DZIĘKUJĘ za komentarze. Bardzo mnie podniosły na duchu! I dodały weny... Chociaż przyznam, że mogło to wyjść o niebo lepiej... Dość użalania się! Zapraszam do czytania tego żałosnego yaoi, zanim dorwie mnie jakiś znajomy i ubiczuje za pisanie takich rzeczy... o.o

Ciasteczka

Gaara leżał z uśmieszkiem na łóżku. Dzisiejsza przygoda była o wspaniała. To tylko potwierdzało, że mężczyźni z Suny nie mieli szans w tych sprawach z Konohagakurczykami. Jedynym przekleństwem był ból tyłka. Jeśli Naruto jutro go wyciągnie na trening, zamknie go w piaskowym posągu na resztę jego nędznego życia.

O wilku mowa. Usłyszał trzaśnięcie drzwiami. Teraz mu się przypomniało, że powinien był się trzymać Naruto. Zachichotał, kiedy ten tupał, wchodząc po schodach. Był pewien, że zaraz blondyn zacznie się drzeć przez ścianę... Zmienił jednak swój pogląd, kiedy drzwi zostały wyważone.

To co zobaczył, zniszczyło całe jego życie. Naruto uśmiechał się słodziutko, trzymając w rączkach torebeczkę z tajemniczą zawartością. Podbiegł do łóżka na paluszkach i usiadł koło Gaary.

-Gaaaaaaruś! Nawet nie wiesz, co ci przyniosłem!

-Nie jesteś na mnie zły?

W oczach blondyna pojawiły się błyski. Zmarszczył czoło i podrapał się po głowie.

-Zły? Niby z jakiego powodu?

Kazekage odetchnął. Wciąż jednak nie mógł załapać, czemu blondyn rozwalił drzwi. W końcu to nie był ich dom. Spojrzał ciekawsko na torebeczkę.

-Co tam jest?

-Aaaach! Tajemnica rządowa!

-Przecież zamierzasz mi to dać i tak.

-Co?! A co z magicznym słówkiem?

-Ramen?

-Jak śmiesz wypowiadać nazwę świętej potrawy?! Zresztą... magiczne!

-Hm... Pomarańczowy?

-Nie.

-Sakura?

-Nie.

-Sasuke?

-Eee?!

-No to nie wiem...

-Magiczne!

-Proszę?

Naruto wręczył mu torebeczkę. Gaara niecierpliwie zerknął do środka. Zobaczył sześć ciasteczek. Wziął jedno do ręki i obejrzał je.

-Są bardzo dobre!-zachęcił go blondyn. Kazekage niepewnie ugryzł kawałek. Musiał przyznać, że były wręcz boskie w smaku. Zanim się obejrzał, pięć ciasteczek znikło w jego ustach. W ostatniej chwili się opamiętał.

-A ty?

-Phi!-Naruto machnął ręką-Ja się ich nażarłem wcześniej!

Gaara wzruszył ramionami i połknął ostatnie ciasteczko w całości. Oblizał się, dokładnie badając torebeczkę, na wypadek, gdyby coś tam jeszcze zostało. Odrzucił ją ze smutkiem, kiedy się zorientował, że nic już tam nie ma. Spojrzał na Naruto. Zamurowało go, kiedy zobaczył, że ten jest nagi. Uśmiechał się złośliwie. Pokazał na kilka siniaków na brzuchu.

-Wiesz od czego to?-zapytał, porzucając swój słodki głosik. Gaara zaklął w myślach.

-Nie...

-To dar od Tsunade. Za to, że sobie gdzieś polazłeś, draniu!-krzyknął blondyn, uderzając w Kazekage poduszką. Impet był tak duży, że Gaara wylądował z hukiem na podłodze. Już miał złapać przeciwnika piaskiem i mu to wytłumaczyć, kiedy...

„Nie wolno mi! Och, on jest taki cudowny! Nie wolno mi na niego podnieść ręki!" odezwał się w nim jakiś głosik. Naruto zeskoczył na niego i usiadł mu na brzuchu.

-Czy ty wiesz, co ja musiałem przeżyć?!-wrzasnął mu w twarz blondyn i zaczął go okładać poduszką. Gaara nie był w stanie nawet się obronić. Mógł tylko obserwować i czuć uderzenia.

