No więc... Powracam po długiej przerwie, pokryta kurzem wstydu. Nie mam weny, chęci i jestem wkurzona, bo mam słabe ocenki, profesorowie są upierdliwi i cały świat na mnie się uwziął. W związku z tym mam dla was dwa ogłoszenia:

1. UWAGA! Czas między publikacją nowych chapków może się przedłużyć do jednego na miesiąc, ale postaram się skończyć to opowiadanie.

! W porównaniu z ostatnimi chapkami, ten jest krótki, więc przepraszam.

Ciąża

-To pokój gościnny. Nie jest duży...

-Wystarczy.-stwierdził Naruto. Usiadł na łóżku i westchnął. Iruka uśmiechnął się smutno i położył mu na ramieniu dłoń, nawet nie próbując sobie wyobrazić, co przechodzi chłopak. Nawet nie był dorosły, a całe jego życie stanęło mu na głowie. Nie rozumiał decyzji Minato, powinien go wspierać, a on chciał zabić malca. Umino miał nadzieję, że dziecku nic nie będzie. Jednakże, stan Naruto nie był wspaniały.

-Jeśli będziesz czegoś potrzebować, Naruto... Poproś.

-Arigatto... Przepraszam, że zwaliłem wam się na głowę.

Iruka potrząsnął głową.

-Nie mów tak. To nic takiego. Nie martw się, nie pozwolę, aby ktoś skrzywdził dziecko.

Na twarzy blondyna pojawił się słaby uśmiech. Musiał być bardzo zmęczony.

-Arigatto.

Wtedy Naruto zaczął uciekać wzrokiem, najwyraźniej bojąc się kontynnuacji spotkania wzrokowego z Iruką. Ten, czując, że coś jest nie tak, usiadł przy nim i zmusił go, aby znowu na niego spojrzał.

-Coś nie tak? Jak się czujesz?

Chłopak przygryzł wargę.

-Jest mi niedobrze.

-Coś jeszcze?-Umino zmarszczył brwii-Musisz powiedzieć o wszystkim dla dobra malucha.

-Ja... Boję się. Kiedy tata powiedział, że... zabicie mojego dziecka to najlepsze wyjście... poczułem się taki... rozdarty.

Iruka pokiwał głową. Zacisnął lekko dłoń na ramieniu blondyna, aby dodać mu otuchy. Rozumiał, że zdrada ojca musiała być dla niego koszmarnym przeżyciem.

-Powiedz, co czujesz. Wtedy będzie ci lżej. I lepiej. Nie krępuj się, Naruto, mnie możesz powiedzieć o wszystkim.

-Ja...-zawahał się chłopak, szukając odpowiednich słów-Jestem rozdarty pomiędzy tatą a dzieckiem. Z jednej strony, nie chcę, żeby stała się mu krzywda, ale z drugiej wiem, że to może mnie zabić. Gdybym jednak musiał wybierać... znowu wybrałbym taką opcję, ale żałuję. Co jeśli... tata mnie odrzuci? Zostawi?

-Nie mów tak. Minato nigdy by tego nie zrobił. Musisz mu dać trochę czasu. On będzie cię chronił. Nie w ten, to w inny sposób. On cię kocha, Naruto. Kto wie, może po jakimś czasie pokocha i dziecko.

Naruto zamrugał.

-Sądzisz... że to możliwe?

Umino uśmiechnął się szeroko.

-Oczywiście. Znam Minato jak własną kieszeń. Domyślam się jednak, że nie chodzi tylko o niego, prawda?

Po kilku sekundach blondyn potwierdził przypuszczenia Iruki skinieniem głowy.

-Sasuke. Mówił, że mnie kocha, a... Nawet go nie interesuje to, że to może być jego dziecko. Myślał, że nie znam go, ale ja wiem, co się dzieje w jego głowie. Nawet bardziej, niż on mógłby przypuszczać.

Brunet przekrzywił głowę, nie rozumiejąc, do czego może zmierzać chłopak.

-Co masz na myśli?

-On...-załkał Naruto-...z początku chciał wykorzystać dziecko, aby pozbyć się Shino. Widziałem to na jego twarzy. Jestem pewien, że właśnie taki był jego plan. A potem... zmienił zdanie. Poparł ich... Drań!

Iruka całkowicie zgadzał się z Naruto. Nie rozumiał zachowania Sasuke. Jeśli kochał blondyna, powinien go wspierać, a nie koncentrować się na własnych celach. To było nie do pomyślenia.

-I jeszcze Shikamaru...-zawarczał Naruto-NIe obchodzi go dziecko. Myśli tylko o własnej głowie. Kiedy z tego wyjdę, skopię mu dupę.

