Rozdział 9 –„ Kazoku Uchiha " (rodzina Uchiha)
Brunet z blizną na nosie leżał zmęczony w ramionach srebrnowłosego mężczyzny, który owijał sobie jego rozpuszczone włosy wokół palca. Ciężki oddech Iruki powoli stabilizował się.
- Jak mogłeś… - burzył się Iruka podnosząc się z ciała srebrnowłosego - … mieliśmy się udać do Kyuubi`ego, a nie do schowku na miotły…
- Jeśli mnie wzrok nie myli to siedzisz właśnie na mnie … - Kakashi podniósł się do pozycji siedzącej łapiąc Iruke za ramiona przytrzymując go w miejscu, na sobie. - … i uwodzicielsko się na mnie poruszasz.
Kakashi przybliżył twarz do zarumienionych policzków swojego słodkiego delfinka, powoli i zmysłowo przejeżdżając językiem po nadal nabrzmiałych wargach Iruki. Brunet zaskamlał cichutko oddając się całkowicie doświadczonym ustom ukochanego, który z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem przyciągnął jego nadal rozgorączkowane ciało do siebie.
- Zdajesz sobie sprawę, że nadal jestem w tobie? – Zapytał zadowolony z siebie Kakashi przenosząc dłonie na pośladki bruneta – I… - zrobił teatralną przerwę mocno ściskając krągłe półkule w rękach - … jestem gotowy na kolejną rundkę.
Wypchał biodra do góry na potwierdzenie swoich słów wyrywając przeciągły jęk z soczystych ust delfinka, który odchylił głowę do tyłu pozwalając Kakashi`emu na eksplorację jego długiej szyi. Pod wpływem pożądania, jakie ponownie owładnęło ciałem bruneta, Iruka zacisnął mięśnie odbytu na nabrzmiałej męskości srebrnowłosego, wywołując u niego ciężkie stęknięcie.
- Mieliśmy iść do Kyuubi`ego… - powiedział drażniąco Kakashi.
- Zapomnij o … ach… Kyuubi`m … uchhh… i zajmij się mną! – Krzyknął domagająco Iruka zaczynając poruszać się rytmicznie na Kakashi`m. Srebrnowłosy uśmiechnął się zadowolony z siebie 'tak – pomyślał – Kyuubi może zaczekać, a mój spragniony delfinek nie'.
***
Itachi kierował się do komnat Naruto chcąc sprawdzić przed snem czy u niego wszystko w porządku, a przy okazji może dostanie buziaka na dobranoc. Uśmiechając się do swoich myśli Itachi nawet nie zauważył pojawienia się u jego boku władcy demonów. Kyuubi podążając cicho za Itachi`m uważnie obserwował młodego Uchihe, który skradł serce jego małego synka, jak również małego Tanuki nie odstępującego ich na krok. Tych dwoje stało się nieodłącznymi przyjaciółmi, zupełnie jak on i Shukaku. Wykorzystując czas, jaki pozostał przed wyjazdem, Naruto i Gaara postanowili spędzić go razem.
- Witam Kyuubi-sama. – Odezwał się Itachi wyrywając Kyuubi`ego zza myślenia.
- Myślałem, że mnie nie wyczułeś – uśmiechnął się Kitsune (lis) kładąc rękę na ramieniu Itachi`ego w geście powitania. – Ale się myliłem…
- Jakim byłbym kapitanem Anbu, jeśli nie wiedziałbym co się wokół mnie dzieje. – Uśmiechnął się czarnowłosy do swojego towarzysza.
- Opiekuj się moim chiisai kichiku (małym demonkiem) dobrze … - zmienił niespodziewanie temat Kyuubi zbliżając się do komnat Naruto - … jest dla mnie wszystkim, a fakt, że muszę go odesłać żeby był bezpieczny łamie mi serce. Więc proszę…
- Kyuubi-sama … - przerwał Kyuubi`emu Itachi - … Naruto jest ze mną bezpieczny, a poza tym zamieszka w posiadłości Uchiha, więc cały czas będzie pod obserwacją. Jeśli nie moją to innych w domu.
Zatrzymując się przed drzwiami Naruto, Itachi spojrzał poważnym wzrokiem na demona.
- Dodatkowo skontaktowałem się z moimi rodzicami, aby przygotowali pokoje dla nowych gości.
- Gości? – Udał zdziwienie Kyuubi.
- Kakashi-san i Iruka-san, jak również Haku i Zabuza idą z nami, a gdzie będzie im najlepiej jak nie przy osobie, którą znają i kochają. – Uśmiechnął się kpiąco Itachi – A to, że są jego ochroną jest dodatkowym plusem, prawda?
