Rozdział 2 – „ Mój przyjaciel Sabaku no Gaara "

Rozdział 2 – „ Mój przyjaciel Sabaku no Gaara "

W Wieży Hokage panowała śmiertelna cisza, nikt nie ośmielił się odezwać słowem, nawet Sasuke stał cicho bojąc się nawet poruszyć. Itachi obserwował małego Kitsune, który nie bardzo wiedział co się stało. Mały czteroletni blondynek z włosami sięgającymi do pasa, stał w oknie czując, że coś się w nim zmieniło. Jego ofusan przestał go wołać, kiedy poczuł jak jakaś siła wdziera się w jego małe ciałko. Obrócił się spoglądając na obecnych w sali. Wszyscy patrzyli na niego niespokojnym wzrokiem, zupełnie jak by coś zrobił. Haiiro jiji z brodą patrzył na niego takim dziwnym spojrzeniem „ co się stało – zastanawiał się mały Kitsune – dlaczego oni tak na mnie patrzą? Czy zrobiłem coś co nie powinienem? "

- Watashi-no chiisai Kitsune… – pierwszy odezwał się Itachi.

Podchodząc do małego demonka uklęknął przy nim kładąc mu dłoń na ramieniu. Kitsune odwrócił się spoglądając na niego wielkimi smutnymi oczami i zapytał.

- Gdzie jest ofusan? – łzy zaczęły formować się w jego lazurowych oczach.

- Dlaczego mnie zostawił? – padło kolejne pytanie małym, płaczliwym głosikiem sprawiając, że Sasuke również zachciało się płakać.

- Dlaczego Naru-chan płacze, oniichan? – zapytał Sasuke podchodząc do Itachiego i wtulając się w jego ramię.

- … - Naruto popatrzył na czarnowłosego chłopca, który płakał tak samo jak on – Dla…czego pła…czesz Sasu-chan? – zapytał mały Kitsune między spazmami płaczu.

- Bo… bo – jąkał się Sasuke, próbując się uspokoić chwycił zaborczo Naruto za brzeg jego kimona, jak by się bał, że kiedy puści to jego Kitsune zniknie. - … bo… Naru-chan płacze – odpowiedział prosto wywołując uśmiech na twarzy wszystkich zebranych.

Sandaime bał się o los małego demona, który został sam na świecie. Ale widząc jak młodzi Uchiha przejmują się losem Kitsune odetchnął z ulgą. Pozostawał teraz tylko jeden, mały problem. Kto zajmie się ostatnim przetrwałym z dziewięciu-ogoniastych demonów, władców świata demonów? Nagle zauważył ruch po prawej stronie sali. „ Iruka Umino - jego asystent - Tak to by mogło się udać " – pomyślał widząc z jaką czułością mężczyzna z blizną na nosie obserwuje demonka.

W wielkim pośpiechu przez ogromne pustkowia przedzierał się Ichibi no Shukaku. Po jego prawej stronie podążała jego najstarsza córka Temari, po lewej stronie jego młodszy syn Kankuro, a w jego ramionach najmłodszy z trójki dzieci Gaara.

- Oto:san – odezwał się dziewięcioletni chłopiec o cimno-brązowych włosach i zielonych oczach – dlaczego w takim pośpiechu musimy udać się do Chi no shinrin?

- Czy stało się coś hakufu? – zapytała zaniepokojona dziesięcioletnia blondynka o oczach ciemnej barwy zieleni – I dlaczego zabraliśmy Gaare?

- Temari, Kankuro… - zaczął niepewnie Shukaku – nie wiem czy coś się stało Kyuubiemu, ale jednego jestem pewien, że wezwał mnie aby zjawić się w KonohaGakure jak najszybciej i zabrać stamtąd Naruto.

- Naru-chan? – zdziwiła się Temari – Ale co on tam robi? Przecież on ma dopiero cztery latka. Jak się tam znalazł? – dopytywała się dziewczyna.

