Od ataku Bestii, która prawie zniszczyła Wioskę Liścia, minęło siedem lat. Zmarłych pochowano i opłakano, a Konohagakure podniosła się silniejsza i potężniejsza niż była przedtem. Kolejni ninja rośli w siłę i stawali się coraz potężniejsi, ale nie o nich będziemy mówić, a głównych bohaterach tej opowieści.

W spokojny poranek, jakich wiele w całym roku, powoli budzili się mieszkańcy Konoha. I już po kilku chwilach wszechobecna cisza została zakłócona przez ludzi śpieszących do pracy i uczniów idących do szkoły. Młodzi, jeszcze śpiący shinobi zmierzali do Akademii i na pola treningowe, gdzie czekała już na nich nauka, dzięki której mieli okazję się czegoś nowego dowiedzieć.

Jednak kilka osób dalej smacznie spało pomimo późnej godziny, jedną z nich był czarnowłosy Uzumaki Menma. Chłopiec niespokojnie przewracał się z boku na bok, pogrążony we śnie. A śnił mu się dziwny klucz zawieszony na jego szyi. W niezwykłym miejscu, w którym się znajdował, cały czas ktoś powtarzał:

- Strzeż Klucza! Musisz strzec Klucza! Tylko on was ochroni. Strzeż Klucza! - po pewnym czasie głos zamilkł i choć brunet kilkakrotnie wołał, nic się nie działo. On sam zresztą coraz mniej pamiętał, co krzyczał nieznajomy.

Dziecko ocknęło się niedługo później, ledwie co pamiętając o wydarzeniach ze snu. Wiedział tylko, że ma to coś związek z kawałkiem metalu otwierającego drzwi. Myśląc, co to mogło oznaczać, w końcu wstał i po szybkim prysznicu ubrał się w swoją ulubioną, ciemną koszulkę oraz czarne spodnie i w tym samym kolorze buty. Na twarz założył maskę i zszedł na dół, gdzie czekało na niego śniadanie, a także uśmiechnięta od ucha do ucha rodzina.

Kushina mrugnęła okiem na przywitanie ze swoim synem i zabrała się za robienie ulubionego dania syna, w międzyczasie pytając:

- Jak ci się spało? - czarnowłosy z niechęcią odpowiedział:

- Znowu miałem ten sen.

- A co powiesz na wycieczkę do Świątyni Łez? - zaproponowała czerwonowłosa smażąc naleśniki. - Może oni będą wstanie wyjaśnić ten sen - Kushina westchnęła, nakładając czarnowłosemu śniadanie. - Jak zjesz to obudź swoją siostrę.

- Nie wiem, czy mi pomogą, mamo – powiedział chłopiec. - Nie ma co mnichom zawracać głowy – mruknął siedmiolatek, który nie miał ochoty na wyjście poza Wioskę. - Idę obudzić Sakurę – wziął jeszcze ciepłego naleśnika i wszedł powoli na górę.

Ziewając, brunet podszedł do drzwi prowadzących do pokoju siostry. Już miał zapukać, kiedy usłyszał dźwięk płynącej wody i ciche nucenie. Jego siostra najwyraźniej brała prysznic. Uzumaki stwierdził, że poczeka na nią i oparł się o ścianę.

Sakura właśnie myła włosy, kiedy wyczuła coś dziwnego za drzwiami. Chwilę później uśmiechnęła się, orientując się, że to Menma. Z jakiegoś powodu nie wchodził do środka, więc dziewczynka uznała, że jej brat może jeszcze chwilę zaczekać.

Spłukując pianę ze swoich kosmyków, przypomniała sobie niesamowity, powtarzający się od kilku lat sen. A może to był koszmar? Jej włosy były czarne, a skóra blada jak u członków Klanu Uchiha. Wyglądała idealnie!

Spojrzała w bok, ku jej zaskoczeniu obok niej leżał Menma na stole. Przez chwilę nic się nie działo, po czym zobaczyła podchodzące bliżej swoje mamy, Kushinę i Minako. Jedna z nich uśmiechnęła się słabo i powiedziała:

- Już nie długo – druga z kobiet westchnęła ciężko. - Kiedy te badania się skończą, wszystko się zmieni. Nie wiem, jak mogłyśmy się zgodzić, by eksperymentowano na waszych i Uchiha genach. Wolałam, jak mieliście inny kolor włosów niż czarny!

- Jak myślisz, będą mieli Sharingana? - zapytała Minako.

- Możliwe – odmruknęła Kushina.

I w tym momencie sen się skończył. To było wszystko, co Sakura pamiętała.

Dziewczynka zdając sobie sprawę, że za długo stoi pod prysznicem, niechętnie wyszła spod niego. Wycierając się ręcznikiem, a później ubierając się, myślała, jak to się stało, że ma czarne włosy?

O ile dobrze pamiętała, stało się to jakiś rok temu, po Rzezi Klanu Uchiha. Minako po tym strasznym wydarzenie zaczęła badać co się z nimi stało, bo trzeba było potwierdzić, że rzeczywiście było zabójstwo.

W międzyczasie zaczęły się eksperymenty i przez zbieg okoliczności, wybrano ją i Menmę. Majstrowano coś przy ich genach i po pewnym czasie okazało się, że maję czarne włosy. Istniała też możliwość, że będą posiadali Sharingan.

Po tym wszystkim, oboje nie wychodzili przez jakiś czas z domu. Kushina rozpowiedziała, że są bardzo chorzy, więc nikt za bardzo ich nie nachodził. Zresztą i tak przez długi czas spali.

Dopiero niedawno się na dobre obudzili i przy okazji dowiedzieli, że Itachi swoją rodzinę. Siedmiolatki nie mogły w to uwierzyć. Przecież starszy brat Sasuke zawsze był spokojny, więc dlaczego postąpił jak psychopata? I dlaczego nie zabił swojego brata? Tyle pytań i ani jednej odpowiedzi!

Sakura strząsając kropelki wody, które zostały jeszcze na jej włosach, wyszła z pokoju. Uśmiechnęłam się na przywitanie Menmie. On tylko pokiwał głową i powiedział:

- Chodźmy na dół.

- Co na śniadanie? - zapytała dziewczynka.

- Naleśniki – odpowiedział jej brat, a po chwili powiedział. - Ciekawe co będziemy robić po zakończeniu Akademii, jak myślisz? - Sakura milczała, więc chłopiec po jakimś czasie spytał. - Czemu milczysz? Masz jakiś problem?

- Nie – odpowiedziała siedmiolatka. - To tylko koszmar.

- Kolejny? - jęknął Menma. - O czym tym razem?

- Eksperymenty – mruknęła czarnowłosa. - Nie wiem, czy to był dobry pomysł.

- Oj tam – rzekł brunet, siadając do stołu. - Nie potrzebnie się martwisz.

- A jak Sasuke się dowie? - zapytała dziewczynka. - Przecież nikt się nie zmienia od tak!

- Jeśli będziemy ostrożni to nic się nie stanie – zbył ją brat, opierając się na łokciach. - Poza tym, pewnie jeszcze nie wyszedł z depresji po śmierci rodziny.

- I cho z kego? – zapytała Sakura z pełnymi ustami. - Jakby się on i reszta wioski dowiedziała, że mamy Sharingana, to wiesz, co by się działo?

- Wiem – mruknął chłopak, po czym wrócił do tematu Sasuke. - Mam nadzieję, że się nie załamie.