Rozdział 3 – „ Pożegnania … są zawsze ciężkie "

Rozdział 3 – „ Pożegnania … są zawsze ciężkie "

Ściszone głosy roznosiły się po Wieży Hokage. Sandaime, Shukaku, Iruka i Itachi rozmawiali cicho nie chcąc zbudzić śpiących chłopców, którzy byli emocjonalnie wykończeni swoim małym nie porozumieniem. Po tym jak uspokoili płaczącego Sasuke cała trójka ułożyła się na ziemi wygodnie i zasnęła.

Dwa małe demonki, nadal w swoich zwierzęcych postaciach, leżały skierowane twarzą do siebie. Tanuki trzymał łapki na swoim puszystym ogonie, który był owinięty wokół jego małego ciałka, jego łebek spoczywał na łapkach Naruto, który był zwinięty w kłębek. Ogony Kitsune przykrywały dwa demonki zakrywając ich prawie całkowicie, wystawały tylko ich łapki i pyszczki. Sasuke leżał za Naruto z nogami podkurczonymi lekko, tak aby nie zrobić krzywdy demonką. Zaborczo obejmując śpiących, wtulonych w siebie demonków Sasuke spał spokojnym snem.

- Ofusan … - zaszlochała cicho drobna istotka zawinięta w kłębek. Gaara, który leżał obok Naruto uniósł mały łebek spoglądając zaniepokojony na przyjaciela. Naruto z udręczonym grymasem na twarzy szlochał cicho w czasie snu. Gaara chcąc pocieszyć Naru-chan zaczął delikatnie go lizać po pyszczku, nosku, zamkniętych oczach, a nawet za uszami. Malutki Kitsune powoli zaczął się uspokajać, wtulając się bardziej w zadowolonego z siebie Tanuki. Naruto miauknął cicho przez sen liżąc Gaare po pyszczku ponownie zatapiając się w błogie marzenia senne. Czerwono-włosy demonek upewnił się jeszcze, że z Naru-chan już wszystko w porządku i ponownie kładąc się na łapkach blondynka zasnął.

- Jaka jest twoja decyzja Iruka-san? – zapytał Shukaku uważnie obserwując najmniejszą mimikę twarzy bruneta. Itachi spojrzał na Iruke czekając na odpowiedź, od której tak wiele zależało.

Iruka przesunął wzrokiem po twarzach, które go uważnie obserwowały. Wciągnął głęboko powietrze i z mocnym postanowieniem powiedział.

- Tak. Zajmę się Naru-chan tak dobrze jak potrafię. Mimo, że dopiero dzisiaj go poznałem – obrócił głowę spoglądając na śpiącego Kitsune – to pokochałem to niewinne stworzonko całym sercem.

- Dobra odpowiedź – ucieszył się demon – pozostaje już tylko jeden problem.

- Jaki? – zapytał zaniepokojony Sandaime.

Ignorując pytanie Hokage Lord Shukaku położył dłoń na ramieniu Iruki.

- Iku dasu? – zapytał brunet wracając spojrzeniem do Shukaku.

- Ile jesteś w stanie poświęcić dla Naruto? – padło proste pytanie.

- Kou dato? – zdziwił się Iruka.

- Nie ma innego wyjścia? – zapytał Itachi wiedząc do czego zmierza demoni lord.

- Iie … - powiedział Shukaku - … niestety nie.

Iruka patrząc prosto w oczy demona powoli i wyraźnie powiedział.

- Arayuru … - Ichibi no Shukaku dostając taką odpowiedź jaka go zadowalała uśmiechnął się serdecznie.

- Miałem nadzieję, że taka padnie odpowiedź…. – spojrzał na małego Kitsune - …Naruto będzie teraz potrzebował bardzo dużo miłości.

- Na pewno ją ode mnie dostanie – zapewnił szybko Iruka.

- Jestem tego pewien – podszedł do śpiących chłopców – ale … musisz być również gotowy na bronienie Naruto przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem – delikatnie wyciągając małego Kitsune z objęć chłopców podniósł go obejmując opiekuńczo - … a zwłaszcza przed Orochimaru.

Wszyscy zdrętwieli słysząc imię tego, który spowodował całe to zamieszanie.

