Poprawiony! :)

Szok w liczbie mnogiej

Tsunade wyprostowała nieco pomięte papiery i zerknęła na obecnych. Trzymała ich już w niepewności 15 minut, ale nie chciała się spieszyć. Postanowiła, że to oni będą musieli postawić pierwszy krok. Minato, Shikamaru i Sasuke – wybór oczywisty. Jednakże, wiedziała, że powinna się pozbyć jednego z nich przy pierwszym wniosku. Jiraiya był tu dla pomocy, jakby tenże osobnik sprawiał kłopot. A Iruka? Gdyby go tu nie wpuściła, urwałby jej łeb.

W końcu Minato chrząknął, wiercąc się na plastikowym krześle. Spojrzał poważnie na Piątą, a ta uznała, że pasmo ciszy powinno zostać przerwane. Odetchnęła głęboko.

-A więc... Jak wiecie, od trzech dni was nie dopuszczam do Naruto. Chodzi o to, co się wydarzyło trzy dni temu...

-Co mu jest?! Proszę... nie mów...

Tsunade z westchnięciem spojrzała na spanikowanego Minato. Teraz wiedziała, że źle zaczęła. Panika nikomu nigdy nie służyła. Mrugnęła porozumiewawczo do Jiraiyi, a ten położył mu dłoń na ramieniu.

-Proszę, uspokój się Minato. Chłopak powoli wraca do zdrowia, jego życiu nic nie grozi.

Były Hokage odetchnął z ulgą. Sasuke poruszył się niespokojnie na krześle. Ta cała sprawa zaczynała mu śmierdzieć. Co się stało 3 dni temu? Iruka schował ręce w kieszeni i zaczął się kołysać na stopach, mając nadzieję, że wreszcie dowie się, o co tu chodzi.

-W każdym razie... Mam dla was szereg wiadomości. Może dobrych, może złych. Na początek wspomnę o tym, że Naruto ma dożywotni zakaz spożywania jabłek. Ciąża wywołała u niego jakieś uczulenie, jeszcze nie znam dokładnie szczegółów. Poza tym nic więcej nie odkryłam, ale lepiej uważać.

Minato zacisnął palce na krawędzi krzesła. Nie podobało mu się to. W żadnej perspektywie. Czuł, że prawdziwa sensacja dopiero się zbliża. I nie mylił się. Ale zanim do tego przejdziemy... po kolei, moi drodzy. Jiraiya nie wiedział, co zrobić ze swoją drugą, wolną ręką, więc podparł się nią pod bok. Miał dość tych tajemnic.

-Druga sprawa, to ta technika. Rozgryzłam ją... a właściwie znalazłam jeszcze jedną, identyczną. Pochodzi z Uzushiogakure. Wiem, że kobiety używały jej, aby mężczyźni nie mogli się im oprzeć. Zwiększało też szansę zajścia w ciążę. Co się dla Naruto niefortunnie skończyło, jak wszyscy wiecie.

-Moment.-przerwał jej Jiraiya-A co z ogonem? I uszami?

-Ach tak...

Tsunade chrząknęła.

-To efekt uboczny. Z notatek, jakie dostałam w swoje łapki wynika, że takich efektów było znacznie więcej, ale na razie nic nie znalazłam. No... może poza jednym, małym szczegółem, ale o tym później.

-Dlaczego? Powiedz nam teraz i będzie z głowy.-stwierdził Shikamaru, który chciał dowiedzieć się czegoś dobrego. Czegoś, co uratuje go przed grobem. Kiedy matka się dowiedziała o tym, co się stało od Kakashiego, prawie go zabiła. Uratował go jedynie ojciec, który mu wierzył, że to było niespodziewane i nieplanowane. Piąta znowu westchnęła ciężko.

-To nie takie proste. Ale skoro już jesteśmy na twoim temacie... Mam wyniki testu DNA dziecka. Na 100% nie jesteś z nim spokrewniony, Shikamaru.

Nara odetchnął z ulgą. Ledwo się powstrzymywał, aby nie odtańczyć czegoś szalonego, ale wiedział, że mógłby wtedy od kogoś oberwać. Tsunade złapała za nieposłuszny kosmyk włosów, który opadł jej na oczy i schowała go za ucho.

-Proszę, wyjdź. To cię już nie dotyczy.

