Rozdział 7 – „ Kyuubi no Kitsune"
Zbliżając się do tarasu Itachi odczuwał coraz większy niepokój oraz niesamowite podniecenie. Demo do:shite? (ale dlaczego?) Przecież mały demonek ma jeszcze sześć lat zanim rozpocznie się jego pierwszy sezon godów. Więc, o co chodzi?
Z kocią gracją wskoczył na taras, a jego wzrok powędrował do ślicznej, złotowłosej istotki. Stał i patrzył z niedowierzaniem. Mały Kitsune leżał prawie nagi na fotelu. Jego jedwabny szlafroczek rozwiązany, spadał z jednego ramienia, a druga strona jeszcze utrzymywała się na drobnym biodrze demonka, zakrywając wyraźne podniecenie malca.
- Przynajmniej wyjaśniło się …. – powiedział Itachi zbliżając się do Kitsune wolnymi krokami - … skąd wzięło się moje podniecenie. – pokręcił zrezygnowany głową – Powinienem sam na to wpaść. Naruto.
Będąc już na wyciągnięcie ręki od Naruto, Itachi, nagłym podmuchem silnej energii, został odrzucony na drugi koniec tarasu mocno uderzając w barierkę. Chłopak upadł na ręce i kolana, a z ust spłynęła stróżka krwi. Ciężko dysząc, wstał z ziemi ponownie podchodząc do małego demonka, tym razem powoli z wyciągniętą ręką, aby wyczuć gdzie zaczyna się bariera, która najwyraźniej otaczała Kitsune. Dotknął ręką przeźroczystej ścianki, która pod jego dotykiem stawała się pomarańczowo-czerwona. Nagle poczuł przeszywający ból w okolicy pępka, który powalił go na kolana. Spojrzał na Naruto, który najwyraźniej krzyczał, ale bariera zatrzymywała wszystkie dźwięki.
Ból i cierpienie odmalowywało się na twarzy chiisai Kitsune (małego liska), Itachi przypuszczał, że ból, który on odczuwa nie jest ani w połowie tak mocny jak u malca. Co się dzieje?
- Naruto! – spróbował Itachi, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Niepokój zaczął się powiększać. Spróbował ponownie.
- Naru…!! – zamarł – K-Kami-sama (Boże)… to przecież…
Ciało małego demonka zaczęło się unosić. Szlafroczek całkowicie spadł z drobnego ciała, odsłaniając pieczęć na brzuszku demonka, która błyszczała intensywnie. Ręce Kitsune mocno przylegały do jego boków, nogi zgięte w kolanie oraz głowa odchylone do tyłu, a złote włosy falowały wokół ciała demonka.
Nagle pieczęć zaczęła wibrować i drgać, a demonek zaczął krzyczeć. Jego ciało otoczyła czerwona poświata. Pieczęć pękła.
- Naruto!! – krzyknął Itachi waląc z całej siły w barierę energii. Nic. Uderzył jeszcze raz, tym razem kunaiem, w którym umieścił swoją chakre. Na powierzchni zaczęły pojawiać się drobne pęknięcia. Aktywując swój sharingan, Itachi znalazł punkt pozwalający zniszczyć całą barierę za jednym uderzeniem. Jak tylko bariera znikła podbiegł szybko do Naruto przyciągając go mocno do siebie. Oparł się plecami o ścianę trzymając Kitsune między nogami uspokajająco głaszcząc rozpuszczone włosy i delikatnie drapiąc go za uszami.
Demonek powoli rozluźnił się, ale nie na długo. Pieczęć zaczęła znikać i uwalniać niewiarygodne pokłady chakry. Zapanowała całkowita cisza. Czerwone oczy Itachiego w szoku patrzyły na nikogo innego, jak samego Lorda Kyuubi no Kitsune.
W pustynnej krainie „ Go:ruden de:raito " (złoty świt) Shukaku obchodził swój kraj, dbając o najmniejszą potrzebę poddanych, których kochał równie mocno, jak jego brat Kyuubi swoich. Ciszę i spokój przerwał głośny huk, a chwilę po nim nastąpił wybuch.
