Rozdział 4 – „Te-ni-maenai akkan … ( niesforny urwis…) "
- Gdzie on jest? – dopytywał się wściekły Iruka.
- I-Iruka-san! – podskoczyła blond-włosa dziewczynka o niebieskich oczach łapiąc się za szybko bijące serduszko – Ale się wystraszyłam…
- Ino nie mam czasu na wasze gierki – coraz bardziej złościł się brunet – mów gdzie on jest i to już!
- Ale kto? – zapytała niewinnie dziewczynka.
- Naruto! – krzyknął Iruka schylając się do poziomy siedmioletniej blondynki – A teraz powiedz… gdzie on jest.
Słysząc w głosie Iruki-san niewypowiedzianą groźbę Ino spojrzała na niego i szeptając cichutko powiedziała.
- W kuchni…
- Dziękuję – uśmiechnął się do niej brunet wyprostowując się powoli – trzeba było tak od razu, a nie zwlekać do ostatniej chwili.
-… - przytaknęła dziewczynka głową, nerwowo przełykając ślinę obróciła się szybko na pięcie i odbiegła. „ Iru-chan może być naprawdę straszny kiedy chce – pomyślała Ino na wspomnienie wyrazu twarzy bruneta – biedny Naru-chan dostanie za swoje. – zachichotał wesoło - Muszę szybko biec i go ostrzec."
Blond włosy demonek siedział spokojnie w kuchni na stołku energicznie machając małymi nóżkami, z nad stołu wystawały tylko jego lisie uszy, które poruszały się ze złością jak również jego ogony „ nie cierpię tego – denerwował się Naruto – jestem tak mały, że nawet siedząc na stołku przy stole mnie nie widać. Jak mam być władczy i groźny kiedy nawet mysz się ze mnie śmieje! "
- Naru-chan co się stało? – zapytał Gaara spoglądając na niego z uwagą.
- Co się stało?! – zdenerwował się jeszcze bardziej mały Kitsune odwracając się w stronę Gaary – Powiem ci co się stało!
- Nie denerwuj się Naru-chan – zaczął uspokajać go Gaara.
- Jak mam się nie denerwować jak ten baka (głupi) Kakashi-sensei powiedział, że jestem kawaii chiisai Kitsune!! (słodkim małym liskiem)
Krzyki małego demonka przyciągały uwagę pracujących w kuchni, którzy z uśmiechem na twarzy spojrzeli na swojego ukochanego małego władcę. Tak to był właśnie ich kochany lisek. Rozwrzeszczany, głośny, humorzasty i co najważniejsze śliczny jak z obrazka. Do dzisiaj nie mogą się nadziwić skąd wzięła się uroda demonka. Owszem Lord Kyuubi był przystojny, a matka Naruto, Kushina, była piękną lisicą, ale żadne z nich nie miało tej niewinności i czystości co mały, a znali ich od maleńkości i dobrze pamiętali małych szkrabów Kyuubiego i Kushine. Więc jak … jakim cudem ten mały Kitsune stał się tak rozkosznie cudowny? Na to pytanie nikt nie znał odpowiedzi.
- Oto:san? – zapytał chłopiec z pełną buzią – dlaczego Naru-chan jest zły?
- Nie Naru-chan Chouji, tylko Naruto-sama – westchnął zrezygnowany szef kuchni kręcąc głową niezadowolony na z pouchwalanie się syna z ich władcą.
- Daj spokój Choumaru – odezwała się średniego wieku kobieta o miedzianych włosach – wiesz równie dobrze jak ja, że nasz mały akkan (urwis) – spojrzała na dąsającego się demonka – ma za nic formalności, a wręcz ich nienawidzi.
- Tak wiem, że masz rację Karin, ale mimo wszystko … - spojrzał na Kitsune, który krzyczał na małego Tanuki - … no nie wiem.
Westchnął przeciągle starszy Akimichi wracając do przerwanej pracy. Starsza blondynka objęła swojego męża w pasie, a przynajmniej próbowała.
- Mógłbyś schudnąć Choumaru – zażartowała Karin – nie jestem w stanie całego cię objąć…
- Jakoś w nocy ci to nie przeszkadzało – obrócił się łapiąc swoją małżonkę w ramiona - a tak poza tym to wystarczy, że obejmiesz tylko tą najważniejszą część, która wymaga największej uwagi.
- Ha ha ha … jesteś nie znośny … - kręciła głową zdegustowana na słowa męża – zupełnie jak małe dziecko…
- Uhh! – odezwał się nagle Chouji – przestańcie! Nie mam ochoty słuchać o tym co robicie w nocy, a teraz dzięki waszej rozmowie mam to przed oczami!! FUJJJ….!!
