Rozdział 5 – „Tęsknota "
Sasuke wędrował po Konoha przygnębiony. Jego czarne oczy były przepełnione smutkiem, samotnością i tęsknotą za swoim suki Kitsune (ukochanym liskiem). Brakowało mu jego wesołego świergotu, radosnego sposobu bycia, dobroci, pięknej i subtelnej urody. Po prostu brakowało mu całej postaci airashii Kitsune (ślicznego liska). Za czerwono-włosym Tanuki również mocno tęsknił, ale nie tak bardzo jak za Naru-chan i to go bardzo zastanawiało. Od czego to zależało, kogo bardziej lubi i za kim bardziej tęskni. Minął już miesiąc jak Naru-chan powrócił do swojego domu, a Itachi-niichan udał się na misję. Czuł się taki samotny.
Kare no futaoya (jego rodzice) bardzo martwili się o swojego małego synka, nie wiedzieli co się z nim dzieje. Podejrzewali, że ma to coś wspólnego z chikai Kitsune (małym lisem), ale nie byli pewni. Sasuke już od małego stronił od wszystkich, ale mimo to był radosnym dzieckiem. A od miesiąca całkowicie zamknął się w sobie ignorując otoczenie i swoich przyjaciół.
- Sasuke-kun!! – zawołała różowowłosa dziewczynka w wieku chłopca wyrywając go z zamyślenia. Czarnowłosy odwrócił się spoglądając na biegnącą w jego stronę dziewczynkę z długimi włosami sięgającymi do pasa, na czole miała opaskę zakrywającą jej wysokie czoło, a jasno zielone oczy błyszczały radością.
- O co chodzi Sakura? – zapytał Sasuke spoglądając na nią z oczekiwaniem.
Uśmiechnięta Sakura chwyciła go za rękę ciągnąc w stronę posiadłości Haruno. Sasuke opierał się, nie chciał iść do Sakury, nie miał ochoty zadawać się z nikim. Chciał być sam. A najchętniej chciał być z Naru-chan.
- Mam dla ciebie niespodziankę … - chichotał Sakura na samą myśl o tym jak Sasuke zareaguje na wieści o chikai Kitsune (małym Lisku) - … jestem pewna, że się ucieszysz.
Sasuke nie wiedział co ma sądzić o zachowaniu przyjaciółki. Tak, przyjaciółki. Zostali przyjaciółmi po tym jak Sakura jako jedyna przyszła do niego i porozmawiała, a raczej wyciągła z niego siłą, co go trapi. Jak na swoje sześć lat różowowłosa zawsze była spostrzegawcza, zwłaszcza względem Sasuke, w którym skrycie się podkochiwała. Sasuke dobrze o tym wiedział. Kiedy mieli po cztery latka Sakura podeszła do niego i powiedziała „ jak będę duża to ożenimy się razem – rzuciła się na małego Sasuke składając na jego policzku mokry pocałunek – kocham Sasuke-kun, a czy Sasuke kocha Sakure? " – zapytała dziecinnie patrząc w jego rozszerzone czarne oczy. Sasuke wyrwał się dziewczynce i uciekł daleko od niej, zostawiając za sobą zapłakaną czterolatkę. Od tego czasu Sakura więcej nie wspomniała o małżeństwie i postanowiła swoją miłość zamienić w przyjaźń, ale było to dopiero możliwe po dwóch latach od jej wyznania.
Sakura nadal kochała Sasuke, ale starała się zwalczyć to uczucie. „ Myślę, że teraz – pomyślała dziewczynka – będę mogła zwalczyć moje uczucia, ale potrwa to trochę." Dziewczynka zamyśliła się wspominając jej rozmowę z Sasuke z przed paru dni.
Wspomnienia Sakury
„ Po ataku Kyuubiego no Kitsune na wioskę, Sasuke stał się bardzo cichy i zamknięty w sobie – myślała Sakura – to znaczy wcześniej też za bardzo nie był zbyt rozmowny, ale przynajmniej mnie i innych nie ignorował. W końcu tego nie wytrzymałam i parę dni temu poszłam do niego prosząc o wyjaśnienia. Znalazłam go na polu treningowym.
