Wreszcie udało mi się coś nabazgrać, ale to nie jest nic, za co dałabym sobie uciąć głowę. Bardzo niewiele scen yaoi. O ile w ogóle jakieś tu są. Mam nadzieję, że nikogo z moich nieistniejących fanów nie urażę.
Ups
Naruto usłyszał, jak Tsunade wrzeszczy na kogoś. Wezwała go jakiś czas temu i podobno od tamtej pory się drze. Podbiegł do drzwi.
-...NIE JEST BURDEL! CHCECIE TROCHĘ PRYWATNOŚCI TO IDŹCIE DO DOMU! NIE POZWOLĘ, ŻEBY MOJE BIURKO BYŁO MIEJSCEM DLA TAKICH RZECZY!
Chłopak wszedł niepewnie. Skulił się ze śmiechu, rozumiejąc, o co chodziło. Pod ścianą stał Sasuke, a za nim kulił się zawstydzony Iruka. Umino miał goły tors, a Uchiha powoli zapinał spodnie, ignorując Tsunade. Na uboczu trzymał się Gaara. Rumienił się, więc było oczywiste, na jakiej scenie ich przyłapał. Hokage zerknęła na Naruto.
-Wreszcie jesteś. Wy dwaj!-wskazała wściekle na parkę pod ścianą-Wynocha! I dziękujcie za moją dobroć.
Iruka i Sasuke szybko wybiegli z biura. Tsunade, ciężko oddychając, usiadła na swoim ulubionym fotelu, który postawiła w rogu pomieszczenia. Wyciągnęła zza niego butelkę sake i od razu pochłonęła połowę zawartości.
-Em... babuniu, po co mnie wezwałaś?-zapytał Naruto, drapiąc się po głowie i powstrzymując chichot. Piąta pogroziła mu pięścią, ale chyba uznała, że wykład nie ma wielkiego znaczenia.
-Gaara przybył dzisiaj bez zapowiedzi. Chciałabym, abyś zapoznał go z historią, kulturą i tradycją Konohy. Ma się poczuć jak prawdziwy Konohogakurczyk w ciągu 2 dni. Żadnych sprzeciwów, zrozumiano?
-Ale... Przecież już tu był kiedyś!
-Nie w takim celu.
-Zamierzam wprowadzić do szkolnictwa w Sunie dodatkowe informacje o innych wioskach.-wtrącił się Gaara-Chciałbym dokładnie poznać Konohę, żeby mieć wiarygodne źródło.
-Hehe... I z tych wszystkich wiarygodnych źródeł wybieracie mnie?
Tsunade miała przez chwilę taką minę, jakby miał nastąpić armagedon, ale zrezygnowała z riposty. Wypiła jednym łykiem resztę sake i rozbiła butelkę o ścianę. Jej policzki mocno się zaróżowiły od alkoholu.
-To proste. Jedynymi dostępnymi shinobi są: Kakashi, Iruka, Sasuke, ty i twój ojciec. Hatake odpada, bo jest nazbyt zboczony, tak jak Minato. Iruka i Sasuke... Sam widziałeś. Tylko ty jesteś jeszcze normalny.
Naruto nie wytrzymał i wybuchł śmiechem, upadając na podłogę. Gaara zmarszczył czoło, przeczuwając, że Tsunade nie ma ani grama racji, ale ta straciła swój trzeźwy rozum łyk temu i wzruszyła jedynie ramionami.
-Na czas tej misji zamieszkasz z nim w rezydencji Białe Słońce. Shizune powie ci, gdzie to jest dokładnie. Pamiętaj, później sprawdzę, co mu wmówiłeś. Jak złapię chociażby jedną głupotę, następny ramen będziesz jadł przez słomkę.
Blondyn przestał się turlać na podłodze i spojrzał na Tsunade. Ta wyglądała całkiem poważnie. Westchnął i podniósł się. Zerknął na zniecierpliwionego Gaarę.
-No dobra, chodź.
Wyszli powoli z wieży. Kazekage złapał go za ramię.
-No co?-zdziwił się Naruto.
-To wiesz, gdzie jest ta rezydencja?
-Nie, a ty?
Gaara spuścił głowę. Serio wolał jego ojca. On był bardziej rozgarnięty. W końcu blondyn przypomniał sobie, że ma iść do Shizune po współrzędne. Ta wytłumaczyła mu to dokładnie, pokazała i zaznaczyła na mapie. Po krótkim teście wiadomości, przekazała mu mapę i pokazała palcem kierunek.
Kiedy wreszcie dotarli na miejsce, oboje zagwizdali. Był to dwupiętrowy budynek z dużym ogrodem. W środku znaleźli trzy sypialnie, jedną kuchnię, dwie duże łazienki, salon i jadalnię. Naruto od razu wybrał pokój z pomarańczowymi ścianami.
