Rozdział 12 – „ Ciężkie dni…Złamane serce… "

Po treningu z przyjaciółmi Sasuke udał się do domu jego głowę zaprzątały myśli o Naruto i Itachi`m. Zdawał sobie sprawę, że stosunki jego brata z Naruto nie są czysto przyjacielskie.

Przypadkowy dotyk ręką, delikatne przytulenie, te drobne gesty sprawiały, że powoli zaczął domyślać się prawdy.

- Sasu-chan! – Dźwięczny głos Kitsune przywołał Sasuke do rzeczywistości.

- Naruto? – Zdziwił się czarnowłosy rozglądając się w około.

- Tutaj jestem! – Radosny głosik dobiegł go z gałęzi, na której siedział lisek.

- Co tutaj robisz? – Sasuke stanął spoglądając w błękitna głębię oczu demonka uśmiechającego się do niego tkliwie. 'Co ten uśmiech oznacza? – Zastanawiał się Sasuke wskakując na gałąź, na której siedział Naruto. – Czyżby…'

- Naruto? – Zranienie odbijało się w lazurowych tęczówkach, które uważnie, obserwowały starszego chłopaka. – Już nie Naru-chan?

- Zawsze Naru-chan… - Sasuke pocałował, Naruto w czoło, na co lisek rozpromienił się cały. - … Mój Naru-chan.

Władcze ramiona owinęły się wokół drobnego ciałka liska. Broda chłopaka oparła się na główce pokrytej złotą burzą loków, które ukochał tak bardzo. Z każdą chwilą uczucie Sasuke do Naruto zwiększało się zadając mu coraz większy ból, ale nie chciał się od liska oddalać, już nie. Pragnął przebywać w jego towarzystwie nawet za cenę bólu, ale bólu, który przypominał mu o uczuciu tak wielkim, że nie był w stanie nad nim zapanować. I nie chciał. To, czego pragnął było zawsze przy nim, a w tej chwili znajdowało się w jego ramionach wtulające się w niego mocno.

Sasuke oparł się o pień drzewa znajdując jak najwygodniejszą pozycję i posadził sobie Naruto na kolanach głaskając go z oddaniem po główce.

Kitsune ucieszył się, że Sasuke nareszcie okazał mu czułość, za którą tak bardzo tęsknił. Obawiał się, że stracił przyjaźń chłopaka, ale na szczęście tak się nie stało. Siedział na kolanach Sasuke obejmowany opiekuńczo przez jego ramiona. Jednak na twarz Naruto zakradła się obawa i smutek na samo wspomnienie rozmowy z Itachi`m.

- „ Naru-chan zauważyłeś, że ostatnio Sasuke odsunął się od nas, a zwłaszcza od ciebie? – Niepokój odbił się na twarzy liska siedzącego na ziemi przy Itachi`m opierając brodę na jego kolanie.

- Co masz na myśli Tachi? – Ręka Itachi`ego przejechała po plecach Naruto wywołując u niego przyjemny dreszcz.

- Unika cię i stara się nie przebywać z nami w tym samym pomieszczeniu.

- Zauważyłem… ale… - Lisek spojrzał na Itachi`ego radośnie. - … Jestem pewny, że będzie cieszył się moim, a raczej naszym szczęściem, jak się dowie o naszym ślubie, do którego zostało tylko parę miesięcy.

- Nie sądzę Naru.

- Jak to?

Naruto usiadł wygodniej uważnie obserwując ukochanego zastanawiając się, o co mu chodzi. Starszy chłopak chwycił twarz Kitsune w dłonie całując go leciutko w nosek.

- On cię kocha Naru-chan. – Szept Itachi`ego ogrzał szyję Naruto.

- Wiem… - Uśmiechnął się naiwnie lisek zaciskając piąstki na koszuli czarnowłosego, pocałował go delikatnie w krtań. - … Ja też go kocham… jak brata.

- Nie Naruto… - Powaga Itachi`ego sprawiła, że Naruto zaprzestał całowania jego szyi. - … On cię kocha tak samo, jak ja.