- Wiem tyle samo co ty isshi. – powiedział Shukaku poprawiając śpiącego syna w ramionach.

- Ale chyba czujesz, czy …. – zaczął Kankuro, ale ojciec mu przerwał.

- Nie…

- Jak to nie?! – zapytali równocześnie Temari i Kankuro.

- Nic nie czuję… - zasępił się Shukaku - … i to mnie najbardziej martwi.

- Demo … demo to oznacza – zaniepokoiła się Temari - … że … że on…

- … - Shukaku nic na to nie odpowiedział tylko przyśpieszył chcąc jak najszybciej znaleźć się przy bracie i jego synku.

- Oto:san? – dopytywał się Kankuro – Ale z Naru-chan jest wszystko w porządku, prawda?

Shukaku pomyślał o małym trzy letnim Kitsune. „ Tak to już rok, jak ostatni raz go widziałem – zatopił się w myślach Tanuki – teraz ma cztery lata. Jestem ciekaw … czy nadal jest taki kawaii – przed jego oczami stanęła roześmiana twarz trzy letniego Naruto. Wielkie lazurowe oczy, długie czarne rzęsy, mały zgrabny nosek, czerwone usteczka, złote włosy sięgające do pasa i ta piękna brązowa cera. Tak Naruto mimo swojego młodego wieku był chodzącą pokusą. A to oznaczało, że będzie trzeba go pilnować na każdym kroku, a zwłaszcza w sezonie łączenia się w pary. Pamiętam słowa Kyuubiego do dzisiaj „ Shukaku jeśli coś mi się stanie i nie będę w stanie bronić mojego małego, kochanego synka – przerwał na chwilę patrząc mi głęboko w oczy – znajdź kogoś zaufanego, kogoś kto nie ulegnie jego pokusie i go nie skrzywdzi. Obiecaj mi to – chwycił mnie mocno za rękę nie chcąc wypuścić dopóki się nie zgodzę – obiecaj." Spojrzałem Kyuubiemu prosto w oczy i powiedziałem. „ Obiecuję, nigdy nikomu nie pozwolę skrzywdzić Naru-chan i znajdę taką osobę. Nie martw się."

Wygląda na to, że będę musiał spełnić moją obietnicę wcześniej niż myślałem."

- Oto:san…? – powoli zaczął wybudzać się ze snu mały, czerwono-włosy chłopiec. Rozejrzał się wokoło nie poznając okolicy.

- Oto:san gdzie jesteśmy? – zapytał pięciolatek.

- W drodze do Naru-chan – powiedziała szybko Temari nie chcąc straszyć swojego ototo.

- Kim jest Naru-chan? – zapytał zdziwiony.

- Jak tylko go zobaczysz – uśmiechnęła się Temari – to od razu go pokochasz.

- Dlaczego?

- Jego się nie da nie kochać – rozmarzyła się blondynka – jest taki śliczny i słodki, że ma się ochotę go zjeść.

- Czy ja też będę chciał go zjeść? – zapytał naiwnie, nie bardzo wiedząc o co siostrze chodzi.

- Ha… ha … ha … - zaczęła się cała trójka śmiać na niewinne słowa Gaary.

- Nie synku nie będziesz go chciał zjeść, ale może schrupać. – rozluźnił się Shukaku po raz pierwszy tego dnia, który był taki napięty od samego rana.

- Schrupać? – co raz bardziej dziwił się rudzielec – Oto:san… nie rozumiem…

- Jesteś jeszcze za młody żeby zrozumieć – uśmiechnął się do syna Shukaku, ale za pięć, sześć lat zrozumiesz…

- Nie martw się Gaara – powiedział Kankuro mierzwiąc włosy swojego ototo – będziemy cały czas przy tobie, więc jeśli coś będziesz chciał wiedzieć to po prostu zapytaj.

- Dobrze aniki. Ale… - zaczął niepewnie Gaara - … ale co jeśli będę chciał go zjeść? – zastanawiał się z poważną minką czerwono-włosy.