- Ha ha ha … - Zaczął się śmiać Kyuubi zarzucając rękę na ramiona Itachi`ego - … mogłem się tego spodziewać, że cię nie przechytrzę, ale warto było spróbować… jak się domyśliłeś, że tych dwoje również idzie?
- Haku i Zabuza są ścisłą ochroną, dla Naruto, więc jest to oczywiste, że pójdą z nami.
Kyuubi zmierzwił włosy Itachi`ego wywołując u niego grymas nie zadowolenia. Poważniejąc nagle przyciągnął go do siebie i powiedział.
- Dbaj o niego dobrze, synu… - Itachi oddał uścisk Kyuubi`emu.
- Będę… - Uchiha wyswobodził się z objęć władcy demonów otwierając drzwi do komnat Naruto - … jest dla mnie najważniejszy…
---
- Naru-chan to boli! – Rozszedł się krzyk małego Tanuki po pokoju ściągając uwagę dorosłych na poczynania demonków.
W samych spodniach od piżamy Naruto siedział właśnie na ogonie, Tanuki, który próbował go zrzucić z siebie, ale bez rezultatu. Ciche, proszące piski, jakie wydawał Tanuki sprawiły, że Naruto zachichotał radośnie.
- Naru-chan zejdź z mojego ogona … - Gaara zaczął się wiercić próbując zrzucić z siebie złotowłosego przyjaciela. - … wygrałeś, więc oddaj mi mój ogon.
Zadowolony z siebie Naruto zsunął się z puszystego ogona Gaary. Podszedł do łóżka wdrapując się na nie, w tym czasie Gaara podniósł się z ziemi machając ze złości ogonem i uszami 'jak taki mały … - zastanawiał się podchodząc, a raczej zakradając się do Naruto, Gaara - … lisek mógł mnie przechytrzyć? Jest nawet młodszy ode mnie i mniejszy.'Złościł się rudzielec nie zdając sobie sprawy z tego, że jest obserwowany.
Chiisai kichiku (mały demonek) uradowany z wygranej nad większym od siebie Tanuki zaczął bawić się jednym z ogonów, które ogrzewały jego ciałko. Kładąc się na brzuszku zaczął się przeciągać, wbijając pazurki do poduszki wypiął biodra do góry i ziewnął przeciągle. Kładąc główkę na poduszce zaczął układać się do snu, jednak Gaara miał inne plany względem przyjaciela.
Będąc przy nim chwycił delikatnie ogon liska, tak żeby nie poczuł za wcześnie. Wdrapał się obok liska na łóżko usiadł przy ogonach Naruto, głaskając je czule, wywołując ciche mruczenie Kitsune.
- Puurrr… purrr… purrrr …. - Mruczał rozkosznie lisek zapadając w głęboki sen.
---
- Są kochani prawda? - Uśmiechnął się Kyuubi zamykając za sobą drzwi.
- Tak - potwierdził Itachi – ale co Gaara zamierza z tymi ogonami zrobić?
- Jakimi ogonami? – Kyuubi obrócił głowę w kierunku wskazanym przez Itachi`ego.
- No tak – Uśmiechnął się demon – wygląda na to, że będzie za chwilę głośno.
---
- Whaaa!!! – Krzyknął rozbudzony Naruto, jak tylko poczuł dojmujący ból emanujący z jego wrażliwych ogonów, przerażony spojrzał na Gaare.
- Mam cię Naru-chan! – Zawołał Gaara z satysfakcją malującą się na jego twarzy.
- Ga-gaara… - zapłakał lisek siadając na łóżku przecierając zapłakane oczy piąstkami patrząc na rudzielca wielkimi, lazurowymi oczami. - … do:shite? (dlaczego)
Gaara nadal ściskając w dłoniach kilka ogonów Naruto z niewinnym uśmiechem popatrzył na niego.
- Teraz jesteśmy kwita! – Radosny śmiech rozszedł się po pokoju.
- Demo do:shite? (ale dlaczego?) – Dopytywał się Naruto starając się wyrwać ogony z rąk Gaary. Oparł główkę o wezgłowie łóżka, otarł łzy z oczu i słabo się uśmiechając czekał na odpowiedź.
Wypuszczając ogony Gaara podciągnął się do góry i przepraszająco zaczął głaskać Naruto po główce, drapiąc go również za uszami. Ich mała zabawa i bitwa o spodnie szybko się przerodziła w rywalizację, a to się nigdy dobrze nie kończyło.