Shukaku już wiedział, kto był powodem tego wybuchu, nie musiał nawet tam iść, aby przekonać się o swojej racji. Do dziś żałuje chwili, w której ofiarował im ich bronie. Wystarczy wspomnieć, że sporą część ich oazy trzeba było odbudować. Karą rodzeństwa było zajmowanie się Gaarą. Nie byli z tego zadowoleni. Oboje bali się wybuchu złości ich małego braciszka, ale nie mieli wyjścia. W ten sposób nauczyli się współpracować ze sobą, co nie oznacza, że zaprzestali kłótni i bójek. W czasie, kiedy Temari i Kankuro używali broni, Gaara posiadł naturalną moc kontrolowania piasku, tak jak ojciec, przez co stał się automatycznie jego następcą. Mimo swojego młodego wieku Gaara był szanowany i kochany przez ich lud, a wszystko zawdzięczał to małemu, Kitsune który pokazał mu, co to jest miłość i dobroć serca.
Po śmierci ich matki, Kankuro i Temari dali sobie jakoś radę, mieli wtedy po pięć i sześć lat. Niestety Gaara miał, tylko roczek, co spowodowało, że malec zamknął się w sobie całkowicie odizolowując się od świata. Na szczęście poznał Naruto i stał się na powrót, na swój sposób, radosny.
Dochodząc do celu swojej wędrówki, czyli miejsca walki jego dzieci, przyśpieszył słysząc kolejny huk.
- Co się tu dzieje!? – zapytał podniesionym głosem Shukaku – No … - zaśmiał się - … tego się nie spodziewałem…
Z uśmiechem na twarzy podszedł do najmłodszego syna i kładąc dłoń na jego rudych włosach zaczął się śmiać na całe gardło. Gaara spojrzał na radosną twarz oto:san (ojca), którą tak bardzo kochał i sam się nieco uśmiechnął pozwalając wichrzyć sobie włosy przez kochaną dłoń oto:san. Chiisai Tanuki (mały szop) poczuł się taki dumny, że nawet pozwolił wziąć się na ręce, czego bardzo nie lubił.
- Gaara, chairudo (synu) jestem z ciebie taki dumny.
Spojrzał na pozostałą dwójkę swoich dzieci, którzy byli uwięzieni w piasku tak, że wystawały im tylko ramiona i głowa. Śmiejąc się nadal, podszedł do nich z Gaarą w ramionach i kucnął między nimi.
- Jesteście moimi dziećmi, ale zachowujecie się jak jakieś bezmózgie debile… - Shukaku przeniósł wzrok z Temari na Kankuro, którym nie spodobało się jak nazwał ich ojciec - … czasami zastanawiam się czy, aby na pewno jesteście moi, a nie od jakiegoś sąsiada…
- Oto:san!! – krzyknęli jednocześnie nastolatkowi – Jak mogłeś!!
- Mogłem… - popatrzył na nich drwiąco - … jestem w końcu władcą…ha…ha…ha…
- Oto:san… - oburzyła się Temari - … nie śmiej się, tylko uwolnij nas… - spojrzała na rudzielca w ramionach ojca - … bo Gaara się nie zgodził.
- I ma rację…
- Oto:san!! – krzyknął tym razem Kankuro.
Gwałtowne podniesienie się Shukaku sprawiło, że wszyscy zamarli. Jednym ruchem ręki władca piaszczystej krainy uwolnił swoje dzieci z ich pułapki i teleportował do zamku.
- Spakujcie najpotrzebniejsze rzeczy … - postawił Gaare na posadzce - … za pięć minut macie tu być spakowani i gotowi do drogi. – powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu.
- Hai! – odpowiedziała cała trójka udając się szybko każdy do swojego pokoju.
- Oto:san, dokąd podążamy? – zapytał Gaara zrównując się z ojcem.
- Chi no shinrin… - padła szybka odpowiedź. Gaara zaniepokoił się.
- Czy stało się coś Naru-chan? – morskie oczy uważnie obserwowały ojca, który mocno zacisnął zęby.
- Iie (nie), tego jestem pewny, ale … - Shukaku zamyślił się na chwilę - … ale Kyuubi powrócił i nie mam pojęcia jak to się stało.
- Demo atto Naru-chan (ale z) wszystko dobrze?
- Hai … - uśmiechnął się Shukaku -… Naru-chan jest cały i zdrowy.
