Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Bez bety szybciej.

Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).

Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.


Kolejny rozdział... No muszę, no!

Lenusek: Ładnie dziękuję za komentarz. Severus wie, jak sprawić przyjemność, jednocześnie krzywdząc (złośliwy uśmieszek).

GabiB190: Muszę chyba zacząć pisać ostrzeżenia, że podczas czytania tych głupot: nie jemy, nie pijemy, nie ruszamy niczego, siedzimy daleko od komputera/laptopa. Co ty na to?

sakaj: Ty mi tu już trójkącików nie wymyślaj! Bardzo dobrze wiesz, jak działają na wyobraźnię dziewczynki z szalejącymi hormonami! Chyba Cię o tym uczyli? Musieli! Niedobra ty! A co do wieku... Piszesz (rozmawiasz?) z jednym z największych narcyzów i egoistów. Coś, co wyszło spod mych łapek nie plasuje się niżej "zajebiste". Kto sądzi inaczej... Łatwo się wkurzam, ale lubię krytykę, bo wiem, co zmienić. Paradoks, co?

Great Moose: Musiałam dodać szybciej, bo prawdopodobnie już nie będą się pojawiać tak szybko. Choroba się skończyła, do szkoły trzeba iść -.- A stan psychiczny i materialny to nie mój problem :P. Co do obu komentarzy do rozdziałów... Tak, zmuszanie go do myślenia to zadanie awykonalne. A zaklęcie sprawia, że nagle osoba wydaje się być pociągająca każdemu. Nie zapominaj, że Potter nie chciał być w centrum zainteresowania, więc rozładowanie się nawet nie przyszło mu do głowy. A z tym patyczkiem... (chichocze jak najprawdziwszy Szatan) o to chodziło! Uwielbiam dwuznaczności :D. Buziaczki i przytulaski (? !).

Sienne: Poczekaj na resztę :D. Ale w niektórych objawia się całkowity brak wyczucia Severusa (nie róbmy z niego ideału...). Zaklęcie spowodowało, że tłumy goniły za Harrym chcąc TEGO. A człowiek-drops... piszczy jak 12-latka. Opiszę to później, tak ładnie.


Po tym męczącym dniu Harry pierwsze co zrobił, to poszedł do Severusa z zamiarem okrzyczenia go za czar. Kiedy tylko wszedł do komnat swojego kochanka, został powitany mocnym uściskiem, który po chwili ustał, by ustąpić miejsca namiętnemu pocałunkowi. Wszelkie oskarżenia wyleciały młodzieńcowi z głowy, taki był zaabsorbowany pieszczotą, którą obdarzał jego usta Severus.

Po kilku minutach wreszcie oderwali się od siebie. Z gardła mężczyzny wydobył się wszystko mówiący śmiech.

— Ma dziś przyjść Moody — rzucił niby od niechcenia.

— Po co? — zapytał Potter, marszcząc brwi.

— Chce sprawdzić twoje umiejętności, czy się nadajesz na Aurora, tak powiedział, jednak podejrzewam, że chodzi o twój wybór w sprawie partnera — mówiąc to, ściągał szatę. Powiesił ją na oparciu kanapy, aby chwilę później zawołać skrzata. Dostali po filiżance ciepłej herbaty.

Dokładnie o wpół do ósmej do komnat Severusa zawitał jednonogi auror. Przywitał się dość chłodno z nauczycielem, z Harrym o wiele cieplej.

Potter usiadł wraz ze Snape'em na kanapie, Alastor wybrał fotel. Rozsiadłszy się wygodnie, zagadnął:

— Jak tam twoje zdolności, hm, Potter?

Harry wzruszył ramionami.

— No dobrze, ale chyba wezmę dodatkowe eliksiry… Moje oceny wpędziłyby do grobu niejedną osobę pokroju Hermiony. — Uśmiechnął się.

— Taaak. — Severus pogładził brodę. — Trzeba to zmienić. — Kiedy był pewien, że Gryfon nie patrzy, puścił aurorowi oczko. Moody skinął głową. — Harry… — rzekł miękko Severus. — Muszę ci coś powiedzieć… — Wstał, podszedł do aurora. — Wybacz, ale… — Pocałował krótko starszego mężczyznę.

Młodzieniec zaniemówił. Wydawało mu się, że cały świat zadrżał, jego fasady opadły, wierzchołek złamał się, mury zostały zburzone, doszczętnie zniszczone. Nie mógł się nawet zmusić do wstania. Tylko patrzył, patrzył…

Śmiech Severusa otrzeźwił go odrobinę. Zamrugał, spojrzał na mężczyznę przytomniej. Snape śmiał się z jego miny, a obok siedział… SIEDZIAŁA Tonks. Puściła mu oczko.

— Nienawidzę cię! — warknął Harry, ale w jego głosie było delikatne rozbawienie, kiedy ujrzał komizm sytuacji. Mimo to, był zły.

— Jasne, kochanie, ja też cię kocham! — odparł mu na to mężczyzna.

Nimfadora wyszła. Dwójka mężczyzn została sama. Gryfon założył ręce na piersi, obrażając się za tak głupi numer.

— Jesteś bardzo Moody* — stwierdził Severus, pocałował go szybko i umknął, kiedy chciwe dłonie miały zamiar przyciągnąć go bliżej.

*Tytuł rozdziału jest dwuznaczny. Moody to postać, ale to słowo znaczy „ponury". Reszty się domyślacie.