- Jeszcze tu jesteś? – udał zdziwienie starszy Akimichi.
- Synku – zaczęła Karin – nie masz co obrzydzać, w końcu i ty też będziesz przez to przechodził…
- Nigdy… - sapnął przerażony chłopak.
- A właśnie, że tak… - zaczął się z nim droczyć ojciec wypuszczając Karin z objęć.
- Nie…!!
- Tak – kontynuował starszy.
- Nie … nie … nie!! – przytykając ręce do uszu Chouji kręcił mocno głową.
Rodzice chłopca cicho chichotali na naiwność syna.
- No dobra – przerwał nagle Choumaru obracając syna w stronę Naruto – jeśli jesteś ciekaw dlaczego Naruto-sama jest zły, to idź i go zapytaj.
- Dobrze oto:san – odezwał się chłopiec szybko zapominając o dyskusji z ojcem.
- Jak na swoje dziewięć lat to zachowuje się bardzo dziecinnie – westchnęła cicho Karin spoglądając z wyrzutem na męża.
- Masz coś konkretnego na myśli – udał niewinnego Choumaru.
- On zachowuje się zupełnie jak ty w jego wieku…
- Phiii… - udał obrażonego starszy Akimichi.
- Zupełnie jak dziecko…
- Naru-chan!! Naru-chan!! Naru-chaaannnn…!!
Na donośny głos blondynki równocześnie obróciły się dwie głowy zaciekawionych demonków. Zimne spojrzenie Tanuki powędrowało do rozwrzeszczanej blondynki, która przerwała jego ważną rozmowę z małym Kitsune.
- O co chodzi Ino-chan? – zapytał zaciekawiony demonek unosząc wielkie, lazurowe oczęta na nią.
- Uciekaj! – dyszała ciężko dziewczynka ciągnąc chiisai Kitsune (małego lisa) za rękaw jego kimona – Iru-chan wie, że ukrywasz się w kuchni… - mówiła Ino nadal energicznie ciągnąc go za rękaw - … i … i właśnie tu idzie…!
- Zostaw! – oburzył się Gaara na takie bezpośrednie traktowanie Naru-chan. Kare-no (jego) Naru-chan. Uderzył blondynkę po rączce, która szybko cofnęła uderzoną rączkę masując ją mocno. W jej oczach stanęły łzy „ nie – pomyślała Ino – nie pokażę mu jak jego zachowanie mnie boli. To, że jest synem Lorda Shukaku nie oznacza, że może robić co mu się tylko podoba. Nie ze mną! " Hardo patrzyła w niewiarygodnie intensywne zielone oczy Gaary, które błyszczały niebezpiecznym blaskiem. Mimo różnicy wieku jaka między nimi była, Gaara był tego samego wzrostu co Ino, przez co z łatwością spoglądał w jej niebieskie oczy. Przełknęła nerwowo ślinę łapiąc Naru-chan za małą rączkę. Gaara warknął niezadowolony.
- Gaara-chan musimy uciekać!! – krzyknął przerażony Naruto łapiąc się łapkami za głowę, dobrze pamiętał co może zrobić delfinek kiedy jest zły – Iru-chan … Iru-chan się na mnie pogniewał… - zakwilił mały.
- Co zrobiłeś? – zapytał spokojnie Tanuki odciągając Naruto od dziewczynki, która wcale nie była z tego zadowolona – znowu spłatałeś mu psikusa?
- Uummm… - przestępując nerwowo z nogi na nogę, Naruto zerkał co chwilę w stronę drzwi sprawdzając czy nie ma w nich jeszcze Iruki – ja tylko … chciałem…
Cicho i bezszelestnie Iruka wszedł do kuchni i stanął za małym erufu (psotnikiem) , który pochłonięty rozmową z Tanuki nawet go nie zauważył.
- Taak? – zapytał naglący cichy głos zza pleców Kitsune.
Naruto przełknął gwałtownie ślinę obracając się powoli, widząc kto za nim stoi zaczął się wycofywać z marnym efektem.
Iruka mocno chwycił go za nadgarstek ciągnąc za sobą.
- Iru-chan… - zaczął niewinnie Naruto. Nie dostając odpowiedzi jakiej się spodziewał ponowił próbę – delfinku…
- Tylko mi tu nie delfinkuj! – krzyknął Iruka przystając na korytarzu, który prowadził do jego części zamku.