- Jestem pewien – kontynuował Shukaku podchodząc do nich z śpiącym demonkiem w ramionach – że będzie jeszcze nie raz próbował przejąć moc Kyuubiego.

- Iyashii yo kurai aigansuru? – Iruka podszedł do demona wyciągając małego Kitsune z jego ramion. Podniósł wzrok patrząc prosto w jego zielone oczy.

- Oddam za niego życie… - pochylił się nad Naruto całując go delikatnie w nosek.

- Meew… - miauknął cicho Naruto nadal w postaci lisa wtulając się w bezpieczne ramiona Iruki, a jego pyszczek rozjaśnił się radośnie.

Temari i Kankuro stojąc przy oknie obrażeni patrzyli jak pozostali rozmawiając całkowicie ich ignorowali.

- Nie rozumie tego – zaczęła Temari – przecież i tak wszystko słyszymy co oni mówią, a i tak nie pozwolił nam oto:san być przy nich.

- Właśnie – potwierdził Kankuro krzyżując ręce na piersi.

- A poza tym – spojrzała w stronę Itachiego – dlaczego on może z nimi być, a my nie?

- Właśnie – przytaknął znowu Kankuro.

- Jest tylko o rok starszy i nawet nie jest demonem, tylko zwykłym człowiekiem – złościła się blondynka.

- Właśnie – kiwnął głową brązowowłosy powoli wytrącając siostrę z równowagi.

Temari spojrzała na brata czując jak już na czole formują jej się małe kwadraciki.

- Możesz powiedzieć coś innego jak „właśnie" tonchiki.

- Coś… - chłopak uśmiechnął się kpiąco.

- Walnę cię… - zagroziła cicho Temari - … nie mów już więcej „coś".

- Coś… - na twarzy Kankuro co raz większy pojawiał się uśmiech.

- Zabiję cię … - syknęła blondynka.

- Coś… - Temari powoli obróciła się przodem do brata zaciskając mocno pięści.

- Jesteś martwy…

- Coś…

- To jest niemożliwe, żeby taki tonchiki jak ty – zaczęła palcem dźgać brata po jego żebrach - był moim bratem…

- Coś – przerwał jej brat odpychając natrętna rękę.

- Grasz mi na nerwach! – zdenerwowała się Temari.

- Coś… coś – rozkręcił się Kankuro „ jak ja kocham ją denerwować " – pomyślał chłopak - … coś… coś…!

- Tonchiki! – krzyknęła dziewczyna rzucając się na brata.

Shukaku słysząc jak jego przygłupie dzieci znowu zaczynają się bić postanowił ich ignorować. Jednak…

- Tonchiki!

Z chwilą jak usłyszał, że Temari podnosi głos i rzuca się na bakayaro:, a nie syna miarka się przebrała.

- Przepraszam na chwilę – powiedział oddalając się od swoich rozmówców. Itachi, Iruka i Sandaime obrócili się zainteresowani chwilową rozrywką jaka ich czekała.

Nadal się kłócąc rodzeństwo nawet nie zauważyło jak w pokoju ucichło, a ojciec się do nich zbliża.

- Baka! – krzyczała Temari.

Shukaku podchodząc po cichu do rozwrzeszczanego rodzeństwa jednym sprawnym ruchem załatwił dwóch za jednym razem. Po pokoju rozniósł się tępy dźwięk uderzenia głowy o głowę.

- AŁAAA!! – krzyknęli równocześnie – co do cholery… zobaczyłam właśnie wszystkie gwiazdki na niebie!!

- WHHOOOOooo… - zachwycał się Kankuro – jakie ładne ptaszki latają wokół mojej głowy…

- Idioci….

- O oto:san … - Kankuro chwycił Temari za ramię – popatrz Tema-chan mam ptaszki z głową oto:san… fajne nie…?

- Hankai! … to nie żadne ptaszki – popatrzyła nerwowo na ojca, który stał spokojnie z rękami skrzyżowanymi na piersi, a to nigdy nic dobrego nie oznaczało – tylko oto:san…

- … - młody demon rozedrganym wzrokiem spojrzał na ojca – oto:san, a od kiedy ty masz skrzydła?

Shukaku wywrócił oczami i już miał walnąć syna znowu w głowę kiedy isshi go ubiegła.

- UHH!! – jęknął głośno Kankuro masując swój obolały kark.