- To może … - zaczął Kyuubi podchodząc do dzieci razem z Itachi`m - … powiecie nam, o co chodzi?
- Ofu-chan! (tatuś) – zawołał radośnie Naruto wskakując prosto w ramiona ojca, który siadał właśnie na łóżku. Akcja Kitsune sprawiła, że Kyuubi razem z synem wylądowali na ziemi śmiejąc się radośnie.
- Itachi-niisan! – Krzyknął starszy demonek rzucając się w ramiona Itachi`ego, który już siedział na łóżku i śmiał się z leżącego na ziemi władcy demonów z synem skaczącym na nim. Łapiąc małego Tanuki ubranego w górę od piżamy Itachi, zaczął drapać go za uchem jedną ręką, a drugą gładził powoli ogon Gaary.
- Więc, o co poszło? – Dopytywał się Itachi bawiąc się z Tanuki siedzącym na jego kolanach.
- Purrr… purrr … - mruczał uroczo Gaara rozkoszując się dotykiem Itachi`ego. - … Naru-chan nie chciał mi dać spodni … - zaczął wyjaśniać Tanuki przyciągając uwagę demonów leżących na ziemi, którzy od razu wstali i usadowili się obok rozmawiających. - … a ja nie chciałem koszuli.
- I masz ją ubraną? – Zainteresował się Kyuubi.
- Tak, ale tylko, dlatego że Naru-chan oszukiwał! – Oburzył się Gaara zaczynając machać ogonem ze złości.
- Nieprawda! – Bronił się Naruto wdrapując się na kolana ojca, który zaczął go głaskać uspokajająco po główce.
- Prawda! – Upierał się przy swoim Gaara łapiąc za rękę, Itachi`ego trzymającą go w pasie. - … przegrany miał ubrać górę, a zwycięzca spodnie. Byłem pierwszy w pokoju i wygrałem!
- Nieprawda! – Krzyczał Naruto marszcząc w złości brwi – Ja tylko…
- Wykorzystałeś moją nieuwagę, jak skakałem po łóżku i ubrałeś spodnie, a mi zostawiłeś koszule! – Gaara ze złości mocno ściskał rękę Itachi`ego.
- To nie tak… - bronił się Naruto spoglądając wielkimi, proszącymi oczami na Gaare i Itachi`ego.
- A jak Naru-chan? – Zapytał Itachi głaskając Tanuki po główce. W oczach Naruto pojawiła się zazdrość, która bardzo szybko znikła, jednak nie na tyle szybko, żeby Itachi nie zauważył.
- Ja nie chciałem koszuli, bo… bo… - zaczął się jąkać Naruto, a na jego policzki wypłynął szkarłatny rumieniec. - … w samej koszuli wyglądam jak dziewczyna i Gaara-chan się ze mnie śmieje! – Dokończył szybko Kitsune chowając główkę w kimonie ojca.
'Teraz Tachi-chan nie będzie mnie chciał… - myślał przerażony Naruto ukradkiem spoglądając na swojego wybranka. Widząc jak Itachi drapie Gaare za uszami demonek poczuł dziwne ściskanie serca. Nie wiedział, dlaczego tak się dzieje i nie mogąc dać sobie rady z uczuciami zaczął szlochać rozpaczliwie, a ból w sercu tylko się powiększał. - … znajdzie sobie kogoś innego, a ja zostanę sam.'
Itachi widząc, co się dzieje z Naruto posadził, Gaare obok siebie i sięgnął po liska.
- Meeww … - miauknął przerażony Naruto, jak tylko poczuł, że jest ściągany z kolan ojca, który głaskał go uspokajająco po główce - … Meww… Mewww … - kwilił zlękniony Naruto przyczepiając się mocno do koszuli Itachi`ego, wbijając w niego ostre pazurki.
- Shhh … - próbował czarnowłosy uspokoić chiisai Kitsune (małego liska), który cały drżał w jego ramionach - … już dobrze Naru-chan… shhh….
- Co się stało Naru-chan? – Zapytał zmartwiony Gaara przysuwając się do Kyuubi`ego i obserwując przyjaciela.
- Poczuł się zagrożony… - zaczął wyjaśniać Kyuubi mierzwiąc małemu Tanuki czerwone włosy - … i chyba zazdrosny…
- Jak to? – Nie rozumiał Gaara.
- Patrz. – Kyuubi wskazał na przytuloną do siebie parę.
- Naru-chan watashi-no cherabu (Naru-chan mój aniołeczku), co się stało? Dlaczego płaczesz tak rozdzierająco? – Dopytywał się Itachi cały czas głaszcząc malca po plecach.