-JESTEŚ DRANIEM! Zostawiłeś mnie na pastwę losu, wiedziałeś, że jesteś pod moją opieką! A ty co?! Pieprzyłeś się z Itasiem na biurku Hokage! Co, myślałeś, że się o tym nie dowiem!? Już ja ci dam! NIGDY WIĘCEJ! ROZUMIESZ?!

Przestał bić go poduszką i zaczął sapać zmęczony po bardzo wyczerpującym zajęciu. Gaara pomasował obolałe policzki i nos.

-Przepraszam... To Itachi...

-NIE ZWALAJ NA NIEGO! TO TYLKO I WYŁĄCZNIE TWOJA CHOLERNA WINA!

Naruto wrócił do swojego zajęcia, bijąc bezbronnego Gaarę. Ten toczył właśnie walkę z nieznajomym w sobie.

„On mnie zabije!"

„Śmierć z rąk takiego przystojniaka to prawdziwa radość!"

„Co ty chrzanisz?! Kim ty w ogóle jesteś?!"

„Tobą, skarbeńku."

„Chyba cię pogięło!"

„To tobie odbija. Wrzeszczysz na samego siebie."

Wtedy Gaara zorientował się, że Naruto przestał go bić. Zipiąc, odrzucił poduszkę i wziął się pod boki.

-Teraz możemy przejść do kolejnej części kary. Ładuj się na łóżko.

-Co proszę?-zdziwił się Gaara, mimowolnie wstając.

-Na łóżko!

Kazekage rozłożył się na łóżku, przyjmując najbardziej słodką pozycję, jaką znał. Naruto drgnął i wcisnął się pomiędzy jego uda. Poślinił palec i zaczął nim jeździć po torsie i brzuchu Gaary. Ten cicho wzdychał, czując, że podniecenie powoli bierze nad nim kontrolę. Walczył ze wszystkich sił, ale nie był w stanie temu zapobiec.

-No no...-zachichotał Naruto, kiedy zobaczył, jak Kazekage robi się twardy. Musnął koniuszkami palców czubek i wysłuchiwał z satysfakcją jęków kochanka. Gaara zarumienił się, czując się całkowicie bezradny. Wtedy blondyn zniżył się i dotknął go ustami.

Dla Naruto był to całkiem nowy smak. Zaczął przypuszczać, że pochodzenie ma na to wpływ. Wyrzucił jednak rozmyślenia i zabrał się do roboty. Obserwował, jak w oczach Gaary pojawia się lekka mgła i jak traci nad sobą panowanie, wijąc się z rozkoszy.

-Aaaach... Naru... och, błagam...!

Naruto wypuścił go z ust i jeszcze pociągnął językiem po całej jego długości. A potem się podniósł, napotykając rozczarowane spojrzenie Kazekage.

-O nie... Nie będziesz brudził pościeli. A przynajmniej nie ty.

Zmusił Gaarę, żeby położył mu dłonie na biodrach, a sam zaczął na nim siadać. Dla Kazekage było to zupełnie nowe przeżycie. W końcu nawet Kankurou go wykorzystywał. A tu dostaje taką szansę i to jeszcze jako ofiara!

Naruto wplótł palce we włosy kochanka i zaczął go ujeżdżać, co chwilę zmieniając tempo, przedłużając tortury. Wtedy Gaara wpadł na wspaniały pomysł. Przeszedł do siadu. Obu przeszyła rozkosz. Przez chwilę czekali, aż się przyzwyczając do nowej pozycji.

Kazekage przeniósł dłonie na pośladki blondyna i sam zaczął nadawać mu rytm. Naruto przyciskał głowę Gaary do swojej szyi, którą ten delikatnie podgryzał, całował i lizał. Wypełniali pokój zmysłowymi jękami, starając się czerpać z tego zbliżenia jak największą przyjemność. Penis Naruto ocierał się o brzuch Kazekage, dając im dodatkowe doznanie.

W końcu Gaara nie wytrzymał tego i wypełnił kochanka. Ten, czując w sobie ciepło, również się poddał, brudząc brzuch Kazekage. Oboje jeszcze chwilę tak siedzieli, wtuleni w siebie. Dyszeli.

-Naruto... Co to za ciastka?

Blondyn zaczął się śmiać, przewracając ich na łóżko. Rozłączenie się nie było zbyt przyjemne. W końcu Naruto postanowił zawrócić z drogi do 5-latka.

-Wynalazek Iruki. Byłem jego królikiem doświadczalnym.

