- Oj! Onodera! Za dwadzieścia minut spotykasz się z Takano san! Co ty do diabła tu jeszcze robisz? - zawołała przełożona działu literatury w Marukawie, Aikawa Enri.
- Wiem, po prostu zapomniałem pewnych notatek i dokumentów, które zostawiła mi Shizuki – odwarknął w odpowiedzi Onodera.
- To się pośpiesz, ciężko pracować z Takano sensei w jego najlepszych dniach. Spóźnienie się na pierwsze spotkanie, nie pomoże. - Odkrzyknęła Aikawa.
- Oh yeah! Ritchan został okrzyczany! Kisa Shouta dziecięca twarz firmy uśmiechnął się biorąc łyk swojego soku ze słodkiej czerwonej fasoli.
- Oh, zamknij się. - Palnął w odpowiedzi Onodera.
- Lepiej żebyś do mnie się tak nie odzywał – zgrzytnęła Aikawa.
- Jasne, że nie! Kisa san to jedyna osoba, której kiedykolwiek powiedziałbym żeby się zamknęła! Serio, ty masz 30 lat?
- Mhmmm – Kisa san się uśmiechnął – mogę ci pokazać dokument tożsamości.
- Szlag, będę cholernie spóźniony!
- To twoja własna wina! - obydwoje Aikawa i Kisa zawołali w tym samym momencie, w którym Onodera opuścił wydział.
Nie mogę uwierzyć, że ten gość żyje w tym samym wieżowcu co ja! Do diabła mieszkamy obok siebie! Jak to się stało, że nigdy się nie zorientowałem i nie widziałem go wychodzącego z 1201? Może on boi się wychodzić do świata. Jak się nazywała ta fobia? Tak czy siak, mam nadzieję, że Shizuki san rozmawiała z nim na temat zaangażowania emocji w jego pracach. Naprawdę chciałbym przeczytać kontynuację jego wczesnej powieści, którą mi pokazała w zeszłym tygodniu. - Onodera rozmyślał wsiadając do pociągu. - Czy na pewno mam wszystko?
Takano kończył właśnie nowy rozdział kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Na twarzy pojawił mu się szeroki uśmiech. - Zacznijmy grę – pomyślał. Podchodząc do drzwi mógł usłyszeć jak osoba stojąca po drugiej stronie miesza w papierach. Takano otworzył cicho drzwi do mieszkania i spojrzał na bruneta, mniej więcej w jego wieku, przeglądającego coś w torbie, którą miał na ramieniu i klącego pod nosem. Takano ocenił go. Młody mężczyzna miał włosy koloru orzecha laskowego i trójkątną, niemal elfią, twarz. Był niższy od Takano o jakieś 15 centymetrów i zdawało się, że jego strój jest o wiele bardziej formalny niż reszty edytorów z jakimi miał dotąd do czynienia.
- Szlag, gdzie to do cholery jest – mamrotał pod nosem.
Na tym Takano zakończył obserwację – bezużyteczny – westchnął.
- Co? - Mężyczna uniósł głowę – chwila, co, umm, ee... Takano sensei, emm, to moja wizytówka, jestem Onodera Ritsu, cieszę się na naszą współpracę, od teraz dajmy z siebie wszystko. Onodera ukłonił się tak szybko, że łupnął głową o framugę. -Ałłł! - krzyknął, masując czoło.
Takano musiał się powstrzymywać od śmiechu. - Prawie szkoda mi sobie z nim pogrywać... prawie. - Takano sięgnął do kieszeni po swój portfel, jednocześnie biorąc wizytówkę od Onodery. Następnie wyjął blisko 40000 yenów i przekazał je Onoderze. Jasne, oliwkowe oczy Onodery spojrzały na niego pytająco.
- Słyszałem, że twoja godzinna stawka wynosi 40000 yenów. Chcę żeby było w stylu BDSM.
- Co? Godzinna stawka? BDSM? O czym ty mówisz?
- Wygląd chłopaka z sąsiedztwa... no wiesz, żebyśmy mogli uprawiać seks? Czy twój sutener nic ci nie wyjaśnił? Znaczy wiesz, jesteś świetnie ubrany, ale oczekuję przedstawienia, a póki co go nie dostarczasz.
- Sutener? Takano sensei, nie zajmuję się prostytucją. - Onodera wrzasnął akurat w momencie, kiedy starsza kobieta wychodziła z mieszkania obok. Wyraz jej twarzy, połączony z zaczerwienionym Onoderą niemal sprawił, że Takano spalił dowcip.
- Takano sensei, nazywam się Onodera Ritsu i jestem z wydawnictwa Marukawa. Jestem twoim nowym edytorem - kontynuował ciszej.
- Och wiem kim jesteś, dlatego mówię ci czego chcę. Mam na myśli, że właśnie tak wszyscy moi edytorzy dostają swoje historie. Jak myślisz, jak inaczej Shizuki zaszłaby w ciążę? - Zapytał Takano z kpiną.
Oburzony wyraz twarzy Onodery ostatecznie sprawił, że Takano nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Uspokojenie się zajęło mu kilka minut.
