Aktualny wynik głosowania:
Minato - 3
Minato & Sasuke - 2
Sasuke - 2
Shikamaru -1
Mieszane - 2
Jeśli coś poknociłam, to przepraszam. Jeszcze jeden chapter i głosowanie zostanie rozstrzygnięte!
A teraz... trochę dramy! Pierwsze czarne chmury... czyli:... No to pięknie!
No to pięknie
Czuła, że cała trójka patrzy na nią wielkimi oczami. Naruto zaczął drżeć jeszcze bardziej. Postanowiła, że nie da im szansy na przerwanie tego napięcia i wyrzuci resztę problemów.
-Najgorsze jest to, że nie wiadomo, z którym z was.-wskazała palcem na nich po kolei-I należy się modlić, żeby to nie był Minato. Nie wiadomo, jak efekt kazirodztwa może wpłynąć na dziecko. Oczywiście, mając nadzieję, że urodzi się żywe.
Sasuke potrząsnął głową.
-Jak to żywe?!
Hokage westchnęła, masując sobie skroń.
-On nie jest kobietą. Nie wiadomo, czy jego ciało jest w stanie zapewnić warunki, które będą utrzymywać i rozwijać dziecko. To prawdziwa loteria. Muszę dostać zwój z tą techniką i rozpracować, co do cholery poszło nie tak.
Naruto spojrzał z obawą na swojego ojca, ale ten zajęty był gapieniem się na Tsunade. Chłopak bał się. Cholernie bał się. O wiele rzeczy, takich jak relacji z tą trójką, jego przyszłość, stosunek Konohy do niego, a czasami myślał nawet o dziecku. Nawet go nie znał, a już się do niego przywiązał. Nie chciał, żeby coś mu się stało. W końcu Minato spojrzał na niego.
-Jesteś... zły?-zapytał cicho Naruto. Namikaze zamrugał.
-To nie twoja wina, Naruto. Nie jestem zły. Boję się o ciebie.
-W tym jest jeszcze jeden problem.-mruknęła Tsunade-Z jego kondycją jest bardzo źle. Wygląda na to, że jego ciało walczy, aby dzieciak mógł jakoś się rozwinąć, ale pochłania co najmniej trzykrotne ilości energii niż przy zwykłej ciąży.
Sasuke przełknął głośno ślinę. Jego serce biło jak szalone, kiedy sobie uświadomił, że Naruto nie jest w najlepszym stanie. Mimo to, bardziej skupiał swoją uwagę na komentarzach, które dotyczyły dziecka. Miał nadzieję, że się urodzi. I marzył, aby było jego. Wtedy jego koi będzie musiał go wybrać, aby maluch miał ojca. Uśmiechnął się na samą myśl o tym.
Co Shikamaru o tym myślał? Nie zgadniecie. Upierdliwe. Trochę się bał o zdrowie Naruto, ale bardziej mu chodziło po głowie, co zrobi mu jego matka, kiedy się o tym dowie. Ojciec pewnie machnie ręką i uzna, że sprawy nie było, ale ona? Aż ciarki go po plecach przechodziły. A dziecko? W dodatku pewnie zmutowane pieczęcią? Jeszcze gorsza sprawa.
Myśli Namikaze krążyły wokół głównych zagadnień. Czyli na temat tego, jak wyciągnąć z tego gówna Naruto. Najlepszym wyjściem wydawało się pozbycie dzieciaka i byłoby po wszystkim, ale czuł, że tak łatwo nie pójdzie. Uchiha albo nawet sam poszkodowany mógłby się sprzeciwić. Westchnął. Ratowanie życia i zdrowia jego syna było czasami naprawdę irytujące. Szczerze mówiąc, aktualnie nie obchodziło go to, że dziecko może być jego. Dla niego jedynym dzieckiem był właśnie Naruto.
