Rozdział 13 – „ Miłość, a może… "
Naruto przetarł zaspane oczy chciał się podnieść, aby iść do łazienki, ale powstrzymały go mocno trzymające ręce Itachi`ego i Sasuke. Uśmiechnął się całując swojego kuro (czarnego) w brodę, a Sasuke ucałował w policzek i delikatnie oswobodził się z ich uścisku tak, aby ich nie obudzić. Cichutko na paluszkach przeszedł do łazienki, wysiusiał się, umył ręce, a następnie wrócił do sypialni.
- 3:10… jest środek nocy, a ja… - Naruto przystanął przy balkonie delikatnie odsłaniając zasłonę pozwalając światłu księżyca wpaść do środka. - … zaraz, zaraz… skora jest 3:10 w nocy to oznacza, że Itachi ma 21 lat od dziesięciu minut.
Uśmiechnięty lisek spojrzał na śpiącego narzeczonego. W czasie jego wizyty w łazience Sasuke obrócił się na bok i przesunął na kraj łóżka, a Itachi spał w tym samym miejscu tylko, że na plecach, co tylko ułatwiło Naruto jego zamiary.
- Czas na mój prezent… - Wyszeptał zmysłowo oblizując wygłodniale wargi. Podszedł do szafki wyciągając z niej jedwabną, czarną szarfę i małą tubkę lubrykatu, którą dostał od Kakashi`ego i Iruki parę dni wcześniej. Naruto postanowił ofiarować swój prezent w swojej demoniej postaci, ale zamiast dziewięciu ogonów zostawił tylko jeden, aby mu nie przeszkadzały w tym, co ma zamiar zrobić. Zastrzygł w ekscytacji uszami, a ogon poruszał się na prawo i lewo bardzo szybko. Nie tracąc więcej czasu rozebrał się i powoli tak, aby nie obudzić śpiących braci klęknął na łóżku tuż przy Itachi`m.
- …Nhhh… - Jęknął Itachi odrzucając ręce nad głowę i zginając nogi w kolanie.
- Ufff… - Sapnął Naruto z ulgą, kiedy upewnił się, że Itachi nadal spał. W nowej pozycji kuro zadanie Naruto stało się dużo prostsze.
Lisek podsunął się na kolanach do góry klękając przy głowie Itachi`ego i delikatnie obwiązał szarfę wokół jego nadgarstków, a następnie powoli je uniósł do góry mocując je do kolumny łóżka, ale pamiętał o słowach Iruki, żeby nie wiązać ich przy samej kolumnie, tylko zostawić ok. pół metra długości tak, aby mógł w miarę swobodnie poruszać ramionami, kiedy się obudzi. Następnie rozpiął koszulę czarnowłosego odsłaniając pięknie umięśnioną klatę i brzuch. Przyłożył dłoń w okolicy serca Itachi`ego wyczuwając pod nią jego bicie, które stawało się coraz szybsze z każdym muśnięciem jego opuszków. Czując się pewniej w swoich czynach przejechał dłonią wyżej drażniąc teraz sztywny różowy sutek.
- … Ahhh… - Ciche westchnienie wydostające się z ust kochanka rozgrzało liska, który i tak już był bardzo podniecony. Śmielej zaczął pieścić Itachi`ego. Drugą dłonią podążył do drugiego sutka drażniąc go paznokciem, aby w następnej chwili opuszkiem głaskać go delikatnie. Usta przyłożył do szaleńczo bijącego serca i powoli wręcz leniwie zaczął składać przeciągłe pocałunki tworząc ścieżkę, aż do sutka, którego od razu wziął w usta i delikatnie zaczął ssać przygryzając go, co chwilę i całując. - … Aghh… aaahhhh…. Nhhh… - Itachi wydawał z siebie coraz głośniejsze jęki. Zadowolony z siebie demon odsunął się na chwilę od sutka kuro, aby spojrzeć na jego twarz i zaniemówił zaskoczony.
- Nie wiem, z jakiej to okazji… - Wydyszał Itachi patrząc w zarumienioną twarz kochanka bez rezultatu próbując położyć dłoń na twarzy liska. - … ale nie przestawaj koishii (ukochany).
- Głuptasie… - Naruto położył dłonie na sutkach Itachi`ego bawiąc się nimi i pochylił nad jego twarzą szepcząc wprost w jego lekko rozchylone usta. - … okazja to twoje 21 urodziny, które … - Spojrzał na zegar. - … trwają już od 30 minut koi.
