14-letnia dziewczyna przemknęła przez ogród pana Namikaze, byłego Hokage, szybciej niż błyskawica. Tuż za nią biegł 7-latek, próbując odebrać koleżance rogalika z czekoladą, którego mu ukradła. Pod drzewem, na grubym kocu, siedzieli obserwatorzy i śmiali się. Byli dziwną zbieraniną. Dwóch blondynów, brunet, szatyn i srebrnowłosy.

W końcu wyścig się zakończył i chłopiec dostał swojego rogalika. Dziewczyna poprawiła okulary i uśmiechnęła się do gapiów. Następnie pobiegła w ich stronę. W ostatniej chwili wyhamowała i wpadła w objęcia starszego blondyna. Ten zachichotał i poczochrał jej włosy.

-Nie pędź tak, Azumi. I uważaj na okulary!-pogroził jej palcem. Ta wzruszyła ramionami i poprawiła swoje włosy. Były wierną, dłuższą kopią fryzury Sasuke, tyle że żółte. Na nosie trzymały się okulary połówki w czerwonych oprawkach. Minato spędził dwa lata, tworząc je. Dzięki nim Azumi mogła widzieć otaczający ją świat.

-Arikawa! Nie leń się!-krzyknęła do chłopca. Ten podszedł do srebrnowłosego mężczyzny i usiadł obok. Całą twarz miał umazaną w czekoladzie. Srebrna, „ostra" czupryna kontrastowała z delikatnymi rysami twarzy. Miał czarne oczy.

-Jest jeszcze jakiś rogalik?-zapytał z nadzieją, patrząc na gospodarza. Ten tylko się zaśmiał, tak jak drugi blondyn. Ojciec Arikawy westchnął.

-Może zajmiesz się najpierw czekoladą z twojej twarzy a potem tą na rogalikach, hm?

-Oj, nie bądź taki, tato!

Kakashi był jednak nieugięty. Pewnie dlatego, że sam zjadł ostatnie dwa rogaliki... Iruka przyciągnął syna do siebie i wytarł mu twarz chusteczką. W międzyczasie Azumi schowała się między Naruto i Sasuke. Wiedziała, że kiedy Arikawa odkryje, że nie ma już rogalików, zrzuci całą winę na nią. A ona nie mogła go nawet uderzyć w obronie własnej!

Kiedy Iruka związał się z Kakashim nie sądził, że taki dzień nadejdzie. Samo to, że będzie miał syna było wręcz niemożliwe. Ale i Hatake i Tsunade w końcu się ugięli... I Minato użyczył mu zwoju... Musieli się tylko upewnić, że jedynym mężczyzną w okolicy będzie właśnie Kakashi, ale to już była betka. A Arikawa był przeszczęśliwy. I przeuroczy.

-Dziadku, miałeś mnie nauczyć tej super techniki!

Minato podrapał się po głowie.

-Naprawdę? Skleroza punktuje. A której?

-No tej super!

-No, ale której?

-To masz więcej super technik?

-Nie odpowiadaj.-mruknął Naruto-Jeszcze nie chcę, żeby moja córka się wyprowadzała z domu, wiesz?

-Ej, no! To chociaż jednej mnie naucz! Konohamaru-sensei ma same nudne techniki... i w ogóle nas nie uczy niczego fajnego... Proszę, dziadku...

Minato westchnął. Nie mógł się oprzeć temu błagalnemu spojrzeniu. A Sasuke jak zwykle postanowił pozostać neutralnym i opchnąć rogalika, którego schomikował wcześniej. Arikawa niestety to dostrzegł i postanowił rozpocząć wojnę z tego powodu. Chwilę później wszelkie zwierzęte, z muchami włącznie, uciekły z ogródka pana Namikaze.

Koniec. Dziękuję za wytrwałość.