Tsunade w ciszy obserwowała ich reakcje. Czytała z ich twarzy, jak z otwartych książek. Minato chciał się pozbyć dziecka. Zrozumiałe. Shikamaru mało to obchodziło, prawdopodobnie bał się o siebie. Przy jego matce... Sasuke coś planował. Jeszcze nie wiedziała co. A Naruto? Chłopak pewnie zakochał się w malcu. Normalne dla każdej matki. Prawie każdej.
-Pozwólcie, że przerwę wasze rozmyślania, ale musimy ustalić dla Naruto najlepszy plan życia na te 7 albo więcej miesięcy. W końcu to nie jest zwykła ciąża i może trwać dłużej.
-Momencik...-zaryzykował Minato-Nie da się tego jakoś odkręcić? Żeby nie było zagrożenia?
Tsunade westchnęła. Wiedziała doskonale, do czego Namikaze pije, tak jak pozostała dwójka, ale Naruto był i zbyt rozkojarzony, i zbyt głupi, aby załapać. Jednakże, to do niego należała ostateczna decyzja i musiał o tym wiedzieć.
-Chodzi ci o usunięcie dziecka, prawda? To...
Z ust Naruto wydobył się syk.
-Nie ma mowy!
Minato położył mu dłoń na ramieniu i uśmiechnął się delikatnie.
-To zagraża twojemu życiu. Jeśli się tego nie pozbędziemy, może cię nawet zabić.
-Zgadzam się.-mruknął Shikamaru-Poza tym to jest zbyt upierdliwe. Rach ciach i po wszystkim.
Uchiha natychmiast zmienił plan, uważając, że ten jest o wiele lepszy. Naruto, jak stwierdził Itachi, jest miękki jak masełko i jeśli ulegnie ich namowom, to wyjdzie na kretyna. Postanowił więc ich poprzeć, a potem zyskać w oczach Minato.
-Mają rację. To najlepsze wyjście. Chyba nie chcesz, żeby to cię zraniło, prawda?
-Ty też?-szepnął Naruto, patrząc smutno na Sasuke, a ten zadrżał. Nie podobał mu się ton blondyna. Zupełnie mu się nie podobał. Chłopak wstał z kanapy i strącił z ramienia dłoń ojca. Wolnym krokiem wycofał się pod ścianę, patrząc na nich wzrokiem bazyliszka.
-Jakbyście nie zauważyli „to" to dziecko! Żywe i jest któregoś z was! Jak może was nie obchodzić?!
Minato wstał. Był całkowicie poważny, nie miał w sobie ani krzty uległości. Tsunade postanowiła się nie wtrącać.
-Naruto. To nie jest dziecko. Nie jesteś kobietą, nie masz prawa zajść w ciąże. Cokolwiek to jest, wyrządzi ci jedynie krzywdę. Pozbycie się go to jedynie coś dobrego. Nie zabijemy w końcu człowieka, bo człowieka urodzić może tylko kobieta. Daj sobie pomóc.
-POMÓC?! Raczej stać się mordercą! To JEST dziecko! Wiem o tym!
-Do tej pory nawet o nim nie wiedziałeś. Skąd teraz możesz wiedzieć, że jest normalne?
-Po prostu to wiem. Spodziewałem się takich pomysłów po Shikamaru albo Sasuke.-wymamrotał ciężko Naruto, dysząc-Ale nie po tobie. Jak możesz być taki nieczuły?! Nie poznaję cię!
Minato westchnął.
-Boję się o ciebie, Naruto. To wszystko.
-Kłamiesz.-warknął blondyn, tracąc nad sobą panowanie-Obchodzi cię tylko twoja reputacja, tak jak was dwóch!
-To nieprawda!-krzyknęli Minato i Sasuke jednocześnie, a Shikamaru nie odezwał się ani słowem.
-Prawda, czyż nie? Tylko to was obchodzi! Ja i dziecko nie mamy dla was...
-Nie mów tak! To nieprawda, koi i...
-NIE NAZYWAJ MNIE TAK, UCHIHA!
