Jeszcze nigdy się nad niczym tak nie męczyłam, jak nad tym chapterem. Nie wyszedł najlepiej.

A teraz, jeśli chodzi o to "Ren ai-no osuneko", to muszę cię zawieść. Przeczytałam to jeszcze zanim zaczęłam pisać własne opowiadanka. Bardzo mi się podobało i jeśli znasz coś podobnego to podaj!

A teraz wróćmy do nieszczęsnego Naruto.

Zadania

Naruto wręcz spłonął ze wstydu, kiedy jego kochany ojciec przylazł z Kakashim zalany w trupa, wyśpiewując na całą wioskę: „Kocham cię, kochanie moje!". Kiedy zobaczył swojego syna, uśmiechnął się szeroko i ruszył w jego stronę z zamiarem uduszenia go podczas przytulenia. Na szczęścio-nieszczęście młodego blondyna, Naruto kichnął, a siła była wystarczająca, żeby odskoczył od Minato. Niestety, uderzył w ścianę, a impet posłał go prosto na podłogę.

Zanim były Hokage, Kakashi czy Sasuke zdążyli to skomentować, przybył z odsieczą sir Itachi i oblał pijaków wodą z kostkami lodu. Oboje zawyli.

-ITAAAAACHIIIII!

Uchiha zwiał, zanim posypały się w jego stronę wszystkie przedmioty, jakie znalazła ta dwójka. Minato i Kakashi dyszeli, ignorując chichot Sasuke.

-Naruto. Czemu masz na sobie jego ubrania?-zapytał nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, prawie trzeźwy Namikaze. Naruto dopiero teraz sobie przypomniał, że Sasuke dał mu swoje ciuchy, bo jego były mokre.

-E... Mały wypadek podczas pracy.

-Milcz, Hatake.-warknął Sasuke. Kakashi, który właśnie otworzył usta, natychmiast je zamknął. Itachi wychylił głowę zza drzwi i razem z Minato zlustrował ich ciekawskim wzrokiem. Naruto westchnął i podniósł się z podłogi, tylko po to, żeby kichnął i uderzyć łokciem w ścianę.

-Przeziębiłeś się?-zapytał Minato. Blondyn pokiwał głową i wrócił na swoją pufę. Dopiero teraz zauważyli, że w pokoju obok dużo się zmieniło. Pośrodku stał teraz stoliczek z urną wypełnioną karteczkami, a dookoła w okręgu stały pufy.

-Wybierzcie sobie miejsce, zaraz zlecą się inne sępy...-mruknął Itachi, przynosząc coś do przegryzienia, parę butelek sake i coli. Kakashi i Sasuke zajęli miejsca obok Naruto i Minato musiał się zadowolić tym obok Hatake.

Potem przybiegł zadyszany Iruka. Widząc, że miejsce obok jego chłopaka jest zajęte, trochę się zarumienił. Minato mu ustąpił, siadając obok i dziwnie zboczenie się zachowując. Uśmiechnął się do biednego Iruki złośliwie.

Następnymi gośćmi byli: Hayate, Jiraiya i... Neji?! Nie tylko Naruto opadła szczęka. Itachi zapomniał, czy chciał butelkę sake rozbić, czy postawić. Uznał, że to pierwsze i od razu tego pożałował.

-Co wyście mu zrobili?-zapytał Kakashi, przybierając ostry ton.

-Eeeeee tam! Trochę perswazji, pieszczot...-zaczął Jiraiya, ale oberwał pięścią od bruneta.

-Zamknij się.

Neji poczłapał do kręgu i usiadł za Sasuke. Jiraiya pomasował obolałą szczękę i zajął miejsce obok Minato. Ten spojrzał na niego z błaganiem. Sannin zachichotał, ale nie było żadnej żywszej reakcji. Hayate usiadł za Nejim.

Pojawił się również Sai, dźwigając swój pędzel i masę atramentu. Na pytanie po co to mu, odpowiedział, że zawsze się to może przydać. Potem zjawił się Asuma. Jak zwykle z paczką fajek, ale w domu Uchiha nie panowały takie rygorystyczne zasady, jak u Minato.