Ciężka cisza zawisła w powietrzu, a Kitsune z rozszerzonymi oczami wpatrywał się w ukochanego zastanawiając się, czy dobrze usłyszał. Zamrugał kilka razy rzęsami próbując odgonić łzy cisnące się do oczu. Nie chciał, aby słowa Itachi`ego okazały się prawdą, bo to oznaczało koniec ich przyjaźni. Sasuke jest dumny i każda porażka i niepowodzenie jest dla niego jak policzek, który ciężko zapomnieć.

- Nie … - Łzy spłynęły po jego policzkach zatrzymując się na dłoniach nadal trzymających jego twarz.

- Przykro mi Naru-chan, ale to prawda.

Itachi zaczął scałowywać łzy liska mocno go do siebie przytulając w geście pocieszenia. Jego serce pękało widząc chwilowe załamanie ukochanej istoty.

- Porozmawiam z nim… - Nagła nadzieja zabłysła w oczach Naruto. "

Rozmyślania Naruto przerwał głos Sasuke, który miał dość ignorowania.

- Naruto!

- Tak? – Zapytał niewinnie Kitsune.

- Pytałem, co tutaj robiłeś?

- Czekałem na ciebie. – Odpowiedział Naruto bez zastanowienia. W sercu Sasuke zapłonęła nadzieja. – Musimy porozmawiać.

Naruto odsunął się od Sasuke siadając naprzeciwko i uważnie obserwując zimną maskę Sasuke, jaką zawsze nosił i nie pozwalał nikomu zobaczyć jego prawdziwej twarzy.

Sasuke czuł jak wokół jego serca zaciska się niewidzialna pięść, ale nie pozwolił sobie na pokazanie tego. Czekał cierpliwie na kolejne słowa liska z obawą na najgorsze.

***

Gaara, Sai i Lee powoli zbliżali się do celu. Bramy Konoha można było już dostrzec w oddali. Lee nadal spał spokojnie w ramionach Gaary, który nie wypuścił go ani na chwilę w czasie ich wędrówki. Patrząc, co chwilę na jego niewinny wyraz twarzy lekko zakryty pod burzą granatowo-czarnych włosów, nie mógł się nadziwić, że istnieje druga taka istota jak Naruto. Czysta, niewinna i urzekająco śliczna. Naruto był dla niego przyjacielem i młodszym bratem, o którym zawsze marzył. Natomiast Lee… Lee skradł jego serce od chwili jak zobaczył go leżącego na łóżku w komnatach Hakufu (wujka).

- Jak będziesz się tak w niego wpatrywał… - Lekko znudzony głos Sai`a przywołał Gaare do rzeczywistości przypominając mu o fakcie, dlaczego za chłopakiem nie przepadał. - … to w końcu wpadniesz na najbliższe drzewo.

- … - Zimne spojrzenie Tanuki odpowiedziało na uwagę chłopaka, który śmiało mógł uchodzić za kopię Sasuke.

- Jesteś naprawdę rozmowny. – Zakpił Sai ponownie koncentrując się na podróży.

***

Pod uważnym spojrzeniem Sasuke, Naruto zaczął czuć się nieswojo, a temat, na jaki chciał z nim porozmawiać pogarszał sprawę. Wziął głęboki oddech i z mocnym postanowieniem rozpoczął rozmowę.

Na początku Sasuke nie wiedział, o co chodzi Kitsune, ale jak malec doszedł do sedna zrozumiał. Przełknął ciężko ślinę i nie zmieniając wyrazu twarzy zapytał.

- Naru-chan, czy ty mnie pytasz, czy cię kocham?

- H-hai… - Wyjąkał Naruto spuszczając głowę na dół.

- … Masz rację Naru-chan… - Westchnął ciężko Sasuke. - … Kocham cię… od bardzo dawna…

- Och…. – Mimo tego, że takiej odpowiedzi się spodziewał, Naruto z szokiem na twarzy spojrzał w onyksowe tęczówki przyjaciela. - … Sasu… ja nie…

- Wiem! – Przerwał mu Sasuke podnosząc głos.