- Czy wyście poszaleli! – krzyknął oburzony – chcecie żebym skończył jak bezmózgi idiota!!

- Przecież ty już jesteś bezmózgi idiota – powiedziała Temari szczerząc zęby w uśmiechu.

- Co racja – zaczął Shukaku – to racja…

- Oto:san!! – zdenerwował się chłopak – jak możesz mówić tak o swoim kochanym synku…

Shukaku rozszerzył oczy ze zdziwienia.

- No to teraz ładnie sobie przysłodziłeś – zaczął się śmiać – jestem już pewny, że przy drugim uderzeniu wyleciała ci resztka mózgu…jeśli tam jeszcze jakakolwiek była

- Ha…ha… ha… - śmiała się Temari. Ojciec spojrzał na nią.

- Nie udawaj, że to cię nie dotyczy… - blondynka nerwowo przełknęła ślinę spoglądając na ojca.

- Demo… ja nic nie zrobiłam….

- Jak to nie? – zapytał zmniejszając odległość między nimi – A twoje krzyki, które mi przeszkodziły … w rozmowie…

- Już nie będę? – zapytała niewinnie.

- Oto:san? – odezwał się mały głosik ciągnąc Shukaku za nogawkę spodni.

- Gaara? – schylił się biorąc syna na ręce, który wrócił do ludzkiej postaci – co się stało? – zapytał odwracając się od dwójki umęczonych rodzeństwa, którzy odetchnęli z ulgą.

- Naru-chan zniknął … - zaczął opowiadać demonek smutnym głosikiem - … nie ma Naru-chan…

- Synku – Shukaku podszedł do nadal śmiejących się ludzi – spójrz tutaj – wskazał na nadal śpiącego Kitsune w formie liska spoczywającego w ramionach Iruki.

- Naru-chan – westchnął z ulgą mały Tanuki – śpi…

Itachi wziął śpiącego Sasuke na ręce „ będziesz miał ciężko rozstać się z Naru-chan – pomyślał spoglądając na wtulającego się w niego ototo – bardzo się do niego przywiązałeś. Zresztą ze mną jest nie lepiej – spojrzał na powoli wybudzającego się Kitsune – on jest taki kawaii, chciałbym…."

- Mhwaa … - wracając do swojej ludzkiej postaci ziewnął przeciągle Naru-chan przyciągając wszystkich uwagę. Drobną rączką przetarł zaspane oczka. Podniósł główkę do góry spoglądając na Iruke.

- Delfinek… – uśmiechnął się zarzucając rączki na szyję Iruki, który tylko uśmiechnął się na przezwisko jakie mu nadał Kitsune. „ Nie jest takie złe " – pomyślał pocierając swój policzek o policzek Naru-chan, który zaczął się śmiać radośnie budząc Sasuke.

- Ha…ha …ha … - Sasuke przetarł oczka odwracając się w stronę dochodzącego dźwięku.

- … - wzrok Sasuke wędrował od rodzeństwa Gaary, następnie przeszło na Hokage, który uśmiechał się ciepło, Lord Shukaku z Gaarą w ramionach i zatrzymał się w końcu na chichoczącym Naru-chan, który bawił się z Iruka sensei. Małe rączki Kitsune łapały roześmianą twarz Iruki, która ciągle ucikała.

- Iru-chan … - narzekał lisek - … nie uciekaj ode mnie… ha ha ha…. I tak cię złapie mój delfinku!

- Iru-chan? – zapytał Iruka na swoje nowe imię pozwalając się złapać Naru-chan.

Sasuke poruszył się niecierpliwie na rękach aniki.

- Dlaczego Naru-chan bawi się z sensei Iruka, a nie ze mną? – Itachi spojrzał na brata.

- Iruka sensei jest nowym ofusan dla Naru-chan, Sasu-chan – wyjaśnił Itachi swojemu ototo.

- … - Gaara cicho wsłuchiwał się w rozmowę braci.

Sandaime i Shukaku popatrzyli na siebie porozumiewawczo i kiwnęli głową na Iruke, który wiedział o co im chodzi.

- Znowu nas ignorują. – tym razem zaczął Kankuro.

- Tak, ale – Temari zamyśliła się na chwilę – demo… nie chcę już dostać po głowie.

Rodzeństwo popatrzyło po sobie kiwając głowami w porozumieniu.