Itachi siedział naprzeciwko Kyuubiego, który siedział oparty o wezgłowie łoża, a Naruto spokojnie spał obok wtulony w bok odzyskanego ojca. Z chwilą uwolnienia się Kyuubiego, całe napięcie seksualne i gorąco znikło. Miał swoje podejrzenia, co do przyczyn, ale wolał się upewnić.
- Kyuubi-sama – odezwał się Itachi – chciałbym …
- Hai… - przerwał mu demon - … masz rację, to ja jestem winny skokom temperatury waszych ciał i nie tylko.
Uśmiechnął się znacząco. Itachi zastanawiał się czy władca demonów potrafi czytać w myślach.
- Hn…
- Jesteś bardzo rozmowny – zakpił Kyuubi. Jego ręka spoczęła na ślicznej główce synka bawiąc się złotymi kosmykami i delikatnie drapiąc go za uszami. Demonek zmienił swoją postać z ludzkiej na zwierzęcą i zwinął się w kulkę przykrywając się szczelnie ogonami.
- Do:shite are me:ku (dlaczego to zrobił)? – zapytał czarnowłosy.
Kyuubi całkowicie się rozluźnił pozwalając swojemu władczemu uśmiechowi wypłynąć na usta. ' Zaczynam lubić wybranka mojego synka – pogłaskał puszyste futerko małego Kitsune – jest bystry i inteligentny i co najważniejsze bardzo silny. Nikomu nie udało się do tej pory zniszczyć mojej bariery, a tu wystarczył jeden mały człowieczek, aby to zrobić. '
- … jestem pewny, że wiesz. – powiedział demon.
- … - Itachi uśmiechnął się spoglądając na żółto-pomarańczowe futerko, które jest jego małą, słodką połówką - … łatwiej jest mu zregenerować siły, ponieważ jest istotą natury.
- Przystojny i inteligentny – położył dłoń na ramieniu Itachiego, wywołując niewielki rumieniec na bladych policzkach – watashi-no chiisai kichiku (mój mały demonek) wiedział kogo wybrać na swojego partnera.
- Hn … - rumieniec pogłębił się na policzkach Itachiego.
- Pytaj – odezwał się demon.
- Dlaczego dopiero teraz? Po sześciu latach, a nie wcześniej? – onyksowe oczy uważnie obserwowały Kyuubiego.
- Próbowałem cały czas … - oparł głowę o ścianę, zamykając oczy - … ale dopiero dwa miesiące temu udało mi się znaleźć wadę pieczęci.
- Dwa miesiące? – zapytał podejrzanie Itachi.
- Hai, wtedy właśnie Naruto zaczął odczuwać zmiany w swoim małym ciałku, których nie powinien.
- Rozumiem… - Kyuubi otworzył oczy z zainteresowaniem obserwując czarnookiego - … przez moją pieczęć odczuwałem to samo co Naru-chan… - powiedział bardziej do siebie niż do Kyuubiego, ale on i tak usłyszał - … przez to były te wszystkie zimne prysznice.
Cichy śmiech rozległ się po sypialni, przyciągając ponownie uwagę Itachiego.
- Przez moje uwolnienie – zaczął ponownie demon – ciało Naruto uległo małym zmianom.
- Jakim? – zapytał zaniepokojony Itachi.
- Normalnie czas dojrzałości dla demonów to wiek szesnastu lat – ziewnął sennie władca demonów – a dla Naruto będzie to czternaście lat…
- Dwa lata wcześniej…. – czarnowłosy zastanowił się na chwilę - … Kyuubi-sama zapomniałeś wspomnieć, że będziesz musiał uśpić rozbudzone instynkty Naru-chan.
- Wiedziałem, że jesteś inteligentny – zaśmiał się demon na groźne spojrzenie onyksowych oczu.
- Hn!
- Interesujące – zakpił Kyuubi – obawiam się Itachi-kun, że będę musiał nauczyć się twojego języka, bo nie bardzo wiem, o co ci chodzi.
- Hn…- odparł tylko Itachi, a na jego twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia.
Kyuubi nagle spoważniał.
- Czy również go ugryzłeś?
- Iie …
- Zrób to jak najszybciej … - Itachi lekko zdziwiony spojrzał na demona - … w ten sposób będziesz pewny, że nikt nie skradnie ci Naruto.
- Rozumiem… - czarnooki przysunął się do małego demonka kładąc się obok niego i całując w lisi pyszczek.