- Ah haha... Spokojnie, wyluzuj. To był żart, każdego tak urządzam, odwołuję wszystko co powiedziałem. - Powiedział Takano jednocześnie odbierając gotówkę z ręki Onodery. - Wejdź wejdź, Takano zaprosił gościa gestem, odwracając się i próbując ukryć chichot.
- Mam już gotowy nowy rozdział, muszę go jedynie wydrukować.
- Oczywiście, umm... - Onodera roztropnie wszedł do mieszkania, trzymając się za gospodarzem.
- O tak. To będzie zabawne – pomyślał Takano.
- A więc, myślę, że te zmiany sprawią, że rozdział będzie lepiej współgrał zresztą powieści. Może mógłbyś też włączyć więcej scen odnoszących się do dawnej miłości głównego bohatera? Mam wrażenie, że chociaż historia jest bardzo zajmująca, a energia głównego bohatera aż się udziela, to właśnie wątek romantyczny spaja całość. Zostaw czytelnikowi możliwość zaciekawienia się tajemniczą „nią". - Onodera skończył swoją krytykę profesjonalnym głosem.
- Ok, spoko, zgadzam się ze zmianami. Jakkolwiek muszę pomyśleć nad tym wątkiem romantycznym, dam ci znać pod koniec następnego rozdziału – odpowiedział Takano biorąc łyk kawy.
Onodera przytaknął. Takano zerknął na niego, zdawało się, że usadowił się wygodnie na kanapie, na której siedział.
- Coś jeszcze?
- Emm tak... Widzisz, Shizuki powiedziała mi o niektórych z twoich pierwszych historii. Cóż, przyznaję, że jeszcze wszystkich nie przeczytałem, ale zamierzam, po prostu... - Onodera umilkł.
- Po prostu, co?
- Więc... kiedy rozmawiałem z Shizuki, wspomniała o wprowadzeniu większego zaangażowania emocjonalnego w twoje historie, i cóż, przeczytałem jedną z twoich wczesnych powieści i chciałbym zobaczyć takich więcej.
- Którą powieść czytałeś?
- O tytule Przeminęło. Naprawdę, mnie poruszyła. Mam na myśli; sposób w jaki bohater otwiera się i uczy od bohaterki wszystkich tych sprzecznych emocji, a potem, kiedy ona po prostu znika z jego życia, bez żadnego wyjaśnienia, nawet się nie pożegnawszy... - Onodera ucichł.
- O czym ty mówisz? - Zapytał Takano.
- Cóż... Chciałbym żebyś opublikował Przeminęło i napisał do niego kontynuację. - Ritsu spojrzał na Takano z nadzieją w oczach.
- Przeminęło... Napisałem to zaraz po... Zaraz po tym jak stało się jasne, że on już do mnie nie wróci, po tym jak się przeprowadziłem. Zapomniałem, że kiedy Takafumi odkrył, że potrafię pisać wysłał wszystkie wszystkie moje opowiadania, w tym Przeminęło. Wszystkie te historie, dlaczego musiał przeczytać i zafiksować się akurat na tej? - Myślał Takano. - Ta powieść – zaczął powoli – jest z czasów, kiedy musiałem sobie poradzić z wieloma sprawami. Ta historia jest bardziej związana z moim życiem niż jakakolwiek inna. Nie mogę napisać do niej kontynuacji, bo... cóż... Po prostu nie mogę – zakończył pospiesznie.
- Może zwyczajnie potrzebujesz odpowiedniego nastawienia? Jak hmm... co jeśli... Co jeśli bohaterka pojawiłaby się z powrotem w życiu bohatera równie nagle jak się w nim znalazła, a potem je opuściła? - Nie odpuszczał Onodera.
- Nie, to się nigdy nie stanie – Takano niezachwianie obstawał przy swoim. - Poza tym, kiedy coś podobnego dzieje się w prawdziwym życiu?
- Ludzie ciągle ze sobą zrywają. Po czasie, wpadają na siebie na ulicy i zaczynają rozmawiać. Czasami sprawy rozkwitają na nowo, czasem zostają dobrymi przyjaciółmi, ale takie rzeczy się zdarzają. Może kontynuacja mogłaby pójść w stronę, gdzie ta dwójka znów się spotyka i odnajduje miłość, to czy ze sobą, czy z kimś innym zależy od ciebie.
- Już powiedziałem nie – uciął gwałtownie Takano. - I nie chcę publikować Przeminęło.
- Och rozumiem... - odpowiedział cicho Onodera. Cisza trwała kilka minut. - Cóż – westchnął w końcu. W takim razie powinienem wracać do Marukawy.
Zebrał szybko wszystkie papiery, w tym nowy rozdział wydrukowany przez Takano.
- Przyjdę ponownie w przyszłym tygodniu, żeby sprawdzić postępy, więc... - umilkł. - Emm... ta.. do widzenia. - Niezgrabnie ukłonił się zanim szybko skierował się do wyjścia.
Takano obserwował jak odchodzi odpalając papierosa – Cóż... to było niezręczne.