- Jestem głuptasem hmmm…? – Itachi uśmiechał się pod nosem na słowa kitsune, ale od razu spoważniał.
- Co się stało koishii? – Zmartwiony lisek uważniej przyjrzał się poważnej twarzy Itachi`ego.
- Naruto ceremonia jest dopiero za cztery miesiące… jesteś tego pewien?
Kitsune uśmiechnął się kładąc dłonie na policzkach kuro (czarnego) i zaczął całować go po całej twarzy. Każdy pocałunek poprzedzał słowami, które potwierdzały jego czyny.
- Kocham cię Itachi… - Pocałował go w oko, które automatycznie zamknęło się. - … i jestem … - Drugie oko. - … bardziej niż pewny… - Nos. - … jestem przekonany… - Policzek. - … i w dniu twoich urodzin… - Drugi policzek. - … chcę ci ofiarować … - Usta. - … siebie…
Itachi już więcej nie oponował rozkoszując się każdym dotykiem Naruto. Pragnął pochwycić go w ramiona i całować do utraty tchu, ale dobrze związane ręce nie pozwalały na to. Uśmiechnął się nad przebiegłością swojego liska, który znał go lepiej niż on sam i wiedział, że będzie chciał przejąć inicjatywę, a najwyraźniej demonek tego nie chciał. Nie pozostawało mu nic innego jak rozkoszować się każdą chwilą ofiarowaną przez niego.
- Achhhh… - Jęknął Itachi odwracając głowę na bok. Języczek Naruto doprowadzał go do szaleństwa i w swej bezradności nie mógł nic zrobić jak tylko pozwolić Naruto na więcej. Odchylił głowę do tyłu wydając z siebie głośny, gardłowy jęk, kiedy języczek Naru zanurzył się w jego pępku. Bestyjka pamiętała, że jest to jego czuły punkt i wykorzystywała to bezwstydnie. W chwili jak język Naruto podążył dalej Itachi sapnął ciężko opadając na poduszki. Otworzył oczy, które nawet nie wiedział, że zamknął i zaskoczony patrzył wprost w onyksowe tęczówki Sasuke, który musiał ich już obserwować od dłuższego czasu.
Mógł się tego domyślić wcześniej, że przez ich odgłosy Sasuke się obudzi. Bolało go widząc ból w oczach brata, ale dostrzegł w nich również pożądanie, kiedy jego spojrzenie przesunęło się na gibkie ciało Naruto, który właśnie brał go w usta.
Sasuke zaczerpnął gwałtownie powietrze widząc, jak członek Itachi`ego znika w słodkich ustach liska, który szczęśliwie mruczał przy tym, najwyraźniej uwielbiając smak jego brata. Patrzył oniemiały jak Naruto zaczyna całować u nasady twardy penis Itachi`ego, a jego główkę bierze w dłoń dociskając palec wskazujący do dziurki, z której zaczęła skraplać się sperma. Białe ząbki drażniąco chwyciły skórę na członku delikatnie ją naciągając na główkę, aby w następnej chwili zacząć go mocno ssać, co chwilę oplatając go językiem i przygryzając.
Dla Sasuke był to widok nie do zniesienia. Pragnął, aby te usta i zęby znalazły się na nim, żeby Naruto równie czule i zmysłowo pieścił go i okazywał z każdą pieszczotą miłość i oddanie, zupełnie jak to robił z Itachi`m. Spojrzał na zaczerwienioną twarz brata, który mocno starał się nie dojść w ustach liska i kosztowało go to bardzo wiele wysiłku. Bezwiednie dłonie Sasuke podążyły do spodni, które drażniły jego twardy członek, ściągnął je z siebie nie chcąc czuć na sobie szorstkiego materiału, mocno zacisnął dłoń na sobie i szybko zaczął nią pocierać. Ogon Naruto musnął lekko członek Sasuke, który mocno przygryzł wargę nie chcąc jęknąć, bo wiedział, że jeśli to zrobi zwróci na siebie ich uwagę, a tego nie chciał. Otworzył oczy chcąc upewnić się, że są dalej zajęci sobą i zaskoczony sapnął, jak zobaczył smoliście czarne spojrzenie brata na sobie. Znieruchomiał całkowicie czekając na okrutne słowa Itachi`ego, ale się ich nie doczekał, a w ich miejsce usłyszał cicho wyszeptane swoje imię.
