Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Bez bety szybciej.

Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).

Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.


Lenusek: Cieszy mnie to, że Ci się podobał. A Snape to Snape - on zrobi z niczego coś.

czytelnik: Świetnie, że tak to postrzegasz. Jestem niegrzeczna? Łał, jakby mnie to ruszyło. I, jak zauważyła Seves, skomentowałam jedynie interpunkcję, więc lepiej milcz, bo najpierw piszesz a potem (ewentualnie) myślisz.

GabiB190: Bardzo mi miło.

Lilu . f: Nienawidzę się powtarzać, ale zrobię to: GDZIE SKOMENTOWAŁAM TO, ŻE NIE CHCĘ TWOJEJ OPINII? Mówiłam jedynie o interpunkcji.

Seves: Dziękuję za komentarz. W pełni się z Tobą zgadzam, jeśli chodzi o czytelnika i Lilu. A tu masz trochę inną wersję Seva.

sakaj: Ach, ty moja! Musisz się uczyć i być wzorem dla Polaków-nieuków! A tamtego nie komentujmy... I ja przeczytam opo o bad Harrusiu. Jak znajdę czas. Sama widzisz, że już nie wrzucam często SPSS2.

Tak więc, jak widzicie, nie mam za wiele czasu. Testy, egzaminy, sprawdziany, prace klasowe (jedynie nauczyciele widzą różnicę ;]) są denne, ale mus to mus.

Rozdział poważniejszy.


Wieczorem siedzieli i grali w mugolskie szachy (czarodziejskie nie słuchały Harry'ego). Nie — sprostujmy — Severus starał się zmusić partnera do myślenia. Jednocześnie, jak zwykle, podnosząc własne ego. Na pięć partii, które rozegrali, wszystkie wygrał. Grał czarnymi (cóż za nowość), dając Gryfonowi mnóstwo szans na wygraną. Oczywiście, że ich nie wykorzystał!

Snape postawił swojego gońca tak, że Potter musiał uciec królem.

— Szach — rzekł rozluźniony Severus. Uśmiechnął się, splatając palce. Zastanawiał się nad kolejnym ruchem.

Harry zagryzł wargę. Severus był za dobry. Nie miał z nim szans. Dlatego cofnął króla o jedno pole.

— Mogłeś wykonać roszadę, wtedy mógłbyś zbić tego pionka — powiedział, wskazując wszystko palcem. — No cóż, nie wykorzystałeś tego, więc ja sobie troszkę skorzystam. — Wykonał szybki ruch hetmanem i rzucił z tryumfem: — Szach mat.

— Szósty raz! — jęknął Harry. Założył ręce na piersi, skierował nos do sufitu. — Nie gram z tobą, oszuście!

Mężczyzna wzruszył ramionami.

— Wiesz, gdyby mi zależało na gorszej zemście… Ale zadowolę się grą w szachy.

— Naprawdę? — zapytał ogłupiały Harry. Jego mózg wyłączył się już po pierwszym ruchu w pierwszej partii.

— Tak, naprawdę — odparł mężczyzna drwiąco. Jakby ten głupi Gryfon nie mógł zrozumieć, że dla Ślizgona znęcanie się nad resztą podczas partii szachów to świetna rozrywka. A szczególnie nad Lwami.

Ach, ci Gryfoni.