- Kuro (czarny), czy… - uspokajając się powoli Naruto spojrzał pytająco na Itachi`ego - … ty… nadal mnie chcesz?
Zdziwiony Itachi uważnie przyjrzał się Kitsune, który miał popuchnięte oczy od płaczu, a piękne lazurowe tęczówki tonęły w łzach.
- Dlaczego miałbym cię nie chcieć, Naru-chan? – Zapytał Itachi całując zapłakane oczy liska.
Naruto zaczął się śmiać radośnie, włosy Itachi`ego łaskotały go po twarzy.
- Tak bardzo mnie bolało… - szepnął niepewnie Naruto.
- Gdzie cię bolało? – Itachi przyłożył czoło do czoła Kitsune czekając na odpowiedź.
- Tutaj – lisek wskazał serduszko. – Ale teraz już nie boli! – Dodał szybko Kitsune wtulając się w Itachi`ego. – Bo jesteś przy mnie.
- Zawszę będę przy tobie … - schylając się pocałował Naruto czule i delikatnie w usta. Lisek uroczo się zarumienił. - … Watashi-no chiisai Kitsune (mój mały lisku).
- Skoro wszystko zostało wyjaśnione – zaczął Kyuubi kładąc się na łóżku przyciągnął do siebie małego Tanuki – to kładźcie się spać, bo jutro czeka was długa droga.
Szczęśliwy Naruto wśliznął się pod pierzynę ciągnąc za sobą Itachi`ego i wtulając się w uśmiechniętego Gaare, położył jeszcze ogony na Itachi`m przytulając go mocno do siebie i powoli zaczął zasypiać.
***
Naruto całą drogę do Konoha był smutny i przybity. Nie dość, że musiał się pożegnać z oto-chan (tatusiem) to jeszcze Gaara. Było mu naprawdę ciężko, ale na szczęście miał przy sobie Itachi`ego.
Zbliżając się coraz bardziej do Konoha, serce Naruto zaczęło bić jak oszalałe. Już nie długo zobaczy znowu Sasuke. Bardzo tęsknił za bratem Itachi`ego, którego nie widział od sześciu lat, a teraz będzie z nim mieszkał.
Ogony i uszy Naruto ukrył pod jutsu iluzji, nie chciał być traktowany w jakiś inny sposób niż pozostali. Chakra Kitsune miała bardzo wysoki poziom, a będąc demonem mógł ją kontrolować do woli, nie martwiąc się, że ktoś ją wyczuje. Maskowanie jej miał opanowane perfekcyjnie.
- Czy Sasuke wie, że się znowu spotkamy? – Zapytał niecierpliwie Naruto.
- Iie…(nie…) – powiedział Itachi mocniej przyciskając do siebie Kitsune, którego niósł w ramionach.
- Widać już bramy Konoha. – Powiedział Iruka przybliżając się do Itachi`ego. Kakashi, Zabuza i Haku niepewnie spojrzeli na Itachi`ego.
- Wszyscy zamieszkacie z nami w posiadłości Uchiha – powiedział czarnowłosy widząc obawy wymalowane na ich twarzach – moi rodzice o wszystkim wiedzą i jesteście mile widziani.
Ulga odmalowała się na twarzach całej czwórki.
- Mam nadzieję, że mamy odległe pokoje od głównej części posiadłości … - zaczął Kakashi.
- Tak… - wtrącił się Zabuza wiedząc, do czego zmierza srebrnowłosy - … w końcu nie chcielibyśmy, żeby się zgorszyli odgłosami, jakie wydają nasze słodkie uke`sie.
- Kakashi! Zabuza! – Krzyknęli oburzeni Iruka i Haku, a Naruto zachichotał wesoło.
- Bez obawy … - Odezwał się Itachi z kpiącym uśmieszkiem. - … każda para ma swój pokój, ale bardzo blisko siebie.
***
- Jak myślisz, kiedy tu dotrą? – Zapytała czarnowłosa kobieta wtulona w swojego męża.
- Powinni tu już być. – Odpowiedział spokojnie czarnowłosy mężczyzna o czarnych oczach tak charakterystycznych dla rodu Uchiha.
- Denerwuję się, a co jeśli nas nie polubi? – Martwiła się kobieta.
- Mikoto kochanie… - mężczyzna uśmiechnął się całując żonę w czoło - … czy ktoś mógłby cię nie kochać?
- Fugaku! – Zarumieniła się Mikoto bijąc męża po ręce.