Wypuścił członek z rąk i ostrożnie podciągnął się bliżej Itachi`ego tak, aby Naruto nic nie wyczuł. Przysunął ucho do ust brata i z każdym słowem Itachi`ego jego oczy stawały się coraz większe.
- Przygotuj go… - Szepnął starszy z braci. - … nghhh…. Naciągnij dobrze… uhhh… jego ciasną dziurkę… ahhh…hahh…
Jęki Itachi`ego rozpalały jeszcze bardziej Sasuke, czuł jak jego członek drga w ekscytacji przy kolejnych słowach brata.
- … ahhh… tak, aby zdołał nas obu … nhhh… hahhhh… pomieścić…
- Itachi? – Zaskoczony Sasuke nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Oniemiały patrzył na brata, który próbował się do niego uśmiechnąć dodając mu otuchy, ale nie wychodziło mu to za dobrze, bo co chwilę przygryzał wargę, aby chociaż odrobina bólu przedłużyła jego przyjemność.
Jego spojrzenie zatrzymało się na lisku, który jęczał ocierając się o kolano Itachi`ego, a każdy jego jęk i sapnięcia przesyłały wibracje wokół członka Itachi`ego. Jeszcze raz spojrzał na brata chcąc się upewnić, że mu się to wszystko nie śniło, a widząc naglący wzrok brata podjął decyzję. Szybko ściągnął z siebie resztę ubrania i stanął za Naruto, którego pośladki były wystawione wysoko do góry, a jego słodkie usteczka nadal pochłaniały członek Tachi`ego.
- Ahhh! – Jęknął Naruto podskakując do góry czując jak obce dłonie łapią jego pośladki i rozszerzają je, a następnie gorący język przesuwa się od jego jąder, aż do zwartego pierścienia mięśni, które zaciskały się i otwierały pod naporem języka próbującego dostać się do środka. Przerażony obrócił głowę patrząc na swego oprawcę.
- Sasuke? – Zaskoczony patrzył jak czarnowłosy nawet na chwilę nie przestaję go lizać, tylko podniósł wzrok do góry patrząc z uwielbieniem w lazurowe tęczówki liska, który rozluźnił się upewniając się, że nic mu już nie grozi. -… aghh… aaahhhh… aaa… Tachi… co… nghhh!
Naruto bezwładnie opadł na twardy członek Itachi`ego zanurzając twarz w jego kręconych czarnych włoskach, które go otaczały. Wchłonął głęboko jego unikalny zapach i zaczął ponownie muskać go delikatnie ustami. Tylko na tyle był w stanie zrobić, kiedy sztywny język zanurzył się w nim drążąc go zapamiętale.
- Spokojnie Naru… - Szepnął czule Itachi widząc nadal malujący się niepokój na twarzy narzeczonego. - … Sasuke cię nie skrzywdzi… kocha cię równie mocno jak ja, a poza tym… - Uśmiechnął się widząc wpatrzone w siebie lazurowe oczka. - … Nie chcemy, aby cierpiał katusze patrząc na nas nie mogąc dotknąć, prawda?
- Aghhh… aaa… mmmhhhh… nghh … aghhh! – Krzyknął donośnie Naruto, kiedy poczuł jak do języka dołącza palec rozciągając go bardziej. - … taaak…
To Itachi`emu wystarczyło. Teraz mógł w spokoju rozkoszować się swoim prezentem, gdyby jeszcze mógł go dotknąć było by lepiej, ale mała bestyjka dobrze go związała unieruchamiając mu ręce całkowicie.
Sasuke po raz pierwszy od bardzo dawna był szczęśliwy. Jego marzenie się spełniło… ma w swoich ramionach ukochaną osobę, którą pożądał od bardzo dawna. Pragnął znaleźć się w dziewiczym przejściu Naruto jak najszybciej, ale nie mógł. Ta noc była Itachi`ego, a dziewictwo Naruto należało całkowicie do niego.
Widząc wijącego się w rozkoszy liska rozpaliło Sasuke jeszcze bardziej i dołożył kolejne dwa palce wbijając je głęboko, aż dotknęły prostaty liska, który momentalnie oderwał usta od twardej i pulsującej męskości Itachi`ego krzycząc głośno. Sasuke nie przestawał znęcać się nad prostatą kitsune ani na chwilę doprowadzając go wrzenia.
