Przechadzałam się po okręcie, ale było mi strasznie zimno. Lodowaty wiatr dostawał się nawet do środka. To znak. Jesteśmy już blisko.

Poszłam do swojej sypialni i wyciągnęłam moje grube ubranie. Dawno go nie nosiłam.

Wyszłam z łazienki ubrana w niebieski kostium. Włosy spięłam i spojrzałam na siebie w lustrze.

Usłyszałam krzyk radości mojego brata. Wyszłam z pokoju patrząc na niego ze zdziwieniem.

„Kataro! Kataro! Jutro dotrzemy do domu!"- krzyczał i uścisnął mnie.

„Ta, cieszcie się. Ale ja tutaj zaraz zamarznę"- jęknął Aang.

„Oh, dlaczego nie powiedziałeś"- odparłam i pociągnęłam go za rękę do pokoju. Podałam mu kostium taki sam jak ma Sokka. „W tym nie będzie ci zimno"- uśmiechnęłam się.

„Jesteś pewna?"- zapytał oglądając ubranie. „Nie będę w tym wyglądać… dziwnie?"

„Wolisz zamarznąć na śmierć?"- prychnęłam.

Aang uśmiechnął się i poszedł się przebrać. Kilka minut później wrócił w tradycyjnym ubiorze mieszkańców plemion wody.

„Nieźle"- powiedziałam z uznaniem. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się że to ubranie będzie mu pasować.

„Wiesz co? Nawet nie jest tak strasznie jak się spodziewałem"- potwierdził.

Spojrzałam przez okno statku. Nie mogłam w to uwierzyć.

„Aang! Widzę ją!"- krzyknęłam i wskazałam na miejsce gdzie niegdyś była mała osada. Teraz było to miasto prawie tak wielkie jak to na Biegunie Północnym.

Chłopiec uśmiechnął się i przytulił mnie.

„Proszę się przygotować. Za kilkanaście minut dotrzemy do brzegu"- oznajmił kapitan i ukłonił się.

Zamknęłam oczy. W końcu zobaczę wszystkich. Moją babcię, dziadka, tatę, wujka i moich przyjaciół z wioski. Ale poczułam że robi mi się niedobrze.

„Co się stało?- zapytał Aang widząc grymas na mojej twarzy.

„Denerwuję się"- odparłam.

„Czym? Nie masz powodu żeby się bać. Cała twoja rodzina jest z ciebie dumna"- powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.

Statek zacumował przy wielkiej bramie do miasta. Zeszłam z pokładu i spojrzałam na śnieg.

„Gotowa?"- spytał chłopiec trzymając mnie za rękę.

Wzięłam wdech.

„Tak"- powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy i weszliśmy do osady.

Gdy byliśmy po drugiej stronie bramy zdziwiłam się tym widokiem. Wszędzie były pałace i wielkie domy. Było tu trochę tłoczno ale przyjemnie.

„Dobra… to gdzie my mieszkamy?"- zapytał Sokka rozglądając się lekko zmieszany, zresztą jak my wszyscy.

Podeszłam do młodej dziewczyny która kupowała właśnie jedzenie.

„Przepraszam. Czy wiesz może gdzie…"- zaczęłam, ale poznałam znajomą twarz. „Nuki!"- krzyknęłam ściskając ją.

„Kataro, jak milo cię widzieć"- uśmiechnęła się dziewczyna. „Słyszałam o twoich przygodach. Jesteś tutaj sławna".

„Też się cieszę że w końcu się spotkałyśmy!"- zaśmiałam się. „To jest Suki i Toph" -wskazałam po kolei.

„Pewnie zastanawiasz się gdzie teraz mieszkacie?"- zapytała Nuki „Zaprowadzę was do domu".

Wędrowaliśmy rozmawiając i chichocząc. Moja przyjaciółka była zachwycona naszymi przygodami.

„Kataro, nie przedstawiłaś mi jeszcze tego chłopaka"- zauważyła dziewczyna.

„Ah, tak. Myślałam że go poznasz. To jest Aang"- uśmiechnęłam się. Jam mogła go zapomnieć? Gdy przyprowadziłam go do wioski mieszkało w niej zaledwie kilkanaście osób więc trudno było kogoś takiego zapomnieć.