- Demo… demo… (ale) – wielkie oczy Kitsune zaczęły się napełniać łzami. Robiąc błagalne kocie oczka spojrzał na Iruke.
- Nie ma … żadnego ale… - powiedział brunet.
- Iruka-san… – zaczął Gaara, który poszedł za nimi obawiając się o los swojego małego kokaku (przyjaciela).
- Gaara-kun – westchnął ciężko Iruka – nie zrobię mu krzywdy – spojrzał w uspokajające się oczy Tanuki – nie mógłbym, a tak poza tym to czeka nas długa rozmowa na temat zachowania względem starszych.
Ostatnie zdanie Iruka skierował do nadal przestraszonego Naruto. Spoglądając na czerwono-włosego demona stojącego nadal u boku blondynka pokręcił głową i chwytając go również za rączkę kontynuując drogę do swoich pokoi.
Gaara z lekko zauważalnym uśmiechem na ustach uścisnął delikatnie dłoń Iruki, który jak tylko poczuł niepewny uścisk demonka spojrzał na niego z uśmiechem na ustach. Naruto zdezorientowany nieco zachowaniem Iruki i Gaary spoglądał niepewnie z jednego na drugiego nie wiedząc co o tym sądzić. „ Dlaczego Iru-chan i Gaara-chan uśmiechają się do siebie?" – zastanawiał się mały wychylając główkę zaciekawiony.
- Dlaczego? – padło pytanie Naruto.
- Huh? – zdziwił się nieco Iruka. Jednak widząc zaciśnięte usteczka blond-włosego demonka i jego poważną minę skierowaną na niego i Gaare od razu zrozumiał.
- Cieszę się, że Gaara-kun nareszcie mnie zaakceptował jako twojego opiekuna – zatrzymując się przy drzwiach do ich celu, Iruka zmierzwił długie włosy Kitsune – w końcu jest bardzo opiekuńczy względem ciebie.
- Gaara-chan – Naruto obrócił się w stronę Tanuki chwytając go obiema rączkami za ręce. Uniósł niewinne spojrzenie lazurowych oczu na zielone tęczówki kokaku (przyjaciela) i szepnął – jak można nie akceptować delfinka?
- Naru-chan… boku (ja) kou (chciałem) upewnić się, że po moim wyjeździe będziesz w dobrych rękach – powiedział uspokajająco Gaara ciągnąc demonka za Iruką, który właśnie wchodził do pokoju.
- Siadajcie łobuzy – Gaara groźnie popatrzył na Iruke mając cały czas przed oczami jak pewien niesforny delfinek traci swoją płetwę. Nie zwracając uwagi na okrutne spojrzenia rudzielca, Iruka poklepał miejsca na kanapie obok siebie, gdzie chłopcy zaraz usiedli, a raczej Gaara usiadł, a Naruto z trudnością się wdrapał rumieniąc się przy tym słodko.
- Już! – zawołał radośnie Kitsune kładąc główkę na ramieniu delfinka. Gaara usadowił się wygodniej i czekał cierpliwie, aż Iruka-san zacznie mówić.
Zimne spojrzenie czarnowłosego o wężowych oczach uważnie obserwowało stojącego przed nim białowłosego nastolatka w okularach. Jego długie włosy związane czarną wstążką przy szyi pięknie kontrastowały ze sobą uwydatniając spokojną urodę chłopaka. Niepewne spojrzenie czarnych oczu białowłosego, ani na chwilę nie opuściło intensywnego spojrzenia wężowo-okiego wiedząc, że od tego może zależeć jego przyszłość u boku Orachimaru-sama. Smukła postawna sylwetka chłopaka sprawiała, że Orochimaru chętnie przesuwał po niej wzrokiem i mimo wielu ubrań jakie chłopak miał na sobie, wyraźnie dało się dostrzec zarys jego mięśni. Wężowo-oki zmieniając pozycję, w której do tej pory siedział, ułożył się wygodniej na kanapie kładąc plecy o oparcie zakładając nogę na nogę.
Jego spojrzenie ani na chwilę nie opuściło smukłego ciała czternastoletniego chłopaka.
- Dlaczego tu jesteś? – zapytał spokojnym głosem.
Dziwne pytanie wężowo-okiego wybiło chłopaka z zamyślenia. Nadal spoglądając na czarnowłosego, nastolatek nerwowo przestąpił z nogi na nogę i lekko unosząc głowę powiedział.
