Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
Maito Gai zamawiał kolejną porcję dango, cicho podśpiewując piosenkę, która leciała w pomieszczeniu. Uczniowie patrzyli na niego ze zdziwieniem w oczach i tylko Lee przyłączył się do senseia.
Niesforny i psotliwy Dango, słodki i uroczy Dango.
Zbierając się razem tworzą wiele nowych rodzin.
- Nie mogę się doczekać treningów! - krzyczał Lee. – Sensei, nauczysz nas jakiś potężnych technik?
- Oczywiście! Dzięki waszej sile młodości niedługo staniecie się naprawdę silni. Wszystko zależy od was - odpowiedział nauczyciel.
- Od nas?
- Ciężka praca to klucz do sukcesu. Jeśli będziecie ciężko trenować, spełnicie wszystkie swoje marzenia.
- Nawet bez ninjutsu i genjutsu? - zapytał Lee nie dowierzając, że jest ktoś tego samego zdania co uśmiechnął się szeroko, błyskając zębami.
- Tylko ciężką pracą można do czegoś dojść. Nie ważne, co potrafisz. Dzięki determinacji obrócisz wszystkie przeciwności losu na swoją korzyść.
- A co z misjami?
Niemowlaczek Dango zawsze uroczo buja się w swojej kołysce.
Dziadek Dango spogląda swoim zmęczonym wzrokiem.
Tenten uśmiechnęła się lekko. Może i ich opiekun był specyficzny, ale wcale (jeszcze) jej to nie przeszkadzało. Po teście wiedziała, że wiele jej brakuje do stania się legendarną kunoichi i wierzyła, że Maito Gai zrobi wszystko, by jej pomóc. Lee na pewno myślał tak samo. Widziała to po każdym jego spojrzeniu posłanym w stronę mistrza. Czuła jego zapał i chęć do treningu pod okiem Maito Gaia. Od razu było widać, że dobrze się ze sobą dogadują. Cieszyła się, że jej przyjaciel znalazł dobry wzór do naśladowania. Miała tylko nadzieję, że Lee nie przesadzi. Neji nie podzielał entuzjazmu drużyny. Jak zwykle jego twarz pozostawała bez wyrazu. Tenten spojrzała na niego, skupiając wzrok na jego oczach. Od pierwszego dnia akademii zastanawiała się, co kryje się w tych białych tęczówkach i im więcej o tym myślała, tym bardziej zatapiała się w ich kolorze. Gdy zaczynało jej brakować powietrza, budziła się nie wiedząc, co dzieje się wokół niej.
- Słucham? Przepraszam. Zamyśliłam się.
- Gai-sensei powiedział, że już jutro zaczynamy misje! Czy to nie wspaniałe, Tenten? Misje godne najlepszej drużyny! - zachwycał się Lee.
Sensei zaśmiał się głośno.
- To jest to, Lee! Niech moc młodości eksploduje!
- Hai!
Przyjaciele Dango trzymając się za ręce tworzą wielkie koło.
Znaleźli swoje miejsce na planecie Dango
i radośnie uśmiechają się do siebie.
Króliczek wesoło macha do nas rączką z odległego księżyca.
Wspólnie będziemy dzielić swe smutne i radosne chwile.
Tenten nie miała serca uświadamiać Lee, że misje rangi D ograniczają się do łapania kotów, wyprowadzania psów na spacer, pielenia ogródków i innych mało ekscytujących rzeczy. Czeka ich wiele treningów zanim zdobędą wyższą rangę i co za tym idzie, ciekawsze i bardziej niebezpieczne misje. W jej głowie wszystkie kończyły się pomyślnie. Już sobie wyobrażała jak wracają do wioski po ciężkiej misji eskortowania ważnej osobistości. Widziała Gaia, który z szerokim uśmiechem wykrzykiwał hasła dotyczące młodości, Lee, który z iskrami w oczach wpatrywał się w nauczyciela, już podekscytowany kolejną misją, którą będą musieli wykonać, siebie powracającą z nową, potężną bronią i Nejiego, który uśmiechał się lekko, patrząc na drużynę. Liczyła, że między nimi utworzy się więź, zaufanie oraz nić wzajemnego porozumienia.
- Cieszę się, że jesteśmy razem w drużynie – mruknęła cicho, nie przeszkadzając im cieszyć się swoim „ogniem młodości". Tylko Neji zwrócił na nią uwagę. Napotkała jego chłodne spojrzenie. Ich kontakt nie trwał długo, ale gdy Tenten znów spojrzała na nauczyciela i podekscytowanego Lee, wiedziała już, że ich drużyna naprawdę może osiągnąć wszystko.
Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
- Lee!
Warknięcie Nejiego przerwało rozmyślania Tenten. Spojrzała na kolegów z drużyny i mimowolnie zachichotała. Scena, rozgrywająca się przed nią, była zabawna. Hyuga siedział zdenerwowany z rękami założonymi na piersi i mierzył Lee spojrzeniem, którego przeraziłby się sam Orochimaru. Winowajca przepraszał, wyciągając dango z długich włosów kolegi. Gai głośno dopingował ucznia i co chwila mówił, że współpraca jest kluczem do sukcesu. Tenten uśmiechnęła się pokrzepiająco do Nejiego, przysunęła się bliżej i sięgnęła, by wyjąć ostatni kawałek dango, który plątał się we włosach kolegi.
- Cieszę się, że rozumiesz, jak ważne jest pomaganie drużynie, Tenten - pochwalił ją sensei.
- Em.. dziękuję – mruknęła, próbując nie myśleć o tym, że nigdy nie była tak blisko Nejiego i to wszystko zasługa jednego kawałka dango.
Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
Dango dango dango dango dango, wielka rodzina dango.