- Meww…. – miauknął przez sen Naruto wtulając się w szyję Itachiego. Kyuubi poczuł, że spokojnie może oddać syna w ręce młodego Uchiha.
- Zrobię to jutro, ale wcześniej go zapytam…
- Arigato… - demon nachylił się nad Itachim składając na jego czole pocałunek.
Z chwilą przyłożenia ust, Itachi poczuł jak przez jego ciało przechodzi duża dawka energii. Podniósł wzrok napotykając kochające spojrzenie szafirowych oczu i ciepły uśmiech władcy demonów.
- Tym pocałunkiem uznałem cię za mojego zięcia…. – rozszerzone onyksowe oczy wpatrywały się w niego oniemiałe - …. Nikt nie podważy twojego autorytetu i prawa do Naruto. Każdy demon będzie widział mój znak, a ludzie odczuwać będą moją chakre. Witaj w rodzinie synu.
Kyuubi ścisnął ramię Itachiego w geście powitania i powiedział.
- A teraz śpij, rano będziemy mieli gości.
- Arigato Kyuubi-sama, dobranoc. – Itachi od razu zasnął zmęczony po misji i stresach z Naruto.
- Dobranoc… - Kyuubi uniósł rękę nad ciałem czarnowłosego sprawiając, że jego ubranie znikło, a w ich miejsce pojawiły się jedwabne spodnie z piżamy. Oczywiście pod kolor szlafroczka Naruto. Czerwone. Przykrywając się letnią pierzyną zasnął.
Cztery pary zielonych oczu wpatrywały się oniemiałe w obrazek, jaki zastali w sypialni małego demonka o świcie.
Itachi leżał na plecach mając na sobie jedynie jedwabne, czerwone spodnie. Długie, czarne włosy rozsypały się na poduszce, jego pięknie umięśniona klatka unosiła się spokojnie w czasie snu. Prawa ręka zaborczo obejmowała ramiona małego Kitsune, który przybrał w nocy swoją ludzką postać. Główka demonka spoczywała w okolicy serca czarnookiego, prawą rękę miał zarzuconą na jego talię, prawa noga przerzucona przez lewą nogę Itachiego spokojnie spoczywała między nogami starszego.
Nagle Naruto przytulił się mocniej do Itachiego, zginając lekko nogę w kolanie, które znalazło się na jego kroczu pocierając je delikatnie. Z ust starszego wydobył się cichy jęk i mocniej objął złotowłosego Kitsune. Jego ręka zsunęła się z drobnych ramion liska na jego talię unosząc nieco szlafroczek do góry. Oczom zebranych ukazało się ładnie zaokrąglone biodro liska.
- Piękni są, prawda? – odezwał się zza ich pleców władczy głos.
- Kyuubi … - szepnął wzruszony Shukaku rzucając się w ramiona brata.
- Hakufu (wujek)!! – Temari i Kankuro rzucili się na Kyuubiego ściskając go mocno. Łzy w ich oczach spłynęły po czerwonych policzkach, ale nie przejmowali się tym wcale. Nareszcie odzyskali ich ukochanego Hakufu.
Blond włosy demon uwolnił się z objęć brata i wyściskał mocno swoich ukochanych szkrabów.
- Temari – odsunął ją na wyciągnięcie swoich ramion, uważnie ją obserwując – kireina (śliczna), wypiękniałaś puchi(malutka). Stałaś się prawdziwą pięknością, zupełnie jak twoja matka.
- Hakufu … - płakała blondynka przytulając się znowu do Kyuubiego – już wyrosłam z tego przezwiska…
- Dla mnie zawsze będziesz puchi, Temari.
Temari uścisnęła jeszcze raz wujka i ustąpiła miejsca bratu. Kankuro stał jak kamień nie wiedząc, co ma robić, ale jak tylko zobaczył wyciągnięte ramiona w jego stronę od razu się w nie rzucił.
- Kankuro widzę, że prawdziwy mężczyzna się z ciebie robi… - uśmiechnął się Kyuubi - … ilu dziewczyną lub chłopcom złamałeś serca?
Chłopak zaczerwienił się mocno. Zastanawiając się skąd mógł to wiedzieć skoro go tu nie było.