Naruto skulił się w sobie obawiając się takiej reakcji, ale mimo to, to bolało.

- Przepraszam…

- Boże, Naru-chan nie przepraszaj mnie! – Sasuke poderwał się i ścisnął Naruto mocno za ramiona. – Nie rób tego…

- Ale muszę! – Krzyknął Naruto odpychając ręce chłopaka buntowniczo patrząc na niego. – Ponieważ… no, bo… bo…

- Ja wiem, Naru-chan.

Pytające lazurowe tęczówki spojrzały na Sasuke.

- Wiem, że kochasz mojego brata. – Ból, jaki Sasuke odczuwał wypowiadając to jedno zdanie był ogromny.

- Sasu-ke… - Naruto spuścił smutny główkę na dół. - … Ty nigdy nie…

- Nie dałem po sobie poznać, że wiem? – Dokończył za niego czarnowłosy przyciągając jego głowę na swoje ramie głaszcząc go uspokajająco.

- Tak.

- Ciężko jest mi patrzeć na was wiedząc, że nigdy nie będziesz mój, ale ważniejsze jest dla mnie twoje szczęście… i przyjaźń, którą zaniedbałem.

- Od kiedy wiesz? – Zapytał z obawą Naruto nadal pozwalając się głaskać po głowie.

- Podejrzewałem już coś od dłuższego czasu, ale… - Niewielki rumieniec wypłynął na jego policzki. - … Wczoraj…

Naruto momentalnie zaczerwienił się cały zdając sobie sprawę, o czym Sasuke mówi.

- Słyszałeś nas. – Stwierdził Naruto.

Sasuke kiwnął głową.

- Moją pierwszą myślą było pójść do was i rzucić się na Itachi`ego za odebranie mi ciebie i poszedłem, ale…

- Ale? – Ponaglał Naruto.

- … Kiedy miałem już rękę na klamce usłyszałem twoje „kocham cię Tachi-chan", zatrzymałem się. Zrozumiałem, że nawet, jeśli jakimś cudem byłbyś ze mną to nigdy mnie nie pokochasz tak jak jego, prawda?

Kitsune kiwnął główką nie patrząc na Sasuke. Bał się. Bał się podnieść głowę i zobaczyć ból, zdradę i zawód na twarzy jego kochanego przyjaciela.

- Nie płacz Naru-chan. – Sasuke kciukiem otarł łzy spływające po policzkach liska całując go ponownie w nosek, czym wywołał uśmiech na jego twarzy.

- Sasu-chan… to ja miałem mówić, a ty słuchać… - Radość powróciła do smutnych oczu Naruto.

- Następnym razem ty będziesz mówić. – Pocieszył go chłopak.

- Arigato Sasu-chan. – Kitsune rzucił się na szyję czarnowłosego chłopaka mocno go ściskając.

Z ciężkim sercem Sasuke odwzajemnił uścisk kładąc zmęczony głowę na jego ramieniu. Mimo bólu złamanego serca, poczuł, że po długiej wędrówce powrócił do domu. Uśmiechnął się. Po raz pierwszy od kilku lat uśmiechnął się szczerze.

***

Itachi zmartwionym spojrzeniem obserwował brata Naruto śpiącego na kanapie. Los małego Lee bardzo go poruszył i obawiał się jak Kitsune zareaguje, gdy się dowie. Na pewno nie będzie mu łatwo. Jemu jest ciężko, a co dopiero Naruto, który uwielbia swojego starszego braciszka.

Gaara usiadł obok Lee strzegąc go, jak najlepiej umiał mierząc każdego zbliżającego się ostrzegawczo sprawiając, że każdy z domowników, który nie znał Tanuki poważnie zaczął się obawiać o swoje życie. Jedyną osobą, którą akceptował bez problemu był Itachi, którego bardzo kochał i uwielbiał jak starszy drapie go za uszami. Tak, Gaara już dawno przyznał się sam przed sobą, że dotyk Itachi`ego był kojący, a dodatkowo nie musiał się obawiać, że te chwile słabości zostaną wykorzystane przeciwko niemu. Z Itachi`m i Naruto był bezpieczny i mógł pozwolić sobie na zrzucenie zimnej maski, którą nosił, na co dzień.

