Rozdział 14 – „ Przerażony Lee "
Gaara przez całą noc czuwał przy słodkim chłopcu o czarnych włosach i czarnych oczach, które zafascynowały go sprawiają, iż miał ochotą się w nich zatopić i zostać w nich na zawsze.
Całą noc rozpamiętywał krzywdę, jaką zaznał chłopiec. Gwałt dla niewinnej osoby to naprawdę ciężkie przeżycie, a Kisame słynął z okrucieństwa i upodobań do ślicznych chłopców. A Lee pasował do jego ideału ofiary idealnie. Tanuki ostrożnie zmienił pozycje chcąc przynieść swoim zdrętwiałym nogą ulgę. Będąc całą noc w jednej pozycji ze ślicznym chłopcem na kolanach dawało mu się teraz we znaki. Ale warto było. Każda chwila, w której czół drobne ciało Lee była dla niego ważna, a obawiał się, że kiedy czarnowłosa piękność się obudzi i zrozumie, że został oddany na zawsze w ręce tanuki nie będzie już tak pięknie. Długi czas minie zanim Lee pozwoli sobie na zaufanie komukolwiek, a Gaara nie był wyjątkiem.
Lee powoli ocknął się ze snu. Było mu tak dobrze i czuł, że teraz wszystko może być już tylko lepiej, a słysząc spokojne bicie serca Gaary uspokajało go. Tak. Wiedział, że to właśnie Gaara tuli go mocno do swojego serca, jak również wiedział, że rudzielec jest jego. Nadal leżał nieruchomo w ramionach tanuki nie chcąc stawiać czoła rzeczywistości. Przynajmniej na razie.
Uśmiechnął się lekko czując na policzku ogon Gaary.
- Lee nie śpisz? – Zatroskany głos Gaary rozczulił Lee jeszcze bardziej, który w odpowiedzi wysunął się z objęć rudzielca i usiadł na nim okrakiem wtulając twarz z zagłębienie szyi przyszłego męża.
Gaara przełknął ślinę nerwowo. Nowa pozycja Lee sprawiła, że poły jego kimona uniosły się do góry odsłaniając jego ponętne uda. Odruchowo położył dłoń na kremowym udzie, ale kiedy wyczuł jak Lee drętwieje chciał ją zabrać, ale czarnowłosy mu na to nie pozwolił. A wprost przeciwnie, przesunął ją wyżej na wewnętrzną stronę uda.
Lee jęknął cichutko wyczuwając pod sobą twardniejącą męskość Gaary, ale nie uciekł. Przy rudzielcu czuł się bezpiecznie, ponieważ wiedział, że go obroni przed wszystkim i wszystkimi, nawet samym sobą.
- Lee … - Gaara ciężko oddychając położył głowę na ramieniu czarnowłosej piękności niewinnie siedzącej mu na kolanach. - … proszę nie kuś, bo nie będę miał sił na wypuszczenie cię z ramion, jeśli zajdzie to jeszcze dalej.
- Demo (ale) nie chcę, żebyś mnie wypuszczał.
Nieśmiały głosik Lee błąkający się w okolicy wrażliwych uszy tanuki rozpalił go jeszcze bardziej.
Bez zbędnych słów Gaara przejechał dłonią wyżej, aż opuszkami palców dotknął członka Lee, który ku jego zdziwieniu był twardy i mokry. Zaskoczony, ale z nadzieją w oczach spojrzał w onyksowe tęczówki ukochanego.
- Pragniesz mnie? – Lee słysząc niepewność w głosie swojego czerwono- włosego demona odetchnął z ulgą. Nie tylko on się bał odrzucenia.
