Rano już wiedziałam. Nie ma innej możliwości. To musi być on. To jest Aang!

Powiedziałam o moich przeczuciach Socce i Toph. Nie chciałam w to mieszać mojego przyszłego męża… Dopiero teraz zrozumiałam jak to wszystko jest poplątane.

Mój brat, oczywiście, 'realistycznie' podszedł do tej sprawy i poradził abym nie robiła sobie nadziei. Czy on tego nie widzi? Nawet Toph przyznaje mi rację. Uważa że może być to Aang, ponieważ ma takie same wibracje.

Nie wiedziałam że każdy ma inne wibracje. Cóż, nowa zdolność mojej przyjaciółki.

Czekaliśmy na chłopca i tą dziewczynę… Ona także wyglądała znajomo.

„Um, A… Kuzon"- opamiętałam się w porę „Chcielibyśmy z tobą pogadać"- pociągnęłam go za ramię do naszej grupy.

„Ej, co wy robicie?"- krzyczała wściekła Naoki i próbowała oderwać mnie od niego, ale bezskutecznie. „Zostawcie go!"- wrzeszczała.

„Słuchaj, uspokój się"- warknęła Toph.

„Kuzon, pamiętasz jak mówiłeś że straciłeś pamięć? Chyba wiemy co się wtedy stało i kim jesteś"

„Naprawdę?"- zapytał wesoły „Opowiadaj".

„Tak, ale… Mogę coś sprawdzić?"- przygryzłam wargę.

Chłopiec mruknął niepewnie.

Uśmiechnęłam się i chwyciłam go za rękę podciągając rękaw.

„I co?"- zapytała ciekawa Toph.

„Ja… ja byłam pewna że…"- mówiłam przerażona „To musisz być ty!"- krzyknęłam patrząc mu w oczy. „Kolor twoich oczu… wszystko się zgadza!" „Ale…".- spuściłam głowę.

„Nie ma jednej rzeczy"- dokończyła smutno niewidoma dziewczyna „Przykro mi, Kataro"- położyła mi rękę na ramieniu. „Ja też wiedziałam że to może być on, byłam tego pewna" „Ale nie ma tatuaży".

„Tatuaży?"- zapytała Naoki.

„Naoki, przecież ja…"- zaczął Aang wesoło.

„Przykro mi, nie widziałam żadnych tatuaży."- powiedziała i zabrała go ze sobą do domu.

Zaczęłam się pakować. Yoihi od razu zauważył że jest coś ze mną nie tak.

„Czy coś się stało?"- zapytał.

„Nie… możesz iść"- odparłam.

Myślałam że będzie się ze mną spierał, próbował wyciągnąć ze mnie to co mnie męczy… a on… poszedł. Bez słowa.

Zaczęłam płakać. Dlaczego zgodziłam się na to małżeństwo? Głupi rozsądek. Mam go za wiele! Małżeństwo z rozsądku, już na wstępie wiem że nie będzie szczęśliwe.

Spojrzałam smutno na widok za oknem. A myślałam że… że będzie to szczęśliwy dzień. Ze znajdę to, w co nie przestałam wierzyć, gdy pozostali stracili nadzieję. Ale ja też ją straciłam. Może nie do końca, ale to tylko kwestia czasu.

Zabrałam się za pakowanie ostatnich rzeczy. Nie było ich wiele więc uwinęłam się z tym szybko. Westchnęłam i usiadłam zamyślona na łóżku.

Do drzwi ktoś zapukał, a potem uchyliły się.

„Mogę?"- zapytał chłopiec.

Skinęłam głową. To dobra okazja żeby przeprosić za tą całą akcję.

Usiadł obok mnie.

„Ja… ja przepraszam za tamto… Naprawdę myślałam że znalazłam kogoś, ale to jednak nie byłeś ty"- spuściłam głowę jeszcze niżej.

„Nie musisz przepraszać. Chociaż miałem nadzieję że jednak znalazłaś tego, kogo szukałaś." „W końcu chciałbym się czegoś o sobie dowiedzieć"- dodał smutno.

Był bardzo do niego podobny. Ale nie miał jednego szczególnego znaku.

„Wiesz co jest dziwne?"- spojrzałam na niego ciekawa „Gdy zobaczyłem ciebie i resztę grupy wszyscy wyglądaliście znajomo, tak samo jak Naoki.".