- Nooo… - westchnął Kankuro – do teraz jeszcze mnie boli głowa i kark… i nawet widzę jeszcze niekiedy ptaszki…

- Mnie też – dodała Temari – lepiej już nie denerwujmy oto:san.

- Na dziś wystarczy… - potwierdził brunet - … ale jutro…

- Hai! – wyszczerzyli się do siebie – Jutro znowu podenerwujemy naszego kochanego oto:san…

- Jak to nowy ofusan? – nie rozumiał Sasuke – przecież my mamy jednego oto:san. Dlaczego Naru-chan ma dwóch?

- Oto:san dlaczego? – zapytał się Gaara również nie rozumiejąc.

- Posłuchajcie – zaczęła Temari podchodząc z bratem do pozostałych – ofusan Naru-chan został zapieczętowany w ciałku Kitsune …

- W jego brzuszku? – zapytał Sasuke pamiętając jak Iruka sensei tłumaczył Naru-chan gdzie jest jego ofusan.

- Tak – przytaknęła Temari – Naru-chan jest za mały, żeby zająć się sobą …

- I dlatego – tym razem przerwał jej Gaara – Iruka sensei jest nowym ofusan dla Naru-chan?

- Bystrzy jesteście – pochwaliła ich blondynka.

Sasuke i Gaara uśmiechnęli się z dumą w oczach na pochwałę Temari.

W między czasie Naruto był tak zajęty Iru-chan, że nawet nie słyszał o czym pozostali rozmawiali. W tej chwili liczył się dla niego jego delfinek.

- Nie podoba ci się? – zapytał się zmartwionym głosikiem Kitsune, spoglądając na Iruke wielkimi lazurowymi oczami trzymając nadal rączki na jego nosie.

- Podoba – uśmiechnął się ciepło Iruka poprawiając włosy Naruto, które opadały mu na oczy.

- Honto:no?– dopytywał się demonek.

- Hai.- potwierdził Iruka.

- Honto:no… honto:no?

- Hai.

-Yey! – ucieszył się Kitsune zarzucając ręce na szyję jego Iru-chan pocierając noskiem jego szyję.

- No dobra chłopcy – powiedział Sandaime – czas się zbierać do domu.

- Lordzie Shukaku – zaczął Hokage – wraz z rodziną zapraszam do siebie. Musicie odpocząć jutro czeka was długa droga.

- Dziękuję za zaproszenie – odezwał się demon – i z przyjemnością skorzystamy.

- Oto:san? – Gaara popatrzył na ojca błagalnym spojrzeniem.

- Idź – uśmiechnął się Shukaku stawiając małego Tanuki na ziemi – powiedz dobranoc swoim przyjaciołom …

Gaara podbiegł do Iruki, który klęknął na ziemi razem z Naruto.

Tanuki zbliżył się do małej twarzyczki Kitsune i delikatnie polizał go po policzku.

- Nekomu atarimae Naru-chan.

Naruto uśmiechnął się liżąc Gaare po nosku i powiedział.

- Dobranoc Gaara-chan.

Taanuki odwrócił się i podchodząc do Itachiego pociągnął go za nogawkę chcąc aby się schylił.

- Dobranoc Sasu-chan – powiedział liżąc Sasuke po uchu, który zarumienił się odrobinkę.

Widząc, że Gaara czeka, aż Sasuke również zrobi to co on.

- Dobranoc Gaara-chan - szepnął nieco speszony Sasuke i wychylając się nieco z ramion brata polizał Tanuki po małej skroni.

Zadowolony z siebie Gaara podbiegł do ojca wyciągając do niego ręce, czekając aż go podniesie. Wychodząc z biura Sandaime i Shukaku z rodziną poszli do domu Hokage, a Iruka z Naruto skierował się do swojego mieszkania. Nagle zatrzymał się.

- Itachi – zaczął Iruka – myślę, że najlepiej będzie jak spędzicie tę noc u mnie.

- Hai – Itachi uśmiechnął się do Sasuke – Sasu-chan podoba ci się pomysł spania razem z Naru-chan?

- Hai! Hai! – uradował się chłopiec podskakując radośnie w ramionach brata.