- Sasuke-kun – prosiłam go – powiedz co się takiego stało, że nie chcesz z nami trenować, ani rozmawiać?
- Nie twój interes – powiedział beznamiętnie i popatrzył na mnie tym swoim spojrzeniem, z którego słynie ród Uchiha.
Normalnie przeszły mi po plecach ciarki, miałam taką ochotę w tym momencie uciec i zostawić go w spokoju, ale powstrzymało mnie jego spojrzenie pełne smutku, które zauważyłam jak odwrócił głowę.
- Sasu-chan … – spróbowałam jeszcze raz. I uzyskałam jego reakcję, ale nie takiej reakcji się spodziewałam. Wtedy po raz pierwszy się go wystraszyłam.
- Urusai!! (zamknij się) – krzyknął na mnie, a w moich oczach zaczęły pojawiać się łzy – Nie masz prawa się tak do mnie zwracać! Nikt nie ma! – krzyczał nadal – Itsuka watashi noNaru-chan tabun! (tylko mój Naru-chan może)
Wtedy po raz pierwszy usłyszałam o Naru-chan. Stałam i wpatrywałam się w niego oniemiała, moje łzy szybko się osuszyły, a ja byłam szczęśliwa. Dziwne, prawda? Mój ukochany Sasuke na mnie krzyczy i mówi mi, że nie mogę do niego mówić Sasu-chan, a ja jestem szczęśliwa. Tak. Jestem szczęśliwa bo Sasuke nareszcie znalazł kogoś do kochania. Jest mi smutno, że to nie na mnie padło, ale… . Dla Sasuke-kun wszystko.
Kiedy tak stałam i patrzyłam na tego czarnego diabła wiedziałam, że ta Naru-chan musi być wyjątkowa. Więc zapytałam go.
- Sasuke-kun kim jest Naru-chan?
- … - czarno włosy stał jak skamieniały. To było naprawdę zabawne – zaśmiała się Sakura w duchu – obserwowanie jak Sasuke-kun otwiera i zamyka buzię. Chyba się nie spodziewał, że tak spokojnie zapytam kim jest ta Naru-chan.
- Sa… Sakura ty… - zająknął się Sasuke - … ty nie jesteś zła?
- Nie Sasuke-kun, nie jestem zła – uśmiechnęłam się do niego ciepło i chyba w tedy zrozumiał, że naprawdę chcę mu ofiarować przyjaźń. Wtedy on zrobił coś czego bym się nigdy nie spodziewałam po nim. Podszedł do mnie i uściskał mnie mocno… byłam w tej chwili taka szczęśliwa, że znowu się popłakałam, a on pocałował mnie w policzek i …
- Dziękuję Sakura-chan … - po raz pierwszy powiedział do mnie „Sakura-chan", teraz to już beczałam na całego, a on tylko głaskał mnie uspokajająco po głowie - … shuuu … nie płacz Sakura-chan… przepraszam, że nakrzyczałem na ciebie, ale ty zawsze mówiłaś jak bardzo mnie kochasz… więc myślałem … że ty znowu… - powoli się uspokajałam poprzez jego kojące słowa – … ale nie, ty naprawdę chciałaś ofiarować mi przyjaźń. Dziękuję ci.
- Sasuke-kun… - powiedziałam cichutko.
- Naru-chan… - zaczął Sasuke wypuszczając mnie z objęć i siadając pod drzewem kontynuował. Usiadłam naprzeciwko niego, ponieważ chciałam wiedzieć jaki będzie miał wyraz twarzy w czasie jego opowieści - … Naru-chan to syn Kyuubi no Kitsune…
- Chwila – przerwałam mu zszokowana – Naru-chan to chłopak!?
- Tak – popatrzył na mnie zdziwiony moim wybuchem i wtedy go olśniło – myślałaś, że Naru-chan to dziewczynka?
- Yyy… tak… - zarumieniłam się mocno.
- Hn – na jego ustach pojawił się ten okropny uśmieszek, który mówił 'mogłem się tego spodziewać'.
