Minęły dwa lata. Dwa lata bez niego były męką. Próbowałam zachowywać się normalnie, ale ciągle nie mogłam się pogodzić z jego utratą.
Sokka wiedział jak naprawdę się czuję. Mówił żebym wzięła się w garść, bo życie idzie do przodu, ale ja nie chcę żeby czas płynął! Ja chcę go cofnąć i zatrzymać jeszcze wtedy gdy Aang żył.
Ale może on nadal żyje? Przez te wszystkie 24 miesiące czułam jakby był przy mnie. Mój instynkt podpowiadał że on jest gdzieś daleko i żywy…
Lecz w końcu posłuchałam rady swojego brata i przestałam nad tym rozmyślać. Co się stało to się nie odstanie.
„To jak?"- zapytał zniecierpliwiony Yoihi.
„Oh, co?"- wyrwałam się z własnych myśli. Zaraz przypomniałam sobie co tak naprawdę się stało. „Przepraszam…"- spuściłam głowę. Spojrzał na mnie wyczekująco. „Oczywiście że tak!"- krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
„Gratulacje, siostrzyczko"- powiedział Sokka patrząc na nie z podziwem i dumą. „Odrzuciłaś tyle próśb o swoją rękę, a tą przyjęłaś. W końcu"- uśmiechnął się.
„Też się cieszę" odparłam. Może i zgodziłam się wyjść za Yoihiego, ale on był dla mnie tylko przyjacielem. Przyjęłam jego propozycję bo chciałam żeby wszyscy przestali w końcu gadać o mojej 'depresji'. Miałam nadzieję że z czasem się w nim zakocham, tak jak on we mnie. Nadzieja… ile razy ją miałam?
Ustaliliśmy że ślub odbędzie się w Narodzie Ognia, skąd pochodzili rodzice mojego przyszłego męża. Na początku nie byłam przychylna do tego pomysłu, ale zrozumiałam że muszę stawić czoła moim lękom i wspomnieniom. Pięknym i jakże okrutnym…
~~Aang~~
„Wow, to było ekstra!"- krzyknęła Naoki klaszcząc w dłonie „Nigdy nie widziałam żeby ktoś robił takie zwariowane sztuczki!"
„Cieszy mnie że podobało się tobie."- uśmiechnąłem się.
Już dwa lata. Dwa lata i nic. Nadal nic nie pamiętam. Obawiam się że już nigdy nie przypomnę sobie co robiłem kiedyś…
Ale za to mam dziewczynę. Naoki. Już od prawie roku jesteśmy razem, ale nadal mam to dziwne uczucie w sobie. Może poprzednio miałem dziewczynę? Ale jakbym ją miał, zapewne szukałaby mnie…
„Mama powiedziała że musimy iść jutro na zakupy"- westchnęła Naoki.
„Dobra, więc pójdziemy"- odparłem odprowadzając ją do jej pokoju.
Chciałem odejść, lecz zatrzymała mnie.
„Czy zauważyłeś że twoje strzałki zaczęły już od dawna zanikać?"- zapytała oglądając moje ręce. „Prawie ich nie widać"
„Tak.. To chyba dobrze, nie?"- zapytałem.
„Pewnie, tylko… ta na czole… ciągle jest niebieska jak na początku."- jęknęła. „Ale grzywka ci ją zasłania"- uśmiechnęła się.
„Dobranoc"- powiedziałem.
„Dobranoc".
~~Katara~~
„Dotarliśmy na miejsce"- uśmiechnął się Yoihi.
„To chodźmy na zakupy"- jęknął Sokka łapiąc się za brzuch.
„Tak, masz rację"- odparłam."Um… Yoihi?"- zaczęłam.
„Tak?"
„Wiesz może gdzie się zatrzymamy?"- zapytałam
„Heh… właśnie zabawne"- podrapał się po głowie „Nie mamy gdzie mieszkać"- uśmiechnął się szeroko.
„Co?"- zapytała równocześnie z bratem
„Na pewno coś znajdziemy" –próbował nas uspokoić.
„Tak, na pewno"- warknęłam cicho i poszłam na targ.
Włożyłam do koszyka jakieś owoce, ryby i chleb. Starczy nam na kilka dni znając apetyt Sokki.
„No i co? Znalazłeś dla nas nocleg"- zapytałam chłopaka który wrócił z 'obchodu' miasta.
„No, ten… właśnie… nie"- jęknął.
„Wiedziałam!"- krzyknęłam „Nie mogłeś pomyśleć o tym wcześniej?" „Gdzie teraz będziemy spać?"- założyłam ręce.
„Um, przepraszam.."- wtrąciła jakaś dziewczyna. „Słyszałam że nie macie gdzie przenocować. Mogę was przyjąć w swoim domu, na kilka dni"- powiedziała.
„Naprawdę?"- zapytał uradowany Sokka.
„Eh, dziękujemy"- ledwo wykrztusiłam.
„Na co czekacie? Chodźcie za mną"- machnęła ręką i ruszyliśmy za nieznajomą.
„Tak na początek, Naoki jestem"- powiedziała ciągle uśmiechnięta. Przypominała mi Ju-Di.
Dotarliśmy do wielkiego domu z ogromnym ogrodem.
„Wow, może i nie widzę ale tutaj musi być ogromny dom"- westchnęła Toph. Tak, ta posiadłość była dużo większa od tej, którą posiadali jej rodzice.
Gdy każdy wiedział, gdzie ma spać wyszliśmy razem z naszą nową znajomą przed dom.
„Kuzon! Musze cię przedstawić tym ludziom!" –krzyknęła dziewczyna i przyprowadziła do nas chłopca.
Był wysoki i przystojny… i… bardzo znajomy. Ta dziewczyna też wyglądała znajomo.
„Kuzon, opowiedz nam coś o sobie"- wtrąciła Toph podejrzliwym tonem.
„O sobie?"- zaczął się zastanawiać „No dużo tego nie wiem… wiem że jestem magiem ognia… Tak szczerze mówiąc to nawet nie wiem czy Kuzon to moje prawdziwe imię"- zaśmiał się. Znałam ten śmiech! Znałam to imię!
„Jak to nie wiesz?"- zapytałam
„Dwa lata temu znalazła mnie Naoki. Podobno leżałem cały we krwi niedaleko jakiejś większej bójki. Byłem nieprzytomny kilka dni… Nie wiem. Gdy się obudziłem nic nie pamiętałem." „Myślałem że coś sobie przypomnę, albo ktoś będzie mnie szukał, lecz wygląda na to że nikt mnie nie znał"- wzruszył ramionami. „Coż, ale życie idzie dalej więc Naoki i jej rodzice opowiedzieli mi dużo o wojnie i wielu innych rzeczach".
Nie byłam pewna czy to on. Postanowiłam zebrać myśli leżąc w łóżku.
Ale to musiał być on!
