Maito Gai z dzikim entuzjazmem oglądał trening swojej drużyny. Od ich pierwszego spotkania, poczynili znaczne postępy. Lee pracował nad swoją szybkością i już niedługo bedzie mógł zacząć trening z ciężarkami, Tenten potrafiła trafić w każdy cel podany przez Gaia - była gotowa na naukę technik ze zwojami, a Neji, który już w akademii dysponował ogromną siłą i wiedzą, na własną rękę uczył się technik swojego klanu. Shinobi był dumny ze swoich podopiecznych i już miał plan, który zapewni im jeszcze lepsze wyniki. Czas na broń ostateczną. Chrząknął, by zwrócić uwagę swojej drużyny. Pokazał im dłonią żeby podeszli.

Tenten, Lee, Neji, jestem wzruszony waszą postawą - zaczął, opryskując ich swoim młodzieńczym potem szczęścia (czy jak go lubił nazywać - sokiem treningu).

- Uważam, że jesteście gotowi, by zacząć specjalny trening. Reakcje geninów były różne. Lee zaczął płakać wzruszony pochwałą senseia, Tenten uśmiechnęła się, a Neji tylko zmarszczył brwi. Coś tu było nie tak. Shinobi uważnie obserwowali Gaia, który grzebał w swojej kamizelce.

- Aha! - krzyknął, pokazując drużynie specjalną broń. Tenten zamarła. Neji nerwowo przełknął ślinę. - Dziękuję, Gai-sensei! - Lee od razu pochwycił zielony obcisły strój.

- Nie wierzę - mruknął Hyuga.

- Nie spodziewałam się tego - dodała dziewczyna.

- Jesteś wspaniały, sensei!

- Dziękuję, Lee! - odparł Maito Gai, posyłając swój specjalny uśmiech uczniowi.

Pozostała dwójka postanowiła oddalić się od źródła siły młodości, by przypadkiem nie oparzyć się jej płomieniem.

- Nie jesteś zadowolona - stwierdził białooki. Znalazł dobre rozwiązanie na trening. Sam nie mógłby poprawić swoich umiejętności w walce, a ćwiczenie w zielonym stroju Gaia było absurdalnym pomysłem. Tenten westchnęła ciężko.

- Chcę stać się silna, ale to przebranie... jest okropne.

- Możemy trenować razem.

- Słucham? - Kunoichi myślała, że się przesłyszała. Neji nigdy nie zaproponował nikomu wspólnego treningu.

- Niczego się tutaj nie nauczymy - odparł sucho, obracając głowę w stronę zachwyconych nową "bronią" shinobi. - Pomyślałem, że możemy dodatkowo razem trenować.

- To dobry pomysł. - Tenten uśmiechnęła się szeroko. - Kiedy zaczynamy?

- Już dziś. Nie mogę sobie pozwolić na odpoczynek.

Dziewczyna przytaknęła i razem wrócili do senseia i Lee, który przebrał się w kostium.

- Już czuję jak moja moc wzrasta! - krzyknął. - Dzięki temu nie będziesz miał ze mną żadnych szans, Neji.

Tenten pozostawiła to bez komentarza. Lee uważa Hyugę za swojego głównego rywala choć jeszcze nigdy nie udało mu się z nim wygrać. Również Tenten odnosiła porażki, dlatego była szczęśliwa, że jej kolega z drużyny zaproponował takie rozwiązanie ich problemu z ekscentrycznym senseiem, bo dowodziło to tego, że była na tyle silna, by być dobrym przeciwnikiem Nejiego.

- Lee, sprawdź możliwości stroju i zrób 500 okrążeń dookoła wioski!

- Hai, Gai-sensei!

- Tenten, Neji, zakładajcie swoje!

- My jeszcze nie jesteśmy gotowi, sensei! - powiedziała szybko dziewczyna, energicznie machając rękoma. Maito Gai westchnął ciężko i zarządził, że mają zrobić 350 okrążeń (w zielonym kombinezonie daliby radę 500...).