Powoli dochodziła magiczna godzina, 20. W ostatniej chwili do domu wpadła dwójka. Kiba i Shika podpierali ścianę, o którą obił się parę razy Naruto. Reszta patrzyła na nich z niemałym zdziwieniem. Nara zerknął na nich.

-Naruto, Sasuke. Czy wy wkurzyliście Sakurę?

Młody blondyn zaczął nerwowo chichotać, a Sasuke podrapał się po głowie.

-Można tak powiedzieć.-odpowiedział za nich Kakashi, drżąc.

-Dobrze wam radzę. Trzymajcie się od niej z daleka...-wydyszał Kiba, zajmując swoje miejsce. Kakashi nie wytrzymał i zaczął ryczeć ze śmiechu. Reszta obserwowała, jak turla się po podłodze. W końcu jednak wybiła 20 i Itachi postawił ich do pionu. Bez skojarzeń. Przynajmniej na razie.

-Dobra, wyjaśniam zasady. Wybrana osoba losuje karteczkę z tym, co ma zrobić. Jeśli będzie to dotyczyć innej osoby, wybieracie tą, która siedzi na prawo od was. W drugiej rundce będzie to ta po lewej. Jeśli ktoś nie zgodzi się wykonać polecenia, zdejmie coś z siebie. Akcesoria się nie liczą. Tylko ubrania. Ci, którzy ściągną wszystko, odpadają. Ten, kto wygra, standardowo ustala pary.

Reszta skinęła głową. Jedynie Naruto zaczął patrzeć się na swoich sąsiadów. Sasuke. Kakashi. Sasuke. Kakashi. Niewyżyty Uchiha. Zboczony Hatake. Kocur. Wilk.

-TO CHYBA JAKIEŚ ŻARTY!-wrzasnął Naruto, pokazując na obu. Minato prychnął.

-A ja co mam powiedzieć?-mruknął, wskazując na Sannina. Reszta westchnęła, ale nikt nie zmienił miejsc. W sumie było to tak: Naruto-Sasuke-Neji-Sai-Asuma-Kiba-Shikamaru-Itachi-Jiraiya-Minato-Iruka-Kakashi-Naruto.

Gra się rozpoczęła. Najpierw gospodarz. Itachi wylosował karteczkę i zerknął na nią. „Malinka na szyi towarzysza". Zmiażdżył karteczkę, przeklinając, że napisał coś takiego. Wiedział, że malinki były u Jiraiyi karane bardzo ostro...

Wszyscy uważnie go obserwowali. Sannin już myślał, że będzie jakiś przyjemny pocałunek, a tu... Itachi z prędkością światła ugryzł go w szyję, przy okazji przejeżdżając po niej językiem i oddał mu karteczkę. Ten, wkurzony, powtarzał niemo „malinka".

Minato drgnął, kiedy Sannin losował swoje zadanie. Jiraiya spojrzał na niego z lubieżnym uśmieszkiem i agresywnie wpił się w jego wargi. Rozległy się ciche gwizdy. Itachi zachichotał. Kiedy Sannin skończył, oddał karteczkę, udowadniając, że takie było jego zadanie.

-Itachi, jakie są tu zadania?-wtrącił się Shikamaru.

-Em... Od niewinnych póz przez całusy, itd. po... bardziej... nieprzyzwoite rzeczy. Oprócz seksu, rzecz jasna.

Naruto, Neji i Iruka zbledli, co oznaczało tylko jedno. Strach i wstyd. Jiraiya uśmiechnął się lekko.

-Wyluzujcie, jesteście u siebie. W przenośni, Ita, w przenośni. Nie ma się czego wstydzić.

-Dokładnie. Dom jest zabezpieczony, nikt nas nie zobaczy.-potwierdził Itachi. Nie wspomniał, że są też akty przemocy, ale nie posunął się do bardzo złych rzeczy. Jeden policzek w tą czy w tą? Co za różnica?

