Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a
Autor: Satahe Shetani (Shet)
Beta: Piszę lepiej bez bety i, jak sama Great Moose zauważyła — to spowalniałoby dodawanie rozdziałów. A mam przecież prawie wszystkie... (Ależ ja jestem złośliwa, Szatan normalnie, zgodnie z nickiem).
Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.
Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).
Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.
Uwielbiam Was rozpieszczać. A Wasze komentarze tylko mnie motywują (do złośliwości też...). Powinnam to zrobić w poprzednim rozdziale, ale odpowiem na Wasze prośby i opinie tutaj, dobrze? Mam nadzieję, że nikt nie czuje się urażony... Odpowiadam na komentarze z rozdziału 13 SPSS i do 1 SPSS2.
Lenusek: Najważniejsza jest szczerość odpowiedzi, więc się nie martw! Dziękuję za komentarz, miło się czyta, kiedy się komuś podobało. To taka wymiana — ja daję Wam opowiadanie, Wy mnie komentarz.
Sienne:Ty chyba nie myślisz, że Sev padłby na kolana, a Harry przyjąłby pierścionek? Ja też nie. Dlatego wyszło, jak wyszło. A ty chcesz WC (chichocze złośliwie)? Wiesz, powinnam chyba sobie gratulować. Osłodziłam Ci życie, a na początku Twoja opinia nie była pochlebna (i za to Ci dzięki, byłaś szczera). Szybko się poprawiłam. Możesz być ze mnie dumna :P.
sakaj: Wiesz, najważniejsza w życiu ponoć jest szczerość. I silna wola. Ja bym porzucała już tam za przeproszeniem "kurwakurwakurwa", jeśliby mi się podobało. Jesteś też wielka, że wytrwałaś. A ja będę dalej pracować dla narodu i pisać :D. I pozdrów pana ministra.
Złote gacie to pierwsze, co mi przyszło do głowy, kiedy pomyślałam o czymś głupim :D.
Great Moose: Dobrze, zostałam cudotwórcą. Nie, po prostu wielbię pisanie. Od rana do wieczora. Okoliczność sprzyjająca: jestem chora. Ale nie zapominaj, że też masz talent! Zmartwychwstałaś! Szybciej od Jezusa! Też bardzo chętnie się przytulę :D.
Rozpieszczanie Was to moja pasja... I tak, postaram się dodawać codziennie. Co oznacza, że rozdziałów będzie trzynaście... Ale może zrobię jeszcze epilog. A potem SPSS3, SPSS4, SPSS5... Tak, stworzę Modę na SPSS (śmieje się głupkowato).
Anhell Sedith: Każdy chciałby przedpremierowo (zabójcze Sevisiowe prychnięcie). Nie dopadniesz mnie, ucieknę. Jak chcę, nikt mnie nie widzi. HA! Jestem Ninja!
GabiB190: To dobrze, że jestem okropna i upierdliwa, inaczej byś się nie zalogowała i nie dała komentarza :D.
Harry został zmuszony do chodzenia w samych złotych bokserkach cały dzień, przynajmniej póki Hermiona wreszcie się nad nim nie zlitowała i nie poszukała przeciwzaklęcia. Ale i tak cały Hogwart miał się z czego pośmiać. Szczególnie Malfoy.
Ugh! Severus mu za to zapłaci!
Snape uważał, że inteligentny człowiek może niemal wszystko. Jednak, bez obrazy dla Gryfona, jego partner był przygłupi. Dlatego postanowił spowodować u niego ponowny rozruch szarych komórek, przy okazji będąc złośliwym. Nawet wiedział, jak to osiągnąć.
Po kolacji zaprowadził Pottera do jednej z nieużywanych klas, aby móc z nim być sam na sam. Wiedział, że chłopak zna pewną rzecz znajdującą się w sali, więc postanowił to wykorzystać do celów własnych.
Położył dłoń na ramieniu młodzieńca, a ten otworzył oczy. Rozejrzał się po pomieszczeniu, chwilowo zdezorientowany. Kiedy wreszcie zielone tęczówki spoczęły na przedmiocie, oczy rozwarły się szerzej niż u żaby. Wyglądał przekomicznie, wgapiając się w stojące na środku klasy lustro. Ale nie takie zwyczajne lustro, bo samo zwierciadło Ain Eingarp.
— „Odbijam nie twą twarz, ale twego serca pragnienia" — przeczytał cicho Harry. Spojrzał pytająco na Snape'a. — Po co tu jesteśmy?
— Ein meiwop ic — odparł profesor po chwili namysłu.
— Co? — zapytał ogłupiały.
— Śybżyzc ein łanz ogeiksleigna? — zadrwił Snape; mówił powoli i wyraźnie.
— Przestań sobie ze mnie żartować! — warknął rozzłoszczony.
Severus zaśmiał się złośliwie.
— Czyżbyś nie rozumiał języka obcego, kochanie? — spytał niewinnym tonem. — Przecież to tylko mandaryński.
— Naprawdę? — podekscytował się młodzieniec.
— Nie, to żart. Mówiłem po prostu od tyłu słowa! — I wyszedł, zostawiając wkurzonego Gryfona samemu sobie.
Jeszcze się zemści.
