Tenten miała marzenie. Myślała o nim od dziecka. Na każdym treningu powtarzała sobie, że jeśli będzie się bardzo starać, uda jej się je spełnić. Tenten chciała być jak jak legendarna sannin Konohy, Tsunade. To dlatego przez cały trening jej koledzy słuchali: „Ale Gai-sensei, taki trening nie pomoże mi stać się tak wspaniałą kunoichi jak pani Tsunade".
- A co powiesz na naukę medycznych jutsu?
Tego pomysłu dziewczyna nie mogła odrzucić. Dobrze wiedziała, że jej idolka jest najlepszym medycznym ninja. Ochoczo pokiwała głową, uśmiechając się szeroko. W tej chwili jej zapał dorównywał płomieniom młodości Lee.
- Gai-sensei, a co z nami? - zapytał Lee, myśląc, że nauczyciel przerwie ich trening.
- Zróbcie dwieście okrążeń dookoła wioski, sto pompek i sto pięćdziesiąt przysiadów, a ja w tym czasie zaprowadzę Tenten do medyków.
- Hai, Gai-sensei! - krzyknął Lee i od razu zabrał się do pracy.
- To jest to, Lee! Biegnij ...biegnij w kierunku zachodzącego słońca! ... Ale nie zepsuj włosów! - zachwycił się Gai.
Neji tylko wykrzywił twarz w uśmiechu – jego uszy w końcu odpoczną od dzikich wrzasków senseia – i czując na sobie spojrzenie mistrza, które mówiło „Biegnij i pokaż swoją siłę młodości, bo inaczej każę ci założyć zielony, obcisły strój", pobiegł za Lee.
Tenten wstrzymała oddech i znieruchomiała podobnie jak uzdrawiana przez nią ryba, która na zawsze straciła zdolność ruchu.
- Aghhh! Dlaczego mi to nie wychodzi?! - krzyknęła Tenten, powodując dreszcze przerażenia u medycznego ninji. Ten tylko westchną i nerwowo zaproponował wybór innego zajęcia, bojąc się o własne zdrowie. Dziewczyna po prostu nie miała do tego predyspozycji i nawet błagalny wyraz twarzy Maito Gaia nie mógł tego zmienić.
- A może jutsu przywołania? - zaproponował Gai, gdy następnego dnia spotkali się z drużyną. Tenten była zachwycona, podobnie jak Lee, który nie mógł się doczekać prezentacji nowej techniki, a Neji był rozbawiony całą sytuacją. Słyszał o porażce dziewczyny podczas nauki medycznych jutsu.
Jonin wyjął zwój i położył go przed Tenten. Musiał najpierw sprawdzić z jakim zwierzęciem jego podopieczna może zawrzeć kontakt.
- Dasz rade, Tenten! - powiedział Lee, przyglądając się ruchom dziewczyny. Podszedł bliżej zaciekawiony. To, co zobaczył na zwoju, zdziwiło go. Miał nadzieję, że to będzie tygrys. Tenten na pewno by się z niego ucieszyła, a on, jako dobry przyjaciel, chciał, by jego drużyna była szczęśliwa i okazywała siłę młodości. Nie był pewien, czy jego koleżanka oczekiwała przed sobą właśnie tego.
- Shuriken?!
- Słyszałam, że pani Tsunade jest legendarną hazardzistką – powiedziała któregoś raz Tenten, korzystając z przerwy w treningu. - Może zagramy w pokera? - zaproponowała niewinnie, wyciągając karty.
- Tenten! To przecież jest niemłodzieńcze! - oburzył się Gai.
- Gai-sensei, to może być dla nas cenna lekcja – wtrącił Lee, chcąc pomóc koleżance. Neji tylko wzruszył ramionami i usiadł kogo przygotowanej do gry drużyny. Gai dał się ponieść płomiennej pasji młodych i wytłumaczył im zasady gry.
- Nigdy nie będę taka jak pani Tsunade – żaliła się Tenten, po raz kolejny oddając cały swój dobytek Nejiemu. Podobny los spotkał Lee, który nie mógł się nadziwić umiejętnościom kolegi z drużyny. Stosunek Hyugi do tej gry był obojętny. Czasem tylko odwracał się, by ukryć swoje białe oczy i po raz kolejny użyć kekkei genkai.
- Spokojnie. Tsunade jest znana z tego, że zawsze przegrywała. - powiedział Gai, uspokajając dziewczynę.
- Świetnie! - krzyknęła. - Ale jak ma to mi pomóc w staniu się silniejszą?
- Nijak – odparł Neji. Od początku uważał, że to śmieszne.
- To była dla was senna lekcja, prawda? Teraz już wiecie, że poker jest niepotrzebny. - zaśmiał się Gai, zgarniając parę ciastek, którymi grali.
- Gai-sensei! Gai-sensei! Z czego jeszcze jest znana pani Tsunade? - dopytywała się Tenten na misji. Zrobiła sobie przerwę w zrywaniu chwastów.
- No wiesz... Jest jeszcze coś... - zarumienił się Gai. - Ma bardzo duże... - Zaczął dziwnie gestykulować. Tenten zmarszczyła brwi. - Oczy! - krzyknął w końcu. Inna odpowiedź byłaby niemłodzieńcza i nie chciał ze swoją drużyną rozmawiać o figurze legendarnej sannin.
- Neji też ma duże oczy – powiedział Lee najwyraźniej zadowolony ze swojego komentarza.
- Już nie wiem co mam zrobić... - mruknęła Tenten. Została sama z Nejim na polu treningowym, bo Gai-sensei i Lee postanowili zrobić jeszcze sto kółek dookoła wioski.
- Zrezygnuj z tego.
Kunoichi spojrzała zdziwiona na białookiego. Nie sądziła, że jej odpowie.
- Moim marzeniem jest posiadać taką siłę jak pani Tsunade. Jest moją idolką. Chcę być taka jak ona. Dlaczego miałabym zrezygnować?
Uśmiechnęła się i spojrzała na Nejiego. Może jemu uda się wymyślić rozwiązanie problemu, który ją nękał od paru dni.
- Możesz być o wiele potężniejsza...
