Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a
Autor: Satahe Shetani (Shet)
Beta: Bez bety szybciej.
Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.
Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).
Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.
czytelnik: Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak cię uwielbiam! Przeszukałam świat wzdłuż i wszerz, a wystarczyło wypomnieć coś komuś i proszę! Och, mamciu! Nawet nie wiesz, jak się uwielbiam kłócić, szczególnie z tobą! Może jestem wariatem, może masz mnie za nienormalną (na pewno masz), ale ja tak kocham się kłócić! Zwłaszcza, gdy kogoś moje wyzywanie obchodzi tyle, co śnieg rok temu! Mogę dodać tylko to: gdzieś ty była całe moje życie?
Sienne: Kochanie ty moje, zgaduj, czy Sev posłałby Harrusia bez celu razem z Dracusiem? Przyznam, uwielbiam ten trójkącik (uśmiecha się diablo mrocznie), ale odnośnie tego... Nie jest, według mnie, śmieszny, ale na pewno pozostanie w pamięci naszego ulubieńca.
Iri: Cieszę się, że SPSS2 odstresowuje. Naprawdę. A jeśli chodzi o "jaja". Gdybym była facetem, miałabym, i to ogromne (śmieje się cicho). Usłyszałam wiele pochlebnych komentarzy od wielu osób - znajomych, nieznajomych, starych, młodych. Każdy mi powiedział, że mam ogromny potencjał, talent, taką naturalną lekkość pióra. Może nie jestem skromna (no, nie jestem), ale też się opieram na opinii innych. Przez pierwsze cztery czy pięć rozdziałów SPSS od Sienne, mojej jednej z najwierniejszych czytelniczek i komentatorek, dostawałam same baty. Tak pracowałam, żeby wreszcie się uśmiechnęła. Tak bardzo chciałam to osiągnąć - potraktowałam to jak wyzwanie. Może bym mogła, ale nie lubię forów.
Keti: Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy. Zwłaszcza, że już mam kilka czytelniczek ze studiów i w ogóle wyższych uczelni (nie mam pojęcia, czym to się różni, za młoda jeszcze jestem). Ogólnie takie teksty... Nie lubię humoru, ale to dla mnie wyzwanie napisać coś śmiesznego. Mój humor to jego brak lub czarny. Dla mnie śmieszna jest złośliwość, a nie zabawna sytuacja, wypowiedź. Ale co ja będę nawijać o sobie, skoro tego nie chcesz? Liczę, że ten rozdział też się spodoba. I nie uduś mi się tu, więc przy czytaniu z daleka od jedzenia, picia czy innego paskudztwa, które może wziąć odwet!
Ta O Zbyt Wielu Nickach: Nikt mu nie kazał, to fakt. A Severus musi być zazdrosny, w końcu Draco to konkurencja, no nie? Teraz odrabiaj polski i historię (nie, nie rób, lepiej czytaj).
GabiB190: Jak to, co zrobił? Konkurencję!
sakaj: Jak zwykle masz rację! Nie lubię cię! (Tak, jasne, a Piekło zamarzło). A co by było, jeśli Sev i Draco zechcą się zemścić na Harrym?
7.3.
— Sev, jesteś zazdrosny o… — Harry szybko zerknął na Draco ze złośliwością wypisaną na twarzy — Fretkę? Wybacz, Lucjuszu, ale… — Potter coraz mniej się kontrolował, kiedy zbierało mu się na śmiech — Moody doskonale zrobił, zamieniając Draco w uroczą tchórzofretkę. — Wyszczerzył się.
— Ach, tak, coś mi opowiadał… — zaczął sobie przypominać starszy Malfoy.
Snape zaśmiał się.
— Tak, pamiętam. Co prawda okazał się fałszywym Moodym, ale miał wyobraźnię.
Szybko opowiedzieli Narcyzie, która jeszcze nie miała okazji wysłuchać tejże historii, po czym chichotali wspólnie, a ich śmiech stał się głośniejszy na widok naburmuszonej miny Dracona. Z racji tego, że był wieczór, postanowili wreszcie pójść spać. W końcu jutro czekały na nich prezenty.
Lucjusz z małżonką zajęli starą sypialnię rodziców Snape'a, Severus z narzeczonym ich własną, a ostatni gość został zmuszony do spania na kanapie w salonie. Nie, żeby mu się to podobało. Jednak wolał to, niż spać u rodziców lub z nimi. A Potter…
Jego rozmyślania znów stanęły na Gryfonie. No dobrze, i jako Venus, i jako on sam wyglądał… No był przystojny! Powiedzmy sobie szczerze. Draco wiedział, co widział w nim Severus. Gorzej było z tym, że wciąż i wciąż odtwarzał scenę pocałunku Venus… Harry'ego… Miał ochotę utopić się w jeziorze i zostać pożartym przez wielką kałamarnicę.
Usiadł gwałtownie. I miał szatański plan…
Szkoda, że Severus wpadł na ten sam pomysł w tej samej chwili.
Harry wyspał się, więc banan na jego twarzy sięgał obu uszu. Wypoczęty, wstał, ubrał na siebie szlafrok — nie chciał dawać ludziom do zrozumienia, co robili z Severusem, skoro nie miał nic na sobie — a potem zszedł do kuchni. Poprawił rozczochranie na głowie na większy bajzel, nim się przywitał:
— Wesołych Świąt! Jak się spało?
— Dobrze, dziękuję. — Narcyza obdarzyła go uśmiechem. — A tobie?
Przeciągnął się.
— Wspaniale. — Rozejrzał się. — Draco i Sev jeszcze śpią?
— Nie, gdzieś wyszli — odparł Lucjusz, marszcząc brwi.
Postanowili poczekać z otwieraniem prezentów do chwili, kiedy wróci dwójka mężczyzn. I tak się zastanawiali, czy dobrze zrobili, bo patrząc po ich minach, besztali się w myślach za chęć poczekania. Naprawdę.
Rodzice i Harry siedzieli przy stole z minami pełnymi… wszystkiego, gdy do kuchni wpadli dwaj Mikołajowie. Byłoby dobrze, gdyby ich stroje nie wyglądały na kupione w jakimś czarodziejskim sex shopie!
Severus w opinającym się, przykrótkim lateksie, Malfoy w raczej damskiej bieliźnie Mikołaja… Jego rodzice musieli być przyzwyczajeni do wygłupów syna, bo patrzyli wyłącznie na Severusa, który miał wzrok skupiony na Harrym. Draco też patrzył na Gryfona. Obaj z takimi dziwnymi minami.
To.
Było.
ZŁE!
Harry uciekł, a Malfoyowie i Snape zaczęli się śmiać.
— OBRZYDZILIŚCIE MI MIKOŁAJA! DRANIE! — usłyszeli wrzask Pottera, co zaowocowało większą salwą śmiechu.
Snape był dumny. Jako Święty okazał się wyjątkowo Nieświęty (złośliwy) i wiedział, że tylko to będzie się kojarzyło Gryfonowi przez najbliższy czas z Mikołajem.