Shukaku wywrócił oczami, a Kankuro i Temari chichotali cicho na poważny problem Gaary.

- Wtedy podejdziesz do niego – Kankuro pokręcił tylko głową na dziwne rozumowanie siostry – i … . Co robisz jeśli lubisz jakieś zwierzątko? – zapytała niespodziewanie Temari spoglądając w morskie oczy brata.

- … - Gaara zastanowił się przez chwilę i szepnął nieśmiało – Biorę je w ramiona i mocno przytulam.

- I co jeszcze? – dopytywała się dziewczyna.

- Głaszczę jego futerko, drapię za uchem lub pod szyją i całuję…

- Właśnie! – uradowała się blondynka – I to masz właśnie zrobić.

- Temari!! – krzyknęli równocześnie przysłuchujący się Shukaku i Kankuro.

- No co? – zapytała niewinnie Temari chichocząc wesoło – będzie zabawnie hi hi hi…

- Jesteś szalona – stwierdził Shukaku kręcąc głową z bezsilności – czy ty wiesz, czym mu napychasz głowę? I skąd ta pewność, że będzie chciał całować Naruto?

- Proszę…oto:san, a kto nie chciałby całować Naru-chan?

- Ma rację – wtrącił się Kankuro kiwając głową.

- A poza tym nie chcecie być świadkami pierwszego pocałunku Gaary?

- No niby tak – powiedział z oporem Shukaku.

- Więc po problemie.

Temari spojrzała na ototo, który ponownie zasnął w ramionach ojca, następnie na oto:san i aniki. Uśmiechnęła się „ tak bardzo ich kocham … mam naprawdę wspaniałą rodzinę".

Przyśpieszyli swoją podróż zbliżając się co raz bardziej do celu, gdzie czekał na nich Naru-chan.

- Nie płacz Sasu-chan – Naruto szybko otarł swoje łzy – widzisz, ja już nie płaczę – podszedł do wyższego chłopca, który wtulał się w ramiona brata i chwytając go za rączkę powiedział – już nie płaczę… widzisz – przyłożył rączkę Sasuke do swojej twarzy.

- Suche – powiedział sześciolatek delikatnie gładząc policzki Naruto.

- Przecież mówiłem – uśmiechnął się Kitsune ukazując swoje ostre ząbki – Sa….

Sasuke rzucił się na małego demonka ściskając go mocno za szyję i wtulając się w jego lisie uszy powiedział.

- Mój Naru-chan… mój … - Naruto chwycił za koszule Sasuke mocno zaciskając na niej piąstki.

Sasuke tulił do siebie małego Kitsune wdychając głęboko jego zapach. „Pachnie wanilią i pomarańczami – pomyślał Sasuke – ciekawe jak smakuje?"

Itachi patrzył na brata, który mocno tulił do siebie Naruto, wiedziony nagłym instynktem odwrócił wzrok z brata na Kitsune i zastygł w oczekiwaniu. Na twarzy demonka zaczęło formować się zaniepokojenie. Naruto rozejrzał się po pokoju jak by czegoś lub kogoś szukając.

- Co się stało Naru-chan? – zapytał Itachi.

- Ja … - zaczął niepewnie Kitsune uwalniając się z uścisku Sasuke, który właśnie miał zamiar polizać Naruto po szyi - … gdzie jest mój ofusan?

- …. – zapanowała niezręczna cisza przerywana tylko oddechem zebranych.

Naruto odwracając się od braci Uchiha podszedł do Sandaime i chwytając go za rąbek ubrania zapytał.

- Jiji … gdzie mój ofusan?

- Naruto – zaczął Iruka przyciągając uwagę demonka – twój ofusan jest w bardzo kochanym miejscu.

