Cały dzień zastanawiałam się co mógł znaczyć ten sen.
„Kataro musimy lecieć"- Yoihi złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
„Poczekaj chwilę. Czegoś zapomniałam"- wyrwałam mu się i pobiegłam do sypialni.
Tam leżała jeszcze jedna rzecz. List.
Przez całą noc nie spałam, więc postanowiłam napisać do niego. Może kiedyś to znajdzie i wybaczy mi…
Położyłam zwój na biurku i wyszłam ocierając łzy.
Za tydzień ślub.
~~Aang~~
„Naoki gdzie jest ta dziewczyna?"- zapytałem rozglądając się po wielkim domu.
„Nie ma jej."- odparła dziewczyna zajęta czytaniem „Dzisiaj rano wszyscy stąd odeszli"- mówiła bez krzty emocji w głosie.
Pobiegłem do pokoju dziewczyny. Nie chciałem w to wierzyć. Jedyna osoba która mnie rozumiała, którą polubiłem. I to bardzo, bardzo polubiłem.
Moją uwagę przykuł zwój zawiązany tasiemką. Podszedłem do biurka i zacząłem go rozwijać. Ale naszły mnie wątpliwości. Co jeśli ona nie chciałaby by ktokolwiek to czytał? Może zapomniała o tym zwoju?
Ale nie mogłem się oprzeć. Rozwinąłem pergamin i zacząłem czytać.
Wiem, może być już kilka lat od twojego zniknięcia. Ale wiem że czytasz to ty. Ty, do którego kieruję ten list.
Zastanawiasz się dlaczego? Miałam sen. Okropny sen. Nie mogę przestać o nim myśleć. A dokładniej nie mogę przystać myśleć o Tobie. Tak, byłeś tam. Odszedłeś zraniony. Inni także. Zostałam sama…
Wszyscy mówią że nie żyjesz, ale ja wiem że jest inaczej. Jesteś gdzieś na świecie zagubiony i zmęczony. Tęsknisz za czymś, chociaż nie wiesz za czym.
Zapewne gdy przeczytasz ten list, ja będę już mężatką z kilkorgiem dzieci. Będę żałowała że nie były one twoje, tylko jego. Yoihi.
Nie kocham go, ale nikt tego nie wie. Ty wiesz. Od teraz.
Kocham Ciebie. Na zawsze będę kochała tylko ciebie. Nawet jeśli nie ma cię już na tym świecie, czuję jakbyś przez cały czas był przy mnie. Czuwał nade mną. Wiem, że kiedyś spotkamy się i będziemy razem na wieczność. Na zawsze. Nic nie będzie mogło nas rozdzielić.
Aang, pamiętasz to? Pamiętasz naszyjnik który mi zrobiłeś?
Ale jestem głupia. Przecież ty nigdy nie zapomnisz…
Mam go przez cały czas. Gdybym mogła nosiłabym go. W ukryciu zakładam go na szyję i patrzę w lustro. To jedyna rzecz, jaka mi pasuje. Jedyny naszyjnik który mi się podoba. Dlatego że został zrobiony przez Ciebie.
Tęsknię za Tobą. Bardziej niż możesz sobie wyobrazić.
Mam nadzieję że wybaczysz moje małżeństwo z innym mężczyzną. Mam nadzieję że mnie zrozumiesz. W końcu ty jeden rozumiałeś mnie najlepiej.
Ciągle w pamięci mam nasze wspólne przygody. Gdy walczyliśmy o zakończenie wojny. Piraci, pustynia, Ba Sing Se… Chciałabym cofnąć się do dnia, kiedy znalazłam cię w górze lodowej i przeżyć wszystko jeszcze raz, bo jest warto.
Razem na zawsze.
Przed oczami zaczęły mi się pojawiać przeróżne obrazy. Walka, miłość, radość…
„Mamy koniec wojny!"- w mojej głowie zabrzmiał dźwięk.
Wybiegłem z pokoju do Naoki.
„Wiesz gdzie polecieli?"- zapytałem głośno.
„Nie wiem i nie chcę wiedzieć!"- krzyknęła patrząc na mnie.
„On Ji?"- zapytałem nieśmiało widząc dziewczynę.
