Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Bez bety szybciej.

Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).

Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.


Kolejny. Szybciutko, hm? Spadła mi popularność! Coraz mniej osób wchodzi na mój profil i czyta moje opowiadania! Straszne, naprawdę! Wiem, bo przeglądałam statystykę... Nikt mnie nie kooooocha!

Lenusek: Ty się ciesz, że zmusiłam mój musk (za przeproszeniem, on nie może się nazywać mózg) do wymyślenia odwrotnie. Jeszcze miałabym zrobić coś takiego? Nie wyszłoby.

sakaj: Ty mi tu wizji nie podsyłaj! Ja mam tylko szesnaście latków, moje hormony szaleją! Przez Ciebie prawie piszczałam, kiedy czytałam komentarz! Niedobra pani pielęgniarka! Dzieci próbuje... próbuje... No i nie ma słowa w języku polskim .

Sienne: Jakby komuś się udało nadążyć, znaczy że jest źle i za wolno! Poczekaj na kolejne rozdziały, są różne od SPSS.


Nim wyszli na śniadanie do Wielkiej Sali, Severus zatrzymał Harry'ego. Potter spojrzał na niego ze zdumieniem, po czym przełknął ślinę, widząc różdżkę w rękach kochanka.

— Po co ci to? — zapytał niepewnie.

Mężczyzna zaśmiał się.

To jest moją różdżką, matołku — powiedział czule. Pogładził długim palcem magiczny patyczek. Młodzieniec zamrugał, żeby pozbyć się wizji, która trafiła na nieodpowiednią okazję. Może w sypialni byłaby odpowiedniejsza… — Dlatego… Mallus fiimalle! — Snape rzucił zaklęcie, nie przejmując się efektem, który ono daje. Minąwszy partnera, uśmiechając się złośliwie, wyszedł z komnat.

Harry zastanawiał się nad działaniem zaklęcia, kiedy szedł w stronę Wielkiej Sali. Severus jak zwykle już pewnie tam był, ale młodzieńczą głowę zaprzątał problem efektu… Co mogło dawać to zaklęcie? Wzruszył ramionami. Mężczyzna na pewno go nie zrani, więc po co miałby w ogóle się tym przejmować?

Wszedł do jadalni, po czym jego uszy wypełnił typowy, dziewczyński pisk. Potem dopadły go zdecydowanie zbyt sugestywne pomruki męskiej części uczniów. No i po chwili zwiewał, kiedy goniła go cała szkoła. Kadra nauczycielska śmiała się z tego, bo zostali wcześniej ostrzeżeni przez Severusa, co skutkowało dodatkowym czasem na zabezpieczenie się przed mocą zaklęcia. Dumbledore był najbardziej zadowolony z tego zamieszania.

— Za co to? — spytał półgębkiem Snape'a.

— Za całą serię przypadków — odparł poważnym, beznamiętnym tonem Severus, choć w środku śmiał się do upadłego.

A Harry… Jeszcze długo uciekał przed chłopakami i dziewczynami, którzy próbowali go dotknąć, objąć i pocałować.

W tym momencie nienawidził swojego Seva najbardziej na świecie.

Był gotów wręcz pokochać Voldemorta.