~~Sokka~~
Chciałem coś zjeść więc popędziłem do stołu. Tam zawsze było jakieś mięso.
Zastanawiałem się nad wczorajszą rozmową z Aangiem. Zdziwiła mnie ta rozmowa ale z drugiej strony cieszę się że nie muszę przechodzić przez to 'uświadamianie' chłopaka mojej siostry.
Oparłem się o drewniany blat i spojrzałem przez okrągłe okienko w metalowej ścianie. Widziałem Katarę i Aanga opierających się na barierce. Rozmawiali. Mojej uwadze nie umknęła też ręka Awatara owinięta wokół pasa mojej siostry.
Przypomniałem sobie te wszystkie chwile, kiedy ich szpiegowałem. Moją wymówką było 'obserwowanie i nadopiekuńczość starszego brata' ale tak naprawdę byłem zazdrosny. No chłopiec młodszy od ciebie, mający dziewczynę, zakochany w niej i to z wzajemnością… Trochę mnie to denerwowało. On zaczął się całować w wieku dwunastu lat a ja musiałem czekać do szesnastych urodzin żeby w ogóle mieć jakąś dziewczynę i się zakochać! Poza tym między mną a Suki nie układa się już tak dobrze jak na początku.
Połknąłem jedzenie i wyszedłem.
~~Katara~~
Czułam się tak wspaniale. Aang był przy mnie. Tylko to się liczyło i to było dla mnie najcenniejsze.
„O czym wczoraj rozmawiałeś z Sokką?"- zapytałam patrząc na chłopca ciekawie.
Aang tylko uśmiechnął się „O niczym ważnym".
„No powiedz"- poprosiłam i pocałowałam go. To zawsze działa.
„Sokka tak jakby… chciał mnie uświadamiać"-powiedział.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia.
„Co?"- zapytałam nie mogąc powstrzymać śmiechu „Było strasznie?"- zapytałam.
„W sumie to, nie".- odparł.
Na pokładzie pojawił się mój brat. Spojrzeliśmy na niego. On także spojrzał w naszym kierunku. Nie mogłam powstrzymać śmiechu, tak samo jak Aang.
Sokka podniósł brwi. „Co was tak bawi?"- zapytał.
„Nie, nic"- odpowiedzieliśmy oboje. „To my może już pójdziemy? Zimno się robi"- uśmiechnęłam się i pociągnęłam chłopca za rękę.
„Wcale nie robi się zimno!"- usłyszałam krzyk wojownika kiedy schowaliśmy się pod pokładem.
Biegliśmy wzdłuż korytarza śmiejąc się jak małe dzieci. Nagle przed nami, jakby duch, pojawiła się Toph. Wystraszyłam się trochę tego jej 'wyskoku'.
„Kataro mogę cię o coś zapytać?"- podeszła do mnie mówiąc cichym głosem.
Skinęłam głową.
„Ale w cztery oczy"- oznajmiła. Spojrzałam na Aanga przepraszająco i poszłam za dziewczyną. Nawet tutaj nie mamy spokoju.
Toph kazała mi usiąść i zamknęła drzwi upewniając się że nikogo za nimi nie ma.
„Kataro, posłuchaj"- zaczęła i usiadła koło mnie. „Czy ja mogłabym popłynąć z wami na Biegun Południowy?"- zapytała.
„Jasne. Dlaczego pytasz?"- odpowiedziałam szczęśliwa. Toph miała wrócić do swoich rodziców gdy statek cumował w jej rodzinnym mieście.
„Dziękuję, Kataro! Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy!"- krzyknęła radośnie i uścisnęła mnie mocno.
Uśmiechnęłam się i poszłam szukać Aanga. Chciałabym w końcu spędzić z nim sam na sam dłużej niż kilka minut.
Chodziłam po całym statku, ale nigdzie go nie było. W końcu zrezygnowałam i wyszłam na pokład. Na niebie było miliony gwiazd i słychać było tylko szum fal.
Podeszłam do barierki i oparłam na niej ręce patrząc jak zahipnotyzowana w niebo. Zaczęło mi być zimno. Po plecach przeszedł mi dreszcz, gdy poczułam czyjąś rękę. Nie musiałam się odwracać. Tylko jedna osoba potrafiła sprawić że miałam dreszcze gdy mnie dotykała.