„Kuzon, jak do mnie powiedziałeś?"- zapytała z nadzieją.
„Już cię poznaję! Jesteś On JI! Ta ze szkoły"- ucieszyłem się.
„Kuzon! Wspaniale!"- przytuliła się do mnie.
„Ja… ja nie jestem Kuzon"- odparłem.
„Oczywiście, że jesteś"- uśmiechnęła się.
"Nie, ja jestem Aang"- poprawiłem „Aang"
Dziewczyna wyglądała na zmieszaną. Staliśmy przez chwilę w milczeniu, ale czas ucieka!
„Wiesz gdzie oni są"- stwierdziłem.
„Um… ja…dobrze. Są w Ba Sing Se"- powiedziała. Schylając głowę. „Powiesz mi o co chodzi?"
„Jak tylko coś załatwię"- powiedziałem w pośpiechu i wybiegłem z domu.
Pamiętałem wszystko. Wszystko!
Zatrzymałem się widząc znajomy przedmiot. Skąd wzięła się tu moja lotnia?
Zastanawiałem się tak przez chwilę, ale nadal nic nie zrobiłem aby dotrzeć na ślub.
Chwyciłem lotnię i wzbiłem się w powietrze.
Nie mogę uwierzyć że przez ten cały czas nie pamiętałem tych wspaniałych rzeczy!
Zauważyłem że moje strzałki zaczęły się znów pojawiać. W końcu wiem dlaczego zniknęły.
Zbliżała się noc, więc zniżyłem lot i wylądowałem gładko na ziemi. Spojrzałem w pomarańczowe niebo.
„Chciałbym wiedzieć, co teraz robisz"- pomyślałem i rozpaliłem ognisko.
Usiadłem na pieńku i grzebałem patykiem w piasku. Nagle w krzakach coś się poruszyło.
„Kto tam jest?"- zapytałem zaniepokojony i wstałem przyjmując pozycję obronną.
Zza krzewów wyłoniła się jakaś dziewczyna i chłopiec.
„Nie musisz się nas bać"- uśmiechnęła się.
Opuściłem ręce i przyglądałem się im badawczo. Nie wyglądali na tych co chcieliby mnie zabić…
„Możemy dołączyć?"- zapytał chłopak.
Westchnąłem i wzruszyłem ramionami.
„Dobra"- odparłem z powrotem siadając na kawałku drzewa.
„Ja jestem Junko a to Doi"- powiedziała dziewczyna „A ty jesteś…"- spojrzała na mnie. Ale wyglądało jakby sama doszła do odpowiedzi „Ty jesteś awatarem"- uśmiechnęła się.
„Eh.. tak"- podrapałem się po karku „Ale mówcie do mnie Aang"- poprosiłem.
„Dobrze, Aang"- powiedział wesoło Doi.
„Powiedz nam co tutaj robisz?"- zapytała Junko i oboje spojrzeli na mnie ciekawie.
„Muszę kogoś znaleźć"- westchnąłem. „Mam na to tylko sześć dni".
„Ohh… to kiepsko"- powiedział Doi ze zrozumieniem.
„A wy? Co tutaj robicie?"- uśmiechnąłem się.
„My… podróżujemy po świecie."- odparł chłopiec obejmując Junko „Pochodzimy z plemienia wody… Junko musiała poślubić jakiegoś bogatego chłopaka… Więc uciekliśmy oboje i chodzimy po całym świecie szukając domu". „Ale jesteśmy szczęśliwi"- spojrzał na dziewczynę. Pasowali do siebie jak dwa elementy układanki.
„Mam pomysł"- zerwała się Junko „Może pomożemy ci, Aang w drodze?"
„No nie wiem… To trochę daleko"-odparłem.
„Czyli dokąd zmierzasz?"- dopytywał się chłopak.
„Ba Sing Se"- odparłem.
Spojrzeli na siebie trochę zdziwieni.
„Chodziliśmy dalej"- uśmiechnęli się „Więc będziemy podróżować z tobą" „Wyprawa z awatarem to z pewnością ekscytująca wyprawa".
„Dziękuję"- powiedziałem. Byłem im wdzięczny. Pomimo że ich nie znałem, poczułem się lepiej.