- Jak to miło, że nic się nie zmieniliście – odezwał się głos w drzwiach.
- Itachi! – Ucieszyła się Mikoto biegnąc w stronę syna.
- Okaasan … - Szepnął Itachi przytulając do siebie czarnowłosą piękność. Spojrzał na ojca u boku matki. – Oto-san. – Kiwnął głową na powitanie.
- Witaj w domu Itachi… - przywitał syna Fugaku. – A gdzie są nasi goście?
Do pokoju wszedł Zabuza, Kakashi, Haku i Iruka niosący na rękach śpiącego Naruto. Mikoto wyściskała każdego po kolei, nawet Zabuza został wycałowany, z czego był wyjątkowo zadowolony. Goście byli zachwyceni Mikoto. Ta drobna, piękna kobieta o czarnych tęczówkach urzekła ich całkowicie, zdobywając ich serca tylko jednym uśmiechem.
Fugaku z dumą spoglądał na żonę, która była jego skarbem. Jeden jej uśmiech i wszyscy jedli jej z ręki. Wspaniała kobieta, chluba rodu Uchiha.
- Mewww … - Rozległ się słaby głosik z ramion Iruki. Fugaku spojrzał na śpiącego liska. Długie rzęsy rzucały cień na zarumienione policzki, pełne, czerwone usteczka lekko rozchylone ukazywały rządek białych kłów demonka, które kontrastowały ze złotobrązową skórą i te piękne złote włosy. Istnie nieziemski widok. Fugaku stał jak zaczarowany, nie mogąc odwrócić wzroku od Naruto. - … Mewww … Iru-chan… - zaczął się rozbudzać Naruto.
- Kirei (śliczny) – zachwycił się Fugaku, jak tylko wielkie, lazurowe tęczówki spojrzały na niego.
Zdezorientowany Naruto zaczął rozglądać się po pokoju, w jakim się znajdował. Nieznajoma kobieta rozmawiała z Haku, który kiwał głową mocno się rumieniąc, Kakashi i Zabuza śmiali się z tego, co czarnowłosa kobieta powiedziała przytulając do siebie zawstydzonego nastolatka. Itachi stał obok starszej wersji siebie, która intensywnie się w niego wpatrywała. Zaniepokojony Naruto schował się w zgięciu szyi Iruki, który uspokajające słowa szeptał mu do ucha.
Zerkając ponownie Kitsune zobaczył ciepły uśmiech obcego, Naruto uśmiechnął się do niego nieśmiało. Przełamując swoje obawy Kitsune gestem ręki przywołał dorosłego do siebie. Fugaku w niepewności czekał na dalszy krok chikai kichiku (małego demonka), a jak poczuł drobne piąstki zaciskające się na połach jego kimona rozluźnił się. Mając liska w ramionach Fugaku uśmiechnął się do Itachi`ego i podszedł do Mikoto. Wszyscy obserwowali państwo Uchiha, czekając na reakcję Naruto.
- Kim jesteś? – Zapytał zaciekawiony Kitsune.
- Mikoto, mama Itachi`ego i Sasuke, a to… - wskazała na męża, który trzymał go w ramionach - … jest Fugaku ich ojciec.
Spoglądając na mężczyznę, który go trzymał i z powrotem na kobietę uśmiechnął się do nich.
- Tadaima! (wróciłem) – Krzyknął Sasuke zamykając za sobą drzwi. – Mamy gości? – Zapytał widząc dużą liczbę butów. Wśród nich zauważył sandały brata, jego twarz momentalnie się rozjaśniła, a oczy zaczęły błyszczeć radością. Zrzucając szybko buty, nie przejmując się ich ułożeniem wbiegł do salonu.
- Itachi! – Sasuke rzucił się bratu na szyję zapominając o gościach. – Pójdziemy trenować? Tęskniłem za tobą, a czy ty tęskniłeś? Jak twoja misja, czy wszystko w porządku? Zostajesz w domu na dłużej? – Zadawał pytanie za pytaniem wywołując uśmiech na twarzach obserwujących całe zajście.
Mikoto wiedziała, że teraz już wszystko będzie dobrze i Sasuke znowu zacznie okazywać jakiekolwiek uczucia. Przez ostatnie trzy lata chłopcy bardzo zżyli się z sobą, a stało się to, kiedy Itachi zaczął trenować brata. Sasuke zawsze podziwiał Itachi`ego, był dla niego wzorem godnym naśladowania, a przy każdej misji, w czasie nieobecności brata Sasuke zamykał się w sobie i nie pozwalał nikomu się do siebie zbliżyć.