Naruto przechylając główkę nieco na bok spoglądał nie rozumiejącym spojrzeniem na mężczyznę z blizną na nosie. Iruka kucając wyciągnął ręce do małego demonka, który ufnie do niego podszedł. Wspinając się w wyczekujące ręce bruneta, Kitsune położył rączki na policzkach mężczyzny zaglądając w jego czekoladowe oczy. Znajdując w nich miłość i ciepło wtulił się z pełną ufnością, zakładając mu ręce na szyję pozwolił się podnieść i przenieść na kanapę. Iruka chciał położyć Kitsune, ale Naruto mu nie pozwolił mocno go do siebie przyciągając. Uśmiechając się czule do demonka Iruka usiadł na kanapie z Naruto na jego kolanach.

- Jak to w kochanym miejscu? – zapytał w końcu Kitsune z głową spoczywającą na ramieniu Iruki.

Sasuke obrażony, że Naru-chan go zostawił i poszedł do sensei Iruka wdrapał się na kolana brata, który uśmiechał się pod nosem na zachowanie ototo. Itachi i Sasuke obserwowali jak Iruka zaczyna tłumaczyć Naruto miejsce pobytu jego ofusan. Sandaime w tym czasie podszedł do biurka i siadając na fotelu również wsłuchiwał się w wyjaśnienia Iruki.

- Kochasz swojego ofusan … prawda?

- Totemo! – krzyknął demonek podskakując radośnie na kolanach Iruki.

- Tak myślałem – uśmiechnął się brunet – twój ofusan jest bardzo blisko ciebie – na nowo przyciągając uwagę Naruto, Iruka kontynuował – tutaj – powiedział kładąc dłoń na brzuchu Naru-chan.

- Tutaj? – zapytał Kitsune spoglądając na swój brzuszek.

- Tak, tutaj – potwierdził brunet.

- Ale ja go nie widzę – Naruto spojrzał załzawionymi oczami na Iruke – i nie słyszę… więc jak…?

- Orochimaru…

- Ten, który mnie tutaj przyniósł? – przerwał mu Naruto.

- Tak, ten sam. Chciał przejąć moc Kyuubiego i w tym celu zwabił go tutaj… - przerwał na chwilę wyjaśnienia, ocierając spływające łzy po policzkach demonka - …jednak Kyuubi w samom porę przejrzał jego zamiary i ukrył się w tobie.

Rozwiązał pas od kimona i rozchylając nieco jego poły wskazał na tatuaż znajdujący się wokół jego pępka. Była to spirala z różnymi znakami.

- We mnie jest ofusan? – zapytał Naru-chan kładąc drobną rączkę na swoim brzuszku.

- … - Iruka tylko przytaknął głową na słowa demonka.

- Tak – uśmiechnął się Naruto podnosząc główkę do góry i spoglądając na każdego w pokoju swoimi wielkimi lazurowymi oczami – jest w miejscu gdzie jest kochany najbardziej na świecie!

„ Tak, Iruka to wspaniały wybór – rozmyślał Sandaime – będzie dla małego Kitsune wspaniałym ojcem… jestem tego pewien. Pozostaje tylko jeden problem. Gdzie Naruto zostanie tutaj… czy wróci do siebie, do Chi no shinrin. "

Pukanie do drzwi przerwało rozmyślania Sandaime, w wieży pojawił się strażnik Anbu. Klękając na środku sali i schylając głowę nisko powiedział.

- Hokage-sama łowcy wrócili z misji i dwóch z nich prosi o spotkanie.

- Wpuść ich do środka.

- Hai.

Do sali weszły dwie zamaskowane osoby, ich spojrzenie od razu spoczęło na małym demonie na kolanach Iruki.

- Hokage-sama… - klękając na jedno kolano przywitał się mężczyzna z wilczą maską na twarzy.

- Hakage-sama … - odezwała się kobieta z maską łasicy na twarzy.

Sandaime wstał z fotel i obchodząc biurko stanął przed nim.

- Mówcie – łowcy przytaknęli głowami zaczynając mówić.

- Wracając z misji – zaczęła kobieta w masce łasicy - aby skrócić drogę postanowiliśmy przejść przez kraj Wiatru. Na naszej drodze napotkaliśmy cztery osoby. Po bliższej obserwacji okazało się, że jest to Ichibi no Shukaku ze swoimi dziećmi.