- Dość! – Sasuke słysząc protest liska znieruchomiał z obawą patrząc na niego, czy go przypadkiem nie zranił. – Chcę więcej…
Zaskoczeni Uchiha tego się nie spodziewali. Oniemiali patrzyli jak Naruto sięga po tubkę lubrykatu nakładając jego zawartość na członek Itachi`ego, unosi się nad opierając jedną rękę na brzuchu Itachi`ego, a w drugą bierze jego członek i naprowadza na swoje wejście wchłaniając go powoli, aż po samą nasadę. Ciężko dysząc siedział nieruchomo na kuro starając się przyzwyczaić do nowej ingerencji w ciało.
Po chwili zaczął się unosić do góry opadając zaraz na dół ponownie przyjmując kuro w swoje ciało.
- Ahhh… aaaa…. Aaahhh… Tachi… - Kwilił Naruto za każdym razem, kiedy jego czuły punkt był stymulowany przez pulsujący w nim twardy penis Itachi`ego.
- Nghhh… Naru… ghhh… ahhh… - Itachi tracił głowę czując, jak lisek zaczyna poruszać się coraz szybciej i szybciej. Wiedział, że długo nie pociągnie. Niewiele mu brakowało, aby opróżnić się w ciele swojego kochanka oznajmiając swój orgazm.
Sasuke zafascynowany patrzył jak penis brata znika w ciele kitsune. Perfidny uśmieszek pojawił się na jego obliczu, który szybko obrócił w czyny.
Odsunął ogon Naruto na bok, aby mieć lepszy dostęp do swojego celu i przez chwilę patrzył jak członek Tachi`ego znika w ciasnym pierścieniu mięśni liska i ponownie pojawia się. Klęknął między rozszerzonymi nogami brata i chwycił w dłonie krągłe pośladki demona rozszerzając je na tyle, aby mógł bez problemu dostać się do swojego celu. Pochylił się i przejechał językiem po członku Itachi`ego, aż do ciasnej dziurki liska zagłębiając w nim palce starając się delikatnie rozszerzyć go jeszcze bardziej.
- Sasuke… kurwa… - Jęknął Itachi czując, że takiej stymulacji nie wytrzyma. - … ahhh… przez ciebie… nghhh… - Język Sasuke ponownie przejechał po członku starszego. - … zaraz… doj… uhhh… de…
- Ahhh… aaaghhhh…. – Naruto w bezsilności kręcił głową nie mogąc zapanować nad swoim ciałem, które zaczęło drżeć zbliżając się do orgazmu, aż całkowicie poddało się, kiedy w tym samym momencie Itachi i Sasuke dotknęli jego prostaty sprawiając, że widział gwiazdy przed oczami, które zaraz zniknęły w ogarniającej go ciemności.
- Uughh… - Czując zaciskające na sobie mięśnie Naruto, Itachi doszedł wypełniając wnętrze liska swoim nasieniem, ale nadal był twardy mimo mocnego orgazmu, jaki przeszedł przez jego ciało i pragnął więcej, ale czy lisek to wytrzyma?
- Tachi? – Słaby szept kitsune zwrócił uwagę braci Uchiha.
- Tak?
- Nadal jesteś twardy… - Zauważył lisek nadal spazmatycznie drżąc leżąc na Itachi`m z jego członkiem w sobie i palcami Sasuke, które dopiero teraz wysunęły się z niego, na co zakwilił w proteście.
- Ufasz mi Naru? – Pytanie Sasuke zaskoczyło Naruto, ale z ufnością kiwnął głową lekko unosząc się na Tachi `m, aby spojrzeć na chłopaka, ale jak poczuł członek Sasuke próbujący wejść w niego spanikował.
- Ććśśśś …. - Itachi przyciągnął twarz liska do siebie całując go czule w usta. - … rozluźnij się koishii (kochanie) a będziesz czuł się jeszcze lepiej czując nas obu w sobie.
Kuszące słowa Itachi`ego coraz bardziej podniecały liska, który czuł już w sobie główkę członka Sasuke. Pierwsze łzy spłynęły mu po policzku. Mimo, że był dość mocno rozciągnięty i bardzo mokry nadal czuł ból, ale pieszczotliwe słowa szeptane przez Sasuke i Itachi`ego koiły jego cierpienie, które zaczęło się zmieniać w coś więcej.
- Tak… haahhh… pełno… - Sapnął Naruto, kiedy Sasuke był już w nim cały kładąc się na nim, aby mógł się przyzwyczaić w tak dużą ingerencję w swoje ciało. Naruto nieruchomo leżał na swoim kuro ciężko oddychając. Powoli ból zanikał, a on ponownie zaczął odczuwać przyjemne mrowienie w dole brzucha.