-To ja idę po swoje rzeczy, rozgość się.-mruknął do Gaary, opuszczając budynek. Kazekage westchnął. Zdaje się, że musi mu jeszcze powiedzieć, że nie ma ubrań i jest na jego utrzymaniu...
Minato przez chwilę panikował, bo myślał, że jego syn chce się wyprowadzić. Naruto westchnął i wytłumaczył mu, że musi niańczyć i uczyć wielkiego Kazekage o Konosze.
-Babunia Tsunade stwierdziła, że ty i Kakashi jesteście zbyt zboczeni, a Sasuke i Iruka zostali przyłapani przez nią w jej biurze.
Minato wybuchł śmiechem, zataczając się na najbliższe meble. Naruto go zignorował go i skończył się pakować. Szybko wybiegł z domu, starając się ominąć wszystkich istniejących znajomych. Zastał Gaarę w jadalni. Ten sączył właśnie soczek. Blondyn rzucił torbę na podłogę i usiadł obok niego.
-Rozpakowałeś się?
-Em... Nie bardzo.
-Co to znaczy: nie bardzo?
-Widzisz...-zatkał się na chwilę Kazekage-...jestem na twoim utrzymaniu. Nie mam swoich rzeczy.
-COOOO?! MAM CIĘ JESZCZE UTRZYMYWAĆ?!
-To pomysł Tsunade.-powiedział szybko Gaara. Naruto wymienił chyba wszystkie istniejące przekleństwa, a potem dodał parę własnych. W końcu ochłonął. Spojrzał ponownie na Kazekage.
-Zbieraj się.
-Gdzie?
-Do sklepu.
A właściwie na ciuchy. Jutro miała być Noc Smoków. Wszyscy przychodzili do centrum Konohy zobaczyć fajerwerki. Gaara musiał jakoś wyglądać, jeśli chciał uczestniczyć w tym. W końcu Naruto skończył wybierać ubrania (było ich chyba ze 100) i popchnął Kazekage do przebieralni. Sam wybrał pierwszy magazyn z rzędu i zaczął go czytać.
Po jakichś piętnastu, dwudziestu minutach odrzucili ¾ i ruszyli do kasy. Naruto wypłacił na tego skąpego Kage (jego własne słowa) małą fortunę, bo ubrania, które pozostały, nie należały do tanich. Wrócili do domu, gdzie Gaara natychmiast się przebrał. W końcu na dwa dni przestawał być Kazekage.
-Co teraz?-zapytał, prezentując czarne spodnie, bluzę z szerokimi rękawami, rękawiczki bez palców i sandały. Naruto przez chwilę zapomniał języka w gębie, ale w końcu wydukał coś.
-Zwiedzać...
-Co?
-Ekhem. Idziemy zwiedzić najważniejsze miejsca. Za mną!-rozkazał i wymaszerował. Gaara westchnął i ruszył za nim. „Tylko dwa dni..." mówił sobie.
-Co u Kankurou i Temari?-zapytał Naruto.
-W porządku. Tem chyba się przeprowadzi do Shikamaru.
-To będzie ciekawe...-zachichotał blondyn, przypominając sobie, w co go wciągnął. Już prawie widział tą masakrę... Z wyobraźni wyrwał go czyiś krzyk.
-GAARA!
Zobaczyli kilku shinobi, którzy do nich podbiegli. Sasuke, Neji, Sakura, Ino i Lee spojrzeli na Kazekage z uznaniem. Naruto zauważył, że Uchiha trochę wywalił język. Chciało mu się śmiać, ale uświadomił sobie, że jeśli wkopie jego i on poleci. Zachował więc ciszę.
-Łał!-pisnęła Ino-Gaara, macie niezłych stylistów w Sunie! Musisz mi podać imię i nazwisko!
Parę innych dziewcząt (i paru chłopaków) zwróciło się w ich stronę, wyczekując na odpowiedź.
-Dlaczego pytasz?-nie załapał Gaara. Sakura prychnęła.
-Spójrz na siebie! Jesteś taki sexy, że Tsunade by ci się nie oparła...-wszystkim zrobiło się niedobrze na to, więc szybko zmieniła imię na Shizune. Kazekage westchnął.
-To nie jest robota stylisty.
-Nie? To kogo? Twoja?-zapytał Sasuke, najwyraźniej mając jakieś specjalne plany. Blondyn nie zauważył, że to na niego parę razy zerkał Uchiha.
-Nie moja. To Naruto.
Uszy chłopaka wręcz opadły, kiedy poczuł się przytłoczony spojrzeniami. Złapał Gaarę za ramię.
-Rusz się. Mam tylko dwa dni na zapoznanie cię z Konohą.