Na imię Shukaku uszy Naruto radośnie się poruszyły.

- Kierują się w naszą stronę – dodał mężczyzna w masce wilka.

Sandaime odwrócił się od podwładnych zastanawiając się co może oznaczać pojawienie się jednoogoniastego demona w ich wiosce. Jaki jest jego cel?

Naruto zeskoczył z kolan Iruki i podszedł do klęczących łowców.

- Nie martw się – powiedział demonek kładąc dłoń na głowie mężczyzny w masce wilka – hakufu jest tak samo kochany jak ofusan – uśmiechnął się malec przyciągając spojrzenia innych swoim szczerym i radosnym świergotem – nikomu nie zrobi krzywdy.

Iku amai! "– pomyślał wilk spoglądając w lazurowe oczy Kitsune lekko przymknięte w uśmiechu.

- Whaa! – krzyknął Kitsune wystraszony gwałtownym ruchem wilka, który chwycił go w pasie mocno do siebie przyciągając. Naruto próbował uwolnić się z mocnego uścisku mężczyzny, ale bez skutecznie. Sasuke widząc Naru-chan w opałach szybko zeskoczył z kolan brata i pobiegł na pomoc przyjacielowi. Łasica widząc zachowanie partnera uderzyła go z całej siły w tył głowy.

- Ała… - jęknął mężczyzna pocierając obolałą głowę – za co? – zapytał wypuszczając Naruto z ramion. Sasuke widząc, że Naru-chan jest już bezpieczny zamachnął się mocno nogą i kopnął Łowcę w kostkę z całej siły.

- O cholera! – krzyknął wilk przewracając się pod wpływem nieoczekiwanego ataku ze strony małego Sasuke. Itachi siedział spokojnie na kanapie z dumą przyglądając się poczynaniom swojego ototo. Sandaime i Iruka śmiali się otwarcie z małych szkrabów.

- Należało ci się – powiedziała łasica chichocząc cicho.

- Trzymaj te wstrętne łapska – krzyczał Sasu-chan na zwijającego się mężczyzne na ziemi, opiekuńczo obejmując Naru-chan – z dala od mojego Naru-chan. Nie wolno ci go dotykać!! – nadal z Naru-chan w ramionach kopnął wilka w drugą nogę.

- Daleko jeszcze oto:san? – zapytał zmęczony długą wędrówką Gaara.

- Nie. Już jesteśmy na miejscu – powiedział zatrzymując się przed bramą KonohaGakure – przygotujcie się.

- Wiecie co macie robić?

- Tak – odpowiedzieli równocześnie Temari i Kankuro.

Widząc zbliżających się strażników Shukaku chwycił swoje dzieci i za pomocą piasku teleportowali się do Wieży Hokage.

Po wyjściu łowców z pokoju Naruto trzymany mocno za rączkę przez Sasuke usiadł na ziemi kładąc zmęczoną główkę na kolanach Iruki. Sasuke usiadł obok bawiąc się ogonami Naruto.

- Jak masz na imię delfinku? – zapytał Kitsune sennie pocierając oczy i ziewając mocno ukazując swoje małe kły.

- … - Iruka zamrugał oczami w zdziwieniu na słowa małego demonka. Tego się nie spodziewał – Iruka.

Powiedział groźnym wzrokiem spoglądając na chichoczących Sandaime i Itachiego.

- Ładnie … - ponownie ziewnął delikatnie ruszając ogonami, jego uszy drgały radośnie - …puurr…purrr – zaczął mruczeć na przyjemną pieszczotę jaką zaznawał od Sasuke.

Mężczyźni popatrzyli na siedzącą dwójkę na ziemi.

- … purrr… Sasu…puurrr… chan…purrr….purrr… - Sasuke tulił do twarzy ogon Naru-chan delikatnie go głaskając. Kładąc się na ziemi Sasuke przytulił się do ogonów Kitsune i powoli z uśmiechem na twarzy zaczął zasypiać.