- Sasuke-kun nie lubię jak to robisz! – zdenerwowałam się na niego. A on mi tylko…
- Hn!
Uch, ale byłam zła na niego. Nagle dotarło do mnie reszta zdania.
- S..syn Kyuubiego?!
- A myślałem, że już nie zajarzysz – i znowu ze mnie zakpił.
- Ale.. – zaczęłam, ale mi przerwał.
- Miesiąc temu Hokage wezwał mnie i Itachiego do siebie mówiąc, że ma dla nas misję…- kiedy Sasuke opowiadał mi o chikai Kitsune (małym lisku) jego cała postać tak bardzo promieniała szczęściem. Z jego opisu wnioskuję, że ten Naru-chan to prawdziwa piękność, z którą nigdy nie będę miała szans, mimo że to chłopiec, a do tego ma dopiero cztery latka. Prawdziwy dzieciak. Ja już mam sześć i jestem prawie dorosła. Ale skoro Sasuke-kun go lubi, to ja również się postaram. Na zakończenie swej opowieści Sasuke bardzo posmutniał. Zrozumiałam. Naru-chan to nie tylko jego przyjaciel, ale jego pierwsza miłość. A wszyscy wiedzą, że pierwszej miłości się nie zapomina.
W czasie jego opowieści jedno mnie zaniepokoiło, czego 'diabeł' nie zauważył. A mianowicie brat Sasuke, Itachi-san bardzo zbliżył się do małego demonka. Miałam wrażenie, że są oni stworzeni dla siebie. Mam nadzieję, że się mylę bo inaczej Sasuke będzie bardzo cierpiał. Dziwi mnie jednak, że on sam tego nie zauważył, a może zauważył tylko nie chce się przyznać sam przed sobą?
- Dziękuję Sakura-chan … - whoaa znowu nazwał mnie „Sakura-chan"… hura - … że zostałaś moją przyjaciółką.
- Dla ciebie Sasuke-kun zawsze – jak teraz o tym myślę to naprawdę kiczowato to zabrzmiało. Ja taka mądra, jak zawsze okaasan (mama) powtarzała, taki tekst rzuciłam."
Koniec wspomnień Sakury
- Sakura! – krzyknął zniecierpliwiony chłopiec próbujący bezskutecznie przywołać dziewczynkę do rzeczywistości.
- Huh… Sasuke-kun wołałeś mnie? – zdziwiła się różowowłosa zatrzymując się przed kwiaciarnią 'Yamanaka'.
- Wołałem to mało powiedziane! – wyrwał rękę z uchwytu Sakury – Przez całą drogę, którą mnie wlokłaś próbowałem się dowiedzieć dokąd mnie zabierasz, ale ty oczywiście nic, udałaś się do krainy marzeń i koniec! – chłopiec dyszał ciężko ze zmęczenia i powiedzeniu całego zdania na wydechu.
- Wow Sasuke-kun to było…- Sakura patrzyła na niego oczami rozszerzonymi ze zdziwienia - … to była najdłuższa sentencja jaką usłyszałam z twoich ust.
- Może powiesz mi w końcu gdzie mnie ciągniesz? – zapytał tracąc powoli cierpliwość.
Sakura rozejrzała się po okolicy i nagle się uśmiechnęła.
- Jesteśmy na miejscu! – krzyknęła radośnie chwytając Sasuke za nadgarstek.
Weszli do kwiaciarni 'Yamanaka', Sakura zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu swojej przyjaciółki. Widząc nagle blado żółte włosy wystające zza lady, uśmiechnęła się szeroko i zawołała.
- Ino-chan!! – wypuściła rękę Sasuke i podbiegła do lady – Ino-chan, tak dawno cię nie widziałam!
Blond czupryna wychyliła się spoglądając w kierunku osoby, która ją wołała. Momentalnie na jej usta wypłynął uśmiech.
- Sakura-chan!! – krzyknęła dziewczynka wybiegając w stronę różowowłosej i rzucając jej się na szyję.