Tsunade drgnęła, czując, że powinna to przerwać natychmiast. Już otwierała usta, ale blondyn ubiegł ją.
-Wynoście się. Całe trio.
-Naruto...-zaczął Minato, łamiącym się głosem.
-Nie chcę cię znać. Wynoś się!
-...synku...
-WYNOŚ SIĘ!
Nikt jednak nie drgnął z miejsca. Tsunade ruszyła ku im.
-Wyjdźcie. Proszę, Naruto jest zdenerwowany, a to niebezpieczne w jego stanie. Nie denerwujcie go i wyjdźcie. Dla jego dobra.
Naruto uważnie obserwował, jak mężczyźni opuszczają biuro Hokage, a Piąta wzdycha. Kiedy zostali we dwoje, osunął się na ziemię i zaniósł się płaczem. Tsunade przeniosła go z powrotem na kanapę i przytuliła.
-W porządku, Naruto. W porządku. Nic nie zrobię bez twojej zgody.
-Straciłem ojca...
-Nieprawda, Naruto. Nie straciłeś go, on wciąż cię kocha.
-Już nie... nie po tym, co mu powiedziałem...
-Ci... Jest dobrze. Wie, że byłeś zdenerwowany. Rozumie cię. Nie łam się, Naruto. Będzie dobrze, obiecuję.
Po połamaniu wszystkich krzeseł, usiadł na stole. Minato był wściekły. Myśl, że stracił syna, była dla niego zbyt ciężka.
'Nie chcę cię znać.'
-Nie, nie! To nie może być prawda!-złapał się za głowę i zaczął biegać po domu, szukając czegoś, co mógłby rozwalić bez większych konsekwencji. Jego nogi zaprowadziły go do pokoju blondyna. Po policzkach zaczęły spływać mu łzy.
Podszedł do łóżka i zerknął pod poduszkę, a potem do szafki nocnej i na półkę z książkami. Nie znalazł kajeciku. Naruto musiał go dokładniej schować albo przestał go prowadzić. Jęknął i padł na materac, czując się jak skorupa bez życia.
-Tsunade-sama, przyprowadziłam Kakashiego i Irukę, tak jak prosiłaś.-powiedziała Shizune, a do biura wkroczyła dwójka zaciekawionych shinobi. Naruto spojrzał na nich ze słabym uśmiechem. Kłótnia kosztowała go wiele cennej energii. Tsunade kiwnęła głową, dając tym samym znak, że Shizune powinna wyjść. Tak też zrobiła.
-A więc... O co chodzi?-dopytywał się Kakashi, zerkając ciekawie na Naruto. Piąta zaczęła chodzić po pomieszczeniu, zastanawiając się, jak to wytłumaczyć. W końcu spojrzała na nich poważnie, pokazując, że nie zamierza żartować.
-On jest w ciąży.
-Słucham?-powiedział Iruka, dłubiąc sobie w uchu. Wciąż miał uśmiech na twarzy, co znaczyło, że nie wierzy w to, co słyszy. Za to na zamaskowanej twarzy Kakashiego malował się dobrze widoczny szok.
-W ciąży. Naruto. Jest. W. Ciąży.
-Jak to możliwe?-wydukał Kakashi, podczas gdy Iruka stał sparaliżowany. Tsunade wzruszyła ramionami.
-Nie mam jeszcze bladego pojęcia.
-Z... kim?-dopytywał się Iruka, otrząsnąwszy się z szoku, jaki doznał przed chwilą.
-Też nie wiem. Za pewnie jesteście dobrze obeznani z NSG, a tym bardziej z Minato Namikaze, Shikamaru Nara i Sasuke Uchihą?
Skinęli głową.
-No to wiecie, że mamy trzech podejrzanych.
-Ale... Minato to jego ojciec!
-No właśnie.-westchnęła Tsunade i usiadła obok Naruto na kanapie. Ten milczał, wciąż wpatrując się w przybyłych. Kakashi rozłożył ręce.