-To znaczy?

-Zaprosił, nakarmił i zerżnął.

-Aha...-mruknął Gaara, uznając, że lepiej nie zostawać wtajemniczonym.

Kakashi uśmiechał się do Iruki. Ten zaznał już przyjemność z bycia seme i wcale nie chciał być gorszy. Hatake od ponad minuty go przekonywał, że bycie uke jest czymś wyjątkowym i wcale nie dostarcza mniejszej ilości doznań. Jednakże, dla Iruki, takie kity mógł wciskać nieobeznanemu z tematem dzieciakowi.

W końcu postanowił zmienić taktykę i przeszedł do kuchni. Kakashi podreptał za nim jak zbity szczeniaczek, starając się zyskać jakąś szansę u swojego chłopaka. Ten jednak go ignorował. Zaczął przeszukiwać szafki, aż w końcu wyciągnął miskę z ciasteczkami.

-Zgaduję, że nie przegadam cię.

-Hm? Idziemy? Łóżko jest takie wygodne... Albo tu, na blacie... albo na stole... Co powiesz na podłodze?-wyliczał Kakashi, powracajac do swojej natury erotomana. Iruka westchnął.

-Skoro wygrałeś, to poczęstuj się ciasteczkiem. Albo dwoma. Iloma chcesz.

Hatake uznał, że to może być nie taki zły pomysł. Szybko wchłonął pierwsze, a czując ultra wyśmienity smak, pochłonął resztę miski. Nie zauważył kpiącego uśmieszku Iruki. Doskonale wiedział, że na takiego erotomana nie wystarczy jedno czy dwa.

Objął srebrnowłosego w pasie, kiedy ten wyczyścił miskę językiem. Umino zrzucił wszystko co było na blacie na podłogę. Kakashi rozebrał go, muskając palcami skórę. Kilkakrotnie przejechał językiem po sutkach, doprowadzając Irukę do białej gorączki. Potem zjechał na dół ustami, zataczając ósemeczki na czubku.

-Nie drażnij!-warknął cicho Iruka. Hatake pokiwał posłusznie głową, nie będąc dokładnie świadom tego, co się dzieje. Wziął go całego do ust. Z ust Umino wydobył się cichy krzyk. Wplątał palce we włosy swojego partnera, nadając mu właściwy dla siebie rytm.

Kiedy doszedł, Kakashi bez protestów połknął jego spermę, oblizał się i jeszcze parę razy go liznął. Potem był długi, namiętny pocałunek z języczkiem. Iruka z Hatake nie ograniczał się. Wtedy byli tylko dla siebie. Nikt obcy. Tylko oni.

Kakashi oparł się o blat, wypinając się w stronę gotowego Iruki. Ten westchnął i z trudem ściągnął mu spodnie wraz z bokserkami. Postanowił pokazać, jak się czuje uke i zaczął go mocno pieprzyć. Na nieszczęście jego satysfakcji, Hatake miał niedawno bardzo ostrą rundkę z Jiraiyą i na razie nic nie mogło go ruszyć.

Jęczał zmysłowo, krzyczał, kiedy Iruka trafiał w jego wrażliwy punkt. Zaciskał dłonie w pięści, starając się nie dojść zbyt szybko. W międzyczasie walczył z ciasteczkami.

„Och, poczekaj tylko, aż się z tym uporam, delfinku. Przez miesiąc nie usiądziesz na swoim słodkim tyłeczku..." mruczał w myślach.

W tym samym czasie, nieświadomy niczego Iruka powoli kończył zabawę. Z krzykiem doszedł w Kakashim. Ten dopiero po chwili załapał, że to już koniec i też pozwolił sobie ulżyć. Osunęli się na podłogę. Umino skrył się w ramionach swojego wilka. Dotarło do niego, że lepiej mu jest, kiedy to on się tak męczy. A nie na odwrót. Za to Kakashi był zaskoczony dobrymi umiejętnościami delfinka. Wolałby jednak nie powtarzać tego upokorzenia.

-Wiesz... Co się niedługo z tobą stanie? Kara będzie bezlitosna.-mruknął do Iruki Kakashi.

-Wiem. Czekam z niecierpliwością. Byłem bardzo niegrzeczny...-zagryzł wargę Umino.

-Och, to już wiem. A kwestię ciasteczek ugryziemy innym razem.