Sasuke stał oniemiały na widok dziewczyn, które energicznie machały rękami opowiadając coś między sobą. Blond włosy i jasno niebieskie oczy dziewczynki najbardziej zwróciły jego uwagę. Przypomniał mu się mały, śliczny demonek radośnie chichoczący. Sasuke chciał już odejść, kiedy dziewczynki odwróciły się w jego stronę.
- Sasuke-kun to jest moja przyjaciółka Ino – przedstawiła blond-włosą dziewczynkę, Sakura.
- Dużo o tobie słyszałam… - zaczęła Ino podchodząc do Sasuke - … Naru-chan bez przerwy o tobie i Itachi-san opowiada.
Sasuke stał jak wryty.
- Naru-chan? – zapytał nie mogąc uwierzyć w słowa Ino – Watashi no (mój) Naru-chan?
Ino zaśmiała się cicho na reakcję czarnowłosego. Tego się właśnie spodziewała. Dzięki Saku-chan znalazła młodego Uchihe dużo szybciej niż sądziła, a Naru-chan będzie szczęśliwy jak mu opowie jaką miał minę Sasuke na wspomnienie o nim.
- Hai, anata-no-mono kokaku… (tak, twój przyjaciel)
- Ale jak to? – dziwił się Sasuke – Przecież Naru-chan jest w …
- Tak, ale ja mieszkam w zamku Naruto – wyjaśniła szybko dziewczynka.
- To co tu robisz? – dopytywał się czarnowłosy niedowierzając dziewczynce, oparł się o ścianę kwiaciarni. Sakura patrzya nerwowo z Ino na Sasuke, zastanawiając się jak to się skończy. W powietrzu dało się wyczuć napiętą sytuację.
- Moja rodzina mieszka w Konoha więc raz w roku ich odwiedzam – Ino spojrzała na mroczną minę chłopca - … a skoro Naru-chan tak bardzo za tobą tęskni, postanowiłam że odwiedzę moich rodziców wcześniej w tym roku. A raczej Kitsune mnie o to poprosił.
- Naru-chan tęskni za mną? – uśmiechnął się Sasuke.
- Hai… - uśmiechnęła się szerzej Ino. Napięta sytuacja się rozluźniła.
- Mówiłam, że mam dla ciebie niespodziankę! – wtrąciła się Sakura zadowolona ze swojego sukcesu.
- Domo arigato gozaimasu (dziękuję bardzo) Sakura… arigato…(dziękuję)
Sasuke po raz pierwszy od miesiąca był szczęśliwy. Tak naprawdę szczęśliwy. Oderwał się od ściany i podchodząc do dziewczynek chwycił je za ręce ciągnąc w stronę wyjścia.
- Dokąd idziemy? – zapytała zaciekawiona Sakura jak Sasuke wyprowadził je ze sklepu.
- W ustronne miejsce … - zaczął wyjaśniać chłopiec przyśpieszając kroku - … żebyśmy w spokoju mogli porozmawiać.
Dziewczynki zachichotały na zniecierpliwienie chłopca o czarnych oczach. Po bardzo szybkim marszu trójka dzieci dotarła na skraj lasu Chi no shinrin. Sasuke rozejrzał się czy nie ma żadnych intruzów w pobliżu i usiadł ponaglając ruchem ręki Ino i Sakure do przyłączenia się do niego. Ino widząc miejsce ich pobytu zastanawiała się czy czarnowłosy zdaje sobie sprawę, że weszli na teren demonów. „ Nie – pomyślała dziewczynka – on nie ma zielonego pojęcia gdzie jesteśmy, a sądziłam że jest tak samo mądry jak Itachi-san."
- Ino… - odezwał się zniecierpliwiony Sasuke wyrywając ją z zamyślenia - … ano… - zawahał się chłopiec.
- Hai … - Ino zrobiło się żal 'czarnowłosego diabła', jak go nazywała Sakura i postanowiła mu pomóc - … Naru-chan jest bardzo samotny bez swoich kokaku (przyjaciół)…
- Jak to? – zdziwił się Sasuke – Przecież nie jest sam … ma jeszcze Gaare-chan.
Sasuke oparł się o pień drzewa zwiększając swoją wygodę w oczekiwaniu czekając na odpowiedź blond włosej dziewczynki.