-Widzisz... Naruto.-zaczął Iruka, zwracając na siebie całą uwagę chłopaka-Kiedy człowiek znajdzie się w trudnej sytuacji, przestaje panować nad swoimi maskami. Pokazuje się z takiej strony, jaka jest jego naturalna. Nie zwraca wtedy uwagi na to, co jest etyczne, a co nie. Zagrajmy w taką grę, Naruto. Wyobraź sobie, że wtedy, w biurze Hokage, nie jesteś sobą i stajesz obok. Powiedz mi teraz, co sądziłbyś o reakcjach Minato, Sasuke i Shikamaru? Jako bezstronny?

Blondyn spuścił głowę. Zwykle lubił takie zabawy, ale ta nie podobała mu się zbytnio. Musiał w końcu pozbyć się wszystkich swoich uczuć i przyjąć obiektywną postawę. A z tym zawsze było trudno. Iruka cierpliwie czekał te parę minut, aby chłopak się przygotował.

-A więc?-zapytał, kiedy w końcu uznał, że czas minął. Naruto westchnął.

-Sądzę... że Sasuke... Sasuke...

-Wyrzuć swoje odczucia. Spróbuj. To jest ciężkie z początku, ale później będzie ci łatwiej.

Blondyn wziął głęboki oddech.

-Zachowywał się... on... bronił tego, co uważał za najdroższe.

-Bronił Naruto?-zapytał Iruka. Chłopak po chwili załapał, o co chodzi.

-Tak. Tak sądzę. Zachowywał się, jak jakiś alfa, chciał zaznaczyć, że to jego teren i nikt nie powinien na niego wkraczać. Jednocześnie, chciał zaimponować Naruto.

-Yhm. Ciekawe spostrzeżenie. A co powiesz o Minato?

-On... Bał się o swojego syna. Chyba uznał, że to jedyne dobre wyjście z sytuacji.

-A Shikamaru?

-Składając wszystko do jednego... Chyba bał się matki.

Iruka skrzywił się.

-Tak, raczej masz rację...

*

-Proszę...-mruknął Minato, przekazując Kakashiemu zwój. Informacje, jakie przekazał mu Hatake, nie uszczęśliwiły go. Nie przypuszczał, że Naruto mógł się aż tak bardzo zdenerwować po tym wszystkim. Czuł się winny. Obwiniał się za wszystko, co się stało. Nie powinien był pozwolić, aby chłopak dostał w swoje ręce ten zwój. Wtedy nic złego by się nie wydarzyło...

-Dobrze.-Kakashi schował zwój do swojej torby, wzdychając-Nie martw się o Naruto, sensei. U nas będzie bezpieczny.
Namikaze pokiwał głową, unikając spojrzenia Hatake. Odprowadził go do drzwi. Kiedy ten wychodził, rzucił mu jeszcze wzrokową prośbę. Nie wiedział, czy Kakashi tego nie zauważył, czy po prostu to zignorował, ale nie otrzymał odpowiedzi w żadnej formie.

*

-Nie chcę tego!-jęczał Naruto, patrząc na warzywną papkę. Iruka westchnął. Blondyn leżał w łóżku, okryty kilkoma kocami. Stawał się coraz bardziej marudny, co wcale nie było Umino na rękę. Zaczynał mieć go powoli dość, a minęły dopiero 2 dni.

-Naruto, przerabiamy to codziennie, przy każdym posiłku. To jest dobre dla dziecka. Musisz jeść zdrowe rzeczy.

-Chcę ramen!

-A więc wolisz ramen od dziecka?

Iruka wiedział, że to było okrutne, ale to była jedyna opcja, aby przekonać Naruto do współpracy. Chłopak bardzo zżył się z myślą, że będzie... mamą? Często głaskał się po brzuchu, rozmyślając nad tym, jak będzie wyglądać jego życie z dzieckiem.

-Nie...-wymamrotał Naruto i sięgnął po talerz-Zjem.

Iruka uśmiechnął się do niego ciepło i wyszedł, zostawiając chłopaka samego ze swoimi myślami i warzywami.

*

Dni mijały. Czas mijał. Warzywa znikały. A Naruto przywzwyczajał się do tego, że nie może sobie nawet pospacerować. Tracił coraz więcej energii i groźba, że wyląduje w szpitalu robiła się coraz bardziej prawdopodobna. A fakt, że jest w ciąży jakimś cudem wypłynął w światło dzienne.

Reakcje były różne. Na początku dominował szok. Tsunade zadbała, aby nikt nawet nie przypuszczał, że ojcem może być Minato. To wywołałoby skandal i Namikaze całkiem straciłby twarz. Pierwszym, który zaakceptował w pełni fakt i zaczął wspierać chłopaka, był Jiraiya. On też przekonał go do spotkania z ojcem. Iruka oponował, bojąc się, że zdenerwowanie zaszkodzi dziecku, ale obie strony były nieustępliwe.