Lee zakwilił cichutko przez sen, a z jego ust wyrwał się jęk przepełniony bólem. Itachi podszedł do kanapy i położył główkę chłopaka na swoich kolanach głaskając go uspokajająco. Lee szybko się uspokoił wyczuwając znajomy dotyk dłoni, który od tak dawna nie czuł. Powoli zaczął otwierać oczy uważnie obserwując obce otoczenie. Pierwsze, co zobaczył to kolana, na których spoczywała jego głowa. Uniósł się lekko podpierany rękami, którego dotyku nie znał. Jego serce zabiło mocniej, kiedy jego oczy spotkały się z niewiarygodnie intensywnymi zielonymi tęczówkami Tanuki.

Gaara otwarcie gapił się na ślicznego Lee, który właśnie się obudził. Jego śliczne, małe kochanie. Uklęknął przy nim biorąc jego drobną rączkę w swoje duże dłonie i uśmiechnął się do niego tkliwie, ale nie był pewien jak ten uśmiech wyszedł, bo nigdy się do nikogo, poza Naruto i Itachi`m, nie uśmiechał. Jednak, kiedy Lee odpowiedział mu promiennym uśmiechem był pewien, że musiało mu pójść dobrze, a jego serce odetchnęło z ulgą.

- Witaj Lee. – Ciepły głos Itachi`ego przyciągnął uwagę rozbudzonego chłopca.

- Itachi… - Promienny uśmiech Lee, ukazujący słodkie dołeczki w policzkach, rozpromienił salon, na co wszyscy odetchnęli z ulgą. Obawiali się tej chwili, od kiedy usłyszeli o losie malca, który właśnie wtulał się w Itachi`ego spokojnie wdrapując się na jego kolana, na których siedział już nieraz.

Gaara usiadł obok Itachi`ego patrząc czule na radosnego Lee położył rękę na jego kolanie niepewnie i ostrożnie głaskając go po nim.

- LEE!!!! – Głośny krzyk Naruto rozszedł się po domu.

Zaraz za głosem usłyszeli tupot drobnych nóżek liska, trzask zamykanych drzwi, a w następnej chwili był już tylko Naruto wiszący na szyjce Lee śmiejącego się głośno i głaskającego złote włosy swojego ulubionego Kitsune. Naruto tulił swój policzek do policzka anata-no Oniichan (swojego starszego brata), nie zwalniając uścisku wdrapał się na wolne kolano ukochanego nadal mocno tuląc do siebie Lee.

- Ze mną się nie przywitasz Naru-chan? – Obrażonym głosem zapytał Gaara, palcem kując Kitsune w żebra.

- Gomen (przepraszam) Gaara-chan! – Demonek wypuścił śmiejącego się Lee z ramion i rzucił się na Gaare, wywracając ich na ziemię. Leżał wygodnie na czerwono-włosym Tanuki mrucząc rozkosznie na jego pieszczotę przy uszach. Gromki śmiech rozbrzmiał w domu Uchiha.

---

Sasuke stał z boku obserwując swoich przyjaciół i rodzinę. Widząc Naruto szczęśliwego na kolanach brata sprawiło, że jego serce zaczęło krwawić. Spuścił głowę wycofując się z salonu. Nie chciał, a raczej nie mógł teraz patrzeć na miłość bijącą od najbliższych mu osób.

Będąc przed drzwiami swojego pokoju zatrzymał się, obrócił głowę w prawo spoglądając na drzwi do pokoju Itachi`ego i Naruto, które były na końcu korytarza. Obrócił się opierając się o ścianę plecami i pozwolił niekontrolowanemu szlochowi wyrwać się z jego piersi. Osunął się na ziemię przyciągnął kolana do klatki opierając na nich głowę i zapłakał cicho. Miał dość udawania i być zimnym draniem dla jedynej osoby, którą pokochał jak tylko zobaczył i od której dostał tak wiele, ale nie to, czego najbardziej pragnął. Miłości.

