- Dynamiczne wejście!
Maito Gai, najbardziej nieprzewidywalny i ekscentryczny jonin Konohy, właśnie wylądował przed swoimi podopiecznymi. Uśmiechnął się szeroko i przybrał pozę numer siedem z wystawionym kciukiem. Jednak jego samozadowolenie szybko zniknęło, gdy zobaczył reakcję uczniów. Tenten patrzyła na niego, jakby chciała powiedzieć "znowu, sensei...?", twarz Nejiego ani drgnęła, zawsze pozostawał nieczuły na popisy Gaia i tylko Lee wykazywał entuzjazm.
Gai miał jednak wiele niezawodnych sposobów na pobudzenie siły młodości w swojej drużynie. Nie bez powodu nazywał siebie dobrym nauczycielem.
Złapał się więc za brodę w teatralnym geście i głośno westchnął:
- I jak ja mam was zabrać na misję z takim nastawieniem?
- Znowu będziemy łapać koty?
Gai pokręcił zawiedziony głową. Neji był niereformowalny.
- Nie! Czeka nas niebezpieczna misja! Pełna przygód i niebezpieczeństw. Będziemy musieli przebyć tysiące kilometrów, mając ze sobą tylko chleb i wodę! Wielu z nas może zginąć, ale ci, którym uda się przetrwać, zdobędą wieczną chwałę i uznanie!
- Ah... czyli jednak wyrywanie chwastów - parsknęła Tenten.
- Ha! Mylisz się! - Gai wystrzelił wskazującym palcem w stronę dziewczyny, która nie spodziewała się gwałtownego ruchu senseia i poleciała do tyłu, nie mogąc złapać równowagi. - Zabieram was na misję rangi C!
- Gai-sensei! - krzyknął Lee, dosłownie tryskając szczęściem. Zaczął podskakiwać, wykrzykując hasła senseia, które podczas poprzednich misji zapisywał w swoim notatniku.
Tenten podzielała entuzjazm kolegi, ale pokręciła tylko rozbawiona głową. Oparła ręce na ziemi i już chciała wstać, gdy zauważyła nad sobą dłoń Nejiego. Złapała go za wystawioną rękę, a chłopak pomógł jej wstać, ignorując przy tym podziękowania.
- Drużyno! Spotykamy się pod bramą za dwie godziny! Spakujcie się na cztery dni, nie zapomnijcie o broni, jedzeniu, śpiworach i sile młodości! Naszym zadaniem będzie dostarczenie wiadomości do wioski na granicy, więc macie być przygotowani do biegu! Już, już... ruszać się!
- Jak myślisz... będzie ciężko? - zapytała Tenten, gdy razem z Nejim wracała do domu. Lee już dawno pognał przodem, nie potrafiąc pohamować entuzjazmu. Hyuuga wzruszył ramionami.
- To prosta misja. Będzie przynajmniej okazja do treningu.
- Gai-sensei nigdy nie ominąłby treningu - zaśmiała się. - Pewnie karze nam zrobić sto okrążeń w ramach rozgrzewki zanim ruszymy.
- Na rękach - dodał Neji, uśmiechając się delikatnie. Tenten otworzyła szerzej oczy, widząc milimetrowe uniesienie się kącików ust kolegi.
- Chciałabym wypróbować moją nową technikę... - mruknęła niby mimochodem. To była jej najdłuższa rozmowa z białookim od kiedy znaleźli się w jednej drużynie. Chciała go czymś zaciekawić. Neji uniósł brwi i spojrzał na nią, dając dziewczynie znak, by kontynuowała. - Pamiętasz moją nieudaną próbę z jutsu przywołania? Chyba jednak nie była tak nieudana, jak myślałam i wpadłam na pewien pomysł. Poszukałam trochę w bibliotece i znalazłam kilka ciekawych zwojów. Były dość stare, ale nieużywane i myślę, że to jest to, czego tyle szukałam. - Uśmiechnęła się.
- I na czym polega twoja technika?
- To przywołanie różnych rodzajów broni ze zwojów i w ogóle magazynowanie jej, i korzystanie podczas walki. Udało mi się zdobyć trochę broni i ćwiczyłam z nią, ale to i tak na razie za mało do mojego pomysłu.
Neji zamyślił się.
- Wiesz... mam w domu sporo nieużywanej broni. Możesz ją wziąć na misję i poćwiczyć swoją technikę.
- Naprawdę? - pisnęła, uśmiechając się szeroko. - Dzięki, Neji! Będę miała większe szanse, żeby ciebie trafić!
Mina Nejiego wyrażała bardziej "ta, zobaczymy" niż "nie pozwalaj sobie, nieudaczniku" więc dziewczyna pozwoliła sobie jeszcze na koleżeńskie szturchnięcie łokciem.
- Dziewczyny - wymamrotał, kręcąc z politowaniem głową, ale sam nie wiedział, czy miała być to do końca obelga. Tenten była w końcu całkiem znośna, pomyślał.