- No proszę – zaczął uśmiechnięty Sandaime – nasze małe szkraby się uspały.

Taką scenerię zastali Shukaku z rodziną zjawiając w strugach piasku w Wieży Hokage.

- Lordzie Shukaku – Sandaime podszedł do demona wyciągając dłoń w powitalnym geście – zgaduje, że jesteś tu w sprawie małego Kitsune.

Demon przytaknął spoglądając na osoby znajdujące się w pokoju, odwzajemniając gest Hokage. Jego uwagę przykuł czarnowłosy chłopak stojący nieco na uboczu. Postawił Gaare na ziemi, a sam podszedł do chłopaka. Chwytając go za brodę uniósł jego głowę, aby mu się lepiej przyjrzeć.

- Jak masz na imię i ile masz lat?

- Itachi … 11 - nie unikając badawczego spojrzenia demona odpowiedział.

- Jesteś silny mimo swojego młodego wieku, świadczy o tym fakt, że jesteś już Anbu. Nadajesz się.

Puścił brodę Itachiego, nadal uważnie go obserwując pochylił się wciągając głęboko jego zapach. Sandaime i Iruka nie co zaniepokojeni obserwowali ich uważnie nie zwracając uwagi na małego rudzielca podchodzącego do Naruto.

- Pozwoliłeś mu się ugryźć? – zapytał cicho upewniając się, że nikt ich nie słyszy.

- Tak – odparł spokojnie Itachi.

- Z chwilą wyrażenia zgody – westchnął Shukaku – wyraziłeś zgodę na …

- Wiem – przerwał mu Itachi – jestem w pełni świadomy konsekwencji jakie mnie czekają.

- …

- Będę go strzegł jak oka w głowie – uśmiechnął się kpiąco czarnowłosy spoglądając w intensywnie zielone oczy demona strzegącego kraju wiatru.

- … - Shukaku położył dłoń na ramieniu czarnowłosego powoli przesuwając ją na klatkę, a następnie w miejsce ugryzienia. Zaczął szeptać ciche słowa, których Itachi nie rozumiał, ale szybko poczuł ich skutek. Piekący ból powoli formował się wokół jego rany, którą dostał od małego Kitsune. Ból ustał.

- Tydzień przed pierwszym sezonem łączenia się w pary Naruto, znamię wokół jego ugryzienia na twoim ciele zacznie delikatnie pulsować. Będzie to znak, że musisz do niego dotrzeć jak najszybciej.

- Dziękuję…

Gestem ręki Shukaku przywołał do siebie Sandaime i Iruke, który delikatnie ułożył główkę Naruto na kanapie.

Sandaime powoli zaczął objaśniać jak doszło do uwięzienia Kyuubiego.

- Kankuro, jak myślisz – zaczęła Temari obserwując Gaare jak kuca przy Kitsune – co ototo zrobi?

- Po tym jak mu nagadałaś co ma zrobić jak kogoś lubi – spojrzał na siostrę – jestem pewny, że go ugryzie.

- No co ty! – obruszyła się blondynka – na pewno go pocałuje, a nie ugryzie.

- Skoro tak twierdzisz… - lekceważąco powiedział Kankuro ponownie patrząc na poczynania ototo.

- Zbyt wielki z ciebie pesymista – szturchnęła brata Temari.

- Uhh! – jęknął brązowowłosy czując łokieć siostry w żebrach.

- Za to ty nadrabiasz za nas dwoje…

- Yhymn! – przytaknęła radośnie.

Gaara uważnie obserwował śpiącego Kitsune. Głowę miał opartą na rękach spoczywających na kanapie. Długie, złote włosy opadały na twarz przysłaniając ją nieco, lekko rozchylone czerwone usta, uszy spokojnie spoczywające przy głowie i dziewięć puszystych ogonów. „ Niaamm " – pomyślał Gaara siadając obok Kitsune i delikatnie, tak aby go nie obudzić posadził go sobie między nogami głaskając po głowie.