- Iie, (nie) Gaara-sama wrócił do domu…. – Ino posmutniała na wspomnienie netamashii Tanuki, (zazdrosnego szopa) którego bardzo polubiła, a zwłaszcza bicie się z nim o względy chiisai Kitsune (małego liska).
- … - Sasuke spoważniał nagle, czekając na dalszy ciąg opowieści o Naru-chan.
- … ale Kitsune brak swoich kokaku (przyjaciół) nadrabia płataniem gisaku (psikusów) Iru-chan… - zachichotała dziewczynka na wspomnienie rozeźlonej miny bruneta - … jak dowiedział się, że odwiedzam rodziców raz do roku w KonohaGakure poprosił mnie żebym w tym roku zrobiła to wcześniej…
- A dlaczego rodzice nie są z tobą w 'Chi no shinrin'? – zapytała Sakura, przerywając Ino.
- Moi rodzice odesłali mnie na zamek Kyuubiego-sama jako podziękowanie za ocalenie życia mnie i Hokage-sama…
- Nie rozumiem – przerwała jej Sakura, a Sasuke przytaknął również chcąc się dowiedzieć o tym jak się znalazła na zamku Kyuubiego.
- Miałam wtedy cztery latka. Hokage-sama przyszedł do nas, do kwiaciarni. Rozmawiał o czymś z rodzicami, ale nie wiem o czym, ja byłam w sklepie pozwalając starszym rozmawiać w spokoju na zapleczu. – Ino wzięła głęboki oddech kontynuując swoją opowieść – Rozległ się dzwoneczek otwieranych drzwi, odwróciłam głowę, a moim oczom ukazał się najpiękniejszy widok jaki w całym swoim czteroletnim życiu widziałam. Do sklepu w dreptała mała, złotowłosa istotka z wielkimi lazurowymi oczami, dziewięcioma ogonami, dwoma uszkami wystającymi z pod włosów i uśmiechem na ustach…
- Naru-chan… - przerwał jej nieświadomie Sasuke.
- Hai… to był maleńki Kitsune, a za nim wszedł jego ojciec, Kyuubi. Stałam jak oniemiała. Mając przed sobą samego władcę demonów i jego małego synka można zapomnieć języka w ustach … - Sasuke i Sakura przytaknęli energicznie główkami - … przyszli porozmawiać z rodzicami.
- O czym? – dopytywał się czarnowłosy.
- O ogrodach – odparła prosto dziewczynka wywołując zdziwienie na twarzach słuchających – Lord Kyuubi chciał aby mój oto:san (tata) zajął się jego ogrodami.
- Rozumiem – powiedział Sasuke – ród Yamanaka od zawsze słynął z ludzi kochających przyrodę i mających rękę do roślin, nawet tych dzikich – wyjaśnił czarnowłosy.
- Hai. Powiedziałam mu, że oto:san jest w tej chwili zajęty i czy może ja mogłabym mu w czymś pomóc.
- I co? – zapytała Sakura siadając bliżej Ino.
- On się tylko uśmiechnął i wskazał na Naru-chan, który stał przy mojej nodze. Nawet nie zauważyłam kiedy do mnie podszedł, uklękłam przy nim i zapytałam jak ma na imię. Odpowiedział mi „ jestem Naru-chan i mam jeden latek ", zdziwiłam się że na rok życia może tak ładnie mówić i dobrze chodzić. Kyuubi zauważył moje zdziwienie i powiedział „ my demony bardzo szybko się rozwijamy, nie można nas porównywać do ludzi ", zaczerwieniłam się ze wstydu, a on pogłaskał mnie po głowie i w tej chwili wyszli starsi z zaplecza. Widząc, że w naszej kwiaciarni stoi sam Lord Kyuubi no Kitsune moi rodzice ukłonili się nisko, nawet sam Sandaime ukłonił się i zapytał co go do nas sprowadza. Kyuubi spokojnie wyjaśnił o co chodzi. Moi rodzice byli w szoku. Niespodziewanie mały Kitsune podszedł do Hokage, który uśmiechnął się i wziął malca na ręce. Wtedy do kwiaciarni wpadła zgraja zbirów chcąc zabić Hokage. Rzuciłam się instynktownie w stronę Sandaime chcąc ochronić kawaii Kitsune, ale jeden ze zbirów złapał mnie za włosy podnosząc do góry. Płakałam bardzo, byłam tak bardzo wystraszona. Mieszkańcy wioski słysząc moje krzyki, zbiegli się ucinając drogę ucieczki zbirom, ale im wcale na tym nie zależało. Ich celem była śmierć Hokage, a ich życie nie miało znaczenia. Moja oka:san (mama) bardzo płakała bojąc się moje życie, w końcu jestem ich jedyną córką… - Ino przerwała na chwilę ocierając łzy, który spokojnie spływały po jej policzkach.
