-Zdaje ci się. Za długo siedzisz w czterech ścianach.
-Nie, nie zdaje mi się. Na co dzień mam do czynienia z niewyżytym seksualnie dzieckiem i...-to, co powiedział zostało zagłuszone przez wybuch śmiechu Minato i Asumy. Kakashi wymamrotał coś do swojego delfinka, ale Iruka go zignorował. Nagle Sai zamachał jak walnięty rękami.
-Już czas!-krzyknął. Wszyscy luknęli na zegar. Faktycznie. Była już dwudziesta. Jiraiya przekazał Minato talie.
-Gospodarz tasuje!
I kolejny chap. Czekam na uwagi. Dziękuję. :)