Shikamaru skinął głową i wstał. Wolnym krokiem opuścił pomieszczenie. Iruka upewnił się, że drzwi są porządnie zamknięte. Tsunade rozłożyła parę papierów przed sobą i złączyła palce. Przygryzła lekko wargę, nie wiedząc, jak ma teraz zacząć. Jiraiya okazał się bardzo niecierpliwy.

-No dalej, Tsuna. Jeśli to dziecko Minato... po prostu powiedz.

-Nie o to chodzi.-mruknęła-Chodzi o to, że to w sumie w 100% nie jest żadnego z was.

Cała czwórka zamrugała, nie rozumiejąc puenty. Piąta rozłożyła ręce i zaczęła szukać słów, co przychodziło jej ciężko. W końcu uznała, że zdanie jest wystarczająco zrozumiałe.

-70% zgodności DNA należy do Sasuke, ale 20% do Minato. Szczerze mówiąc, oboje jesteście ojcami.

-CO?! Jak to możliwe?-wybuchł Iruka. Minato i Sasuke spojrzeli na niego z zaskoczeniem, nie spodziewając się po nim takiej reakcji. W końcu to oni mieli tu najwięcej do powiedzenia, a on...

-Nie wiem.-jęknęła Tsunade, łapiąc się za głowę-To skomplikowane, a ja jestem zbyt trzeźwa, żeby to wyjaśnić. Grunt w tym, że oboje jesteście ojcami, bez dwóch zdań. Czy wam się to podoba, czy nie, dziecko jest wasze. A właściwie dziewczynka.

Nagle Jiraiya zamachał rękami. Cała uwaga zwróciła się na niego. Ten teraz wyglądał na pięciokrotnie mądrzejszego niż w rzeczywistości.

-Czy kiedyś nie wspominałaś o tym, że nie będziesz ryzykować, kiedy Naruto jest w ciąży i poczekasz do porodu?

Uwaga przeniosła się na Tsunade.

-Owszem, powiedziałam tak. O co ci chodzi?

Na Jiraiyę.

-Bo właśnie to zrobiłaś. Zaryzykowałaś życiem i zdrowiem Naruto i dzieciaka.

Na Tsunade. Jak w tenisie ziemnym, nie? Prawo, lewo, prawo, lewo... Ekhem. Przepraszam.

-Wcale nie. Nic takiego nie powiedziałam. Gdybyś pozwolił mi skończyć, dowiedziałbyś się, że dziewczynka urodziła się trzy dni temu.

-CO TAKIEGO?!-wybuchła cała czwórka. Tsunade westchnęła. Tym razem się tego spodziewała.

-To proste. Naruto potrzebował odpoczynku. Mała potrzebowała odpoczynku. Gdybym wam o tym powiedziała, pewnie roznieślibyście szpital na części pierwsze, z atomami włącznie. A to było nie po mojej myśli, więc zachowałam to dla siebie.

W ich oczach pojawiło się zdenerwowanie. Minato przeniósł palce na swoje kolana.

-Co... z nim? Jak się czuje?-zapytał, pełen niepewności.

-Już dobrze. Po wszystkim stracił przytomność, ale teraz jest już okej. Wciąż potrzebuje zdrowej diety, więc proszę: trzymajcie od niego ramen z daleka tak długo, jak się da. Dziewczynka ma aktualnie mamkę na głowie, ale jest strasznie nieufna. Kiedy ją badam, musi ją trzymać Naruto, inaczej niszczy szyby swoim płaczem. Poza tym... nie dziwię się jej.

Sasuke podrapał się po karku.

-Ona ma jakieś imię?-zapytał. Tsunade skinęła głową.

-Tak. Azumi.

-Piękne imię...-mruknął cicho Iruka, ale wszyscy go słyszeli. Jiraiya pokiwał w zadumie głową. Gdyby wiedział, że Naruto ma taką smykałkę do imion, zatrudniłby go do pomocy w pisaniu książek. Sasuke najwyraźniej chciał zadać jakieś ważne pytanie, ale nie potrafił się do tego zabrać. W końcu otworzył usta. Minęła minuta, zanim coś się z nich wydobyło, ale reszta, wyjątkowo, cierpliwie czekała.

-Jakie są szanse... że będzie miała Sharingana?

Tsunade zamknęła oczy.

-Zerowe.

-Jak to? Przecież...-zaczął Sasuke, ale Tsunade powstrzymała go gestem dłoni.