- Ale te linie – wskazał na ciemno fioletowe linie na nosie, policzkach i brodzie – to po co?
- Dodają mi tajemniczości…
- Chyba idiotyczności – przerwała mu Temari.
Kyuubi zmierzwił włosy dziewczynie, śmiejąc się z jej komentarza.
- Widzę, że nic się nie zmieniło przez te sześć lat – uśmiechnął się blondyn – cieszę się.
Zdezorientowany Gaara stał z boku przyglądając się jego rodzinie, która tak mocno witała się z mężczyzną podobnym do Naruto. 'Kim on jest?' Zastanawiał się mały Tanuki.
- Ty jesteś na pewno Gaara, prawda? – zapytał Kyuubi klękając przy malej kopi Shukaku – Ja jestem Kyuubi, ofusan (tatuś) Naruto.
Zaciekawiony rudzielec podszedł do blondyna i kładąc mu dłoń na twarzy powiedział.
- Ale Naru-chan jest ładniejszy – pozwolił się wziąć na ręce Kyuubiemu, a sam kontynuował badanie nowej osoby. Chwycił demona za uszy, a następnie za ogon, który łaskotał go po ręce – ale ma tak samo miękkie futerko jak ty.
Uwagę Kyuubiego przyciągnął tatuaż na czole malca, „ ai "- miłość. Pocałował go w miejsce tatuażu.
- Ja też cię kocham Gaara… - zaskoczony rudzielec powoli uniósł ręce kładąc je na szyi Kyuubiego i mocno uścisnął.
- Hakufu… - szepnął demonek – ja mam hakufu … ?
- Hai, malutki masz wujka… - uśmiechnął się demon.
Słysząc podniesione głosy Naruto zaczął powoli się wybudzać. Zatrzepotał długimi rzęsami odganiają pozostałości snu z powiek. Było mu tak dobrze, tak ciepło. Jego poduszka tak przyjemnie grzała i poruszała się pod nim, ale czy poduszki powinny się ruszać? Kitsune momentalnie się obudził i podniósł główkę do góry napotykając spojrzenie czarnych oczu.
- Itachi… - wydobył się cichy szept z czerwonych usteczek Naruto.
- Naru-chan… - Itachi podciągnął malca do góry, całując jego słodkie usta - … tęskniłem…
Naruto zaczął cicho szlochać, zarzucił ręce na szyję swojego kochanego kuro (czarny) chaotycznie całując go po twarzy. Itachi zaczął się śmiać, prawdziwą, czystą radością. ' Jak to dobrze jest zapomnieć o troskach i śmiać się radośnie.' Pomyślał Itachi pozwalając swojemu kochanemu całować się dalej.
Słysząc szloch i radosny śmiech dochodzący z łóżka, Kyuubi i Shukaku z rodziną obrócili się w stronę dźwięku. Shukaku sapnął w szoku jak tylko zobaczył znak na czole Itachiego.
- Zaakceptowałeś go – stwierdził Tanuki.
- Hai.. – Kyuubi spojrzał na brata – … on jest idealny i kocha watashi-no chiisai kichiku (mojego małego demonka)… czego mam więcej pragnąć?
- Wiem, że jest idealny w końcu ja również się zgodziłem … - uśmiechnął się kpiąco do brata - … pierwszy go odkryłem. – Dodał z dumą w głosie.
- Ale ja go zaakceptowałem! – zaczął się przegadywać Kyuubi.
- Taaak… - odezwali się równocześnie Temari i Kankuro spoglądając na kłócących się braci - … jak to dobrze, że nic się nie zmieniło…
Shukaku słysząc słowa swoich dzieci lekko się zarumienił, tak samo jak Kyuubi. Kolejny salwa śmiechu rozeszła się po pokoju.
- Bądźcie teraz cicho – odezwał się Kyuubi – będziemy świadkami połączenia się tych dwóch.
Chwytając demonka za ramiona Itachi zrównał ich spojrzenia.
- Naru-chan … - podniósł Kitsune nieco do góry całując go lekko w szyję powoli zniżając się do kości obojczykowej. Naruto jęknął cicho domyślając się, o co poprosi go jego Kuro (czarny) - … gogatsu (mogę)?
- H-hai – zająknął się zapłakany demonek.