Minato wylosował słodką pozę. Naruto zagryzł wargę. Jego ojciec nie miał sobie równych. Biedny Iruka okazał się być bardzo dobrym graczem. Bez marudzenia powalił na podłogę Kakashiego, który już przed grą pozbył się maski. Zbliżył swoje usta do ust kochanka i... Iruka potulnie wrócił na pufę, rzucając Hatake papierek. „Wywołaj pożądanie, ale go nie zaspokój."

-ITA! To było okrutne.-jęknął Kakashi.

-To...? Hihihihi!

-To mi się przestaje podobać...-mruknął Shikamaru, patrząc na chichoczącego Itachiego.

-Wypraszam sobie. W końcu, która dwójka z nas latała po wiosce pół nago?-zrekompensował się Uchiha, wysypując na podłogę kilkanaście zdjęć. Na wszystkich był albo Naruto, albo Shika.

-CO TO JEST?!-wrzasnęli obaj.

-No cóż... Pewna panienka robiła wam zdjęcia. Postanowiłem je zarekwirować.

Reszta oglądała zdjęcia z wypiekami na twarzy. Na jednym Nara miał wypisany mord na twarzy. Trzymał się za szyję jedną ręką, a drugą podtrzymywał spadające mu z tyłka spodnie. Na innym, Naruto przeskakiwał nad kimś, kopiąc „przypadkowo" w twarz.

-To byłeś ty...-warknął Jiraiya.

-Uuups...-jęknął Naruto i schował się za Kakashim. Itachi zaklaskał.

-Dobra, wracamy do gry! Kakashi!

Hatake ze stoickim spokojem przeczytał treść i ze stoickim spokojem podszedł do zdenerwowanego blondyna. Wplótł palce w jego włosy i namiętnie go pocałował. Osiągnął swój cel, kiedy zdumiony chłopak zaczął odwzajemniać całusa. Wtedy wrócił na swoje miejsce. „Przekonaj towarzysza do oddania pocałunku." Minato zazgrzytał zębami. To on chciał być na jego miejscu! To nie było fair!

Nadeszła pora na Naruto. Uśmiechnął się szeroko i zatarł dłonie. Sasuke nie wiedział, czego się spodziewać. Wtedy...

PLASK!

-TO ZA TO, ŻE SAKURA CHCE MNIE TERAZ ZABIĆ!-wrzasnął, a potem uśmiechnął się do Itachiego-Masz więcej takich zadań?

Odpowiedź została zagłuszona przez wybuch śmiechu. Tylko Sasuke nie miał nic do powiedzenia. W końcu wrócili do gry. Neji przeżył szok, kiedy Uchiha zaczął go obmacywać, a potem zostawił. Jako pierwszy też odmówił. Jego koszulka poleciała pod kąt. Okazało się, że miał wycałować wszystkie paluszki sąsiada. A jako, że był to Sai... Wolał nie wiedzieć, w czym trzymał swoje palce.

Artysta musiał odtańczyć kankana, przy którym reszta zwijała się ze śmiechu, ale Sai też nieźle się bawił. Asuma wykonał mini striptiz, a Kiba zaczął bić przed Shikamaru pokłony. Nara był zmuszony do zaśpiewania Itachiemu kołysanki, która nie była kołysanką, tylko zlepkiem słów: śpijjużupierdliwakołysankaśpijbocięzabijęchcępapierosaniemaszinnychzadań.

Przyszedł kolej na Uchihę i na zmianę kolejki. Po kolejnej rundzie Shika stracił buty, a Asuma ochraniacz. Nara miał „zaprezentować" swoją męskość, a Sarutobi poudawać przez chwilę psa Saia. W dodatku Kiba zaśpiewał wybraną przez siebie piosenkę. Neji i Jiraiya przerwali mu w połowie, nie mogąc znieść jego wycia.

Iruka, przewidywany pierwszy przegrany, zyskał swój respekt po trzech rundach gry. Ani razu się nawet nie zawahał przed wykonaniem zadania. Raz stroił do Minato słodkie minki, sprawiając, że ten (i paru innych) zrobiło się czerwonych. Za drugim razem zmysłowo zatańczył na środku tak, jakby był na profesjonalnym występie.