-Tak jak się spodziewałam, jest pewien wynik kazirodztwa. Z tym, co naprawdę mogło się stać, jest wspaniale, ale i tak nie będzie miała łatwego życia.

-Co to znaczy?

W głosie Minato można było wyczuć nutę gniewu i niedowierzania. Piąta spojrzała na nich ze smutkiem.

-Nie widzi.

-Nie rozumiem.-mruknął Jiraiya.

-Nie widzi! Jest ślepa!-wybuchła Tsunade, wstając. Zaczęła maszerować, omijając slalomem zszokowanych. Minato schował twarz w dłoniach, nie mogąc w to uwierzyć. W takich czasach, ślepe dziecko miało małe szanse na jakiekolwiek życie. A jednak...

Sasuke był zły. Liczył, że jeśli to będzie jego dziecko, będzie miało Sharingana. Kolejny powód do dumy i do bycia z Naruto. Ale teraz już nie wiedział, co powinien zrobić. Nie tego się spodziewał. Chciał teraz rozszarpać Minato za to, że jednak się wtedy nie powstrzymał i nie odsunął po prostu od Naruto. Przez niego stracił prawdopodobnie jedyną szansę na zostanie z blondynem. Wstał i podszedł do drzwi.

-Gdzie ty się wybierasz?-warknął Iruka, łapiąc go za ramię-Co, już dowiedziałeś się, że mała nie widzi i masz ją w nosie? Tak ci zależy na Naruto?

-Zależy mi na nim, nie na tym czymś.-odwarknął Sasuke, wyrywając się. Jiraiya złapał go za kołnierz i przyciągnął go do siebie.

-Uważaj na słowa. Nie wiem, co Naruto w tobie widział, gnojku, ale nie zbliżaj się więcej do niego, a tym bardziej do dziecka.

-Nie masz prawa...

Minato podszedł do niego i odciągnął Jiraiyę. Spojrzał poważnie na Sasuke.

-Zrań Naruto raz jeszcze... a nie zobaczysz więcej światła dziennego.

-Nie obchodzi mnie ten gówniarz! Dlaczego nie możecie tego zrozumieć?!

-Och, ja rozumiem wszystko.-westchnął Minato-chciałeś ją użyć jako kartę przetargową z Naruto, żeby był z tobą. To było oczywiste. Kiedyś myślałem, że będziesz dobrym partnerem dla mojego syna... myliłem się. Wynoś się stąd i trzymaj się od niego z daleka.

-Ty...-zaczął groźnie Sasuke, ale Tsunade trzasnęła dłonią w blat biurka.

-Wyjdź. W tej chwili.

Uchiha posłusznie odwrócił się na pięcie i wyszedł. Tsunade westchnęła po raz kolejny tego dnia i usiadła ciężko w swoim fotelu. Minato spojrzał na nią.

-Poza tym... są jeszcze jakieś komplikacje?

Ta pokręciła głową.

-Nic mi o tym na razie nie wiadomo. Oczywiście, poza kłopotami z Naruto.

-To znaczy?-zaniepokoił się Iruka. Piąta podrapała się po brodzie.

-Jest bardziej nieznośny niż zamek ze stuliczbowym szyfrem.-reszta zmarszczyła czoło, nie rozumiejąc porównania-I cholernie nadopiekuńczy. Pięć minut bez małej i wszczyna alarm. Dwa razy musiałam mu podać środki nasenne, bo chciał wstać i jej szukać...

Jiraiya zaczął chichotać, a na twarzach Minato i Iruki pojawiły się nieśmiałe uśmiechy. Tsunade sama się zaśmiała pod nosem, przypominając sobie, jak Naruto prawie wyrwał kabel ze ściany, myśląc, że jest on częścią kroplówki.

-Możemy ich zobaczyć?-zapytał z nadzieją Minato.

-Naruto jest aktualnie pod wpływem tego drugiego razu, więc on odpada na parę godzin, ale małą możecie zobaczyć. Tylko bądźcie cicho. Dopóki śpi jest okej, ale jak zrozumie, że nie jest przy Naruto i to w dodatku w otoczeniu nieznanych osób, zacznie wyć.-ostrzegła Tsunade, pogroziła im palcem i wstała. Przeprowadziła ich przez cały szpital.