Itachi położył Kitsune na łóżku, a sam położył się na nim delikatnie tak, aby nie zrobić mu krzywdy. Demonek zarzucił rączki na szyję Itachiego oddając się mu całkowicie. Z czułością i oddaniem Kuro całował szyje Naruto, rozkoszując się jego egzotycznym smakiem. Pomarańcza i wanilia stanowiły niesamowite połączenie pobudzając zmysły Itachiego. Powoli i zmysłowo zbliżał się do swojego celu, tego samego, jakie obrał sobie Naruto sześć lat temu. Kość obojczykowa. Ucałował ją leciutko wywołując cichy jęk u Naruto, a w następnej chwili wgryzł się w nią.
- Achhh… !! – krzyknął Kitsune mocno ściskając Itachiego, kiedy to nie wystarczyło, wbił swoje pazurki w jego plecy. Itachi syknął, ale nie cofnął się.
Zlizał płynącą krew ze świeżej rany, całując ją dookoła, a następnie zapłakaną twarzyczkę demonka. Będąc przy jego policzku, malec odwrócił główkę ofiarując swoje usta. Z uśmiechem Itachi przyjął ofiarowany skarb.
Shukaku poszedł do zakochanych stając przy łożu. Kyuubi stanął obok brata czekając na zakończenie ceremonii. Jak tylko para oderwała się od siebie Shukaku przyłożył dłoń do obojczyka Kitsune.
- To może zaboleć Naru-chan … - malec przytaknął rozumiejąc powagę sytuacji, chwycił Itachiego mocno za rękę bojąc się nieco. Ostry ból pojawił się w miejscu ugryzienia, a już w następnej chwili pojawiła się pieczęć wokół niego.
- Od teraz jesteście połączeni na całe życie – ogłosił Shukaku – oboje będziecie odczuwać uczucia drugiej osoby. A oficjalna ceremonia nastąpi za sześć …
- Cztery – poprawił go Itachi.
- Później ci wyjaśnię … - odezwał się Kyuubi stojący za bratem.
- Naru-chan, Itachi … - odezwał się Gaara podchodząc do łóżka - …gratuluję.
Rudzielec pogłaskał Kitsune po główce. Wskoczył na łóżko obok pary i ucałował Naruto w policzek, ciągnąc Itachiego za rozpuszczone włosy przyciągnął go do siebie i też go pocałował w policzek. Ze szczerym uśmiechem na twarzy, Gaara usiadł obok Itachiego kładąc główkę na jego ramieniu.
- Arigato Gaara-chan … - wolną ręką Itachi zmierzwił czerwone włosy małego Tanuki całując go w czubek głowy i delikatnie drapiąc za uchem.
- Puurrr… - zamruczał cicho rudzielec poddając się przyjemnej pieszczocie.
- Tych dwoje – odezwał się Shukaku jak tylko doszedł do siebie po szoku jaki przeszedł widząc swojego synka uśmiechającego się i mruczącego – dobrze wpływa na niego… - ruchem głowy wskazał na Gaare, który pozwalał również Naruto drapać się za uchem.
- Tacy słodcy!! – zapiszczała radośnie Temari na widok chłopców na łóżku pieszczących jej małego braciszka. Kankuro przewrócił teatralnie oczami 'dziewczyny' pomyślał.
- Naru-chan … - odezwał się Kyuubi wychodząc zza pleców Shukaku.
Naruto poruszał zaintrygowany uszkami. Powoli odwrócił się, jego oczom ukazała się twarz ojca.
- O-ofusan?
Stając na granicy 'Chi no shinrin', Orochimaru zimnym wzrokiem lustrował okolicę. Od paru dni nie widział chiisai Kitsune (małego liska) i miał dość czekania. Przywołał do siebie małego węża, takiego, kto nikt nie zauważy.
- Udaj się na zamek władcy demonów … - zmrużył groźnie oczy - … i dowiedz się jak najwięcej o Naruto synu Kyuubiego.
- Taak paniee…. – wysyczał wąż ku zadowoleniu Sannina.
- Wróć do mnie jak tylko dowiesz się czegoś ważnego - powiedział Orochimaru – w innym przypadku zginiesz… - zagroził.
Wąż posłusznie oddalił się w stronę zamku Kitsune.
- Już nie długo Naru-chan…. Ha…ha…ha … - zaśmiał się okrutnie Sannin - … będziesz mój…