Na początku nie co niepewnie, a z czasem śmielej zaczął drapać go za uchem.

- Puurrr – mruczał cicho Naruto na dotyk Tanuki, wychylając główkę na jego dotyk domagając się więcej, Naru-chan wbił swoje pazurki w górną część ubrania małego demonka – purrr… puurrrr…..puuurrrr….

Zachęcony czerwonowłosy mruczeniem Kitsune i energicznym ruchem jego ogonów pochylił się nad śliczną buzią blondyna i powoli liżąc policzki, nos i oczy zaczął się zbliżać do lekko rozchylonych usteczek.

Zatrzepotały rzęsy ukazując najczystszą barwę lazuru. Gaara znieruchomiał. Naruto budząc się, pierwsze co zobaczył to zdziwione morskie tęczówki. Następne co rzuciło mu się w oczy to krwisto czerwone włosy sięgające lekko za ucho. Kitsune sięgnął rączką do brązowo złotych uszu wystających nie co nad włosami. Spojrzał na uśmiechające się nieśmiało różowe usta.

- Kim jesteś? – zapytał sięgając po ogon małego szopa, radośnie falującego w powietrzu.

- Subaku no Gaara… - Tanuki zaczął delikatnie lizać uszy Kitsune drżące lekko – mrrrrmm… pycha…. – mruczał z zadowolenia czerwonowłosy demon.

- Huh? – zdziwił się Naruto.

- Yammii – ponownie liżąc policzki Kitsune, cicho mruczał Tanuki.

- Co jest yami? – dopytywał się Naruto.

- Ty – powiedział Gaara – smakujesz jak … - zastanowił się na chwilę liżąc czerwone usteczka. Naruto zarumienił się słodko na słowa małego demonka – pomarańcza … - ponownie polizał usta Kitsune - … i … wanilia….

- … - Naruto popatrzył na Gaare nie rozumiejącym wzrokiem.

- Taki… pycha, że mam ochotę cię zjeść…

- UWHAA!! – krzyknął przerażony Naruto wyrywając się z mocnego uchwytu Tanuki.

Swoim krzykiem Naruto obudził Sasuke, który rozszerzył w zdziwieniu oczy widząc jak jakiś rudowłosy demon trzyma w ramionach jego Naru-chan.

- NIE JEDZ MNIE! – krzyczał Naruto przyciągając uwagę starszych – JA… JA NIE SMAKUJĘ… DO … DOBRZE – płakał wystraszony Kitsune próbując odsunąć się od Tanuki.

- … - Gaara nie zwracając uwagi na szarpaninę blondynka zaczął zlizywać spływające łzy po policzkach Naruto.

- PRO … PROSZĘ … NIE JEDZ … MNIE…Niee… jedz… - słabym głosikiem prosił Naru-chan.

- Słone… - Naruto przymknął oczy kiedy Gaara zaczął go lizać, zlizując każdą najmniejszą pojawiającą się łzę, jeszcze przez chwilę lizał usteczka Naruto po czym je delikatnie pocałował – już.

- C… co już? – zapytał Kitsune dławiąc się swoimi łzami.

- Zjadłem cię… - odpowiedział prosto Gaara lekko się uśmiechając.

„ Gaara się uśmiecha " - pomyśleli równocześnie Shukaku, Kankuro i Temari.

- Zjadłeś mnie? – nie dowierzał Naruto. Jego rozszerzone ze zdziwienia oczy wpatrywały się intensywnie w Gaare.

- Tak – uśmiechnął się Tanuki.

- Ale ja … ja

- Dziękuje byłeś pycha – radośnie machał ogonem tuląc do siebie spokojnego już Kitsune – jak masz na imię? – zdał sobie sprawę, że nie zna imienia blondynka.

- Naruto…

- Naru-chan – uśmiechnął się Gaara pocierając swój policzek o policzek Naru-chan, który radośnie chichotał.