Za to Neji kompletnie sobie nie radził. W trzeciej rundzie znowu odrzucił zadanie. Polegało ono na udawaniu... uwaga, Sakury. Naruto marudził, że on mógłby dostać takie zadanie, ale Kiba wątpił, czy to takie proste. Kiedy zaś Sai palcem błądził po jego ciele, jedynie Sasuke powstrzymywał go przed ucieczką z pomieszczenia. I to swoim złowieszczym wzrokiem: ani drgnij.

W 4 rundzie Naruto pokazał pazurki. Przeczytał spokojnie treść, przez chwilę pomyślał, aż w końcu spojrzał na Sasuke. Już miał go dotknąć, kiedy nagle zaczął drżeć i przez pięć minut z płaczem wyrzucał Uchiha wszystkie swoje zażalenia odnośnie jego osoby i jego działań. Zdołał tak przedstawić wydarzenie nad rzeką jako próbę gwałtu, że nawet Kakashi się pogubił. Minato i Jiraiya już mieli przerobić zdumionego i zrozpaczonego Sasuke na miazgę, kiedy Naruto krzyknął radośnie: „ŻARTOWAŁEM!" i rzucił im karteczkę. „Zrób swojego towarzysza w konia"

Do 6 rundy Neji i Asuma byli prawie nadzy. Hyuga broniły już tylko bokserki, a Sarutobiego jeszcze spodnie. Kakashi stracił swój ochraniacz, Jiraiya buty, a Itaś bluzę. Wtedy też nastąpiło szokujące wydarzenie. Otóż, jak to w pewnym momencie określił gospodarz, Iruka wylosował tzw. różowe zadanie. Czyli to graniczące z seksem.

Przez chwilę się gapił na karteczkę, a potem rzucił ją na podłogę. Jiraiya ją złapał i pokazał Minato, potem przeszła przez wszystkich. Jedynie Kakashi (czyli ofiara) nie dowiedział się, o co chodziło. Umino ciężko oddychał, nie mogąc się zdecydować, czy ma przyjąć zadanie, czy pozbyć się czegoś i mieć święty spokój. Dopingowany przez resztę postanowił zachować czyste konto. Z początku Hatake przeżył niemały szok, kiedy jego chłopak dobrał mu się do spodni, ale potem załapał czaczę i nie przeszkadzał mu. Dla niekumatych: potocznie chodziło o zrobienie loda.

W 7 rundzie Naruto zrezygnował z zadania i rzucił bluzę na stos ubrań w kącie. Okazało się, że wyznanie Kakashiemu, że go kocha, przerastało go. Później jednak wyjawił, że ma dość przygód z ciasteczkami Iruki, które zyskały już mroczną sławę w kręgach „Niewyżytych Seksualnie Gejów" w skrócie NGS. Nazwą tą ochrzcił ich właśnie Shikamaru.

12 runda i Neji nagi. Z trudem ignorował chichoty. Asuma i Shikamaru mieli na sobie tylko bokserki. Okazało się, że im głębiej w urnę tym gorsze i bardziej okrutne zadania. Minato musiał się pozbyć góry i butów, żeby zachować honor. Sasuke, Itachi i Sai siedzieli w samych spodniach, namyślając się, kto może wygrać. Kiba i Jiraiya również byli bardzo blisko odpadnięcia. Jedynie Iruka i Naruto trzymali się w miarę.

W 15 rundzie Iruka porwał karteczkę na kawałeczki. Został przez to zdyskwalifikowany i musiał się rozebrać. Ku ogólnemu zaskoczeniu, zrobił to bez marudzenia. Kakashi jęknął, wiedząc, że teraz to Minato będzie jego zastępcą. Nie żeby był zły, ale naprawdę wolał swojego dzielnego delfinka...

Godzina robiła się, późna, a na ringu pozostały już tylko cztery osoby. Naruto, Sasuke, Minato i Jiraiya. Ostatni bronił się jak tylko mógł, żeby nie zdjąć swoich bokserek. Blondyni walczyli do ostatku, ale w końcu Naruto się poddał. Najwyraźniej robienie z siebie striptizera na oczach ojca nie było jego mocną stroną. Sannin też nie dał rady. Minato i Sasuke pozostali.