- Kiedy widziałem walkę Orochimaru-sama z Kyuubim … - denerwując się nachalnym spojrzeniem Sannina chłopak drgnął lekko kiedy noga wężowo-okiego przesunęła się po jego łydce - … zapragnąłem zostać twoim uczniem O…
- Co masz mi do zaoferowania? – przerwał mu Orochimaru sugestywnie przesuwając swoją nogę wyżej. Białowłosy zadrżał nie tego się spodziewając.
- … J-ja – zająknął się nastolatek – jestem medykiem bardzo dobrze wyszkolonym… - cofając się nieznacznie kontynuował – zdolnościami przewyższam Tsunade…
Na słowa białowłosego Orochimaru wyraźnie się zainteresował zaprzestając drażnienia chłopaka.
- Skąd ta pewność? – pochylił się opierając łokcie na kolanach – I kto o tym wie?
- Nikt… - odparł spokojnie chłopak – … po odejściu Tsunade od umierającego, zabrałem go do siebie i używając całej mojej wiedzy jaką posiadam uleczyłem go.
- A więc mam tylko twoje słowa na potwierdzenie… - ułożył się z powrotem wygodnie na kanapie.
- Hai (tak) Orochimaru-sama – wykorzystując chwilową nieuwagę Sannina chłopak rozejrzał się po pokoju.
Okna przysłonięte czarnymi kotarami całkowicie zasłaniały widok na zewnątrz, przy oknie stało wielkie dębowe biurko z lampką i poukładanymi papierami na nim, na środku pokoju stała ława, po jej lewej stronie stały dwa fotele, po prawej stronie kanapa, na której obecnie siedział Orochimaru. Obok ławy, w miejscu gdzie stał stała pufa, a naprzeciwko niej druga, całość była z czarnej skóry. Wszystkie meble w pokoju były z czarnego drewna, jak również biblioteczka na lewej ścianie i barek na prawej ścianie. Jedyna różnica jaka się odznaczała w wyposażeniu pokoju od pozostałych przytłaczających mebli, z wyjątkiem biurka, to była podłoga, która była wyłożona dębową boazerią i niewielki dywan znajdujący się pod ławą o odcieniu ciemnego złota.
Spojrzał na powrót na Orochimaru, który pochłaniał go wzrokiem. Przełknął gwałtownie ślinę.
„ Tak – pomyślał Orochimaru – jest odpowiedni. Wręcz idealny z jednym małym szczegółem … to nie jest watashi-no (mój) Naru-chan. O tak już nie mogę się doczekać kiedy to piękne złote ciałko będzie się wiło z rozkoszy pode mną i błagało o więcej. Jeszcze tylko parę lat i mały Kitsune będzie mój. Itsuka watashi-no (tylko mój). " Sanin czując uciążliwy ucisk w swoim kroczu, spojrzał w dół i uśmiechnął się lubieżnie, już wiedząc co zrobić z jego małym problemem.
- Jak masz na imię? – zapytał podnosząc wzrok na chłopaka, który właśnie zauważył duże wybrzuszenie w spodniach Orochimaru.
Rumieniąc się nieznacznie powiedział.
- Kabuto… - cofnął się odruchowo na dotyk dłoni Sanina na swojej nodze.
- A co dalej? – przejechał dłonią w górę masując zmysłowo udo chłopaka.
- Ya… - sapnął czując jak Orochimaru coraz śmielej pieści jego ciało - …Yakushi.
- Dobrze, a teraz … – kładąc na pasie Kabuto dłoń, przyciągnął go do siebie i zmusił aby klęknął między jego nogami – … bądź grzecznym chłopcem i zajmij się moim problemem.
Kabuto klęczał przez chwilę nieruchomo i nie wiedząc co ma robić, spojrzał pytająco na Orochimaru.
- Czyżbyś był prawiczkiem? – zadrwił Sannin wywołując wielki rumieniec na twarzy białowłosego.
- Hmmm… - uniósł w zadowoleniu brwi - Jaka przyjemna niespodzianka… - pochylił się nad Kabuto i ściągając mu okulary szepnął prosto w usta nastolatka - … idealnie… będę tym, który odbierze twoje dziewictwo… ha ha ha… i na pewno nie będę delikatny i czuły…
Wpijając się gwałtownie w usta młodszego Orochimaru zaczął rozbierać chłopaka. Ściągając powoli i drażniąco każdą część ubrania Kabuto, wężowooki nie mógł się nadziwić na piękne ciało nastolatka, które tak cudownie reagowało na jego dotyk. Kciukiem przejechał po sutku, który od razu stwardniał wyrywając z ust Kabuto przeciągły jęk. Jego niewinna wrażliwość świadczyła o braku wiedzy na temat rozkoszy jak można zaznać z rąk drugiej osoby.