- Moje kochanie… - Itachi całował liska po twarzy przy każdym wypowiedzianym słowie. - … tak bardzo cię kocham, że aż to boli… - Kolejne pocałunki lądowały na zarumienionej twarzy kitsune, która była pokryta potem błyszczącym w świetle księżyca. - … moje śliczne kochanie… - Zlizał łzy z policzków Naruto i pocałował go wygłodniale w usta pozwalając językowi liska zagłębić się w nim, który uwielbiał dominować ich pocałunki zawsze kończąc na gryzieniu go w język i wargi, co go jeszcze bardziej podniecało. Uważnie obserwował Naruto chcąc zapamiętać najmniejszy szczegół z ich pierwszego razu. Ślicznie zarumieniona twarz błyszczała w poświacie księżyca dodając jego urodzie eteryczności. Był niczym delikatny elf, który w każdej chwili może się poderwać i odlecieć. Jego dotychczas intensywne lazurowe tęczówki były zasnute mgłą namiętności i pożądania, piękne złote włosy ściśle przylegały do twarzyczki młodego demona tworząc wokół niej złotą poświatę, drżące w ekscytacji lisie uszy, oraz te krwiście czerwone usteczka, które były spuchnięte od ssania jego męskości, ale również od pocałunków. Kątem oka dostrzegł, że Sasuke również obserwuje ciężko łapiącego oddech liska nie mogąc oderwać od niego oczu i w tym momencie nabrał przekonania, że dobrze postąpił przyjmując Sasuke w ich związek. Sasuke kochał Naruto ponad życie i był pewny, że jeśli zajdzie taka konieczność to odda za niego życie.
Sasuke oderwał w końcu wzrok od kitsune. Szeptając kojące słowa całował plecy liska przygryzając je i ssąc w niektórych miejscach zostawiając po sobie małe czerwone punkciki. Uniósł głowę i przez chwilę obserwował walkę miedzy kochankami, do której sam się dołączył nie chcąc być dłużej zostawiany sam sobie.
Naruto oderwał usta od Itachi`ego, który od razu przyssał się do jego szyi i pozwolił całować się Sasuke, który wygłodniale penetrował jego usta nie dając mu cienia szansy na przejęcie pocałunku. Ruszył biodrami dając swoim kochanką znać, że mogą kontynuować.
Sasuke podniósł się z liska klękając za nim i lekko uniósł pośladki Naruto do góry, aby głębiej mógł się zanurzać w gorącym ciele słodkiego kitsune. Spojrzał na brata, który przygryzał właśnie ucho liska, upewniając się, że jest gotowy i jako pierwszy wysunął się z niego i ponownie zagłębił uwielbiając krzyki i kwilenia, jakie wydobywał z siebie Naruto.
- Oohhh… ahhh… aaaahhhh…. Aaaa … - Tego było dla Naruto za wiele. Sasuke i Itachi na przemian wbijali się w niego za każdym razem maltretując jego prostatę, która nadal była wrażliwa na dotyk. Kiedy Itachi wbijał się w niego to Sasuke się wysuwał, a kiedy Sasuke się wbijał to znowu Itachi wysuwał. Oboje doprowadzali go do szaleństwa. - … aaahhhh… Tachi… Sasu… pełno… ohhh… ahhh… haahhh…. Jestem taki… ahhh… pełny…
- Naru-to… aghhh… - Sasuke jęczał równie głośno jak lisek drżąc w ekscytacji czując wokół siebie gorące ściany Naruto, a do tego jeszcze członek Itachi`ego ocierający się o niego i mimo, że dopiero zaczęli to on był już na granicy wytrzymałości. - … hahh… aahhh… nhhh… taki ciasny… uhhh….
- Naru… nnhhh… hah… - Itachi unosił biodra do góry wbijając się w liska mocno i szybko. Spojrzał na chłopców i wiedział, że są już blisko. Chciał wziąć Naruto w ramiona, ale związane ręce mu w tym przeszkadzały, więc pozostawały mu tylko usta. Ssał i przygryzał liska ciało zostawiając po sobie wściekle czerwone ślady. Z szyi przesunął się na sutki, które były bardzo wrażliwe na dotyk, przejechał po nich językiem, na co Naruto jęknął przeciągle i wygiął się w łuk.