- Bardzo… - Uśmiechnął się drobnymi rączkami wytrwale pracując przy spodniach ukochanego, aż poddały się pod jego uporem. - … chcę cię poznać całego, dotknąć i czuć jak każdy twój mięsień drży pod moim dotykiem, chyba że… - Lee zawahał się z lękiem patrząc w morskie oczy Gaary. - … że brzydzisz się mnie, bo ja … ja…
Gaara patrzył jak Lee coraz bardziej kuli się w sobie zamykając się w swoim świecie ponownie. Nie mógł na to pozwolić. Nie teraz, kiedy to słodkie stworzenie próbowało go uwieść, a on jak ten słoń w składzie porcelany, niszczy to.
- Koi… - Szepnął czule tanuki chcąc w tym jednym słowie przekazać całe swoje uczucie. - … z chwilą jak cię ujrzałem wiedziałem, że jesteś mój i przez cały czas miałem nadzieję, iż ty również z czasem mnie pokochasz. Chciałem czekać, aż będziesz gotowy na mój dotyk, nie chciałem cię naciskać… - Gaara sięgnął po drżącą dłoń Lee i położył ją na swoim twardym członku, który drgał spazmatycznie pod dotykiem tych cudownych dłoni. – Uważasz, że cię nie pragnę?
- Pragniesz? – Niepewność Lee zaczynała się oddalać, a w jej miejsce pojawiła się ciekawość na nowe. Pewną już ręką przejechał palcem po główce męskości tanuki, który syknął na drażniący dotyk, ale jakże przyjemny.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Lee uradowany rzucił się na szyję rudzielca mocno go do siebie przytulając. Nareszcie miał kogoś, tylko dla siebie. Energicznie zaczął pocierać policzkiem o policzek tanuki. Jego ruchy powodowały, że ich członki otarły się o siebie sprawiając, iż oboje zastygli w napięciu. Pierwszy poddał się Gaara, który bez zahamować wpił się w lekko rozchylone usta Lee.
Czarnowłosy chłopak patrzył oniemiały na rudzielca, który uważnie go lustrował morskimi tęczówkami, przez co rozluźnił się i pozwolił mu pogłębić pocałunek.
Jego pierwszy pocałunek.
Gaara był w siódmym niebie. Czujnie obserwował swojego koi obawiając się, że jego strach może powrócić, a tego by nie chciał. Patrzył jak Lee zamyka oczy i poddaje się mu w pełni i ufnie. Musnął językiem dolną wargę chłopaka, który instynktownie otworzył usta i pozwolił mu na głębszą penetrację. Powoli smakował różowe usteczka, które były dla niego stworzone, aż wreszcie usłyszał pierwszy jęk wydobywający się z nich. Głosik Lee był niewiarygodnie erotyczny i postawił sobie na cel uzyskać tych cichych jęków i skomleń jak najwięcej. Przesunął ręce z tali na pośladki Lee przysuwając go bliżej swojej twardej męskości, a kiedy ich członki dotknęły się Lee oderwał się od ust Gaary i jęknął przeciągle wyginając plecy w łuk. Jego ruch spowodował, iż kimono zsunęło mu się z ramion ukazując rudzielcowi sztywne czerwone sutki.
- Achhhhh…. Gaara… ohhh… nghh… - Lee czuł jak zapada się w coraz większą rozkosz. Język Gaary robił z jego sutkami, co tylko chciał, a on nie mógł na to nic poradzić, z resztą i tak nie chciał. Było mu zbyt dobrze. - … ohhh tak… jeszcze… Gaa-ra…
Tanuki chciał wsunąć dłonie pod kimono, aby móc dotknąć tej cudownej szparki, ale wiedział, że jest na to za wcześnie, więc chwycił pośladki Lee przez materiał i zaczął unosić go do góry i na dół.
Lee od razu pojął, o co chodzi jego demonowi i przejął inicjatywę uwielbiając to, jak ich ciała doskonale do siebie pasowały.
- …Gaara… ahhh… mocniej… tak… jeszcze… - Lee coraz szybciej ocierał się o członek kochanka czując, że zbliża się do spełnienia.
