Jeszcze tego samego dnia, choć już pod wieczór, doczekali się poprawy pogody i słońce leniwie wychylalo się zza ciężkich chmur. Ahigienix został powołany do zebrania wszystkich mieszkańców osady na plac służący do debat, zebrań i tym podobnych. Uwinął się z tym bardzo szybko i zanim słońce na dobre zaczęło prażyć, Aisha stała już pośród zaciekawionych Galów. Nikogo nie brakowało, czego handlarz ryb miał dopilnować i z czego się wywiązał.
Przemowę rozpoczął Panoramix, starając się podejść do swoich podopiecznych jak najłagodniej.
- Moi mili! Zebrałem was tutaj, żeby przedstawić wam wszystkim pewną wyjątkową osobę! Oto Aisha, młoda dziewczyna, która pokrótce mówiąc, jest wnuczką mojej siostry.
Zapadła cisza. Ludzie patrzyli po sobie że zdziwieniem, nie mogąc pojąć, że ich druid ma jakąś rodzinę.
- Tak Tak, kochani, miałem siostrę. A właściwie, nie tylko jedną! Miałem ośmioro rodzeństwa i ja jestem najmłodszy. Mój brat trzeci w kolejności od najstarszego również jeszcze żyje, mieszka w Marsylii i ma się dobrze.
Uśmiechnął się z lekkim politowaniem. Druidzi mogli mieć przecież rodzinę, rodzeństwo, kuzynostwo, czy dalsze powiązania. A ci biedni wiesniacy nie mogli wyobrazić sobie czegoś takiego, jakby druid nie był człowiekiem tylko jakimś bytem zrodzonym znikąd.
Dlatego obecność pra-siostrzenicy druida Panoramiksa wywołała niemałe zamieszanie wśród mieszkańców galijskiej osady szaleńców. Po tłumie rozległy się szepty, gadania a wiele osób łypało podejrzliwie na młodą pannę. No tak, pomyślał Panoramix, jeszcze uznają, że ona jest moją nieprawą córką, bo takie rzeczy też im mogą przyjść do głów.
Postanowił więc szybko zakończyć domysły.
- To nie wszystko. Aisha poprosiła mnie, bym wytłumaczył wam, kim ona naprawdę jest.
Tłum przykuł swoją uwagę i ucichł. Druid spokojnie, łagodnie i z uśmiechem mówił im to samo, co przedtem dziewczyna musiała wytłumaczyć Asteriksowi, Obeliksowi i Asparanoiksowi.
Gdy skończył, ludność w ciszy kontemplowała jego słowa. Ale że to byli prości ludzie, nie szukający na siłę wyjaśnień wszystkich zjawisk, zdecydowali się uwierzyć swojemu nauczycielowi, któremu przecież tak bardzo ufali.
- No dobrze - odezwał się bard Kakofonix - skoro ona potrafi zmieniać kształt, czy może nam to teraz udowodnić? To znaczy - zwrócił się teraz bezpośrednio do Aishy - zamienisz się tu i teraz, przy nas, w tego wilka?
Tłum podłapał pomysł barda i rozległy się pomruki. Wszyscy chcieli zobaczyć ten cud przemiany.
Asterix, który do tej pory stał za dziewczyną zwrócony w stronę zebranych, także pomyślał, że to był dobry pomysł. Skoro mają się przyzwyczaić do jej magicznego sposobu życia, to musi ich jakoś do tego przygotować, prawda? Sztuczka z lewitującym kubkiem, którą pokazała również przy całej wiosce, to za mało. Chciał zobaczyć, jak wygląda w formie wilka.
Aisha spojrzała niepewnie na swojego wujka. Ten powiedział tylko:
- Jeżeli tylko tego chcesz...
Zawahała się chwilkę ale skinęła głową.
Druid więc odezwał się gromkim glosem:
- Skoro tego chcecie, dobrze. Aisha pokaże wam, co potrafi. Musicie jednak obiecać, że nie będziecie wpadać w panikę ani nie zaczniecie robić nic głupiego!
Ludzie bez entuzjazmu pokiwali głowami, a w powietrzu czuć było narastające napięcie.