- Powoli Sasuke … - śmiał się Itachi łapiąc wiszącego brata na jego szyi w niedźwiedzim uścisku. - … mamy bardzo dużo czasu, a teraz… - postawił brata na ziemi obracając go w stronę gości - … przywitaj się porządnie.
Sasuke uważnie zlustrował nowe osoby. Iruke znał, ale pozostałą trójka była dla niego obca. Jedna osoba szczególnie się wyróżniała, o długich czarnych włosach i pięknych czekoladowych oczach, które emanowały ciepłem i życzliwością. Delikatne rysy twarzy nieznajomego sprawiały, że nie widomo było czy to chłopak, czy dziewczyna 'Chyba chłopak, ale nie jestem pewny – rozmyślał Sasuke wzrokiem badając sylwetkę danej osoby – a może dziewczyna?'
- Poddaję się! – Krzyknął sfrustrowany Sasuke wyrzucając ręce do góry – Chłopak, czy dziewczyna?
- Sasuke!!! – Krzyknęli zbulwersowani rodzice chłopca – Gdzie się podziały twoje maniery!?
- Nie szkodzi… - odezwał się chłopak, który wtulał się w postawnego mężczyznę z bandażami na twarzy i przenikliwym spojrzeniem.
- Podoba mi się ten chłopak… - Odezwał się Zabuza przyciągając mocniej Haku do siebie - … ta piękność obok mnie to Haku i jest moim chłopakiem tak, że nie zdziw się, jeśli będziesz w nocy słyszał dziwne odgłosy. Haku potrafi być naprawdę wokalny – Zabuza spojrzał na Iruke, który rumienił się mocno – zupełnie jak Iruka…
- Zabuza!!! – Oburzyli się Iruka i Haku.
Po pokoju rozszedł się radosny śmiech licznych osób. Mikoto w końcu dostała odpowiedź na swoje pytanie. Przypuszczała, że Iruka i Haku są ulegli w swoich związkach, ale nie chcieli się do tego przyznać zawstydzeni jej bezpośredniością.
Na twarzy Sasuke pojawił się sławny uśmieszek Uchiha, obracając się w stronę ojca sapnął zszokowany. W ramionach ojca siedział spokojnie anioł o krótkich złotych włosach i lazurowych oczach o niewiarygodnej głębi. Takie oczy należały tylko do jednej osoby.
- Naru-chan? – Padło pytanie z ust Sasuke, który gapił się z rozszerzonymi oczami na chłopaka, który uwolnił się z objęć Fugaku i podszedł do niego, stając wyczekująco przed nim. – To naprawdę ty?
- Hai (tak) Sasu-chan… - Uśmiechnął się szeroko Naruto.
- Demo izuko tsuku shippo to jibiinko:ka? (ale gdzie masz ogony i uszy?) – Sasuke zaczął głaskać Naruto po główce, zupełnie jak by chciał, żeby pojawiły się uszy.
- Sasu? – Zapytał Kitsune zaczynając się denerwować.
- Naru-chan … - szepnął w końcu Sasuke - … watashi-no Naru-chan (mój Naru-chan) … - najmłodszy Uchiha chwycił Kitsune w mocnym uścisku przytulając go mocno do siebie.
Itachi uśmiechnął się lekko na tak dużą wylewność uczuć Sasuke, ale to było do przewidzenia. W końcu nie widzieli się tak długo.
- Schowane. – Powiedział Naruto patrząc w onyksowe oczy Sasuke.
- Do:shite? (dlaczego) – dopytywał się chłopak.
- Dla bezpieczeństwa… - Uśmiechnął się Kitsune wyswabadzając się z mocnego uchwytu Sasuke. - … chcesz zobaczyć?
- Hai! – Ucieszył się czarnowłosy.
Rodzice Sasuke również czekali na przemianę małego Kitsune. Itachi ostrożnie z obawą obserwował brata, który kochał Naruto całym sercem. Obawiał się tego. A teraz, kiedy Naruto zamieszka z nimi mogą pojawić się prawdziwe kłopoty. Jeden plus tego wszystkiego to to, że Kitsune ma połączony pokój z jego pokojem. Oddzielają ich tylko drzwi, które są ukryte tak, że w każdej chwili jak się coś stanie Itachi znajdzie się u niego w mgnieniu oka.