Płacząc cicho nie zauważył osoby wchodzącej na piętro patrzącej na niego z bólem równającym się jego bólowi. Mężczyzna podszedł do roztrzęsionego chłopaka, uklęknął przed nim i mocno przytulił do siebie kołysząc go w swych ramionach.

- Przepraszam… - Łzy spłynęły po policzkach drugiej osoby. - … Wybacz mi, tak bardzo przepraszam, że… że ….

- Ita-chi? – Sasuke podniósł głowę patrząc na płaczącego brata, najwyraźniej z jego powodu.

Z szeroko rozszerzonymi oczami, Sasuke zapomniał o swoim cierpieniu i patrzył na Itachi`ego. Nie mógł uwierzyć, że ten silny i zawsze pewny swych czynów brat, płacze teraz kołysząc go w swoich ramionach. Poczuł się kochany. Zacisnął pięści na koszuli brata i rozbeczał się na całego.

---

Naruto nie mógł uwierzyć, że coś takiego przydarzyło się jego kochanemu Oniichan. Jak mógł ktoś chcieć skrzywdzić tak niewinną osobę, jak Lee?

- Cichutko Naru-chan… - Próbował uspokoić anata-no ototo (swojego braciszka) Lee, a Gaara mu w tym pomagał. - … Już dobrze… shhh…. Nie płacz…

- Lee-chan… to ja po…winienem cię pocieszać, a … nie ty… - Płakał Naruto przyciskając piąstki do oczu, aby powstrzymać nachalne łzy.

- Jestem starszy, a moim zadaniem jest bronienie mojego małego braciszka.

- Ale to ty zostałeś… - Kitsune pociągnął nosem i popatrzył na delikatny uśmiech na twarzy Lee. - … Skrzywdzony…

- Tak, ale… - Lee popatrzył na Gaare, który trzymał liska na kolanach głaszcząc go po plecach. - …Mam teraz Gaare…

Naruto gwałtownie podniósł główkę wzrokiem podążając z Lee na Gaare i z powrotem. Znaki na czole chłopców zabłysły w jedności.

- Rozumiem… - Uspokajając się Kitsune zeskoczył z kolan przyjaciela. Chwycił rękę brata i położył ją w dłoni Tanuki. - … Zajmijcie się sobą, a ja poszukam Tachi`ego i Sasuke… - Wybiegając z salonu na twarzyczce Kitsune pojawił się źle ukrywany smutek, demonek spojrzał na wstających Haku i Iruke i ruchem ręki powstrzymał ich szeptając cicho. - … Sam.

- Naru-chan…. – Iruka pozwolił objąć się Kakashi`emu, tak samo jak Haku, Zabuzie.

Mikoto przejęta losem jej gości i dzieci ocierając łzy powiedziała.

- Oni muszą sami ten problem rozwiązać.

- Jaki problem? – Czujne spojrzenie Gaary uświadomiło im, że mają do czynienia z przyszłym Lordem Go:ruden de:raito.

- Sasuke… - Zaczęła Mikoto próbując nie rozpłakać się ponownie. - … On kocha Naruto, od bardzo dawna, a …

Iruka widząc jak bardzo mówienie o problemach jej dzieci sprawia kobiecie ból postanowił, że skończy za nią. Podszedł do niej sadzając ją obok swojego męża.

- Wczoraj potwierdził swoje przypuszczenia, że Itachi i Naruto są razem…

- Rozumiem… - Teraz Gaara już wszystko rozumiał, uspokajająco zatopił rękę w długich włosach lee. - … I dlatego Sasuke unikał Itachi`ego i Naruto.

- Tak, ale skąd…

- Ja, Itachi i Naruto… - Przerwał mu Gaara. - … Nie mamy przed sobą tajemnic…dużo zawsze rozmawiamy o wszystkim.

***

Naruto stanął ja wryty na szczycie schodów. Przed pokojem Sasuke, Itachi trzymał go płaczącego w ramionach kołysząc uspokajająco. Wolnym krokiem podszedł do braci zdając sobie sprawę, że ten ból i cierpienie jest przez niego i to go raniło bardzo. Nigdy nie chciał, aby najbardziej kochane mu osoby cierpiały.

