Serce doktora bije zbyt szybko, kiedy Will mówi:
- Jesteśmy kwita.
Hannibal przygląda się martwemu ciału Randalla i nagle czuje się bezbronny jak kilkuletnie dziecko. Zupełnie, jakby stał przed Grahamem całkowicie nagi.
- Masz krew na knykciach – szepcze.
Bierze młodszego mężczyznę za ramię i prowadzi do łazienki. Tam myje jego ręce. Czerwona krew pozostaje w miedniczce a Lecter zdaje sobie sprawę, że po raz pierwszy w życiu bezkarnie dotyka w pełni świadomego Willa. W dodatku ten przygląda mu się tak bardzo uważnie, że psychiatra swoją żelazną siłą woli powstrzymuje się przed zrobieniem czegoś bardzo głupiego.
- Musimy coś zrobić z ciałem – rzuca patrząc na młodszego mężczyznę.
- Zajmę się wszystkim.
- Gdzie je ustawisz?
- Tam gdzie pracował. Znasz lepsze miejsce? – Graham ledwo dostrzegalnie uśmiecha się.
- Nie.
- Mam nadzieję, że nie będziesz rozczarowany.
Hannibal nie wie co to zdanie oznacza, ale czuje, że to coś nieskończenie ważnego. Podświadomie wie, że Will nie ma już do niego urazy. Zabił i pokazał, że są do siebie podobni. Możliwe nawet, że z czasem uświadomi sobie jak bardzo są do siebie podobni i…
Następnego dnia zjawia się razem z Jackiem Crawfordem ażeby obejrzeć to, co stworzył dla niego Graham. Przygląda się naciągniętej na prehistoryczne kości głowie Randalla i jest głęboko zaskoczony. Nie tego się spodziewał.
- To ktoś, kto jest pewien, że nie zostanie złapany – mówi gorzko.
- A ty Will? Co ty widzisz?
- Zrobił to pierwszy raz. Dla kogoś. Chciałby zdobyć czyjeś uznanie – słowa wypływają z ust młodego policjanta tak łatwo, że Lecter aż wstrzymuje oddech. – To prawie pieśń miłosna – dodaje.
- Pieśń miłosna? – Crawford z trudem ukrywa obrzydzenie. – Jak szalonym trzeba być, ażeby stworzyć taką pieśń miłosną? Za moich czasów po prostu dawano kwiaty.
- Może dla tego konkretnego człowieka tylko takie kwiaty można dać? – pyta filozoficznie Will a jego oczy błyszczą jak dwa, świetliste węgle.
Psychiatra kiwa potakująco głową. Nie do końca potrafi jeszcze uwierzyć w przemianę Grahama. Przypatruje mu się z fascynacją i rezerwą jednocześnie. Czy to możliwe aby młodszy mężczyzna naprawdę się zmienił? Czy porzucił swoje wzniosłe i nic niewarte ideały dla niego? Czy na pewno chodzi im o to samo?
Lecter wie, że nie powinien, ale wie też, że może spróbować, że ta jedna próba nie będzie kosztowała go zbyt wiele. Jeśli Will udaje, wycofa się po niej. Przecież nic sobie nie obiecywali, nie padła między nimi żadna deklaracja.
Świetliste oczy Grahama patrzą na Hannibala wyczekująco. Po raz kolejny psychiatrze wydaje się, że to jakieś wyzwanie. Jest zaskoczony postawą Willa, zdruzgotany jego ruchami. Lekarz ich nie zna i chociaż gdzieś zakładał w głębi swego umysłu, że brązowowłosy może mieć i taką twarz to jej się nie spodziewał. To jak układanie puzzli zamku, które nagle okazują się wielkim murem chińskim. Niby idea odgrodzenia pozostaje ta sama, ale ileż więcej powierzchni…
- To znowu ten świr od pieśni miłosnej? – pyta zaaferowany Price.
Will kręci przecząco głową i uśmiecha się triumfalnie. Ten uśmiech jest prawie tak samo mroczny jak doskonale są skrojone garnitury Hannibala Lectera.
- Nie – zaprzecza. – To odpowiedź mistrza. Równie pełna uczucia.
Crawford znowu wytrzeszcza oczy i mamrocze coś pod nosem. I Graham, i Lecter wiedzą, że za jego czasów po prostu zapraszano do kina.
- Jest szansa na to, że będą tak rozkopywać Randalla jeszcze kilka razy? – pyta Price. – Może powinniśmy go zabrać do sekcji behawioralnej?
- Nie – Will powoli kręci głową. – To już koniec jego historii. Uczucia zostały wyznane – dodaje pewnie.
Psychiatra zastanawia się, czy powiedział to tylko po to, aby mu dopiec czy też naprawdę mówi o ich uczuciach. Na jego twarzy nie rysują się żadne emocje. Jest tak samo chłodno opanowany jak zwykle, chociaż tym razem w kieszeniach ściska kurczowo ręce. Myśli o swojej siostrze i jej kosteczkach, które zjadł w bulionie. Zastanawia się, czy los nie dał mu kolejnej szansy. Chciałby nawet zadrwić z fatum, ale wie, że sam chciał do tego doprowadzić.
- Will, zjesz ze mną kolację? – pyta cicho, prawie obojętnie.