Zamykając oczy Naruto skoncentrował się na swojej demonicznej postaci. Oczom zebranych ukazała się niewiarygodna istotka, która emanowała drapieżnością, ale również łagodnością. Sasuke stał jak oniemiały, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Widząc Naruto w ludzkiej postaci sprawiło, że zaniemówił z wrażenia, ale lisia postać była po prostu prześliczna. Pomarańczowo-żółte uszy poruszały się w oczekiwaniu, długie złote włosy pięknie się układały wokół jego drobnej figury, a dziewięć ogonów tej samej barwy jak uszy, lekko się kołysały otulając go całkowicie. Tak, Kitsune stał się jeszcze piękniejszy.
Wielkie lazurowe tęczówki patrzyły na Sasuke w oczekiwaniu obawiając się reakcji przyjaciela.
- Kirei… (śliczny) – szepnął zafascynowany Sasuke - … Kirei kichiku…(śliczny demonek)
- Jak mnie nazwałeś teme!? (draniu) – Oburzył się zaczerwieniony Naruto – Nie jestem śliczny! Jestem chłopcem, a nie dziewczyną!!! Tylko dziewczyny są śliczne! – Krzyczał nadal Kitsune wywołując uśmiech na wszystkich twarzach w salonie – Jestem chłopcem! Chłopcem słyszysz?!
- Usuratonkachi (młotku) słyszę – Odezwał się Sasuke z kpiącym uśmieszkiem na twarzy – więc przestań się już wydzierać bo mnie uszy zaczynają boleć.
Na czole Naruto zaczęły pojawiać się małe kwadraciki, a jego rumieniec jeszcze się pogłębił sprawiając, że wyglądał naprawdę czarująco. W złości ogony Kitsune zaczęły mocno uderzać o ziemię okazując swoją wściekłoś, a śliczne uszy wystające z burzy włosów drgały rozkosznie, wywołując u wszystkich chęć przygarnięcia liska do siebie i wyściskania go. Haku nie przejmując się otoczeniem podbiegł do demonka.
- Kawaii! Aiu kawaii!!! (taki słodki) – Łapiąc małego liska w ramiona uniósł go do góry i zaczął pocierać policzkiem o policzek Naruto.
- Nie jestem słodki! – Upierał się przy swoim Naruto próbując oderwać się od Haku, ale bez efektu.
- Poddaj się. – Odezwał się Sasuke podchodząc do chłopców – Jesteś kirei, chikai kichiku…(ślicznym, małym demonkiem)
- Sasu-chan jak możesz! – Zakwilił Naruto prosząco spoglądając na czarnowłosego.
- Nagle awansowałem na Sasu-chan? – Zadrwił Sasuke – Już nie jestem teme?
Zły Naruto marszcząc groźnie brwi popatrzył na Sasuke bijąc go ogonem po rękach.
- Jesteś teme! – Krzyknął Kitsune – Demo nadal jesteś mój Sasu-chan… - Dodał cichutko obracając główkę na bok tak, że Haku pocałował liska w usteczka sprawiając, że Naruto zaczerwienił się, aż po samą szyję.
- Naru-chan nie możesz robić takich słodkich minek! – Krzyknął Haku mocniej przytulając do siebie demonka.
- Mewww!!! – Miauknął przeraźliwie demonek jak tylko poczuł usta Haku na całej swojej buzi. – Mewww … Haku przestań to… to łaskocze! Aha ha ha ha …Haku!
Śmiał się w niebogłosy Kitsune, przestając się wyrywać Haku i poddając się mu całkowicie, jak to często robił w domu.
Sasuke z radością patrzył na Naruto, który pozwalał Haku drażnić się i łaskotać. Nie zdając sobie sprawy, co robi stanął obok Haku i zaczął mu pomagać znęcać się nad chiisai Kitsune (małym liskiem).
---
- Są tacy rozkoszni… - westchnęła szczęśliwa Mikoto.
- Sasuke jest znowu sobą. – Powiedział Fugaku obserwując bawiące się dzieci- No może nie całkiem – dodał szybko na wspomnienie opryskliwości chłopaka – ale w końcu dorasta i nie może być dziecinny całe życie.
- Staje się z niego prawdziwy Uchiha. – Powiedział z dumą w głosie Itachi.
- Kou dato? (jak to?) – Zapytał zdziwiony Iruka.
- Każdy Uchiha ma wrodzoną arogancję, którą troszkę tracimy, jeśli się zakochamy – Mówiąc to Fugaku spojrzał wymownie na Mikoto, która przypomniała sobie ile czasu potrzebowała do zmiękczenia twardego serca męża. – W moim przypadku była to Mikoto, przy Itachi`m jest to Naruto, a co będzie z Sasuke to nie wiem.