- Rozkoszny… - szepnął Orochimaru biorąc drugi sutek do ust, nadal drażniąc wcześniejszy ręką.
- AAhh… - jęknął Kabuto, odchylił głowę do tyłu ciężko oddychając.
- Tak – powiedział czarnowłosy wgryzając się w odsłoniętą szyję chłopaka – jęcz i proś o więcej. Błagaj mnie…
- N… nie…- jęknął cicho Kabuto czując przytłaczający ból na szyi – pro…proszę…
- Tak, błagaj … - oderwał się od jego szyi nastolatka kładąc się z powrotem na skórzanej kanapie.
Orochimaru odpiął spodnie i zsuwając je nieco z bioder chwycił chłopaka za szyję i przyciągając go w stronę swojego krocza powiedział.
- Wiesz co masz robić – Kabuto przytaknął głową bojąc się kolejnego bólu jaki Sannin mógł mu zadać.
- Hai … Orochimaru-sama…
Chwytając sztywny członek Sannina w swoje dłonie zaczął powoli nimi poruszać wywołując przeciągły jęk u Orochimaru.
- Kabuto – spojrzał groźnie na nastolatka.
- Hai… - pochylił się nad nabrzmiałą męskością wężowookiego i zamykając oczy, jednym pewnym ruchem wziął go całego w usta „NIE!! – krzyczał wewnętrznie Kabuto – nie chcę… to nie miało być tak…"
- Grzeczny chłopiec.
Naruto siedział na kanapie z główką na kolanach Iruki. Uszy miał położone po sobie, a ogony nerwowo machały drażniąc Gaare po twarzy. W końcu Tanuki nie wytrzymał i chwycił niesforne ogony Kitsune w mocnym uścisku.
- Gaara-chan – jęknął Naruto podnosząc głowę z kolan Iruki i ze łzami w oczach obrócił się w stronę Tanuki – a…are Itaii (to boli)…
Mały demon wystraszył się, że teraz Naru-chan już nie będzie chciał mieć z nim nic wspólnego ponieważ zrobił mu krzywdę.
- Naru-chan – Tanuki złapał blond włosego demonka w ramiona i przyciągając go mocno do siebie przytulił się do jego małej szyjki pocierają noskiem – Naru-chan nie chciałem… przepraszam…
- Gaara-chan … aha …ha…ha – zaczął się śmiać Naruto - … to łaskocze…
Iruka obserwując poczynania małych demonków powoli zaczął się uspokajać. Patrząc na radosny świergot Naruto i śmiałe poczynania Gaary, oparł głowę na oparciu i spokojnie czekał, aż dwa malce się uspokoją. „ Aiu kawaii (tacy słodcy) – pomyślał Iruka – tylko dlaczego Naruto ciągle robi te psikusy? "
- Nie gniewasz się Naru-chan? – zapytał Gaara pocierając nadal noskiem o kruchą szyjkę Kitsune, zatapiając ręce w długich, złotych włosach – Nie chciałem zrobić ci krzywdy…
- Gaara-chan … już w porządku – uśmiechnięty Naruto chwycił rączkę rudzielca i wdrapując się na kolano uśmiechniętego Iruki pociągnął go za sobą.
Zdezorientowany Gaara spojrzał spłoszony na Iruke, który uśmiechnął się i wciągnął go na drugie kolano.
- Iru-chan… - uśmiechnął się delikatnie Tanuki i wtulił w ciepłe ramiona Iruki.
- Prawda, że delfinek jest cieplutki i tulaśny? – zapytał wesoło demonek.
- Hai… - przytaknął Gaara ściskając rączkę Naruto.
- Naruto … - zaczął Iruka głaszcząc główki demonków – dlaczego?
W między czasie Gaara objął swoim ogonem rękę Iruki, która go obejmowała.
- Delfinku… - Naru schował główkę w zgięciu ramienia opiekuna i przepraszającym gestem przejechał dwoma ogonami po obejmującej go ręce, a resztą ogonów przycisnął siebie i Gaare bardziej do Iruki. Tworząc w ten sposób ciepły, puszysty ogonowy kocyk - … boku itsuka (ja tylko) chciałem…
Iruka westchnął ciężko zastanawiając się co ma z nim zrobić.
- Naruto… czy ty wiesz, że przez twoją akcję – spojrzał poważnie na Kitsune – mam teraz Kakachiego na karku?
- Nie chciałem …. – powiedział płaczliwym głosikiem Naruto - … chciałem tylko zobaczyć czy można stracić życie po przez krwotok z nosa.