Shikamaru patrzył podejrzanie na Kibę. Miał pewne wątpliwości, czy aby na pewno chodziło tu tylko o naukę Genjutsu. Ale Inuzuka uśmiechał się tak niewinnie... Nikt po Naruto go już przecież nie podejdzie. To normalne.

Usiedli przy stoliczku. Kiba podsunął mu miseczkę z ciasteczkami. Nara wziął jeden i zaczął go konsumować. Uznał, że próba nauczenia tego barana czegokolwiek na głodnego będzie ciężka. „Wyborne..." mruknął w myślach i zabrał się za następne.

Kiba cierpliwie czekał, aż Nara wpadnie w pułapkę po uszy. Doskonale wiedział, jak działają te piekielne ciasteczka. Widział, co Iruka robił z Naruto, kiedy ten się ich nażarł. Mógłby zatłuc blondyna, a ten i tak by go uwielbiał. W końcu nadszedł wyczekiwany moment.

Jedyna rzecz, jaka go teraz irytowała? Miejsce nauki. Park. Chrzanić to.

Kiba pchnął go na plecy i zaczął namiętnie całować. Shika nie nadążał z oddawaniem. Zerwali z siebie większość ubrań. Ich palce błądziły po swoich ciałach, szukając wrażliwych punktów. Starali się doprowadzić drugiego do szaleństwa.

Wtedy ktoś odchrząknął. Z warknięciem wrócili na kolana i spojrzeli na ktosia. Był to Minato, który zasłaniał oczy jakiejś dziewczynce i chował za sobą chłopca.

-Przenieście się w jakieś ustronniejsze miejsce...-z trudem powstrzymywał się od wybuchnięcia śmieche-Deprawujecie młodzierz.

Kiba warknął po raz kolejny. Złapał Shikę i zaczął go ciągnąć w nieznanym na razie kierunku. Zupełnie zignorował fakt, że byli półnadzy. Nara po raz drugi. Minato spojrzał na pozostawione przez nich rzeczy i miseczkę po ciasteczkach. Na jego twarzy pojawił się grymas. Pamiętał jeszcze, jak Naruto wypłakał mu się w ramię, że został wykorzystany przez Irukę. Oczywiście to było tylko przedstawienie. Podobało mu się. Do tej pory nie rozumiał jednak Minato, co z tym wszystkim miały wspólnego ciasteczka.

Teraz już się domyślił.

Kiba z impetem wpadł do swojego domu, ciągnąc za sobą nieco otumanionego Narę. Zignorował matkę i Kuromaru, odepchnął Hanę i wykopał Akamaru z pokoju. Potem zamknął drzwi na klucz. Oblizał się. Czuł, że problem w spodniach jest już w stanie krytycznym. Czas na grę wstępną miną.

Zerwał dolną część garderoby Nary i pchnął go na podłogę. Podciągnął go na kolana i szybko w niego wszedł. Po policzkach Shikamaru popłynęło parę łez.

-Boooli...-wydukał. Inuzuka jęknął duchowo, kiedy opiekuńczość, którą odziedziczył po mamusi, zaczęła ukrócać jego porządanie. Zatrzymał się, obdarowując tors kochanka pocałunkami. W końcu Shika sam zachęcił go do ruchów.

Kochali się to mocno, to delikatnie, to szybko, to wolno, jak stare małżeństwo nie mogli się zdecydować, jak chcą. Zakończyli to w dość niecodzienny sposób, tarzając się po podłodze, bo oboje chcieli być na drugiej osobie.

Hana i Tsume patrzyły na siebie zaniepokojone. W końcu siostra Inuzuki postanowiła się odezwać.

-Czy ja coś pominęłam, czy mój kochany braciszek stracił poczucie orientacji?

Tsume nie odpowiedziała.

Gaara i Naruto leżeli wtuleni w siebie, patrząc, jak wskazówka zegara powoli wybija 12 po południu. Kazekage westchnął.

-Cały dzień stracony...

-Nie panikujta, panie ładny. Tylko połowa.

-Za dużo wczoraj wypiłeś, Naruto.

-Prawie za dużo. A to różnica!

-Mam jedno pytanie... Jak to się stało, że kiedy się pojawiłeś miałem na sobie ubrania, a potem już nie?

-Futon to droga do sukcesu!

Ach, te ciasteczka... Ale chyba pora ugryźć temat Sasuke, nieprawdaż? Pomyślę nad tym, a teraz czekam na wasze reakcje!