- Lee-koi… nghh… jesteś mój… - Gaara tracił nad sobą resztki kontroli, jaką jeszcze posiadał. Zaborczość Lee była czystym afrodyzjakiem, która jeszcze bardziej go pobudzała. Ta słodka istota, która nie tak dawno przeszła piekło… pragnęła go, pragnęła jego dotyku, pragnęła czuć go i kochać. Wszystkie obawy odlatywały i zmniejszały się z każdym dotykiem tych drżących dłoni na jego ciele.
- Gaara… Gaara… - Lee czuj napięcie kumulujące się w dole brzucha. Czuł, że za chwilę wybuchnie… tak blisko…
- Jesteś piękny… - Oddech Gaary był coraz płytszy i szybszy. Lee objął ukochanego za szyję mocno do siebie przytulając i jęknął przeciągle, jak poczuł zęby na swoim sutku zaciskające się, aby za chwilę zwolnić swój ucisk i przepraszająco język zajął ich miejsce pieszcząc go doprowadzając do spełnienia.
- Aaahhhhh! – Krzyk Lee głośno odbił się echem po pokoju zagłuszając ciężkie sapnięcie Gaary, który słysząc i czując spełnienie Lee sam doszedł. Ich nasienia zmieszały się ze sobą na ich ubraniach, ale to wszystko było nie ważne. Oboje czuli się szczęśliwi i nareszcie w domu.
-###-
- Martwię się o nich. – Iruka zmysłowo zaczął namydlać swoje ciało. Wiedział, że Kakashi uwielbia jego małe przedstawienia, które zawsze kończyły się ostrym seksem. – Naruto kocha Itachi`ego, ale Sasuke również nie jest mu obojętny…
- Za dużo się martwisz koi. – Szepnął Kakashi stając pod strumieniami wody tuż za swoim delfinkiem. Miał dość patrzenia teraz chciał posiąść go mocno i brutalnie. – Powinieneś być bardziej świadom swojego otoczenia, bo inaczej ktoś może twoją nieuwagę wykorzystać i cię zgwałcić.
Iruka uśmiechnął się lubieżnie wystawiając pośladki bardziej do góry.
- A może ja chcę być zgwałcony? – Słowa Iruki sprawiły, że na twarzy srebrnowłosego pojawił się szeroki uśmiech i bez zbędnych ceregieli rozszerzył pośladki kochanka i wszedł w niego mocno.
- Achhh… Kashi…
- Jesteś znowu ciasny Iru-chan… - Kakashi udał niezadowolenie, ale miał nadzieję, że swoją brutalnością nie zrobił mu krzywdy. - … a miałem nadzieję, że będziesz jeszcze luźny po naszych nocnych wyczynach, ale przynajmniej moja sperma jest jeszcze w tobie… - Kakashi wysunął się powoli z ciała Iruki, aby zaraz wbić się w niego szybko i mocno. - … Ochhhh tak … nadal taki mokry… kocham cie delfinku.
- Nghh… Kashi… aahhh… aaa….aghh… ko-cham… tak… jeszcze mocniej… koi… - Iruka zaciskał dłonie na kafelkach nie mając nic innego w zasięgu ręki. Uwielbiał jak Kakashi traci nad sobą kontrolę i brutalnie go bierze. Uwielbiał jak na koniec każdej takiej sesji wsadza w niego dildo upewniając się, że najmniejsza kropla spermy nie wycieknie z niego. W ten sposób trzymał innych od niego z daleka. Znaczył swój teren dając jasno do zrozumienia, że ta istotka jest już zajęta.
- Powiedz delfinku jak lubisz… nghhh… jak bardzo pragniesz mnie… aahhh… - Kakashi celowo pochylił się nad uchem Iruki jęcząc gardłowo. Wiedział, że ten mały gest sprawi, iż Iruka stanie się małą lubieżną bestyjką bez zahamowań.