Sakura przytuliła do siebie ichu:-no-onna (przyjaciółkę) w geście pocieszenia. Blondynka powoli się uspokoiła.
- I wtedy … - powoli kontynuowała swoją opowieść - … do akcji wkroczył Lord Kyuubi, który widząc jak jego synek jest chroniony przez Sandaime własnym ciałem postanowił nam pomóc. W ten sposób Kyuubi no Kitsune stał się bohaterem KonohaGakure. A jego podobizna została wyryta na skale obok dwóch wcześniejszych Hokage i aktualnego.
- Chcesz powiedzieć, że czwarta twarz na Górze Hokage to jest Kyuubi no Kitsune? – zdziwił się Sasuke.
- Hai… - blondynka położyła się na trawie opierając główkę na kolanach różowowłosej.
- Ale to jest nie możliwe! – oburzył się czarnowłosy – Przecież to jest Minato Namikaze, a nie Kyuubi.
- Czy nigdy cię nie zastanowił fakt, że mimo ataku Kyuubiego, Konoha nie ma pretensji o to do władcy demonów? – zapytała spokojnie Ino, pozwalając swojej ichu:-no-onna (przyjaciółce) głaskać się po głowie.
- A… ale… - przerwał nagle Sasuke wspominając zeszły miesiąc. Jak jego rodzice z czułością mówili o Naruto, jak ludzie z wioski szeptali między sobą o skrzywdzonym chiisai Kitsune (małym lisku). Tak. Wszystko zaczęło do siebie pasować. Ino miała rację.
- Nigdy nie widziałeś ludzkiej postaci Kyuubiego Sasuke. – powiedziała Ino martwiąc się ciszą ze strony chłopca.
- Wiem – odparł spokojnie chłopiec – i teraz wszystko rozumiem. Kyuubi no Kitsune to Minato Namikaze bohater wioski.
- Hai. A ty Sakura nie dziwisz się? – zapytała Ino zdziwiona brakiem reakcji ze strony różowowłosej.
- Iie… - Sakura zarumieniła się nagle - … ja niechcący wczoraj podsłuchałam rozmowę rodziców i … i oni mówili właśnie o tym jak boją się zemsty demonów przez akcję Orochimaru.
Ino i Sasuke przytaknęli głowami na słowa Sakury.
- Ino, ale jak znalazłaś się na zamku Kyuubiego? – zapytał chłopak przypominając sobie początek ich rozmowy.
- Po tym jak nasza kwiaciarnia została odremontowana – uśmiechnęła się Ino – Kyuubi powrócił ze swoim pytaniem. Mój oto:san odmówił… - dziewczynka ruchem ręki powstrzymała pytanie Sakury i Sasuke - … ale na jego miejsce zaproponował mnie, mówiąc że mimo swoich czterech lat potrafię to samo co on. A młody umysł jest w stanie przyswoić wiedzę szybciej.
- I co? – dopytywała się dwójka.
- Ja się zgodziłam od razu, ponieważ bardzo zaprzyjaźniłam się z Naru-chan i nie chciałam się z nim rozstawać. A słysząc, że będę mogła odwiedzać rodziców raz w roku… to mnie upewniło w swojej decyzji. Kyuubi się zgodził i stwierdził, że rodzice mają rację, zwłaszcza że jego aktualny ogrodnik chciał kogoś młodego komu mógłby przekazać swoją wiedzę. W ten sposób trafiłam na zamek Kyuubiego.