„Wszyscy?"- zapytałam z niepokojem.

„Nie… tylko ten wysoki facet… Nie mam przeczucia że skądś go znam"

„Yoihi. On nazywa się Yoihi"- uśmiechnęłam się.

„Ahh, tak"- jęknął „Nie mogę zapamiętać waszych imion".

„Chciałbym być osobą, którą szukasz"- westchnął.

„Ja też"- odparłam.

Zapadła cisza. Siedzieliśmy milcząc przez jakąś chwilę.

„Ja już pójdę"- powiedział Kuzon wstając z łóżka.

To była moja ostatnia noc w tym koszmarnym domu. Potem będziemy lecieć. Lecieć na nasz ślub. Do niewoli.

Wzdrygnęłam się na myśl o tym ostatnim. Ja tego nie chcę!

Nie mogłam spać, ale nie mogłam też leżeć. Wyszłam z pokoju i kucnęłam w jakimś kącie. Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać.

„Dlaczego płaczesz?"- usłyszałam znajomy głos. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Kuzona.

Szybko otarłam łzy. „Po prostu…Nie mogę spać"- odparłam.

„Ja tak samo"- westchnął „Wyjdź ze mną na dwór. Od razu poczujesz się senna"- uśmiechnął się i podał mi rękę. Nie myśląc podałam mu rękę a on zaprowadził mnie na taras.

Usiadłam na schodach i zamknęłam oczy czując jak wiatr porusza moimi włosami. Zapomniałam o wszystkich troskach i problemach.

„Miałeś rację"- uśmiechnęłam się nie podnosząc powiek „Czuję się senna".

„To zabawne"- prychnął Kuzon patrząc na czarną ziemię. „Rozmawiamy, pomagamy sobie… A ja nawet nie wiem jak masz na imię"- spojrzał na mnie.

Chciałam odpowiedzieć, ale podeszła do nas Naoki.

„Co tutaj robicie? Jest zimno i powinniście spać"- jęknęła patrząc na mnie jak na wroga.

Skąd ona się w ogóle tutaj wzięła?

„Naoki, wracaj do łóżka. My zaraz się położymy"- zapewniał.

„Nie"- odparła krótko i złapała go za rękę.

Spuściłam z żalem głowę i poszłam do swojej sypialni.

Rozległy się brawa .Spojrzałam na swojego męża. Uśmiechał się do mnie, tak ja wszyscy. Próbowałam odwzajemnić uśmiech, nikt nie zauważył że był sztuczny. Bo w głębi serca czułam że to błąd. Wielki błąd którego wkrótce pożałuję.

Wszyscy goście zaczęli składać nam gratulacje i wręczali prezenty. Wszyscy byli szczęśliwi. Ale gdy podszedł do mnie Sokka, zauważyłam na jego twarzy smutek.

Co się stało? Myślałam że się cieszysz"- zapytałam gdy mnie przytulał.

Przepraszam cię siostro…. Za to co mówiłem dwa lata temu. Zniszczyłem twoje życie"- zaczął płakać.

Co? O czym ty mówisz?"

On skinął głową na mężczyznę który stał za nim. Miał na sobie ciemną pelerynę i kaptur zakrywający niemal całą jego twarz.

Gdy Sokka odszedł, nieznajomy zrobił krok do przodu i spojrzał mi w oczy. Jego spojrzenie pełne miłości, zdrady, bólu i nienawiści… Po policzkach spłynęły mu łzy. Czułam jego ból w sobie, jakby był częścią mnie. Przestałam kontrolować swoje ruchy i nim się spostrzegłam, moje ręce zerwały tkaninę z jego głowy.

Czarne, gęste włosy i niebieska strzała na czole.

Mam nadzieję że będziesz szczęśliwa"- powiedział ściskając mnie mocno. Jego głos był pełen tak niewyobrażalnego bólu i straty, że dotknął także mnie.

Chciał się oderwać, ale trzymałam go mocno.

Nie odchodź, proszę" – szepnęłam łkając.

Ale mężczyzna zamienił się w dym i zniknął. Zniknęli także wszyscy inni. Cała moja rodzina, przyjaciele… mój mąż.

Zerwałam się z łóżka łapiąc oddech. Poczułam że moje policzki są mokre.

Zaczęłam rozglądać się po pokoju.

„To był tylko sen"- pomyślałam i próbowałam zasnąć.