„ Będzie to ostatnia i jedyna noc – pomyślał Itachi smutno spoglądając na Naruto – jaką spędzimy z Naru-chan zanim wróci do siebie. Iruka-sensei zaprosił nas, aby odpowiednio pożegnać się z Kitsune… Watashi-no chiisai Kitsune… itsuka watashi-no …."

Itachi w nieco gorszym samopoczuciu szedł za Iruka-sensei do jego domu.

- Itachi-kun? – zapytał nagle Iruka wyrywając go z rozmyślań.

- Tak? – Itachi zrównał się z nim krokiem, tak że chłopcy szli teraz między nimi trzymając się za ręce i śmiejąc się od ucha do ucha.

- Za miesiąc masz misję, prawda?

- Hai… - Itachi przybliżył się jeszcze do Iruki chcąc mocniej ochronić małego Kitsune. Z chwilą wyjścia z budynku ludzie zaczęli dziwnie na nich patrzyć, a szczególnie na małego blondynka.

- Więc będziemy widzieć się za miesiąc… - Iruka uśmiechnął się widząc nadzieję w oczach młodego Uchiha.

Chwycili malców w ramiona i skacząc na dachy zaczęli szybko się przemieszczać w kierunku domu Iruki.

Po dotarciu na miejsce Iruka zajął się kolacją, a Itachi wziął malców do kąpieli. Ciepła woda powoli wlewała się do wanny.

- Oniichan! – zawołał Sasuke rozbierając się powoli – ja chcę duuużo bąbelków i piany.

- … - Itachi zaśmiał się cicho – jak zawsze Sasu-chan – powiedział ścigając kamizelkę i koszulkę - w każdej twojej kąpieli jest dużo piany także nawet cię nie widać.

- Tachi-chan – odezwał się Naruto – nie mogę … - zaczął ciągnąć za pas kimona – dać sobie rady z moim ubrankiem.

Itachi klęknął w samych już tylko spodniach przy Naruto pomagając mu wyswobodzić się z kimona. Widząc, że jego brat jest już gotowy do mycia podał mu myjkę z mydłem i powiedział.

- Sasu-chan umyj się, a jak skończysz to wskakuj do wanny – spojrzał na brata, który uśmiechnięty pokiwał głową i szybko zaczął namydlać swoje małe ciałko.

- Głupie kimono – narzekał Naru-chan nie mogąc się z niego wyswobodzić. Widząc nieporadne ruchy małego Kitsune, Itachi chwycił malca w ramiona i sadzając go sobie na kolanach odsunął jego drobne rączki i z anielską cierpliwością zaczął ściągać kolejne warstwy ubrania demonka.

W między czasie Sasuke wskoczył do wanny.

- Hajaku oniichan, Naru-chan – zaczął łapać uciekające bąbelki z piany – za chwilę uciekną wszystkie bąbelki i już nie będzie – śmiał się w niebogłosy Sasuke.

- Chotto matte – zawołał Naruto śmiejąc się do Sasuke – jeszcze chwilkę i zaraz do ciebie dołączymy…Acha ha ha to … łaskocze …Tachi-chan… ha ha .

Śmiał się mały Kitsune kiedy Itachi zaczął myć jego małe ciałko po uporaniu się z ubraniem.

Sasuke popatrzył na brata i Naru-chan jak rozebrani się myją. Nie był zazdrosny. Wiedział, że Naru-chan jest za mały żeby samemu się umyć więc oniichan musiał go umyć. „ Ja już jestem duży, więc sam się umyłem – pomyślał Sasu-chan – ale Naru-chan jest mały i ktoś musi go myć ". Sasuke obrócił się i zaczął ponownie łapać bąbelki.

- Naru-chan usiądź teraz na stołeczku, a ja ci umyję głowę – mały Kitsune przychylił lekko główkę myśląc.

- Ale mi jest dobrze u Tachi-chan na kolanach – powiedział w końcu – nie chcę schodzić.

Mówiąc to wtulił mocno swoje małe plecki w Itachiego i zamruczał cichutko.

- Naru-chan – pochylił się Itachi szeptając cicho do uszka Naruto, które drgnęło rozkosznie na sam dźwięk głosu starszego – zrobimy tak – zaproponował Itachi - Ja umyję ci włosy, a później ty umyjesz mi plecy. Co ty na to?