- Ale dlaczego Iru-chan? – zdziwił się Gaara.
Naruto wyszczerzył się w uśmiechu od razu zapominając o łzach.
- Kilka dni temu – zaczął opowiadać Naruto – kiedy przechodziłem koło łaźni zauważyłem jak Kakashi stoi przy lekko uchylonych drzwiach i kogoś obserwuje.
Naruto upewniając się, że ma na sobie pełną uwagę słuchających kontynuował.
- Zakradłem się po cichu do niego i przeszedłem pod jego nogami …
- I … - dopytywał się Iruka.
Naruto obrócił się twarzą do delfinka.
- Ty tam byłeś Iru-chan.
- Cooo!! – krzyknął wściekły Iruka – Ten hentai (zboczeniec) mnie podglądał!!
Naruto i Gaara cicho zachichotali porozumiewawczo na siebie spoglądając dobrze wiedząc, że to nie był pierwszy raz. Prawdę mówiąc to wszyscy na zamku wiedzieli o obsesyjnej fascynacji Kakashiego pewnym słodkim delfinkiem. Wszyscy z wyjątkiem tej najważniejszej osoby.
- Hai… i do tego z nosa kapała mu krew…i …
- Chyba się domyślam reszty – westchnął zrezygnowany Iruka.
- Więc kiedy zaczął mnie drażnić – udał obrażonego Naruto – i mówić, że jestem malutki jak na swój wiek… to … to się zdenerwowałem…i …
- I postanowiłeś przyprawić go o zawał moją nagością… - zakończył za Kitsune, Iruka.
- Coś koło tego – spuścił głowę demonek.
- Ale – zaczął się zastanawiać Gaara – czegoś mi tutaj brakuje…
- Co masz na myśli – zapytał Iruka.
- Skąd Hatake-san wiedział, że będziesz się mył dzisiaj w łaźni Iru-chan?
- Właśnie skąd? – zapytał Iruka wiedząc o co chodzi Tanuki.
- … - Naruto zaczął się wiercić nerwowo na kolanach Iruki – Yyy … tak jakoś wyszło…
- Wyszło? – Iruka uniósł główkę demonka do góry – Chcesz przez to powiedzieć, że mu niechcący napomknąłeś o moim planie kąpieli?
- Nie gniewaj się delfinku – powiedział przepraszająco Naruto łapiąc w swoje małe rączki dużą dłoń Iruki - … ale warto było zobaczyć minę Kakashiego kiedy cię zobaczył wychodzącego nago z wanny.
Gaara cicho zachichotał „ cały Naru-chan " – pomyślał.
- Taaa – uśmiechnął się pod nosem brunet – i co… znalazłeś odpowiedź na swoje pytanie?
- Hai! – odparł wesoło Naruto – Można umrzeć na wykrwawienie się poprzez krwotok z nosa. Zwłaszcza na widok nagiego, rozgrzanego, ociekającą wodą ciała i mokrych włosów pięknie układających się przy twarzy i …
- Naruto! – oburzył się brunet.
Demonki szybko zeskoczyły z kolan Iruki i biegnąc do drzwi Naruto jeszcze zawołał.
- Iru-chan powinieneś chodzić w rozpuszczonych włosach – uśmiechnął się szeroko demonek – wyglądasz ślicznie w rozpuszczonych…
- Zmykajcie mi stąd, ale już!
- Hai!!- krzyknęły radośnie demonki wybiegając na korytarz.
- Te-ni-maenai akkan (niesforny urwis)– uśmiechał się pod nosem Iruka.
Białowłosy chłopak leżał na skórzanej kanapie w ciemnym pokoju ciężko dysząc. Blade pośladki wysoko uniesione w górze, głowa i ramiona spoczywająca na kanapie, a raczej mocno przyciśnięte przez brutalny uchwyt pochylającego się nad nim wężowo-okiego. Kabuto cicho jęczał modląc się w duchu, aby ten horror w końcu się skończył. Niestety nie zapowiadało się na to w najbliższym czasie.
- Ka-bu-to-chan – szepnął uwodzicielsko Orochimaru prosto w wrażliwe ucho chłopca – jesteś gotowy na mnie?
- Iie… - szepnął cichutko wycieńczony nastolatek ściskając mocno kanapę, aż jego kostki zbielały - … Iie… onegai… (nie…proszę)…
- O co mnie prosisz perełko…? – Orochimaru chwycił nabrzmiałą męskość chłopca ściskając ją mocno u nasady.