Pociągnął go w pierwszym lepszym kierunku, uciekając od tłumu zdumionych spojrzeń. Gaara westchnął cicho. Naruto przez resztę dnia opowiedział mu o głowach Hokage, cmentarzu, okolicach i zapoznał go z historią klanów. Sam nie wiedział, skąd to wszystko wzięło się w jego głowie.
Potem mógł w spokoju zakopać się pod kołdrą, zastanawiając się, o czym powie mu jutro. Powoli kończyły mu się pomysły. Usłyszał, jak Gaara chrapie. Rzucił w niego poduszką, ale przypomniał sobie, że jest on za ścianą.
Po szybkim śniadaniu, Naruto wyciągnął go na trening FIZYCZNY, który Gaara zniósł bardzo źle. Na szczęście, blondyn zrekompensował mu to pokazaniem najpiękniejszych miejsc, jakie znał. Kazekage był bardzo zadowolony.
-To jeszcze nie koniec atrakcji!-zamachał placem Naruto, uśmiechając się tajemniczo. Gaara uniósł brew ( teoretycznie rzecz jasna).-No chodź! Za nim się ściemni!
W domu młodego Kage czekał horror. Miał się wyszykować na jakiś festiwal. Drżącymi rękami wyciągnął yukatę, którą kupił mu blondyn. Odetchnął, widząc, że nie była w małe liski, kubeczki ramenu albo coś równie dziecinnego. Miała brązową barwę, poprzecinana czasami czerwonymi liniami.
Zanim się przebrał, wskoczył pod prysznic. Gorąca woda bardzo mu pomogła. Czuł się bowiem coraz bardziej zdenerwowany. Nie miał pojęcia, dokąd zamierza go zaprowadzić Naruto. W końcu raj gorącej wody się zakończył i musiał wrócić do piekła potocznie zwanego rzeczywistością.
Siedział na krześle w kuchni, czekając na blondyna. Ten w końcu wynurzył się ze swojej łazienki. Szczęka Gaary opadła. Zaczynał rozumieć reakcję innych na talent chłopaka do stylu. Wbrew jego przewidywaniom, yukata Naruto była biała, a nie pomarańczowa. Od dołu do góry były srebrne konutry kwiatów. Im wyżej tym mniejsze, aż w końcu wydawało się, że to śnieg. Rękawy spiął szpilką, tworząc coś w rodzaju otwartego ostrosłupa. W dodatku blondyn tak ułożył fałdy tkaniny, że wyglądał wręcz jak półbóg.
-Coś nie tak?-zapytał niepewnie chłopak.
-Nie... Wyglądasz... fantastycznie!-krzyknął Gaara, obchodząc go dookoła. Naruto zarumienił się.-Po jakiego dziada zrobiłeś z siebie shinobi? Lepiej by ci szło w karierze modela. Albo stylisty!
-Tak sądzisz?
-Pewnie!
Blondyn zarumienił się jeszcze bardziej. Opuścili dom, kiedy dochodziła 9. Było już ciemno. Lampiony ozdabiały i oświecały ulice. Tłumy powoli zbliżały się do centrum. Nagle Naruto złapał Kazekage za rękę.
-Rozdzielmy się, zanim ktoś pomyśli, że jesteśmy parą.-szepnął do Gaary, a ten przerażony tym pomysłem, szybko odskoczył. Prąd ludzi poniósł go. Nawet się nie zorientował, jak ktoś klepnął go w ramię. Zobaczył Minato. Z tyłu stała mała gromadka: Kakashi, Iruka, Jiraiya, Sasuke, Itachi i Hayate.
-Chodź, bo się zgubisz.-stwierdził z uśmiechem Namikaze i pociągnął go do swoich znajomych. Zdziwił się, widząc, że Iruka stoi przy Kakashim, a nie przy Sasuke. A co go powaliło na kolana? W teorii. To, że Hatake zamiast maski miał chustę, bo najwyraźniej uznał, że czarna maska nie będzie pasować do jego srebrnej yukaty.
-Ho ho! Kogo tu mamy? Gdzie zgubiłeś blondynka?-zachichotał Jiraiya.
-Gdzieś go wcięło.-odparł hardo Kazekage, rozglądając się-Nie powinniśmy iść dalej?
-Nie, stąd będzie bardzo dobry widok!-wyszczerzył się Itachi-Nie wiedziałem, że masz taki talent do ubierania się. Niezły styl.
-Wybacz Uchiha, ale nie mój. Jakbyś zapomniał, jestem na łasce...
Ktoś pisnął. Obrócili się i zobaczyli gromadkę dziewczyn. Ino, Hinata, Sakura, Shizune, Tenten i kilka nieznanych kobiet zbliżyło się do nich.