- Oochhhh… tak… mocniej! – Iruka zaczął sam nabijać się na twardy członek pulsujący w jego ciele. – Chcę, aby twój gruby i gorący penis rżnął mnie mocno i brutalnie… aaahhhhh! Chcę być tak mocno rżnięty, aż nie będę w stanie chodzić o własnych siłach! Mocniej koi…aahhh…. Nghhh…mocniej! Więcej, więcej... ARGHHH!
Kakashi uwielbiał doprowadzać kochanka do szaleństwa. Wiedział, że szybko dojdzie, ale każdy z tych oszałamiających orgazmów był tak potężny, iż kończył się utratą przytomności na jakiś czas, co nie oznaczało końca zabawy.
O nie.
To był dopiero początek, a siła krzyków Iruki na pewno przyciągnęła parę mieszkającą obok i nie mylił się sądząc po odgłosach dochodzących z sypialni.
Wyłączył wodę i ostrożnie wysunął się z Iruki biorąc go w ramiona. Wychodząc z łazienki jego przypuszczenia się potwierdziły. Na łóżku siedział Zabuza z Haku na kolanach, którzy rozebrani czekali na nich.
-###-
Naruto, jako pierwszy obudził się ze swojego słodkiego snu. Przeciągnął się powoli i syknął cicho czując jak jego ciało mocno protestuje na jego ruchy, ale się tym nie przejmował. W końcu był lisim demonem, a to oznaczało szybką regenerację. Do kilku godzin powinien być już całkiem zdrowy, a teraz przydałaby mu się gorąca kąpiel. Wysunął się zwinnie z ramion Sasuke i Itachi`ego zerknął na braci, którzy nie czując ciepła ciała kitsune odwrócili się do siebie tyłem. Nie chciał myśleć o konsekwencjach ich nocnych wyczynów, ale jednego był pewien. Ta noc na pewno się już nie powtórzy nie zniósłby dotyku dłoni poza Itachi`ego, ale rozumiał jego postępowanie.
Teraz miał ochotę na rozkoszną kąpiel, a co było do tego lepsze jak świece i olejki zapachowe. Kitsune był bardzo podekscytowany… do tego stopnia, że nie panował nad swoją ludzką postacią i jego uszy z ogonem pojawiły się w ekscytacji machając na prawo i lewo.
- Długo miałeś zamiar nas zostawić samym sobie? – Naruto podskoczył wystraszony do góry łapiąc się za szaleńczo bijące serduszko.
- Teme! Nie strasz mnie! – Kitsune zaczął się dąsać słodko. Skrzyżował ręce na piersi i obrócił się tyłem do Itachi`ego, który z coraz większym zainteresowaniem patrzył na krągłe pośladki, które co chwilę były przysłaniane przez ogon liska machający w złości.
-Musimy porozmawiać Naru. – Itachi objął swojego narzeczonego od tyłu całując go czule w czubek głowy. – Kąpiel może poczekać. - Na słowa Itachi`ego Naruto spuścił głowę mocniej wtulając się w ukochanego.
Wchodząc do sypialni zastali ubranego Sasuke czekającego na nich cierpliwie, jak ich tylko zobaczył wstał i podszedł do pary składając na czole Naruto czuły pocałunek. Jego spojrzenie padło na Itachi`ego, który po raz pierwszy odkąd pamiętał miał wymalowany strach na twarzy.
- Itachi dziękuję ci za minioną noc. – Sasuke uśmiechnął się słabo i mimo, iż był to wymuszony uśmiech to czuł się z nim dobrze. – Wiem, że był to tylko jeden raz i on na pewno się już nie powtórzy, ale nareszcie rozumiem. Wasza miłość jest wielka i tylko skierowano wobec siebie, ale mimo wszystko czułem się chciany i…
- Sasu… - Naruto wziął twarz Sasuke w swoje dłonie całując go w nos, na co o dziwo młody Uchiha się skrzywił. - … zawsze jesteś chciany i kochany, tylko nie w ten sposób, co być chciał. Jesteś moim ukochanym przyjacielem, za którego oddałbym życie w każdej chwili.