Kabuto krzyknął „ jak mogłem do tego dopuścić – zastanawiał się zrozpaczony chłopak – miałem go tylko wyśledzić i przyłączyć się do niego, a nie … nie … to!"
- Nie odpowiadasz? – zabrzmiał złowieszczo głos Orochimaru – Jeśli tak się chcesz bawić… - obrócił chłopaka na bok, zakładając jego prawą nogę sobie na ramię, a drugą mocno odciągając - … więc dobrze, zrobimy to w najbardziej bolesnej pozycji.
Wystraszone oczy Kabuto uważnie śledziły każde posunięcie Sannina.
„ Jest przerażony – pomyślał zadowolony Orochimaru – nareszcie go złamię i dzięki temu stanie się idealnym niewolnikiem… moją zaufaną, prawą ręką… ha…ha jak to niewiele trzeba, aby kogoś zniszczyć i go sobie podporządkować. "
Nie bawiąc się w przygotowanie chłopaka do tego co ma nastąpić, wszedł w niego jednym, mocnym pchnięciem.
- Arrgghhh!! – krzyknął przeraźliwie Kabuto czując jak masywny członek Sannina go rozrywa. Łzy zaczęły powoli spływać po bladych policzkach.
- Naru-chan… – Gaara położył rączkę na drobnym ramieniu Kitsune odwracając jego uwagę od zabawy w ogrodzie.
Naruto przechylając uroczo główkę na bok zastanawiał się o co chodzi Tanuki. Podnosząc się z ziemi, otrzepał z brudu swoje czerwone kimono z czarno-złotym pasem i czarno-złotymi oblamówkami przy brzegach. Mały Kitsune widząc jak bardzo jest zabrudzone jego kimono, a do tego jeszcze jego ogony wzruszył tylko małymi ramionkami i przykładając rączkę do twarzyczki potarł piąstką po oczach. Odwrócił się do Gaary śmiejąc się od ucha do ucha.
Tego było za wiele dla czerwono-włosego demonka.
- Aha… ha… ha… Na… Naru-chan ty… - kładąc się na trawie Gaara chwycił się za brzuszek, który bolał go już od śmiechu - … ty… jeszcze nigdy się tak nie śmiałem jak dzisiaj.
Obrażony Naruto stanął przed Gaarą krzyżując drobne rączki na piersi, wydął lekko dolną wargę marszcząc przy tym uroczo czółko.
- Baka Gaara-chan (głupi)! – podkreślając swoją złość tupnął mocno nóżką.
- Demo…de…mo (ale) – zaczął tłumaczyć się Gaara - … idź oglądnij się w wodzie…ha…ha… to sam zrozumiesz…
Dąsając się Naruto podszedł do jeziorka i zaglądając w nią sapnął zszokowany.
- Ga… Gaara-chan… ja … ja wyglądam jak jakiś … jakiś…
- Tak Naru-chan? – Gaara podszedł do jeziorka i zaglądając przez ramię demonka uśmiechnął się do ich odbicia w wodzie.
- Masz rację – spojrzał na czerwono-włosego z trudnością powstrzymując śmiech – naprawdę wyglądam zabawnie…
Gaara jeszcze raz spojrzał na umorusanego Naru-chan, jego złote włosy poplątane całe, rano jeszcze pomarańczowe końcówki uszu stały się teraz brązowe, zupełnie jak jego ogony. Lazurowe oczęta zagubiły się w błocie pokrywającą jego buźkę. Z twarzyczki było tylko widać śnieżno białe kły wystające w uśmiechającym się pyszczku, o dziwo jego ubranko było w miarę czyste. A na pewno czystsze niż jego śliczne, zabrudzone ciałko.
- Wiesz Naru-chan – Tanuki zamoczył swoją chusteczkę w wodzie i zaczął wycierać pyszczek Naruto – z tobą to ja się nigdy nie będę nudził.
- Eeepp! – zapiszczał demonek przymrużając oczko kiedy rudzielec mył mu buźkę.
- Będzie mi cię brakowało – posmutniał Gaara – kiedy wrócę do domu.
Na słowa rudego demonka Naruto momentalnie podniósł główkę zasmucając się mocno.
- Opuszczasz mnie Gaara-chan? – w głosie Naruto było słychać powstrzymywany płacz – Kiedy?
- … - przytulając liska mocno do swojej piersi z ciężkim sercem powiedział – dzisiaj …. wieczorem… - Naruto wtulając się mocniej w przyjaciela cicho zaczął płakać.