„Aang… kojarzę to imię"- Nuki zaczęła się zastanawiać. „Już wiem!"- klasnęła w dłonie „Jesteś tym śmiesznym magiem powietrza!". „I Awatarem…"- dodała rumieniąc się. Trochę się zaniepokoiłam. Bądź co bądź, ale moja przyjaciółka była starsza od Aanga tylko o trzy miesiące.

„Aang!"- rozległy się krzyki dzieci które biegły w jego stronę. Chłopiec uśmiechnął się. Uwielbiał dzieci.

„Hej"- przywitał się gdy otoczyły go.

„Pokażesz nam jak latasz?" „Gdzie twój bizon?" „Pobawimy się?"- dzieci piszczały z radości.

„Niestety mój bizon został gdzie indziej"- wyjaśnił Aang. Twarze maluchów posmutniały. „Ale możemy się pobawić, tylko później, zgoda?"- zapytał łagodnie.

„Tak!"- krzyknęły dzieci.

„Jesteś tutaj znany"- stwierdziłam spoglądając na mojego chłopaka. „Jakim cudem one poznały Aanga a ty nie?"- zapytałam Nuki śmiejąc się.

Dziewczyna wzruszyła ramionami.

„Tam jest wasz dom"- wskazała na wielki budynek.

„Chodźmy"- zaproponował Sokka i ruszył jako pierwszy.

W samym progu poczułam zapach gulaszu z morskich śliwek. Uśmiechnęłam się gdy przypomniałam sobie jak Aang ich nie znosi.

Przeszliśmy korytarzem i nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. W końcu ich zobaczę! Po roku znów zobaczę swoją rodzinę!- krzyczałam w myślach.

„Babciu!"- zawołałam biegnąc w stronę kobiety. Słysząc dźwięk mojego głosu odwróciła się i na jej twarzy pojawił się uśmiech.

„Wreszcie nas odwiedziliście"- powiedziała babcia tuląc mnie i Sokkę.

Suki stłumiła śmiech widząc swojego chłopaka zachowującego się teraz jak kilkuletnie dziecko.

Spojrzałam na Awatara, który stał obok Toph uśmiechając się ciepło. Widziałam w nim radość. 'Jeśli ty jesteś szczęśliwa, ja też'- w głowie zabrzmiały jego słowa gdy postanowiłam wybrać się na Biegun.

„Co gotujesz babciu? Jestem strasznie głodny"- powiedział Sokka zaglądając do garnka.

Wszyscy zachichotaliśmy. „A, właśnie. Muszę ci kogoś przedstawić." „To Suki, moja dziewczyna"- podszedł do niej.

„No wreszcie znalazłeś sobie dziewczynę"- zaśmiała się.

Potem spojrzała na Toph.

„A kim jest ta młoda kobieta?"- zapytała.

„Babciu, to jest Toph. Uczy Aanga magii ziemi"- wyjaśniłam.

„Ah, tak. Aang. Witam cię. Ciebie Toph również".

Chłopiec ukłonił się.

„Miło mi".

„Zapraszam was na kolację"- babcia wskazała na wolne miejsca przy stole.

Wkrótce dołączył do nas dziadek, a także mój ojciec i wujek.

„Czy Aang był dobrym uczniem, Kataro?"- zapytał Pakku.

„Nawet bardzo dobrym, prawda?"- wtrącił mój brat ze złośliwym uśmieszkiem.

„Oh, Sokka siedź cicho"- skarciłam go.

Wojownik wzruszył ramionami i zaczął jeść kolejną porcję mięsa.

„Aang ty będziesz spał tam"- Sokka wskazał na sypialnię na samym końcu korytarza.

„Co? Nie!"- sprzeciwiłam się. Na początku nie wiedziałam dlaczego mój brat wydał takie polecenie, ale potem wszystko zrozumiałam. „Boisz się że w nocy do mnie przyjdzie?"- zaśmiałam się.

„Nie…Tylko tamten pokój jest największy ze wszystkich i Aangowi będzie tam dobrze"-wojownik podrapał się za głową.

„To nie jest dobra wymówka"- pokiwałam głową „ Aang śpi w pokoju naprzeciwko"- zarządziłam.

„Dobra, jest już późno więc nie będę się kłócić" „ Ale pamiętajcie. Toph wszystko wie"- powiedział i odszedł.

Spojrzałam na chłopca i oboje zaczęliśmy chichotać.

„Dobranoc"- powiedział i pocałował mnie"

„Dobranoc"- odparłam uśmiechając się. Wkrótce weszliśmy do swoich pokoi.