- Naruto… - Sasuke oniemiały patrzył na przyjaciela, który tak wile mu ofiarował.
- Sasuke. – Itachi położył dłoń na ramieniu brata mocno go ściskając. – Zawsze jesteś kochany, nigdy w to nie wątp. I tak jak Naru powiedział wcześniej oddam za ciebie życie. Jesteś moich kochanym ototo (braciszkiem).
- Dziękują… - Głos Sasuke się załamał a reszta słów ugrzęzła w gardle. Spojrzał na liska, który ze wzruszenia płakał wycierając nos w jego koszulkę. Rozczulił go ten widok. - … za wszystko, teraz czują, że naprawdę jestem szczęśliwy.
Z tymi słowami Sasuke wyszedł z sypialni kochanków. Nie zatrzymał się ani na chwilę. Teraz potrzebował Suigetsu, on zawsze wiedział jak go pocieszyć.
-###-
Lee szlochał spazmatycznie w ramionach Gaary. Nie mógł zatamować potoku łez. Jak tylko euforia minęła Lee załamał się, a Gaara starał się jak mógł, aby jego ukochany się uspokoił.
- Ćććśśś już dobrze Lee-koi… nie płacz… - Pocieszał nieustannie tanuki. - … przy mnie nic ci już nie grozi nikt, ani nic cie już nie skrzywdzi… koi…
- nhhh….gghhh… ale jak… mo-żesz chcieć trzymać mnie w ramionach i nie… nie brzydzić się mn-ieee… nhhh… - Lee desperacko wczepił się palcami w ramiona Gaary nie chcąc, aby odszedł i go zostawił.
- Spójrz na mnie Lee. – Poważny ton głosu zaniepokoił czarnowłosego chłopca, który skierował swoje przerażone oczęta na kochanka. Ciepłe dłonie tanuki znalazły się na jego policzkach pieszcząc je delikatnie. – Kocham cię ukochane ty moje stworzonko. – Uśmiech Gaary rozgrzał skołatane serce Lee i uspokoił na tyle, że łzy przestały spływać po policzkach. – Kocham cię całego z każdą wadą nawet tą nieistniejącą. – Na te słowa Lee zaczął się śmiać, dzięki czemu Gaara odetchnął z ulgą.
- … Gaara kocham cię… tak bardzo! – Lee zarzucił ręce na szyję ukochanego i mocno się do niego przytulił. - … Bardzo … bardzo cię kocham! Wiem, że znamy się krótko, ale mam wrażenie jakbym znał cię całe moje życie.
- Moja słodka istotka… - Uśmiechnął się tanuki przytulając Lee do siebie jeszcze bardziej. - … a kiedy będziesz w stanie móc znieść mój dotyk… - Zjechał ręką miedzy pośladki Lee dotykając jego szparki przez materiał kimona. - … w twoje ciasnej dziurce… - Delikatnie i powoli pieścił ją czując jak Lee rozluźnia się pod jego dotykiem i skamla mu cichutko do ucha. - … będziemy się kochać czule i namiętnie, a potem dziko i brutalnie. Pokażę ci jak bardzo cię kocham i nic tego nie zmieni koishii (ukochany).
- Tak… - Lee przygryzł delikatnie ucho tanuki, który sapnął zaskoczony, iż udało mu się znaleźć jeden z jego czułych punktów na ciele. - … ja też tego chcę i kiedy będę gotowy będziemy się kochać dziko i namiętnie…
-###-
Haku wstał z kolan kochanka podchodząc do zbliżającej się do nich pary. Już od dłuższego czasu pragnął Iruki. Pragnął znaleźć się w nim i kochać się powoli i zmysłowo, aż zatraci się w min całkowicie. Pierwsze ich wspólne spotkanie w sypialni było bardzo niezdarne. Żadna para nie wiedziała jak postąpić i od czego zacząć. Pragnęli się i tylko to się liczyło, a raczej Haku pragnął Iruki, a Iruka Haku… ich ukochani seme szybko zorientowali się, że napięcie pogłębiające się wokół nich jest spowodowane ich wspólną fascynacją, która kumulowała się od dłuższego czasu i wiedzieli, że jak szybko coś nie zrobią to może się to źle dla nich skończyć. A poza tym mogli spełnić swoją fantazję… dwóch uke razem i pytanie kotłujące się w ich głowach, który z nich będzie dominował…? Czegóż bardziej mogli pragnąć?