Kiedy doszli do odpowiedniego pomieszczenia, zobaczyli masę niemowląt, ale Piąta bezbłędnie poprowadziła ich do jednego z nich. Dziecko, które zobaczyli, miało żółtą kępkę włosków, po dwie szramy na każdym policzku i było przesłodkie.

-Oczy ma niebieskie.-szepnęła do nich ze smutkiem Tsunade. Minato zignorował jej ostrzeżenia i podszedł bliżej. Przejechał delikatnie po zaróżowionym policzku maleństwa kciukiem. Azumi drgnęła i podniosła powieki. Jej oczy bez wskazówki biegały w każdą stronę. Nie wyczuwając Naruto, powoli zbliżała się do płaczu.

-Hej, już w porządku, Azu-chan...-szepnął do niej Minato. Sam był bliski jej stanu. Ostatnim razem, kiedy robił coś takiego, Naruto był malutkim dzidziusiem. Czuł, że z pewnością mógłby to powtórzyć. Nie wierzył, że to się działo, ale chciał być tym odpowiedzialnym za jej bezpieczeństwo. Oraz bezpieczeństwo chłopaka.

-Mogę ją wziąć na ręce?-zapytał Tsunade.

-I tak już się obudziła. Jak się rozpłacze, będziemy musieli wybudzić Naruto. Kurka wodna...

Namikaze, najdelikatniej jak potrafił, podniósł małą i przytulił ją do piersi. Na ten widok Jiraiyi i Iruce kręciła się łza w oku. Minato zawsze był wspaniałym ojcem, wcześniej dla Naruto, a teraz dla Azumi. Dziewczynka zacisnęła malutką dłoń na palcu mężczyzny i posłusznie wtuliła się w jego ubranie. Minato pochylił się nad nią i potarł nosem o jej nosek.

-Jest naprawdę słodka.-stwierdził do Tsunade. Dopiero teraz zorientował się, że wszyscy się do niego szeroko uśmiechają. Piąta poklepała go po ramieniu.

-Dobrze, że ci się podoba. Chodź, zabiorę cię do Naruto. Kiedy się obudzi, powinniście porozmawiać. Weź ją ze sobą albo tamten wpadnie w szał.

Tym razem wszyscy się zaśmiali. Ruszyli za Piątą. W czasie tej krótkiej podróży, Azumi po raz kolejny zasnęła. Gdy doszli do sali nr 269, Tsunade wpuściła tylko Minato. Ten usiadł na fotelu w rogu pomieszczenia i delikatnie zaczął kołysać dzieckiem.

Po niecałej godzinie Naruto się poruszył. Wyglądał mizernie. Jego ręce natychmiast zaczęły czegoś poszukiwać. Z sekundy na sekundę robił się coraz bardziej nie spokojny. Minato przeniósł się z fotela na róg łóżka i splótł swoje palce z jego. Błękitne tęczówki najpierw zlustrowały jego, a potem zawiniątko przy piersi. Chłopak uśmiechnął się słabo.

-Piękne imię, Naruto. Jest przesłodka. Szkoda, że nie widzi, ale...

Minato zagryzł dolną wargę, ale chłopak pogłaskał go po policzku. Wyglądało na to, że włożył w ten gest wiele energii.

-Będzie dobrze...-szepnął. Namikaze pokiwał głową.

-Masz rację. Będzie dobrze.

Przekazał delikatnie małą Naruto. Ten z czcią ją odebrał i przytulił ją do siebie.

-Nie śpi... I nie płacze...-stwierdził z zaskoczeniem-Musi cię naprawdę kochać, skoro tak ci ufa. Gdzie... Sasuke?

Minato schował jedną dłoń Naruto w swoich i pocałował ją czule. Przez chwilę szukał wymówki, płynnego kłamstwa, ale uznał, że to byłby bardzo zły pomysł. Spojrzał na syna ze współczuciem i lekkim gniewem.

-Kiedy... dowiedział się, że ona... jest ślepa... Nie chce mieć z nią nic wspólnego. Przykro mi, Naruto.

Z oczu chłopaka zaczęły płynąć łzy. Minato zebrał je palcem i pogłaskał go po policzku. Uśmiechnął się do niego smutno.

-Nie martw się. Nie zostawię ciebie i jej. Nigdy.

-Cieszę się... że ją zaakceptowałeś.

-Byłbym potworem bez serca, gdybym tego nie zrobił.