Tytuł: Seria Planów Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Bez bety szybciej.

Ostrzeżenia: Nie będę się powtarzać.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).

Jest to sequel do opowiadania Seria Przypadków Severusa Snape'a. Będzie niekanonicznie, zapewniam, i, mam nadzieję, zabawnie.


GabiB190: Też niemiec to dla mnie biała magia. (Czarna jest zajebista). Mam nadzieję, że dotrwasz jeszcze trzy rozdziały (łącznie z tym).

sakaj: Mam dar przekonywania. Ogromny. A skoro o sypialni mowa... Przydałby się u ciebie taki rozdzialik. Za to u mnie... Brukowce będą szaleć!

Sienne: Co ty? o.O Dla mnie był oczywistym niewypałem. Ale za to ten mi się strasznie podoba. Tak jakoś. A jaka jest twoja opinia?

Keti: Chciałabym, żeby się spodobało. W końcu to marzenie każdego pisarza. No to skoro przeżyłaś, to jeszcze czekają cię, łącznie z tym, trzy rozdziały i koniec. Powodzenia w sesji (czy coś). A tańce... Napadło mnie TO COŚ, czego nazwy nie ma.

Ta O Zbyt Wielu Nickach: Wiem, zauważyłam. Kiedy napisałaś, byłam w trakcie pisania tego rozdziału. A miłe niespodzianki są fajne! Też chcę takiego Seva!

Koniec mojego gadania, oddaję wam to!


Severus nie był z natury plotkarzem.

On był po prostu złośliwy.

Tak, to dobre słowo, zawierające w sobie dużo więcej opisu Severusa niż taki zwyczajny, dziewczyński „plotkarz". Jednak czego to się nie robi, aby dokuczyć mężowi? No, prawie mężowi.

Harry był jego narzeczonym.

Aż dziw, że jeszcze nikt nie zapytał go o pierścionek, który nosił od dłuższego czasu. Snape podejrzewał, że rzucił na niego zaklęcie ukrywające. I dobrze, potem chciałby mieć wejście.

Jednak mijając na korytarzu rozmawiających kolegów, nie mógł się powstrzymać od złośliwości.

— Minerwa, Filius, Pomona, co wy tu robicie? — Dobrze wiedział, że Sprout jest gigantyczną plotkarą, McGonagall poleci do Dumbledore'a, a Flitwick będzie starał się wszystkich podpytać, nieświadomie zdradzając pewne informacje. Uśmiechnął się do siebie w duchu, gratulując znakomitego pomysłu. Nauczyciele odwrócili się do niego. Nachylił się w ich kierunku, szepcząc konspiracyjnie: — Widzieliście pierścionek pana Pottera? Ma go na serdecznym palcu, na lewej dłoni…

Reakcja nauczycieli — jak przewidział złośliwy — była natychmiastowa: Minerwa pobiegła do gabinetu Albusa, Flitwick uciekł do Wielkiej Sali, by wypytywać głównie Gryfonów, natomiast Pomona uśmiechnęła się do siebie i pomaszerowała dziarskim krokiem za Filiusem.

Zatarł ręce z uciechy.

Zdecydowanie złośliwy.


Harry'emu nie dawali spokoju od śniadania. Wszyscy wypytywali go o pierścionek, a on był przerażony. Przecież go ukrył, na Merlina! Rzucił całkiem niezłe zaklęcie i jak dotąd było niezawodne! Co się stało? Patrzył po twarzach uczniów oraz nauczycieli, jednak niczego z nich nie wyczytał. Podszedł do Draco.

— Wiesz coś o tym? — Zatoczył ręką po jadalni, chcąc pokazać, o jakim „tym" mówił.

Malfoy wzruszył ramionami.

— Może Severus będzie coś wiedział? Ja się nie wygadałem, przecież mnie znasz. Prawie.

Wtedy Gryfona olśniło. Ucałował oba policzki Ślizgona, po czym przemierzył Wielką Salę zdecydowanym krokiem. Jego spojrzenie ciskało błyskawice w kierunku Snape'a, który jadł spokojnie.

Podszedł do niego, krzywiąc twarz w marsie.

— Musimy pogadać! — warknął, a potem odwrócił się na pięcie i wystrzelił z Wielkiej Sali w kierunku komnat Severusa.


Złośliwy, uśmiechając się krzywo pod nosem, opuścił jadalnię bocznym wyjściem, również kierując się ku komnatom.