- Sasu… Tachi… - Słaby głosik zwrócił uwagę braci, którzy równocześnie spojrzeli do góry, a widok, jaki mieli przed sobą sprawił, że zapomnieli na chwilę oddychać.

W całej swej okazałości stał przed nimi Naruto w demoniej postaci. Długie, złote włosy spływały po ramionach luźno rozsypując się po nich kaskadowo. Wielkie, nieco zaczerwienione od płaczu, lazurowe tęczówki błyszczały nieziemskim blaskiem srebrnych łez szklących się w jego kącikach, zarumienione policzki i nosek, lekko rozchylone czerwone usteczka, ciężki przerywany szlochem oddech, złoto-pomarańczowe uszy i ogony falujące niespokojnie wokół drobnej postaci liska, od której biła niepewność i strach.

Widząc to piękne zjawisko Itachi`emu i Sasuke nasuwała się tylko jedna myśl „Nieziemski".

Naruto padł przed nimi na kolana wtulając się w klatkę Itachi`ego, a Sasuke obejmując mocno ramionami przyciągając go do swojej klatki. Oboje Uchiha wyrwani z zachwytu nad nieziemskim zjawiskiem, jakim był Naruto, mocno odwzajemnili uścisk Kitsune. Sasuke spojrzał na brata i ze zrozumieniem kiwnął głową. Oboje wstali. Itachi z ukochanym Kitsune w ramionach udał się do swojego pokoju z Sasuke podążającym za nim.

Położył wyczerpane ciałko liska na wielkim łożu ostrożnie ściągając sandały jego z drobnych nóżek. Ze swoimi butami zrobił to samo i od razu wdrapał się na łóżko kładąc się za Naruto przyciągając jego plecy do swojej klatki. Jeden z ogonów liska automatycznie owinął się wokół nogi ukochanego.

Sasuke stał niepewnie zastanawiając się, co ma teraz zrobić. Itachi czując niepewność brata wyciągnął rękę w jego stronę w zapraszającym geście. Nadal skołowany Sasuke podszedł do łóżka ściągając po drodze sandały. Ujął dłoń Itachi`ego pozwalając pociągnąć się na łóżko. Położył się obok Naruto patrząc w niewinną twarzyczkę patrzącą na niego z oddaniem i… jeszcze czymś, ale nie był w stanie tego określić, przynajmniej nie teraz.

Naruto śpiąco przyciągnął Sasuke mocno do siebie wtulając swoją główkę pod brodę wyższego chłopaka rozkoszując się jego zapachem i bliskością. Lisie uszy Naruto kiciały go po twarzy, a ogon spoczął delikatnie na jego tali. Kitsune powiercił się jeszcze przez chwilę zanim znalazł odpowiednią pozycję. Sasuke i Itachi sapnęli ciężko, mając między sobą to kuszące ciałko wiercące się nie pomagało im. Oboje poczuli budzące się w nich podniecenie. Chcąc uspokoić swojego liska Itachi wgryzł się w długą szyjkę Kitsune wyrywając z jego ust przeciągły jęk i odruchowe mocniejsze wtulenie się w niego. Jednak nie dostając oczekiwanej uwagi Naruto powoli zaczął odpływać w głęboki sen pozostawiając nadal rozbudzonych Uchiha samym sobie.

- Później porozmawiamy … - Kojący głos Itachi`ego uspokoił młodszego. -… a teraz śpij. – Uśmiechnął się czule do brata Itachi mierzwiąc mu włosy, na co Sasuke fuknął na niego. – Brakowało mi cię ototo.

- Aniki… - Słaby szept Sasuke, przesączony odzyskaną wiarą w brata, uświadomił starszemu, jak bardzo sasuke musi być psychicznie wyczerpany. Wolną ręką przyciągnął go mocniej do nich dając poczucie ciepła i oddania i może obietnicę na lepszą przyszłość.