Sasuke ze złością w oczach patrzył na tulące się do siebie demony. Nie podobało mu się to i to bardzo. Spuścił głowę czując jak łzy zaczynają mu spływać po policzkach „ Naru-chan mnie już nie chce – myślał Sasuke – znalazł sobie nowego przyjaciela. Ja jestem mu już nie potrzebny. " Cicho szlochał młody Uchiha.

Shukaku podszedł od tyłu do isshi i walną ja mocno w tył głowy.

- Za co oto:san?! – oburzyła się dziewczyna.

- Mnie pytasz? – zapytał groźnie.

- Aha …ha … ha ..- zaczęła się nerwowo śmiać Temari – przynajmniej widzieliśmy pierwszy pocałunek Gaary…

- Masz za swoje – uśmiechnął się kpiąco Kankuro – Ała! – krzyknął demon czując rękę ojca tym razem na swojej głowie.

- Ha… ha …- zaczęła się śmiać Temari gdy nagle…

- Ałaaaa!! – krzyknęli oboje jednocześnie ponownie czując pięść ojca – Za co?!

- Za głupotę. – powiedział spokojnie odwracając się do nich tyłem.

Itachi, Iruka i Sandaime uśmiechali się widząc jaki mocny jest stosunek ojca do swoich dzieci.

- Skoro już wszystko zostało wyjaśnione, myślę że czas zabrać malców i przygotować się do drogi zanim…

- Eeepp! – pisnął Naruto w swojej lisiej formie, jak Gaara w postaci szopa skoczył na jego ogony sprawiając, że Kitsune padł plackiem na ziemi.

Gaara podciągnął się ku leżącemu Kitsune i pocieszająco zaczął lizać jego pyszczek. Naruto nie był dłużny i szybko oddał przysługę liżąc małe uszka Tanuki.

Sasuke siedział obrócony tyłem do bawiących się demonów, łzy smutku spływały mu po policzkach. Został sam Naru-chan go już nie chciał, znalazł sobie nowego przyjaciela.

Naruto czując smutek Sasu-chan popatrzył smutno na niego i zły na siebie odepchnął lekko Gaare od siebie podchodząc do Sasuke cicho. Obrócił się do Tanuki i błagalnym spojrzeniem kiwnął łebkiem w stronę Sasu-chan.

Naruto wspiął się na kolana Sasuke i kładąc mu łapkę na policzku zwrócił na siebie jego uwagę.

- Naru-chan nie zostawiłeś mnie? – zapytał nadal płacząc.

- … meew – miauknął cicho Naru-chan zlizując słone łzy.

Sasuke tulił do siebie lisią formę naruto, w której tak słodko wyglądał. Nagle zauważył jak mały Tanuki się do niego zbliża. Piszcząc cichutko położył mu łapkę na kolanie. Sasuke widząc jak bardzo demonek się boi zrobiło mu się go żal. „ On tak samo jak ja – pomyślał czarnowłosy – boi się, że Naru-chan go zostawi dla mnie. Ja tak samo myślałem o nim, ale serce Naru-chan jest duże i starczy w nim miejsca dla nas dwojga."

- Eep! – pisnął Tanuki. Sasuke chwycił go w ramiona wtulając swoją twarz w szyję małego szopa.

Zadowolony Gaara radośnie zaczął lizać łzy Sasuke, który śmiał się radośnie i tulił do małych demonów. Naru-chan i Gaara wtulili się w siebie pojednawczo i ponownie zaczęli lizać śmiejącego się Sasuke.

Słownik:

Haiiro jiji – siwy dziadek

Oniichan – starszy brat

Ichibi no Shukaku – jedno-ogoniasty Shukaku

Oto:san - ojciec

Hakufu - wujek

Isshi - córka

Tanuki – szop

Ototo – braciszek

Demo - ale

Kawaii - słodki

Aniki – starszy brat

Totemo - bezgranicznie

Iku amai – jaki słodki

Kitsune - lis

Chi no shinrin – krwawy las

Watashi-no chiisai Kitsune – mój mały lis

Ofusan – tatuś

Hai – tak