-Dobrze, ale co my mamy z tym wspólnego?
Piąta położyła dłoń na ramieniu Naruto.
-Chcę, żebyście się nim zaopiekowali. Wiecie, łóżko, toaleta, jedzenie.
-A co z jego ojcem?
Naruto odwrócił nagle wzrok, przygryzając wargę.
-Wystąpiła mała różnica zdań pomiędzy nim a „ojcami". Chodzi o to, że Naruto nie zgadza się na żaden sposób aborcji.
-I ma rację!-oburzył się Iruka-Jak Minato mógł to zaproponować?!
-Nie teraz, Iruka. On jest wystarczająco zdenerwowany.-skarciła go Tsunade, a ten skinął głową, posyłając chłopakowi przepraszające spojrzenie-To jak? Weźmiecie go?
Para spojrzała niepewnie na siebie, nie wiedząc, co powinni zrobić. Kakashi zorientował się, że Umino nie zostawi chłopaka na pastwę losu. Westchnął, znając decyzję.
-Weźmiemy.
Tsunade klasnęła w dłonie.
-Wspaniale! A teraz przejdźmy do najważniejszych rzeczy. Po pierwsze. Nie wolno mu się męczyć. Biegać, chodzić na dłuższe spacery i z pewnością trenować. Po drugie. Musi jeść same zdrowe rzeczy. Tak, Naruto. Zero ramenu.
-To nie fair!-zaprotestował chłopak. Tsunade spojrzała na niego poważnie.
-W takim wypadku możemy zastosować się do pomysłu tamtej trójki i będziesz mógł jeść ramen do śmierci.
-N-nie..-zadrżał blondyn. Może i kochał ramen, ale nie pozwoli skrzywdzić swojego dziecka.
-Dobrze. Po trzecie. Zero denerwowania się. Po czwarte. Co najmniej miesięczne kontrole u mnie. Najmniejszy ból głowy i chcę was widzieć. Starajcie się go karmić czymś bardzo pożywnym, ciąża pochłania u niego bardzo dużo energii.
Kakashi poruszył się niespokojnie.
-A co z... jak on... znaczy dziecko... no wiesz...
Piąta westchnęła.
-Nie jestem pewna. Wszystko jednak wskazuje na to, że będzie to cesarskie cięcie. Nie widzę innej opcji.
Naruto zamknął na chwilę oczy i odruchowo pogłaskał brzuch. Myśl, że rośnie w nim nowe życie, dziecko, jego dziecko, napawała go ogromną radością. Ale też strachem. Jakie będzie? Odetchnął głęboko i wrócił do rzeczywistości. Zorientował się, że wszyscy się na niego patrzą.
-Naruto. Twój stan będzie tajemnicą rangi S. Kakashi, poinformujesz o tym Minato, kiedy pójdziesz po rzeczy chłopaka. Raczej nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, aby ci dwaj się teraz spotkali.
Hatake skinął głową.
-Przekaż mu też, żeby nie denerwował Naruto.
-Tak, Godaime.
-Dobrze. Zabierzcie go. Potrzebuje solidnego odpoczynku. Ach! Jeszcze jedno! Przypomnij Minato, żeby przyniósł mi ten zwój.
Kakashi skinął głową i razem z Iruką wyprowadzili Naruto, obchodząc się z nim tak, jakby był z porcelany. Tsunade westchnęła i ciężko opadła na fotel. Konoha przetrwała wiele rzeczy, ale to było najbardziej porąbane.
Kiedy to pisałam, byłam chyba pijana. Przepraszam was za błędy, których nie poprawiłam! A teraz... Minato jest w ślepym zaułku, Sasuke traci ukochanego, Shika boi się o swoją skórę, Iruka i Kakashi mają Naruto na głowie, a dzieciak dostał od tego wszystkiego pierwszej w życiu migreny! Jak to się rozwinie? Czekam na głosowanie w sprawie ojca (ojców) malucha!