Brunet kilkakrotnie przeczytał polecenie. „Spraw, żeby twój towarzysz chciał cię dotknąć bez kontaktu fizycznego z nim". Uchiha mógłby spróbować go do tego zachęcić, ale wiedział, że na Namikaze coś takiego nie zadziała. Zerknął na Naruto. Ten siedział pod ścianą, chowając kolanami swoją dolną część ciała.

-Poddaję się...-mruknął, rzucając Minato błagające spojrzenie. Ten uśmiechnął się i lekko skinął głową. Nie był głupi. Wiedział, dlaczego Uchiha tak bardzo walczył. Itachi odetchnął.

-Wreszcie koniec... Mam ochotę kogoś przelecieć, więc się pospiesz, Minato.

Kilka osób się zaśmiało. Sasuke westchnął, obserwując, jak Kiba i Naruto walczą o gatki, które tak naprawdę należały do Saia. Minato podrapał się po głowie, obserwując wszystkich.

-Hm... Ciężka decyzja. Więc może zacznę od siebie.

-Samolub!-mruknął Naruto, zbierając się z podłogi. Kiba wygrał szarpaninę, a wytrącony z równowagi blondyn zaliczył glebę. Inuzuka zakładając bokserki, zorientował się, że to nie jego rozmiar, a zirytowany do granic Sai, postanowił wyszarpać mu parę kłaków.

-Także... Neji zostanie ze mną.

Hyuga odetchnął. Bał się zostać przypisanym do Kakashiego lub Saia, a co gorsza do Jiraiyi. Za to Minato wyglądał na takiego, który umie się obchodzić z kochankami delikatnie.

-Itaś, kochany mój, Kakashi dotrzyma ci towarzystwa.

Iruka, z nieznanego powodu, zachichotał. Hatake i Uchiha zaczęli toczyć wzrokowy bój o to, kto będzie seme.

-Kogoś z was muszę dać Jiraiyi... Hm... Asuma.

Sarutobi pokiwał głową, szykując się psychicznie na ostrą jazdę.

-Sai ty i... Iruka. Kiba i Shikamaru. No... i Sasuke i Naruto.-zakończył Minato. Partnerzy podeszli do siebie, aby omówić miejsce... akcji. Młody blondyn nieco zaczerwienił się pod wzrokiem Uchihy. W końcu niedawno się obściskiwali na oczach swojej drużyny i Sakura chciała ich teraz obu za to zabić.

-Em, zanim się rozejdziemy, mam jedno pytanie.-zaczął Asuma. Wszyscy na niego spojrzeli.

-Jakie?-zmrużył oczy Sasuke, przeczuwając czyhające zło.

-Czemu Naruto ma na sobie twoje ubrania i Sakura chce was zabić?

Kakashi odchrząknął, zwracając na siebie swoją uwagę. Kiedy on opowiadał, co się wydarzyło podczas treningu, Sasuke i Naruto szybko się wymknęli z domu. Naprawdę nie chcieli się z nimi teraz konfrontować. Zwłaszcza, że byli już prawie kilometr od rezydencji Uchiha, a słyszeli ich śmiechy.

Nagle blondyn zorientował się, że jego partner go prowadzi do bramy wioski.

-Ej, teme, gdzie my idziemy?

Sasuke spojrzał na niego z małym uśmiechem.

-Nikt nie powiedział, że musimy się pieprzyć od razu. Chcę ci coś pokazać.

-Jeśli chodzi o to miejsce Itachiego...

-Masz na myśli ten zarośnięty ogródek? Nie, to nie tam.

Naruto spojrzał na niego z ogromnym zaciekawieniem.

-To coś lepszego?

-I o wiele piękniejszego...

No i X chapter za nami. Ostrzegam, że następny pewnie będzie wypełniony yaoi po brzegi. Przynajmniej na razie są takie plany :)