- Tachi… ahhh…aaahhh… aaa… jeszcze… nhh… blisko… ja… anhh… - Jęki Naruto zamieniły się w ciche skamlania, ponieważ na nic innego nie miał siły. Gardło go bolało od krzyków i wiedział, że rano będzie miał problemy z mówieniem. - … nie mogę… - Zaszlochał lisek cały drżąc, aż ręce się pod nim ugięły i upadał na ciało Itachi`ego, który od razu zaczął go całować sprawiając, że jego umysł stał się całkowitą pustką. - … za dużo…nghhh… nhhh…
Itachi kiwnął głową na Sasuke dając mu znać, aby zwiększył tempo, co też uczynił z wielką ochotą.
Naruto wsadził dłonie pod łopatki Itachi`ego mocno się do niego przytulając słabym głosikiem kwiląc wprost w jego ucho rozgrzewając go jeszcze bardziej tymi słodkimi skomleniami i gorącym oddechem owiewającym go.
Sasuke pochylił się nad Naruto muskając jego plecy pokryte kropelkami potu. Mocniej zacisnął dłonie na biodrach liska zdając sobie sprawę, że rano na pewno pojawią się na nich ślady, ale to w tej chwili było nie ważne. Dopasował swoje ruchy do ruchów Itachi`ego. Oboje wchodzili w spazmatycznie drżące ciało kitsune równo, za każdym razem uderzając w mocno zmaltretowaną prostatę. Pierwszy doszedł Sasuke mocno wbijając się w Naruto wypełniając go swoją spermą po same brzegi powodując, że jej nadmiar zaczął spływać po udach liska.
Naruto czując jak gorące nasienie Sasu wypełnia go zadrżał dochodząc gwałtownie na brzuch Itachi`ego, który jako ostatni doszedł zagłębiając się w nim jeszcze parę razy, aż poczuł, że nie pozostała w nim ani jedna kropla spermy.
- … ja….hah… kocham… was… - To były ostatnie słowa, jakie padły z ust Naruto zanim stracił kontakt z rzeczywistością.
- Kocha mnie? – Sasuke nie mógł uwierzyć w słowa, które padły z ust liska. – Naruto … mnie kocha…?
- Głupiutki braciszku… - Itachi uśmiechnął się widząc łzy szczęścia spływające po policzkach Sasuke. - … gdyby cię nie kochał to nie pozwolił by ci się dotknąć, a tym bardziej kochać się z sobą.
Sasuke patrzył oniemiały na brata i w końcu uwierzył, a na jego twarzy zagościł błogi uśmiech pełen miłości i oddania. Wysunął się ostrożnie z Naruto, który nawet nie drgnął i klęknął przy głowie Itachi`ego uwalniając jego ręce, na których widniały czerwone ślady po szarfie od mocnego szarpania się.
Itachi wtulił się w szyję liska inhalując jego zapach, czuł jak po jego członku spływa nadmiar spermy wydostający się z nadwyrężonego ciała kitsune. Wysunął się z niego i położył go na łóżku pozwalając Sasuke, który właśnie wrócił z łazienki, umyć go zmoczonym w ciepłej wodzie ręcznikiem. Wstał z łóżka i upewniając się, że Naruto leży w opiekuńczych ramionach Sasuke przeszedł do łazienki, aby szybko się umyć.
Z ręcznikiem na biodrach wszedł do sypialni uśmiechając się na słodki widok przed sobą. Naruto spał z plecami wtulony w klatkę Sasuke, który obejmował go ręką zarzuconą w pasie, a druga miał podłożoną pod głowę śpiąc słodko.
Zrzucił ręcznik i nago położył się tuż obok chłopców. Naruto od razu przycisnął się do ciepłego ciała Itachi`ego wzdychając przy tym cicho. Itachi rozluźniony i w pełni usatysfakcjonowany powoli zaczął zapadać w sen, kiedy poczuł ciepły oddech nad ustami. Otworzył oczy, a tuż nad nim pochylał się Sasuke z uroczym rumieńcem na twarzy i delikatnie przyłożył wargi do jego ust łącząc ich w słodkim pocałunku, który przekazywał w sobie wszystkie uczucia kotłujące się w nich obu. Był to krótki pocałunek, ale wystarczająco długi na zrozumienie.
- Dziękuję Tachi. – Uśmiechnął się z oddaniem Sasuke wracając ponownie na swoje miejsce przy lisku. – Kocham cię…
- Do usług braciszku. – Itachi podciągnął koc szczelnie ich otulając. – I dobrze wiesz, że ja również cię kocham…