- A co Naru-chan mówił … - zarumienił się Sasuke na wspomnienie małego demonka - … bardzo za mną tęskni?
- Hai! Naru-chan opowiadał jak bezpiecznie czuł się w twoich ramionach, jak ciepło mu w nich było. Powiedział jeszcze, że jesteś śliczny, a jak się uśmiechasz to twoje onyksowe oczy błyszczą radością.
- J…ja śli… śliczny?! – udał obrażonego Sasuke, obracając się do dziewczynek tyłem chcąc ukryć uśmiech zadowolenia.
- Hai! – chichotała Ino – Prosił aby przekazać, że za parę lat spotkacie się znowu… i jeszcze coś miałam przekazać … - zastanawiała się Ino przykładając palec do ust w geście zastanowienia - … a już wiem! Akogare to aisuru (tęskni i kocha).
Sasuke szczęśliwy wstał z ziemi.
- Ino przekaż Naru-chan, jin watashi mata akogare to aisuru. (że ja również tęsknię i kocham)
Czarnowłosy szybko uciekł zawstydzony swoimi słowami pozostawiając chichoczące dziewczynki za sobą. Nareszcie był spokojny i szczęśliwy. Teraz mógł w spokoju czekać na swojego Naru-chan, tak długo jak będzie trzeba.
Chiisai Kitsune (mały lisek) siedział na drzewie zastanawiając się czy Ino rozmawiała już z Sasuke. Brakowało mu czarnowłosego, czarnookiego chłopca. Teraz jak został sam bez niego i bez Gaary-chan, zaczął odczuwać samotność. Nauka i psikusy nie wypełniały pustki w jego małym serduszku. Myśląc o Sasuke, automatycznie Naruto westchnął tęsknie za Itachim
- Tachi-chan tak bardzo mi cię brakuje … - powiedział głośno na wspomnienie starszego z braci Uchiha.
- Naru-chan … - odezwał się głos zza pleców małego demonka.
- Whoaa!! – wystraszył się Naruto tracąc równowagę na gałęzi, na której siedział.
Naruto nagle poczuł parę silnych ramion zaplatających się wokół jego drobnej talii powstrzymując jego rychły upadek.
- Ayamaru (przepraszam) Naru-chan … - szepnął tajemniczy głos do uszka Kitsune - … nie chciałem cię wystraszyć. Watashi-no chiisai Kitsune. (mój mały lisku)
Słysząc ostatnie zdanie Naruto odwrócił główkę szybko, wiedząc już kto go obejmuje. Zarzucił drobne rączki na szyję długowłosego chłopaka, spoglądając w onyksowe oczy.
- Tachi-chan!! Tak bardzo tęskniłem! – demonek zaczął płakać ze szczęścia, mocniej przyciskając do siebie Itachiego.
- Ja też tęskniłem Naru-chan… - uśmiechnął się Itachi - … i to bardzo.
Powoli chłopak zaczął scałowywać łzy spływające po policzkach malca. Uśmiechnięty Naruto wcisnął główkę w zagłębienie szyi Itachiego wdychając jego zapach i napawając się nim póki jeszcze może.
Wkładając jedną ręką pod ramiona małego demonka, a drugą pod kolana, uniósł go i udał się pod wodospad, który wcześniej zauważył.
- Sugoi! (wspaniały) – uradował się Naruto oglądając piękny widok jaki się przed nim znajdował – Tachi-chan tu jest pięknie! – radował się Naruto, skakając energicznie w ramionach czarnowłosego.
- Cieszę się, że ci się tutaj podoba Naru-chan – odparł zadowolony Itachi.
- Hai! Hai! – przytakiwał radośnie Naruto.
