- Jesteście gotowi?! - krzyknął Gai, patrząc na swoich zaspanych uczniów – Od tego będzie zależała wasza kariera jako ninja!
O tej zabójczej porze tylko dwa pytania zaprzątały głowę Tenten: „Dlaczego on tak krzyczy?" i „Czemu znowu założył ten strój?". Lee spał na stojąco, choć wcześniej aż palił się do testu, natomiast Neji był skupiony jak zawsze. Wyglądał na znudzonego, ale zachował całkowitą trzeźwość umysłu.
- Jeśli nie zdacie, wrócicie do akademii.
Wszyscy nagle się ożywili. Stanęli prosto z rękoma zaciśniętymi w pięściach. Wpatrywali się z determinacją w senseia, pokazując, że są gotowi na wszystko.
- Jesteśmy gotowi, mistrzu Gai! - wykrzyknął Lee, ustawiając się w pozie, którą wczoraj podpatrzył u nauczyciela.
- Co mamy zrobić? - spytała Tenten. Uśmiechnęła się lekko, wyjmując niezauważalnie kunai. Posłała porozumiewawcze spojrzenie Nejiemu, który również wiedział o tym, co ich czeka. Jak powiedział Lee „byli gotowi", ale nie zdawał sobie sprawy, że jego towarzysze szykują się
do walki.
- Musicie mnie pokonać! - wyjaśnił Gai. – Zaczynamy!
Tenten rzuciła nożem, celując w głowę senseia. Neji, który chwilę temu aktywował byakugana, chciał zaatakować nauczyciela, gdy ten wykona unik. Uderzył. Mistrz Gai zniknął w kłębie dymu.
- Cholera – mruknął Hyuga, szukając nauczyciela wzrokiem. Tenten wyciągała kolejną broń, a Lee patrzył na to wszystko zdezorientowany. Był za wolny.
- Czterdzieści stopni na północ. - Białooki dał znak dziewczynie, a ta rzuciła bronią we wskazanym kierunku.
- Dynamiczne wejście! - krzyknął Gai, odbijając kunaiem wycelowane w niego shurikeny. Spadł pomiędzy drużynę, która od razu zaatakowała. Tym razem Lee nie przegapił swojej szansy. Atakował żarliwie, próbując pokazać swojemu koledze z drużyny, że też umie walczyć. Tenten
osłaniała ich i, gdy sensei był odsłonięty, rzucała w niego bronią. Nie udało im się go zranić. Mało tego, nawet się nie zmęczył w przeciwieństwie do pozostałej trójki. Walka trwała już jakiś czas i
nic nie wskazywało na wygraną geninów.
- Nie damy rady – powiedziała Tenten dysząc. – Gai-sensei jest dla nas za silny.
- Tenten, pamiętasz co ci powiedziałem drugiego dnia akademii? - zapytał Lee, nie przerywając walki. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. Nigdy tego nie zapomni.
***
- Lee, jeśli nie dasz rady, może odpuść? Jest wiele rzeczy, które możesz robić. - powiedziała Tenten, obserwując trenującego kolegę. – Widzę, że jest ci ciężko, a to dopiero początek. Może...
- Nie! - krzyknął tylko i nadal uderzał w drewniany słup. Dziewczyna westchnęła.
- Wiem, że to dla ciebie ważne, ale widzę, jak się męczysz. Ranisz sam siebie.
Lee zatrzymał się, obrócił i podszedł do przyjaciółki. Położył jej dłoń na ramieniu i powiedział z szerokim uśmiechem:
- Nigdy się nie poddam. Czy zmęczenie nie jest nieodłącznym elementem treningu? Po co by on był, gdybyśmy nic nie czuli? Jeśli chcemy zdać, nie możemy rezygnować z powodu bólu. On powinien nas motywować.
Przegrywali i dobrze o tym wiedzieli. Ledwo trzymali się na nogach, ale jeszcze próbowali pokonać odległość dzielącą ich od Gaia.
- Nie poddam się – mówił Lee.
- Zostanę wspaniałą kunoichi – dodawała Tenten.
- Pokażę im wszystkim... - przysięgał Neji.
Maito Gai dostrzegł w nich coś, dzięki czemu zostali jego uczniami – determinację.