Na początku spotkania panowała jakiś czas zadawali sobie trywialne pytania, typu: co u ciebie? Wszystko w porządku? Potem jednak przeszli na bardziej skomplikowane tematy. Minato stawał na głowie, aby nie zdenerwować syna i doszło do tego, że się przed nim zbłaźnił i chłopak wybuchł śmiechem. Nagły wybuch wesołości przerwał jego jęk niedowierzania. Mężczyzna pochylił się nad nim z przerażeniem wypisanym na twarzy.

-Co ci jest?! Coś cię boli?!-wypytywał go. Ten przez chwilę poruszał niemo ustami, trzymając rękę na brzuchu.

-Kopnął...

-Co?-zdziwił się Minato.

-Dziecko... kopnęło... To takie... przyjemne...-mamrotał Naruto, gapiąc się na swój brzuch z zafascynowaniem i lekkim podejrzeniem. Ku jego gigantycznemu zdumieniu, Minato, marszcząc brwi, zastąpił dłoń chłopaka swoją. Potem oboje drgnęli.

-Lubi cię.-stwierdził Naruto.

-Chyba tak.-westchnął Minato, zabierając rękę. Naruto spuścił głowę, na chwilę nad czymś się zastanawiając mocno. W końcu znowu spojrzał na ojca.

-Co jeśli... jest twoje? Co wtedy zrobisz?

Namikaze pokręcił głową, łamiąc sobie palce.

-Nie wiem, Naruto. To dla mnie na razie... zbyt ciężkie do przełknięcia. Czy... po tym wszystkim... wrócisz do domu? Do mnie?

W jego oczach pojawiła się nadzieja. Głównie na wybaczenie. Chłopak przygryzł wargę.

-Chyba tak. Nie mogę przecież zamieszkać u Iruki i Kakashiego. I tak już zabrałem im dwa pomieszczenia do... zabawy.

Minato odetchnął z ulgą, biorąc Naruto za rękę i ściskając ją lekko. Chciał mu tak przekazać wszystko, co miał mu do powiedzenia, całe pocieszenie, nadzieję, prośby. Chłopak zrozumiał i skinął głową. Wtedy pojawił się Iruka, rządając, aby Minato w tej chwili opuścił budynek albo jego but spotka się z jego tyłkiem. Mężczyzna nie miał wyboru. Pożegnał syna pocałunkiem w policzek.

*

Shikamaru go olał. Całkowicie. Naruto był tym tak wkurzony, że Iruka, aby chłopakowi ulżyło, kazał Kakashiemu sprać Narę. Ten też tak zrobił. Dostarczył również dowód w postaci zdjęć. Za to Sasuke w dalszym ciągu chciał się wkupić w łaski Naruto, kupując mu prezenty i odwiedzając aż nazbyt często. Niestety, musiał się w końcu spotkać z mentalną pięścią od chłopaka. Ten wypomknął mu, że gdyby naprawdę troszczył się o dziecko, to kupywałby zabawki, a nie biżuterię i inne bzdety.

Po 7 miesiącach stało się jasne, że ciąża się szybko nie zakończy. W dodatku, Naruto tracił siły. Nocą został przeniesiony do szpitala. Tam Tsunade zrobiła szczegółowe badania i stwierdziła, że maluch jest dopiero w środku całego etapu i jeśli teraz się urodzi, zginie. Chłopak prawie spanikował, ale Minato i Jiraiya zdołali go uspokoić.

Największym zaskoczeniem była jednak Sakura. To ona opiekowała się nim, bardzo o niego dbając. Przyrzekła mu jednak, że kiedy dziecko będzie już bezpieczne co najmniej pół kilometra dalej, spierze go na kwaśne jabłko. Ta groźba utkwiła Naruto w pamięci.

Kolejnym problemem stało się jego obżarstwo. Z powodu ciągłej utraty energii, musiał jeść więcej i więcej i nic nie mógł na to poradzić. Naruto potrzebował masy witamin i innych składników i dziennie jadł jakieś 10 posiłków, które dawały mu podwójną dawkę dziennego zapopotrzebowania.

*

Po 14 miesiącach wielu znajomych Naruto zaczęło się niepokoić. On sam robił się coraz słabszy. Sasuke całkowicie stracił u niego zaufanie, Shikamaru uciekał przed Kakashim, Minato i Jiraiyą, a Shino próbował mu udowodnić, że będzie idealnym partnerem. To stawało się dla chłopaka już zbyt dużym wyzwaniem.

*

Minęło już 16 miesięcy. Naruto ledwo oddycha, mimo to wciąż głaszcze się po brzuchu. Jest środek nocy. Nie ma w sali nikogo poza nim, ale nie zdziwiłby, gdyby się ruszył i pojawiłby się cały zastęp medyków.

Wtedy krzyknął.

Raz.

Drugi.

Zacisnął dłonie na prześcieradle.

Krzyki dochodzące z korytarza upewniły go, że wkrótce dotrze pomoc.

Bolało.

Ostatnia szansa, aby zagłosować!

Na razie wygrywa Sasuke & Minato i chyba przy tym zostanę.