Gdy wyszłam z domu Yuko zobaczyłam że Aang stoi przy ławce stojącej pod domem.
„Tak mi przykro"- przepraszał, ale widząc że ja nie zatrzymuję się zaczął za mną biec. „Kataro, czekaj!"- krzyknął.
Nie miałam zamiaru tego robić. Dlaczego zgodził się uczyć Nuki? Dlaczego dał się pocałować!
Zaczęłam uciekać gdy zauważyłam że mnie dogania. Biegłam przez dłuższy czas i w końcu zatrzymałam się żeby odpocząć. Oparłam się o ścianę jakiegoś budynku. Ale nie zgubiłam go. Pojawił się zaraz potem. Ale ja jestem głupia! Przecież on może biegać z szybkością większą niż powietrze!
„Idź stąd" –warknęłam nawet na niego nie patrząc.
„Ale…"
„Odejdź!"- wrzasnęłam podnosząc głowę.
Myślałam że w końcu pójdzie, jednak złapał mnie za nadgarstki i zmusił do patrzenia prosto w jego oczy. Piękne i burzliwe szare oczy…
„Kataro nie obchodzi mnie ani Nuki, ani żadna dziewczyna oprócz ciebie."- powiedział szczerze. „Ja cię kocham, czy ty tego nie rozumiesz? Nie dam się podejść jakiejś dziewczynie. Ty jesteś dla mnie najważniejsza."
Otworzyłam usta jakbym chciała coś powiedzieć. Ale nie wiedziałam co. Czułam jakby ktoś odebrał mi głos i jakby mój mózg przestał myśleć.
Poczułam jego usta na swoich. Zamknęłam oczy, a on uśmiechnął się i uwolnił moje nadgarstki zjeżdżając dłońmi w dół.
„Ja też cię kocham Aang"- powiedziałam przykładając swoje ręce do jego policzków." Przepraszam".
„Nie, to ja powinienem przeprosić. Nigdy więcej nie będę uczyć Nuki. Obiecuję"- zapewnił i pocałował mnie w policzek.
„Ona nie da ci spokoju"- powiedziałam żartobliwie.
„Jest już późno. Powinniśmy wracać do domu bo Sokka nie da nam spokoju"- Awatar zaśmiał się i chwycił mnie za rękę. „A nią się nie przejmuj"- dodał.
Przeciągnęłam się patrząc na zaśnieżone domy. Ten dzień będzie cudowny. Aang obiecał że dzisiaj spędzimy go tylko we dwoje.
„Dlaczego jesteś taka radosna?"- zapytała podejrzliwie babcia.
„Trzeba się cieszyć każdym dniem, prawda?"- odparłam i westchnęłam. Postanowiliśmy nie mówić nikomu na razie o naszym związku. No, może nasi przyjaciele wiedzą ale inni nie mogą.
Ktoś nagle zapukał w drzwi. Spodziewałam się spotkać za nimi Nuki, która przyszła żeby dalej uczyć się magii wody i podrywać mojego chłopaka, jednak był tam ktoś inny.
„Kataro gdzie Aang?"- zapytał Zuko wchodząc do domu.
„Zuko co ty…"- nie wiedziałam o co zapytać. Miałam tyle myśli w głowie.
„Oh, dzień dobry"- Władca Ognia ukłonił się mojej babci.
Do pomieszczenia wszedł Awatar.
„Aang!- krzyknął Zuko.
„Co?"- zapytał chłopiec wyraźnie zmieszany, tak samo jak ja.
„Musisz wracać do pałacu. Mamy problemy"- powiedział. Aang spojrzał na mnie zaniepokojony.
„Jakie problemy?"- wtrąciłam.
Zuko spojrzał na chłopca, ale ten pokiwał przecząco głową.
„Takie drobne sprawy."
„Zuko"- nalegałam.
„No, dobrze. Spotkanie z głowami państw odbędzie się wcześniej. Mówiłem że to drobne sprawy".
Zaczęłam badać go wzrokiem.
„Aang musisz wracać"- powiedział Zuko.
„Kiedy?"
„Teraz. W tej chwili. Zabierz to co ci potrzebne i lecimy. Kataro, czy możesz przynieść jego rzeczy?"- zapytał. Skinęłam głową i pobiegłam do pokoju Aanga.
Kiedy babcia Katary wyszła po składniki do obiadu Awatar spojrzał na Zuko.
„Dzięki że nie mówiłeś tego przy Katarze"- powiedział. „To o co tak naprawdę chodzi?"-zapytał.
„Wiesz że od zakończenia wojny minęły tylko dwa miesiące."- zaczął. „Pojawili się przeciwnicy moich rządów i więzienia Ozaia". „Wywołują bunty wśród mieszkańców stolicy, a tych którzy nie są z nimi atakują" „Musimy ich powstrzymać albo stanie się coś naprawdę strasznego. Nie chcę nic zapowiadać ale może wybuchnąć kolejna wojna".
Chłopiec otworzył szeroko oczy ze zdumienia.
„Katara nie może się dowiedzieć. Inaczej będzie chciała lecieć z nami"- powiedział. Zuko skinął głową.
Nie wiedzieli że ktoś podsłuchuje ich rozmowę…
~~Katara~~
„Babciu, co tam robisz?"- zapytałam widząc kobietę stojąca pod drzwiami do kuchni.
„N-nic"- odparła „Właśnie miałam wchodzić"- pociągnęła za klamkę.
„Aang to twoje rzeczy"- podałam mu kilka szat i jakieś drobiazgi z jego pokoju.
„Dzięki Kataro"- uśmiechnął się.
Staliśmy przy Appie. Prawie pół miasta otoczyło bizona.
„Przepraszam że muszę lecieć"- powiedział Aang i przytulił mnie.
„Nic nie szkodzi"- uśmiechnęłam się. „Przecież nie znikasz na długo. To tylko kilka spotkań"
„Tak"- mruknął i spuścił głowę.
„Musisz już lecieć" –stwierdziłam patrząc na zniecierpliwionego Zuko.
„Kataro, poczekaj"- złapał mnie za rękę. „Pamiętaj że bez względu na wszystko co by się działo i nie ważne jak potoczy się twoje życie, ja zawsze będę cię kochał".
„Ja też cię kocham"- powiedziałam i otarłam łzę. Chciałam go pocałować ale wokół stało mnóstwo ludzi, a my nie chcieliśmy ujawniać naszego związku.
Stałam patrząc sią na małą plamkę lecącą w kierunku słońca. Kiedy zniknęła, spuściłam głowę i zauważyłam że wszyscy się rozchodzą. Zrobiłam to samo.