„Gdzie ty byłeś? Szukałam cię."- powiedziałam z wyrzutem nie odrywając wzroku od gwiazd.
„Tu i tam"- odparł cicho. „A ty co robisz?"
„Stoję i czekam na ciebie"- uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego.
Staliśmy tak przez kilka minut przytuleni do siebie oglądając nocne niebo.
Zaczęłam czuć się dziwnie. Nagle poczułam że wypełnia mnie wielka moc, która mogłaby zabić każdego. Ale z drugiej strony przyszła energia i pożądanie. Zaczęło mnie ogarniać ciepło i czułam że zaraz zrobię coś czego będę żałować. Albo go zabiję, albo się na niego rzucę.
„Pełnia księżyca, spójrz"- wskazał na jasny księżyc.
„Więc to dlatego"- złapałam się za głowę.
„Co ci jest?"- zapytał poważniejszym tonem.
„Nie, nie wiem… Księżyc w pełni dziwnie na mnie działa." "Lepiej odejdź"- dodałam.
„Co? Ja się nigdzie nie ruszam. Powiedz mi co się stało".
„Po prostu…"- zaczęłam płakać „Uznasz mnie za potwora, jeśli ci to powiem".
„Nigdy"- zapewnił i spojrzał mi w oczy" Powiedz co się dzieje".
Zamknęłam oczy i przypomniałam sobie wszystko. „ Magia krwi". „Od kiedy Hamma nauczyła mnie tej techniki, zawsze kiedy była pełnia księżyca nie mogłam spać. Czułam jak rozpiera mnie moc i energia. Mogłam zabić każdego kto stanął mi na drodze."- wyjaśniłam i położyłam rękę na jego piersi. „Czuję każde uderzenie twojego serca. Czuję jak twoja krew płynie. Nie mogę tego znieść. Mam ochotę to zakończyć, mam ochotę cię zabić"- oddaliłam się od niego. „Odejdź, Aang".
„Nigdzie nie odchodzę"- powiedział pewnie i objął mnie z powrotem.
„Aang ja w każdej chwili mogę cię zabić!"- krzyknęłam próbując wyrwać się z jego uścisku, ale on złapał mnie za nadgarstki i nie puszczał.
„Nic mi nie zrobisz"- odparł spokojnie. „Wiem to".
„Skąd jesteś taki pewny?"- zapytałam dziwiąc się jego spokoju.
„A skąd ty jesteś pewna że nic ci nie zrobię będąc w stanie awatara?"- zapytał. „Wtedy też w każdej chwili mogę cię zabić, czasami nawet nie będąc tego świadomy, a wiesz że ciągle mogę przestać się kontrolować". „Zawsze podchodziłaś do mnie wiedząc że cię nie zranię. Potrafisz mnie uspokoić. Ufasz mi. Ja też ci ufam i wiem że tego nie zrobisz"- powiedział i pocałował mnie w czoło.
„Dziękuję"- wyszeptałam i przestałam płakać.
Chęć zabicia kogoś odeszła. Teraz wiedziałam że mogę liczyć na niego zawsze i w każdym przypadku, tak samo jak on może liczyć na mnie.
Uśmiechnęłam się na myśl o drugim pragnieniu. Może to nie byłoby takie złe?
„Musisz się położyć. Jest już późno"- powiedział chłopiec.
„Nigdzie nie idę"- sprzeciwiłam się. Poczułam jak mnie podnosi. „Aang"- zaśmiałam się obejmując go za szyję.
Zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku.
„Czy ty kiedykolwiek się mnie posłuchasz?"- zapytałam podnosząc się.
„Nie"- powiedział i schylił się żeby mnie pocałować. Nie spodziewał się jednego.
Pociągnęłam go tak mocno że upadł na łóżko, ale to mu nie przeszkadzało w całowaniu. Objął mnie mocniej i zaczął całować po szyi. Westchnęłam i zaczęłam ściągać jego koszulę. Gdy znalazła się na ziemi owinęłam nogi wokół jego bioder.
„Katara"- zaczął „Myślę że powinniśmy się zatrzymać"- powiedział jeszcze raz całując moją szyję.
„Tak, chyba masz rację"- zgodziłam się i wstałam. „Ten księżyc dziwnie na mnie działa"- uśmiechnęłam się. „Dobranoc".
„Dobranoc"- powiedział Aang wychodząc.