- Sasuke na pewno znajdzie sobie odpowiednią osobę z biegiem lat. – Pocieszył ich Kakashi.
- To nie będzie takie proste. – Fugaku spojrzał na Sasuke i Haku, którzy równocześnie pocałowali śmiejącego się Naruto w policzki – Sasuke kocha Kitsune.
- Ale przecież … - Zaczął się denerwować Iruka - … są przyjaciółmi i … i Naruto jest Itachi`ego.
- Delfinku… - Kakashi chwycił Iruke w ramiona wywołując uśmiech na twarzy Mikoto, która usłyszała pieszczotliwe imię Iruki - … to, że są przyjaciółmi nie zmienia faktu, że Sasuke jest w nim zakochany.
- To jest poważny problem – nie dawał za wygraną Iruka – Itachi, dlaczego nic nie mówisz w końcu sprawa tyczy się twojego brata i ukochanego Naru-chan?
Itachi przenosząc wzrok z bawiących się młodych spojrzał na Iruke i pozostałych. Jego onyksowe tęczówki uważnie spoglądały na rodziców, na których twarzach odmalowało się zmartwienie. Było widać, że się boją tego, co może się stać w przyszłości.
- Sądzę, że mamy na to wszystko czas i nie powinniśmy się zastanawiać, nad czymś, co się w ogóle jeszcze nie stało. – Mikoto i Fugaku z dumą patrzyli na syna.
- Tak, ale … - kontynuował Iruka.
- Nie ma, ale … - powiedział Zabuza po raz pierwszy zabierając głos w tej rozmowie. - … sądzę, że Itachi ma rację. Nie róbmy problemu z czegoś, co się nawet nie stało.
- Macie rację – poddał się Iruka pozwalając Kakashi`emu wziąć się na ręce, a na jego twarzy pojawił się słodki rumieniec. – Na razie są dziećmi i cała przyszłość jest przed nimi.
- Hai (tak) – Powiedział Kakashi wychodząc z salonu – A teraz nam wybaczcie, ale mam zamiar ukarać mojego niesfornego delfinka, który nie słucha starszych.
- Tak… - odezwał się niespodziewanie rozmarzonym głosem Zabuza - … sądzę, że Kakashi ma rację.
- Rację? – Zdziwiła się kobieta. – Ale, w czym?
- Mewww!!! – miauknął roześmiany Naruto wyrywając się z rąk Sasuke i Haku – Tachi-chan ukryj mnie! – Zawołał Kitsune chowając się za nogą Itachi`ego.
- Sądzę, że Kakashi ma rację biorąc swoje maleństwo, aby je ukarać. – Powiedział Zabuza łapiąc roześmianego Haku i przerzucając go sobie przez ramię wyszedł z salonu.
- Zabuza!!! – Rozszedł się głos Haku po domu.
Itachi schylił się biorąc Kitsune na ręce uśmiechnął się do niego czule, a do Sasuke, który stał obok niego obserwując ich powiedział.
- Myślę, że czas na ciebie do spania. – Zmierzwił swojemu ototo (braciszkowi) włosy, który pozwolił mu na ten eksces.
- Dobrze – zgodził się szybko Sasuke – ale jutro musisz mi opowiedzieć o swojej misji i potrenować ze mną.
- Hai ototo. (tak braciszku) – Uśmiechnął się do brata Itachi. Z Naruto w ramionach schylił się i pocałował go w czubek głowy. – Tadaima Sasu-chan… - szepnął starszy do ucha Sasuke.
- Witaj w domu onii-chan. (starszy bracie) – Szepnął Sasuke i wybiegł szybko z salonu – Dobranoc! – Krzyknął jeszcze szybko.
- To, co Naru-chan idziemy spać? – Zapytał Itachi przecierającego oczy liska.
- Tak Tachi-chan… - powiedział śpiąco Naruto - … ale śpimy razem, tak?
- Hai, Hai – uśmiechnął się Itachi i powiedział – Dobranoc …
- Dobranoc dzieci. – Odezwali się Fugaku i Mikoto – Śpijcie dobrze…
- Nasz dom znowu zapełnił się śmiechem dzieci. – Westchnęła szczęśliwa Mikoto.
- Tak już nie jest tak pusto. – Dodał Fugaku. – To, co idziemy również spać?
- Tak kochanie, ale musisz mnie zanieść – Zaśmiał się czarnowłosa piękność – bo ja nie mam ochoty się ruszać…
- Dla ciebie wszystko kochanie…
Biorąc żonę na ręce ucałował ja czule w czoło kierując się w stronę ich sypialni.