Tymczasem Aisha przeszła parę kroków w przód, wywołała w ramionach znajomy dreszcz energii który spłynął do jej dłoni. Delikatnie strząsnęła magiczną energię z rąk która spłynęła pod jej stopy w formie eterycznej niebieskiej mgiełki, po czym gwałtownie wzbiła się w powietrze, otaczając całą postać dziewczyny. Samego aktu przemiany nie było widać, gdyż oslepiajace, ale i piękne, błękitne światło kompletnie ja zasloniło. Po chwili jednak ujrzeli zarys postaci ogromnego zwierza, a gdy tajemnicza mgła opadła, na miejscu dziewczyny stał ogromny, śnieżnobiały wilk.
Parę osób wrzasneło, kilka kobiet pisneło, a jedna zemdlała. Reszta jednak wydała jednogłośnie westchnienie i wpatrywala się w boskie stworzenie stojące naprzeciw ich.
Asterix nie mógł oderwać od niej wzroku. Nigdy w życiu nie widział piękniejszego zwierzęcia. Wzrostem przewyższało Obeliksa, o gęstym, lśniącym futrze, idealnej sylwetce i ogromnych, czarnych pazurach. Sierść zdawała się skrzeć w słońcu i niemal odbijać promienie, powodując lekkie oślepiające wrażenie.
Wilczyca o błękitnych, dużych oczach rozejrzała się po towarzystwie i odwróciła się w stronę Asteriksa, chcąc zobaczyć jego reakcję. Z rozdziawionymi ustami i opadłymi na boki skrzydłami na hełmie przypomniał jej zszokowanego szczeniaka. Według niej ten mały Gal był bardzo słodki.
W każdym razie wilk przysiadł na tylnych łapach i przemówił głosem dziewczyny:
- Takie jest moje prawdziwe oblicze. Nie mam najmniejszego zamiaru nikogo z was skrzywdzić ani straszyć. Jednak jeżeli nie chcecie takiego dziwadła w swojej osadzie, zrozumiem to i odejdę czym prędzej.
Ludność powoli odzyskiwała świadomość. Rozległy się pojedyncze głosy, przeciwne wyrzuceniu jej z wioski, a niektóre głowy powoli zaczynały się kiwać na znak aprobaty.
Wtem z zesztywniałego tłumu wyłoniła się maleńka dziewczynka. Miała może z 6 lat, a oczy skierowane na wilka błyszczały z zaciekawienia i zachwytu. Podeszła do Aishy, a nikt w tłumie nie zaoponował, nikt jej nie zawołał ani nic nie krzyknął.
Aisha schylila łeb w jej kierunku, w głębi poruszona. Dziewczynka śmiało podeszła do niej i wyciągnęła rączkę. Była tak malutka, że nie sięgała jeszcze do wilczego pyska, dlatego nowo przybyła podsunęła swój wielki czarny nos wprost pod wyciągnięta dłoń. Dziecko zaśmiało się wesoło i pogłaskało wilka, po czym wyciągnęło druga rączkę, mocno chwyciło za futro na pysku i podskoczyło.
Aisha zrozumiała, że dziewczynka chce wejść na jej głowę i z rozbawieniem przychyliła ją maksymalnie do ziemi, pozwoliwszy na to. Mała niezgrabnie wdrapała się po długim pysku i usadowila między ogromnymi uszami wilka. Zaczęła się śmiać i cieszyć, po czym powiedziała:
- Jaki fajny piesek!
I poczochrała ją po sierści.
To rozlużniło atmosferę. Zgromadzeni wiesniacy zaczęli głośno gadać i śmiać się z tej sytuacji, niektórzy moze nieco histerycznie - opadajace nerwy robią różne rzeczy z ludźmi; spośród nich wybiegł cały drobiazg galijski - chłopcy i dziewczynki w różnym wieku zapragnęli głaskać, czochrać i nawet ciągnąć piękne wilcze futro, a część z nich chciała dosiąść ogromnego pieska. Aisha że śmiechem położyła się, umożliwiając im to.
I tak właśnie galijskie dzieci pokochały wielkiego, łagodnego i wspaniałego wilka, a dorośli stwierdzili, że mogą spokojnie mu zaufać i przywitali nowego mieszkańca osady nad brzegiem morza, otoczonej czterema obozami rzymskimi i jako jedynej nie podlegającej cesarskiej jurysdykcji.