- Hai! – uradował się Naru-chan od razu zeskakując z kolan czarnowłosego i siadając na małym stołeczku.

- Kitaisuru Tachi-chan! – zawołał radośnie mały demonek.

Itachi pochylił się lekko nad Kitsune i chwytając go za twarzyczkę uniósł do góry. Wielkie, roześmiane lazurowe oczy spoglądały ufnie na niego. Starszy Uchiha uśmiechnął się całując Naru-chan lekko w nosek, który zarumienił się rozkosznie na takie okazanie czułości ze strony starszego. Spuszczając niewinnie oczęta zawstydzony Kitsune poddał się całkowicie przyjemnemu zabiegowi mycia głowy.

- Puurrr…. Purrr … - zaczął mruczeć rozkosznie lisek, kiedy Itachi masował jego głowę przechodząc do wrażliwych uszu – Tachi…. Purrr….channn….

- Tak Naru-chan? – drażnił się z małym Itachi zaczynając spłukiwać pianę z pięknych, długich włosów Naruto.

- Ja… - zaczął niepewnie demonek - … ja wiem, że jutro… - zasmucił się na samą myśl o rozstaniu z dopiero co poznanymi przyjaciółmi - … jutro wracam do …. Domu…

- Naru-chan – westchnął zasmucony również Itachi.

- … - Naruto obrócił się i pocałował Itachiego w miejsce gdzie go wcześniej ugryzł.

- Rozumiem… - pochylił się nad wyczekującą twarzyczka demonka.

Pocałował go w czubek noska, przymknięte powieki, czoło, aż w końcu dotarł do ucha i…

- Mheeww… - zakwilił cichutko Naruto czując jak jego Tachi-chan wgryza się w jego wrażliwe uszko.

Po chwili Itachi wypuścił umęczone uszko i ostrożnie zaczął zlizywać cieknącą jeszcze gdzie niegdzie krew.

- Jestem taki szczęśliwy – uśmiechnął się Naruto przytulając mocno do Tachi-chan.

- Tachi-chan twoje plecy – przypomniał sobie nagle mały demonek.

Itachi uśmiechnął się i bez słowa odwrócił pozwalając małemu umyć jego plecy.

- Nareszcie – ucieszył się Sasuke jak jego oniichan i Naru-cham weszli do wanny.

Itachi opierając się plecami o wannę rozluźnił się pozwalając demonkowi usiąść na jego kolanach. Gładząc jego puszyste ogony Itachi obserwował każdy najmniejszy ruch Kitsune, który bawił się pianą razem z Sasu-chan.

- Jesteście gotowi? – zapytał Iruka wchodząc do łazienki. Na jego usta wypełznął uśmiech zadowolenia widząc jak chłopcy kąpią się razem. „ Naprawdę piękna scenka – nadal się uśmiechając pomyślał Iruka – Itachi z lekko przymkniętymi oczami pieści ogony małego Kitsune siedzącego na nim. Sasuke bawi się pianą, która zresztą powoli zaczyna już znikać, a mały Naru-chan robi rogi na głowie Sasu-chan z piany ".

- Kawaiiii!! – nie mógł się powstrzymać Iruka.

- Czy kolacja już gotowa? – zapytał Itachi dopiero teraz zauważając obecność Iruki.

- Hai! – powiedział Iruka nadal się szczerząc jak szaleniec – wyskakujcie z wody i wskakujcie w ciuszki i jeść. A to już!

- A i jeszcze jedno – zatrzymał się w drzwiach kładąc ubranie na szafce – tutaj są ubrania na do spania. Myślę, że będą dobre.

- Arigato – odezwał się Itachi wychodząc z wanny.

- Ohww! – zajęczeli rozczarowani chłopcy na samą myśl, że muszą już zakończyć zabawę.

Po zjedzeniu kolacji chłopcy położyli się spać w jednym łóżku tuląc się mocno do siebie. Naruto lekko się dąsając, że Tachi-chan jeszcze się nie położył do spania, zasnął momentalnie jak tylko przyłożył główkę do poduszki. Dwie godziny później, po tym jak Itachi pomógł Iruce w pakowaniu wśliznął się do łóżka obok Naru-chan, który jak tylko poczuł ciepło Itachiego przysunął się do niego mocniej i spał dalej spokojnie, aż do rana.