Itachi usiadł na brzegu małego jeziorka połączonego z wodospadem. Naruto odwrócił się do niego przodem, tak że teraz siedział na nim okrakiem, obejmując swoimi małymi nóżkami talię chłopaka. Demonek przytulił policzek do ramienia Itachiego, a po chwili zaczął nim pocierać wywołując dreszcze na ciele starszego. Itachi uniósł brodę malca zaglądając w jego wielkie lazurowe oczy, które radośnie się do niego uśmiechały, jak również jego zmysłowe, kuszące usteczka.
Schylił się składając niewinny pocałunek na jego czerwonych ustach. Po chwili chciał się oddalić, ale mały demonek mu na to nie pozwolił, zarzucając mu ręce na ramiona na powrót przyciągnął go do siebie przedłużając słodki pocałunek. Odrywając się w końcu od ust starszego Naruto polizał, nadal zamknięte usta Itachiego, które zaczęły formować się w kuszący uśmiech.
- Na to musisz jeszcze poczekać Naru-chan – odezwał się Itachi widząc jak mały demonek zaczyna się złościć – na ten rodzaj pocałunku jesteś jeszcze za młody.
- Ale… - Naruto wydął usteczka okazując swoje nie zadowolenie.
- Masz piękne włosy … - zmienił temat rozmowy Itachi, wkładając ręce w gęste, złote włosy demonka - … takie cudowne, pachnące słońcem.
- Purr… purrr … - zaczął mruczeć rozkosznie Naruto oddając się całkowicie pieszczocie dłoni Itachiego - … purrrr….
- Naru-chan … muszę się powoli zbierać…
- Aida?! (co) – zdenerwował się Naruto wyrywając się z ramion czarnowłosego zrównując z nim wzrok – Dopiero przyszedłeś i już chcesz odejść ode mnie?! Do:shite? (dlaczego)
- Koibito (ukochany) – zaczął Itachi przyciągając do siebie małego demonka – muszę wracać do KonohaGakure zanieść wieści o mojej misji.
- Demo… (ale) – szlochał cicho w ramionach Itachiego, Naruto.
- To jest bardzo ważne watashi-no chiisai aibo (moje małe serduszko) – czarnowłosy zaczął kołysać malca w ramionach – obiecuję, że wrócę. Przy każdej misji, która będzie się znajdowała w pobliżu, będę cię odwiedzał Naru-chan…
- Chigiri? (obiecujesz) – demonek wtulił się ufnie w Itachiego.
- Hai, chigiri Naru-chan… chigiri…
- Dashinuku… (cieszę się) Tachi-chan… - uspokoił się Kitsune powoli zasypiając w ramionach Itachiego - …. Imei kitaisuru… (będę czekać)
- Zasnął … - szepnął cicho Itachi.
Z demonkiem w ramionach wstał i udał się w stronę zamku. Cicho i bezszelestnie znalazł się w środku napotykając na Iruke. Przystanął i z uśmiechem na ustach przywitał się z nim.
- Śpi… - szepnął Iruka.
- Hai… - przytaknął Itachi - … znalazłem go w lesie, na drzewie. Był taki zagubiony. – uśmiechnął się czule do demonka – Tęskniłem za nim… mimo, że to był tylko miesiąc… tęskniłem …
- Rozumiem… - szepnął Iruka zabierając Naruto z jego ramion – pamiętaj, że zawsze możesz się tutaj pojawić i pobyć z naszym Naru-chan…
- Arigato Iruka-san… - Itachi schylił się nad śpiącą istotką w ramionach Iruki i złożył na jego czole czuły pocałunek. Naruto uśmiechnął się przez sen na dotyk ust czarnowłosego - … następnym razem zostanę na dłużej…
- Do następnego razu Itachi-kun… .
Już go nie było. Iruka z Naruto w ramionach udał się do jego komnat. Delikatnie go rozebrał, położył w wielkim łożu i przykrywając go kołdrą po samą brodę opuścił tiule wiszące wokół jego łoża. Stając przy drzwiach spojrzał jeszcze na śpiącego malca z błogim uśmiechem na usteczkach.
- Tak Naru-chan, następnym razem Itachi-kun zostanie dłużej… Na pewno.
Cicho zamknął drzwi udając się do swojego pokoju mając nadzieję, że nigdzie nie natknie się na Kakashiego.