-Gaara!-pisnęła Sakura i obejrzała go dokładnie-Kurde no... Nie mogłeś przyjechać kilka lat temu? Jakbym wiedziała, że Naruto to taki dobry stylista to zaklepałabym go już dawno temu!
-Jaasne...-mruknęła Ino, podczas gdy zdumieni mężczyźni wymieniali zdumione spojrzenia. Gaara westchnął. Zerknął na dziewczyny. Wszystkie były naprawdę urocze w yukatach. Nawet Sasuke wydawał się być zaabsorwowany Sakurą.
-Tu jesteś...-ktoś mruknął. Wszyscy spojrzeli na nowo przybyłego. Wszyscy poza Gaarą i Itachim rozdziawili szczęki. Kazekage już go widział, a Uchiha pił właśnie sok i się zakrztusił. Naruto stał przed nimi ze skrzyżowanymi rękami i znudzonym wyrazem twarzy. Minato cicho zaklął, czując, że niedługo będzie musiał się wycofać. Starał sobie wyobrazić najbardziej anty-podniecające rzeczy, ale nie szło mu.
-Naruto!-zapiszczała Sakura, raniąc uszy biednej Shizune-ŁAAAAŁ!
Zanim chłopak zdążył uciec (próbował), dziewczęta zaciągnęły go w tłum. Itachi zawarczał cicho. Sasuke również był niezadowolony. Mentalne ogony kocurów zaczęły zamiatać ziemię.
-Co to ma znaczyć?-powiedział groźnie Jiraiya-Był bliżej nas.
-Pff... On w ogóle wie o waszym zboczeniu?-zapytał zdawkowo Gaara.
-Może najpierw zaczniemy od twojego zboczenia?-odpowiedział pytaniem na pytanie Kakashi. Minato parsknął śmiechem.
-Mojego? To Kankurou przywlókł ze sobą tą zarazę. A właśnie, niezłe przedstawienie, Uchiha. Żałuję, że nie pojawiłem się wcześniej.
-Spadaj na drzewo.-mruknął Sasuke, czując na sobie głupkowate spojrzenia reszty.
-Jaaasne. To co w końcu z tym zboczeniem?
-Siedzi w tym jakiś czas... Ale to mocny zawodnik.-mruknął Minato. Ostatnimi czasy (czyli od 5 dni) dorwanie Naruto i wciągnięcie go do łóżka graniczyło z cudem. Szczęściarzami byli: Shikamaru (ten to raczej ofiara), Iruka (wciąż się upiera, że to dzięki jego ciasteczkom) oraz Kakashi.
Naruto świetnie się bawił, obserwując fajerwerki oraz tańcząc z Hinatą i Sakurą na zmianę. Miał nieodparte przeczucie, że o czymś zapomniał, ale nie bardzo wiedział o czym.
Itachi uśmiechał się złowieszczo do Gaary. Ten odwzajemniał minę. Wtedy zorientował się, gdzie zmierzają.
-Ona nas zabije...
-Naruto nas wyratuje.-zachichotał Itachi.
Blondyn kichnął. Czuł, że wkrótce stanie się coś, co może zaważyć na jego głowie, ale kiedy Ino zamrugała powiekami, wyrzucił tą myśl ze swojej głowy. Upewnił się, że jeszcze podeptał ją parę razy.
Kazekage został pchnięty na biurko. Itachi zerwał z niego yukatę i scałował cały tors. Gaara cichutko jęknął. Złapał Uchihę za włosy, żeby kontrolować jego ruchy. Ten powoli zjeżdżał na dół, lapiąc w dłonie męskość Kazekage.
Naruto pomógł odpalić jedną z większych fajerwerek. Klaskał jak najęty, kiedy wielki smok przeleciał nad Konohą. Potem zmarszczył nos, czując, że jednak coś jest nie tak.
Gaara oparł się o biurko, a Itachi wszedł w niego szybko, przytrzymując jego uda. Z ust obu wydobyło się ciche westchnięcie. Kazekage zacisnął palce na krawędziach mebla, kiedy brunet zaczął go posuwać ostro i szybko. W końcu w każdej chwili Tsunade mogła zrobić nalot...
-Aaaach... jeszcze!-błagał Gaara, starając się nie jęczeć zbyt głośno. Sex w biurze Hokage był cholernie podniecający.
Naruto oparł się o ścianę z błogim uśmiechem. Wspaniały wieczór, tańce i fajerwerki. Wtedy podrapał się po podbródku. „Kurna... Ciągle mi czegoś tu brakuje..." stwierdził. Wtedy podeszła do niego Tsunade. Rozejrzała się.
-A gdzie jest Gaara?-zapytała.
-Uuups...
„Gdzie to emo polazło?!" zawył przerażony Naruto w myślach.
Czekam na możliwe komenty. Albo i nie. Odbija mi. Do zobaczonka! :)