Przy bramie wyjściowej z KonahaGakure mały Sasu-chan stał i płakał zanosząc się spazmatycznym szlochem.

- Do:shite? … Do:shite ?!– dopytywał się Sasuke.

- Uspokój się Sasu-chan – Itachi uspokajająco gładził włosy ototo – Naru-chan musi wrócić do domu…

Słysząc smutek w głosie brata Sasuke uspokoił się na tyle, aby podejść do płaczącego Naru-chan i uściskać go mocno.

- Nie zapomnij mnie – płakał młody Ushiha tuląc do siebie roztrzęsionego Kitsune. Obok niego stał mały tanuki, zaglądając swoimi morskimi oczami prosto w onyksowe Sasuke.

- Itsuka! – rozpaczał Kitsune żegnając nowego przyjaciela.

Gaara podszedł do Sasuke, kiedy mały blondwłosy demonek powędrował do Itachiego.

- Sasu-chan … - zaczął niepewnie Gaara – nie płacz… na pewno się jeszcze zobaczymy…

- Hhaidemoaida?

- W swoim czasie – szepnął Shukaku mierzwiąc włosy Sasuke – musisz dużo ćwiczyć, żebyś był silny i zdolny do obrony tych co kochasz.

- Będę dużo ćwiczył – Sasuke spojrzał na demona – i będę tak silny jak oniichan…

- Tak, jestem tego pewien…

Naruto obejmował mocno Itachiego nie chcąc go puścić.

- Tachi-chan… chlip… ja …nie chcę iść… chlip… do domu….

- Spójrz na mnie Naru-chan – Naruto podniósł główkę spoglądając załzawionymi oczami na Itachiego. Ogony demonka obejmowały ich szczelnie, małe rączki zarzucone na szyję.

- Nie płacz… - westchnął chłopak – za około miesiąc spotkamy się znowu… a teraz głowa do góry i uśmiechnij się.

- Honto:no? – dopytywał się Kitsune z nadzieją w głosie.

- Hai, ale to będzie nasza tajemnica … nasza i Iruki-sensei.

- … - Naruto nieco w lepszym humorze polizał Tachi-chan po ustach parę razy i w końcu pocałował.

- … itsuka watashi-no Tachi-chan… - szepnął cicho demonek.

- … itsuka watashi-no Naru-chan… - uśmiechnął się czarnowłosy widząc nad głową spojrzenia obecnych. – zmykaj do Iruki – powiedział wypuszczając go z objęć.

Naruto wdrapał się na Iruke i mocno do niego przytulając powiedział.

- Iru-chan cieszę się, że idziesz ze mną – znowu zaczął płakać lisek.

- Ja też Naru-chan … ja też…

Powoli grupka demonów i jeden człowiek zaczęła się oddalać od wioski.

- NARU-CHAN… GAARA-CHAN … !! - krzyczał Sasuke biegnąc za nimi – NIE ZAPOMNIJCIE MNIEEE!! – Sasuke przewrócił się nie mogąc nadążyć za swoimi przyjaciółmi.

- ITSUKAAA!! – krzyknęli równocześnie Naru-chan będący w ramionach delfinka i Gaara-chan znajdujący się w objęciach oto:san – ITSUUKAAA SASU-CHAN!!

Z rozciętych kolan zaczęła cieknąć krew, ale chłopiec na to nie zwracał uwagi. Dopiero co pożegnał się ze swoimi demonkami, a już za nimi tęsknił.

Tak oto rozeszły się losy Naru-chan, Gaara-chan i Sasu-chan. Dopiero za kilka lat ich losy znowu się połączą, ale czy będą jeszcze wtedy przyjaciółmi? A może będę wrogami…?

Słownik:

Iku dasu? - jaki problem?

Kou dato? - jak to?

Iie – nie

Arayuru – wszystko

Iyashii yo kurai aigansuru? - Rozumiesz o co proszę?

Tonchiki – tępak

Bakayaro: - głuptak

Baka – idiota

Hankai - niedorozwinięty

Honto:no – naprawdę

Nekomu atarimae - śpij dobrze

Itsuka watashi-no - tylko mój

Chotto matte - czekaj chwile

Kitaisuru – czekam

Arigato dzięki

Do:shite – dlaczego

Itsuka – nigdy

haidemoaida – tak… ale…kiedy