- Nie jesteś zaskoczony… - Kitsune podniósł główkę spoglądając na demonka.
- Nie … ja niechcący podsłuchałem rozmowę hakufu (wujek) z Kakashim-sensei – stając na paluszkach zarzucił rączki na szyję Tanuki - …i … zdążyłem się z tym pogodzić. Ja wiem, że musisz wrócić do domu … chlip… każdy tęskni za swoim domem… chlip … ale i tak jest mi smutno…
- Naru-chan…. – Gaara zaczął głaskać główkę liska uspakajająco - … będę cię odwiedzał tak często jak tylko będę mógł…
- Arigato…będę czekać cierpliwie…
- Hai … - Gaara chwycił Naruto za rączkę ciągnąc go w stronę zamku - … a teraz chodźmy się umyć, ale najpierw czeka nas przeprawa z Iru-chan.
Naruto na samą myśl o rozmowie z delfinkiem uśmiechnął się pod nosem. Domyślał się, że jak tylko Iru-chan go zobaczy to zaciągnie do łazienki i będzie się z nim mył. Zawsze się tak kończyły mycia Naruto po jego zabawach. Już nie mógł się doczekać kiedy będzie mieć szansę zmoczenia delfinka.
Z ręką przysłaniającą oczy Kabuto starał się ukryć swoje łzy bólu jakie odczuwał z każdym kolejnym pchnięciem Orochimaru. Nie sądził, że będzie w stanie jeszcze więcej wytrzymać.
- Spójrz na mnie! – zarządał Sannin ściągając rękę Kabuto z jego twarzy.
- Iie…(nie) - zakwilił cicho chłopak.
- Spójrz! – wygiął nadgarstek biało-włosego wyrywając z jego ust krzyk bólu – Powiedziałem spójrz!
Kabuto posłusznie otworzył oczy. Na ustach Orochimaru pojawił się drwiący uśmieszek, wpił się gwałtownie w usta płaczącego chłopca przyspieszając ruch swoich bioder. Jego ruchy stały się szybsze, gwałtowniejsze i głębsze. Po udach gwałconego chłopca spływała krew, która stała się swego rodzaju oliwką. Powoli Kabuto przestawał cokolwiek odczuwać, jego obolałe ciało mocno rozerwane, zdrętwiało.
Nagle zmieniając pozycję Orochimaru położył się na kanapie, chwycił Kabuto w pasie i posadził na sobie. Biało włosy rozszerzył przerażony oczy.
- Iiee!! (nie) – krzyknął chłopak kładąc ręce na piersi Sannina w geście odepchnięcia - … O… onegai (proszę) nie… - płacz chłopaka zaczynał zmieniać się w histeryczny szloch.
- Dalej – ponaglał wężowo-oki – na co czekasz? – wypchnął mocno biodra do góry.
- Aarrgghhhh!! – Orochimaru wzmacniając uścisk w pasie zmusił go do ruchu.
Zaczynając się podnosić Kabuto chciał narzucić tempo na Orochimaru, żeby jak najmniej odczuwać ból, ale niestety jak tylko chłopak się uniósł Sannin przytrzymał go w powietrzu, tak że sama główka członka pozostała w poranionym wejściu Kabuto i brutalnym wypchnięciem bioder oraz szybkim opuszczeniem chłopca na siebie Orochimaru wbił się w chłopca. Kabuto płakał przeraźliwie, w tej pozycji Orochimaru penetrował go głęboko, aż po samą nasadę członek Sannina zanurzał się w jego obolałym ciele.
Orochimaru ponawiając szybkie i brutalne ruchy kontynuował gwałcenie Kabuto. Nastolatek czuł, że zaczyna powoli szczytować i w tym momencie znienawidził siebie za to. Jego własne ciało go zdradziło. Życie przestało mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Pozostała tylko pustka, przeraźliwie samotna pustka.
Orochimaru czując zaciskające się na jego członku mięśnie jeszcze chwilę kontynuował dręczenie chłopaka, aż sam doszedł wypuszczając swoją spermę w zmaltretowane ciało.
Usiadł z Kabuto ciągle na jego członku, delikatnie przejechał ręką po jego szyi i ponownie wgryzł się w nią.
Kabuto resztką świadomości poczuł jak Sannin się w niego wgryza i usłyszał cichy śmiech i szept.
- Z tą pieczęcią stałeś się moją własnością…. – wokół dwóch kłów powoli zaczęło się formować pięć zawijanych łez - … Ha ha ha … i mogę cię zapewnić, że będę z ciebie korzystał z każdej strony… z każdej Kabuto-chan…