Co ich najbardziej zaskoczyło to fakt, że Haku jest tym dominującym ogniwem w ich świeżym związku, a Iruka ulegle mu się poddaje jęcząc pod jego dotykiem lubieżnie. Widok ten tak bardzo ich rozpalił, że ich pierwsze spotkani skończyło się na ostrym seksie, kiedy ich uke byli w pozycji 69 i każdy był zadowolony. Haku i Iruka, że mogli się zasmakować w sobie, a Kakashi i Zabuza mieli więcej czasu na oswojenie się z myślą, iż ich uke się pragną.
Haku wiedział, że Kakashi z Zabuzą doszli do porozumienia, a mianowicie, jeśli ten związek miał zadziałać ustalili jedną zasadę: Iruka i Haku mogą się kochać, ale Kakashi nie może posiąść Haku, tak samo jak Zabuza nie może posiąść Iruki. Z tą zasadą wszystko stało się jasne, a ich wspólne życie nabrało kolorów.
Dziś było ich drugie spotkanie i Haku nie miał zamiaru więcej czekać. Jego wzrok był zamglony pożądaniem i żądzą, która nie miała sobie równych.
Kakashi postawił Iruke na ziemi, który zachwiał się lekko, ale Haku złapał go szybko i popchnął na ścianę mocno go do niej przyciskając.
- Nareszcie … - Zmysłowy głos Haku owiał drżące ucho Iruki, który był rozgorączkowany i gotowy na więcej. - … nareszcie jesteś mój delfinku. Tak długo czekałem….
Haku chwycił za pośladki Iruki unosząc go do góry, który odruchowo owinął nogi wokół tali czarnowłosego ułatwiając mu dostęp do swojego ciała i na to właśnie czekał Haku.
- Aaahhhh! – Krzyknął Iruka czując jak jednym mocnym ruchem Haku wbił się w niego.
- Nghh! – Tłumiony jęk Haku zawtórował Iruce, który od razu zaczął się poruszać w delfinku chcąc go posmakować jak najwięcej.
Kakashi i Zabuza powoli podeszli do swoich uke, którzy byli sobą tak bardzo pochłonięci, że nawet ich nie zauważyli.
Iruka jęknął przeciągle czując usta ukochanego na swoich i jego dłonie pieszczące jego ciało z uwielbieniem drażniąc twarde sutki. Zabuza zapamiętale całował Haku, który czując przy sobie kochanka stał się jeszcze bardziej brutalny w swoich ruchach, coraz mocniej wbijając się w Iruke, który był na skraju wytrzymania czując jak jego prostata jest za każdym razem uderzana, aż nie wytrzymał i poddał się fali rozkoszy, która ogarnęła jego ciało.
- Kocham cię Kashi… - Uśmiechnął się Iruka tracąc powoli świadomość, czuł jeszcze jak Haku w nim dochodzi krzycząc imię Zabuzy zanim stracił kontakt z rzeczywistością.
- Teraz musimy poczekać, aż nasze kochanie się ockną. – Zabuza wziął Haku na ręce niosąc go na łóżko kładąc go tuż obok Iruki tulącego się do Kakashi`ego.
- W tym czasie również możemy się zdrzemnąć, a po małym naładowaniu energii ponownie weźmiemy się za naszych słodkich uke.
Zabuza tylko kiwnął głową kładąc się za Haku i przykrył ich kocem zamykając oczy.
